Kategoria: Social Media

Media społecznościowe
– a place to be.

Są rzeczy bardziej lub mniej oczywiste, ale jeśli w XXI wieku ktoś jeszcze nie zrozumiał, że social media to absolutny must have każdego biznesu i tworu, który aspiruje do tego, by być widocznym – powinien zdecydowanie poczytać poniższe wpisy. Budowanie zasięgów, wzmacnianie marki, dodatkowy kaloryczny ruch i zaangażowanie, to chyba te ważniejsze aspekty obecności w portalach społecznościowych. Wiemy, że jest ich więcej i spróbujemy przejść przez większość z nich. Na naszym blogu sukcesywnie będziemy odkrywać coraz mniej tajemnicze, acz wciąż niezmiennie pasjonujące arkany social media, nowości z branży, odkrycia, rozwój i codzienną prozę największych graczy:

 

Facebook, Google +, Twitter, Pinterest, LinkedIn – you name it.

Sprawdź poniższe wpisy tematyczne, infografiki oraz nasze luźne rozprawy na temat plusów, minusów i ogólnej percepcji tego arcy ciekawego tematu, bez którego marketing online nigdy by sobie nie poradził.

Wpisy w kategorii Social Media:

  • Google+ zostanie oficjalnie zamknięty 2 kwietnia 2019

    Google+ zostanie oficjalnie zamknięty 2 kwietnia 2019

    Oficjalne zamknięcie portalu Google+ zostało zaplanowane na 2 kwietnia. Użytkownicy mało czasu na odzyskanie swoich danych z Google+, zanim znikną one bezpowrotnie. „2 kwietnia twoje konto Google+ i jakiekolwiek utworzone przez ciebie strony Google+ zostaną zamknięte, a następnie zaczniemy usuwać ich zawartość”. (więcej…)

  • 102 SEO porady na 2018 rok i nie tylko

    102 SEO porady na 2018 rok i nie tylko

    Nie wiem czy jest jeszcze coś nowego i odkrywczego, co nie zostało powiedziane, napisane czy przewałkowane po stokroć przez #branzaSEO, ale wiem też jak działa nasz „fach” i co trzeba robić, aby się jakiegoś ruchu dorobić – nie wspominając o zwykłej frajdzie, jaką daje czasem dzielenie się wiedzą dotyczącą SEO (szok, niedowierzanie, tysiące pytań bez odpowiedzi), bo sam się kiedyś uczyłem (i wciąż to robię), a blogowanie o tych tematach traktuję nieco jak pisanie pamiętnika – z tym, że to jest bardziej hetero ;)

    No ale do rzeczy.

    Końcówka i początek każdego roku od zarania dziejów, nacechowane są swoistym zalewem podsumowań minionego i prognoz na nadchodzący. Nie inaczej jest w SEO/SEM świecie – wszak algo się zmienia niczym kształty Jenifer Lopez na przestrzeni lat (gimby nie znajo).

    Z tym, że ten wpis nie do końca o tym będzie.

    Poniżej, szczęśliwy czytelniku, znajdziesz samo gęste, w postaci nieco ponad 100 zwyczajnych porad i dobrych praktyk SEO, które są w większości evergreenami (tak, to clickbait z tym 2018 ;) ) i są uniwersalne. Działały w 2017, będą działały w 2018 i pewno jeszcze za rok. Korzysta z nich niemal cały świat i bankowo dla większości są oczywiste – ale pamiętajmy że nie każdy jest starym SEOwygą i nie każdy ma już 50 letnie doświadczenie w marketingu internetowym, stąd też przybijam e-piąteczkę z tymi początkującymi i zachęcam do lektury.

    Wiele taktyk SEO, które działały kiedyś, dziś już nie ma zastosowania. Żadne to odkrycie, ale nie o to chodzi – chodzi o fakt, że ci, którzy nie zaczynali przed 2013 rokiem na ten przykład, mogą zwyczajnie (jeszcze) nie znać dokładnie drogi samuraja, jaką przeszliśmy i czego nas to nauczyło.

    Cały czas pojawiają się nowe taktyki, które szczególnie skupiają na sobie uwagę. Nie zawsze jednak te fajne i modne techniki będą nadawały się akurat dla Ciebie oraz Twojej strony.

    Stąd pomysł na tę listę.

     

    Lista uniwersalnych SEO porad

     

    Oto tytułowa lista 102 SEO-wskazówek, które są nisko wiszącymi owocami i pomogą Ci ruszyć się z miejsca – w pełnej symbiozie z wytycznymi dla Webmasterów Google (kolejność w zasadzie przypadkowa):

     

    1. Content jest królem, backlinki to królowa

    Taaa, nuda – no ale prawdziwa. Mówi się też, że gdzieś tam w rodzinie królewskiej pojawia się też kontekst, a także wideo, które może być niezłym księciuniem. Youtube jest obecnie numerem #2 po Google – jesteśmy leniwi (sam wybrałbym obejrzenie tych porad na YT, niż czytanie tego tekstu :)

    2. Buduj profil linkowy w oparciu o zasady white-hat

    Jeśli Google Cię nakryje na spamowaniu to zdewaluuje wszystkie Twoje linki, nie tylko te szkodliwe. Przelicz to szybko w głowie i sam odpowiedz sobie czy warto.

    3. Googlebot nie wspiera indeksowania URL-i z „#”

    W ten sposób tworzy się tzw. kotwice tekstowe, tak popularne dziś przy stronach typu onepager (longpage), które nota bene są suabe pod SEO – nie linki.

    4. Miej na uwadze nowe indeksowanie – mobile-first index

    Pamiętaj o optymalizacji SEO pod mobile. Użyj narzędzi Google Search Console – „Pobierz i zrenderuj”, żeby zobaczyć jak boty wyszukiwarki Google widzą Twoją stronę w wersji desktopowej, a jak w wersji mobilnej.

    5. Nie stosuj schematu indeksowania AJAX

    Tej technologii Google mówi „papa”. Migruj witryny, które opierają się na indeksowaniu AJAX. Pamiętaj: usuń fragment „meta”.

    6. Nie szalej z linkami „charity”

    Przekazujesz darowizny na cele charytatywne i organizacje non-profit w zamian za backlink do Twojej strony? – To jest niezgodne z wytycznymi Google dla webmasterów. Just sayn’ :)

    7. Rób dobre pliki sitemap.xml

    W sitemapach umieścisz do 50 000 adresów URL na jedną mapę witryny, ale możesz stworzyć skompresowaną sitemapę do 50 MB, nie jak kiedyś do 10 MB.

    8. Możesz posiadać więcej niż jedną sitemapę

    Jeśli chcesz skupić uwagę Google podczas indeksowania na określonych sekcjach strony, stwórz osobną mapę witryny. Możesz taką mapę przygotować dla obrazów, filmów, profilów i wpisów na blogu.

    9. Dodaj ściechę do sitemap.xml w robots.txt

    Może i oczywiste, ale 9/10 sajtów losowo wyciągniętych z netu tego nie ma.

    10. Google wyświetla emoji w wynikach wyszukiwania

    Rozbudowane emotikony mogą odegrać dużą rolę w wyszukiwaniach lokalnych. Potrafią też wpływać na CTR – fajnie opisane w tym artykule na SEJ.

    11. Sprawdź skąd jest Twój lokalny klient

    Jeśli prowadzisz biznes stacjonarnie, skorzystaj z raportów odległości i wizyt w sklepie, dostępnych w Google AdWords, żeby sprawdzić, które regiony geograficzne i lokalizacje użytkowników napędzają najwięcej zakupów w Twoim sklepie.

    12. Opracowując frazy pamiętaj o pytaniach

    Podczas analizy fraz kluczowych, uwzględnij zapytania o wiedzę. Popularność „answer box” rośnie, a za drzwiami czai się także wyszukiwanie głosowe, które w Bolandzie także z czasem zyska na znaczeniu. Wyszukiwanie głosowe będzie ważne dzięki Google Answers i indeksowi mobile-first.

    13. Monitoruj linki przychodzące

    Odkąd Pingwin działa w czasie rzeczywistym, ważne jest, żeby monitorować linki przychodzące w Google Search Console (Ruch związany z wyszukiwaniem -> Linki do Twojej witryny) i co jakiś czas użyć Disavow Tool jeśli będzie taka konieczność.

    14. Pomyśl o AMP dla Mobile-First Index

    Aby przygotować się na mobile-first indeks, zwiększ ruch z wyszukiwań mobilnych, uruchom przyspieszoną stronę mobilną AMP lub Progressive Web App (PWA). Google będzie wyświetlać Twoje strony AMP lub PWA w indeksie mobilnym, jeśli nie posiadasz wersji mobilnej witryny. Upewnij się, że najważniejsze treści i linki znajdują się na stronach AMP i PWA.

    15. Jeśli AMP to z HTTPS

    Jeśli nie przełączyłeś się jeszcze na HTTPS, a korzystasz ze strony AMP, wkrótce będziesz musiał to zmienić. Maile Ohye z Google obwieściła światu, że HTTPS będzie wymagany dla AMP, ale John Mueller stwierdził ostatnio, że nie jest to jeszcze wymogiem AMP.

    16. Ale ogólnie migruj na https jeśli możesz

    Owszem, to nie taka tam drobna zmiana, ale też nie rocket science. Przenieś swój serwis na https, a kiedy migrujesz swoją stronę z HTTP na HTTPS, nie wprowadzaj jednocześnie żadnych innych zmian w swojej witrynie, poza jedną – zanim przełączysz stronę z HTTP na HTTPS, zmień linki wewnętrzne na HTTPS. Google zakłada, że nic nie zmieniło się w obrębie Twojej strony. Jeśli dasz robotom nowy protokół, a dodatkowo szereg nowych rzeczy do zaindeksowania, Google może mieć trudność z zaznajomieniem się ze wszystkimi zmianami. Daj staruszkowi trochę czasu na ogarnięcie tego, co się właśnie stało :)

    17. Wzmiankowanie (co-citation) jest dobre

    Wielu specjalistów SEO uważa, że niepowiązane linkiem cytaty treści nie przynoszą stronie żadnej wartości. Jednak Gary Illyes w tym wywiadzie  zasugerował, że widzi przyszłość w niepodlinkowanych cytatach. Zatem każda wzmianka Twoich treści to chyba dobra wzmianka?

    18. Katalogi SEO – nie przeginaj

    Temat co prawda bardzo żywy na grupach, ale jeśli mnie spytasz to pełne katalogowanie SEO, jakie znaliśmy jeszcze kilka lat temu to pieśń przeszłości. Trzymaj się tylko tych największych i jakościowych NAP’ów (np. Zumi, PF, PKT itp), oraz branżowych – tych, które są odpowiednie dla Twojej marki (i trzymają parametry). Pamiętaj aby w każdym mieć unikatowy opis i takie same dane kontaktowe.

    19. Sitewide – Srajtwide

    Linkowanie sitewide to strata Twojego czasu. Oczywiście, jak wrzucisz link do szwagra w stopkę czy w banerek na sidebarze to świat się nie zawali – ale niewiele Ci to da. Linki ze stopki i headera nie posiadają zbyt dużej wagi. Nie używaj też linków z widgetów do budowania swojej taktyki linkowania. Jeśli zamierzasz używać widgetów, niech będą one narzędziem do budowania świadomości marki i pozytywnego doświadczenia użytkowników. Więcej na blogu webmasterów Google.

    20. Zaplanuj strukturę linkowania wewnętrznego

    Upewnij się, że struktura wewnętrzna linków Twojej strony jest jasna i klarowna. Jak ustaliliśmy już w punkcie #15 powyżej, sitewide to strata czasu. Dlatego linkowanie wewnętrzne w obrębie body Twojej witryny pozwoli botom Google sprawniej poruszać się po stronie i tylko w ten sposób stworzysz fajny linkjuice.

    21. Canonicale nie ratują budżetu indeksowania

    Wyszukiwarki muszą również crawlować duplikaty, żeby stwierdzić, że są one faktycznie duplikatami. Guess what – Twój Crawl Budget (co to jest cralw budget?) pozostaje wciąż taki sam.

    22. Zachowaj szybkość witryny na poziomie 2-3 sekund

    Oczywiście jeśli to możliwe – obowiązuje tu zasada dążenia do ideału. Page speed, zarówno mobiletowy jak i desktopowy jest jednakoż bardzo ważny.

    23. Zamień adres URL swojego Twittera na Twitter Card.

    Banalne? Jednak wciąż ludzie tego nie robią ;)

    24. To samo tyczy się Facebooka

    Dodaj znaczniki Open Graph, żeby zoptymalizować wyświetlanie postów na Facebooku.

    25. Pomyśl o Instagramie

    Jeśli jesteś marką obecną w e-commerce, a nie używasz Instagrama, najwyższy czas zacząć. Bazując na sukcesie Instagrama i jego funkcjach związanych z zakupami (opisane fajnie na ich blogu), zaczynają one być wprowadzane w tysiącach firm, które sprzedają odzież, biżuterię czy produkty kosmetyczne.

    26. Branża turystyczna? Jest fajna opcja od Google

    Google uruchomił funkcję planowania podróży  w ramach Knowledge Graph, więc jeśli prowadzisz biznes lokalny lub firmę turystyczną, możesz tworzyć przewodniki dla użytkowników.

    27. Zainwestuj w obsługę klienta na Facebooku

    Możesz sprzedawać i kupować produkty oraz usługi przez aplikację Messenger. Weź przykład z firmy Everlane – ona robi to dobrze.

    28. Bądź w LinkedIn.

    LinkedIn przeżywa boom i jest na prawdę świetnym medium społecznościowym. Ma też świetny potencjał B2B.

    29. Utrzymuj aktywność w Google My Business

    Zwłaszcza teraz, gdy ostatnie wpisy widać w snippecie GMB po prawej stronie SEPR na frazy brandowe.

    30. Skorzystaj z wyników Google Search Live

    Głównie dzięki stronom AMP, znacznikom strukturalnym i kanałowi ATOM XML. Następnie wypełnij ten formularz.

    31. Jeśli prowadzisz biznes lokalny i korzystasz z Facebooka

    Określ geograficzne elementy swoich postów live na Facebooku, żeby uwzględnić lub wykluczyć określone lokalizacje.

    32. Nie trzymaj domen w ukryciu – niech się indeksują

    Zaindeksowany wiek Twoich domen od zawsze był ważnym czynnikiem rankingowym. Jeśli jesteś nowicjuszem, może być Ci ciężko konkurować z witryną, która działa już od 10 lat.

    33. Pozbądź się słabej treści, albo ją przeredaguj

    Niskiej jakości content nie przynosi żadnych korzyści Twojej stronie, wręcz ciągnie ją w dół. Udowodniono, że treści o dłuższej i bogatszej formie mają lepsze wyniki wyszukiwania. Pamiętaj: 2000 słów to statystycznie najbardziej trafna odpowiedź na większość pytań i zagadnień. Podczas pisania tekstów sprawdzaj pisownię i gramatykę. Błędy, co prawda, nie wpłyną na pozycję strony w wynikach wyszukiwania, ale mogą wywrzeć złe wrażenie na użytkownikach.

    34. Unikaj duplikacji treści

    Posprzątaj zduplikowane treści w obrębie swojej witryny i poza nią. Rozprawiając się z nimi, usuwasz skradzione treści lub duplikaty na swojej stronie. Jeśli duplicate content znalazłeś na innych witrynach, napisz e-mail do webmastera z prośbą, żeby usunął duplikat, lub dodaj link do pliku disavow. Pamiętaj też o ustawianiu tagu rel=”canonical”

    35. Zbieraj dobre opinie

    Wypowiedzi klientów zyskują na znaczeniu – nie tylko wśród użytkowników, ale i w wyszukiwarce. Przygotuj plan, w którym zdobędziesz od swoich klientów recenzje i opinie dotyczące produktów. Wyszukiwarki wykorzystują je do przypisywania wartości stronom, co z kolei prowadzi do większej liczby konwersji. Podpowiedź: zniżka x% za pozytywną opinię na Google lub Facebooku zawsze robi robotę.

    36. Sprawdź źródła, które zwiększają bounce rate

    Prześledź, z których podstron użytkownicy opuszczają Twoją witrynę najczęściej. Możesz to zrobić analizując strony wyjścia. Dlaczego użytkownicy odchodzą? Pomyśl nad zmodernizowaniem stron wyjścia, żeby wydłużyć czas przebywania użytkowników na stronie.

    37. Niski CTR? Sprawdź meta opisy

    Jeśli zauważyłeś w raporcie analityki wyszukiwania Google Search Console, że współczynnik klikalności jest niski, spróbuj przeredagować meta opisy.

    38. Stary content potrafi dobrze grzać

    Czasami stare treści nadal generują ruch dla strony i ciężko je zepchnąć niżej. Jeśli tak jest w Twoim przypadku, rozważ utworzenie nowego posta z podobną treścią lub zajawką nawiązującą do starego wpisu, żeby przyciągnąć nowy, świeży i bardziej trafny ruch.

    39. Korzystaj z komendy site:

    Sprawdź dokładnie czy Twoje strony, które chcesz zmonetyzować, są indeksowane przez „site:domain”. Zerknij też, czy nie zostały zaindeksowane podwójnie – takie indeksowanie może prowadzić do zduplikowania contentu.

    40. Pamiętaj o zasadach H1

    Jak mówi stara szkoła: jedna podstrona powinna posiadać jeden nagłówek H1. Nie stosuj wielu nagłówków H1 na jednej stronie – choć w HTML5 wygląda to już nieco inaczej, tam dopuszcza się więcej H1 „na legalu”. Jednak w myśl doniesień, śmiałość w zwielokrotnianiu nagłówków h1 (w mojej ocenie) powinniśmy ograniczyć do niezbędnego minimum. Nie ma jednej złotej zasady. Niektórzy dumnie korzystają z zalet outline’nu w HTML5 i są zadowoleni z efektów. [Dzięki Paweł Bugno za czujność i erratę :) ]

    41. Pamiętaj o zasadach H2

    Nagłówki H2 mogą występować kilka razy w ramach jednej podstrony, ale nie powinny występować przed H1. Używaj ich jako śródtytułów i niechaj zawierają frazy kluczowe!

    42. Strony FAQ zyskują na znaczeniu

    Przewertuj swoje FAQ (no chyba że nie posiadasz – to wtedy stwórz a potem przewertuj za jakiś czas dla zasady). Żeby uzyskać większą ekspozycję na frazy z długiego ogona, przepisz te strony uwzględniając frazy, na których Ci zależy. Standard.

    43. Patrz na TR, DA, UR czy co tam lubisz

    Odkąd Google podstępnie skitrało PageRank, nie możesz dopasowywać do niego swoich wysiłków SEO, o kupowaniu na allegro fajnych paczek z linkami nie wspominając ;) Używaj narzędzi SEO takich jak Majestic Trust Rank, Moz Domain Authority lub Ahrefs URL Rating, gdy porównujesz swoją witrynę do stron innych marek lub konkurentów. Co prawda te rankingi nie zastępują PageRank Google, ponieważ nie są w 100% dokładne, ale stanowią dobry punkt wyjścia no i zawsze jest się do czego przyczepić gdy ktoś oferuje Ci publikację za pińcet, a parametry nie przekraczają 10/100 :)

    44. Dbaj o UX i usability

    Wiele nowych trendów w projektowaniu stron internetowych (np. strona z efektem paralaksowego przewijania) musi być dostosowanych do najlepszych praktyk SEO, np. w obszarze paginacji. Słowem: nie rób zmian tylko pod użytkownika lub tylko pod wyszukiwarkę – dostosowuj swój idealny sajt pod obu tych odbiorców, bo na cóż zda się super wypromowany serwis, na którym nie idzie skonwertować, choćby człowiek nie wiem jak się starał?

    45. (H)ALT! Unterschrift Bitte!

    Nie zapomnij o atrybutach ALT dla obrazów zanim opublikujesz post. Spróbuj również w opisach alternatywnych umieścić odpowiednie frazy kluczowe. To może i oczywiste, ale statystyki mówią coś zupełnie innego :)

    46. Stosuj tag rel=canonical

    Upewnij się, że wszystkie strony, z których ktoś może skubnąć Ci treść, lub które mogą być cytowane lub paść jakiejkolwiek innej formie duplikacji, posiadają tag rel=canonical wskazujący wyszukiwarkom stronę nadrzędną. Canonicale pomagają zredukować zamieszanie wokół strony, gdy inna witryna kradnie Twoją treść i tym samym produkuje duplicate content. Jeśli posiadasz produkty z podobnymi do siebie opisami i nazwami, użyj tagu canonical zamiast przekierowania adresu. Aha, niech Ci nie przyjdzie do głowy ustawić canonicala wszystkich podstron na stronę główną (wiem, to dziwne ale się zdarza).

    47. Uporządkuj dynamiczne adresy URL

    Jeśli Twoje adresy URL są adresami dynamicznymi (na przykład takimi: www.jakas-tam-strona-czy-cos-nie-wiem-co-tam-masz.pl/produkt/?filter-size=42-color=red), musisz dostosować parametry w Google Search Console do tego, jak chcesz, żeby Google indeksowało Twoją stronę. W tym przypadku ograniczasz również duplikowanie treści.

    48. www i bez www – adres kanoniczny

    Pamiętaj aby wybrać jedną wersję, a drugą przekierować na tę wybraną. Dodatkowo – konfigurujesz Google Search Console po raz pierwszy? Pamiętaj, żeby dodać obie wersje swojej witryny: z www i bez www. Gdy to zrobisz, ustaw preferowaną wersję witryny także i tam.

    49. Masz jakieś subdomeny?

    Podobnie jak w poprzednim punkcie, jeśli posiadasz wiele subdomen, umieść je w Google Search Console jako nowe właściwości, żeby uzyskać wszystkie dane na ich temat.

    50. Wiele odmian treści

    Jeśli tworzysz nowe treści, zastanów się, jak można przenieść je do formatu wideo, live streamu na Facebooku czy prezentacji na Slideshare itp.

    51. Nie zapomnij dodać swojego adresu IP w Google Analytics

    Nie wiem jak to skomentować ;) Just do it.

    52. Uważaj z reklamami na mobile

    Usuń wyskakujące okienka i reklamy pełnoekranowe z wersji mobilnej strony. Od kiedy Google ogłosił w styczniu 2017 roku, że będzie nakładał kary na strony stosujące natrętne pop-up’y i okna full screen, raczej unikamy takich rozwiązań na małych ekranach.

    53. Przeglądaj backlinki konkurencji

    Wyłapuj te mocniejsze i najzwyczajniej staraj się tam jakoś wbić ze swoim sajtem. Stara jak węgiel i skuteczna ja AK47 technika.

    54. Sprawdzaj także ich treści

    Kiedy zastanawiasz się nad tym, jaki rodzaj treści stworzyć, użyj narzędzi, takich jak np. BuzzSumo, żeby sprawdzić najlepsze treści swojej konkurencji.

    55. Influencer może pomóc – ale nie zawsze

    Jeśli pracujesz z influencerem, zawsze zawieraj z nim umowę. Chcesz mieć pewność co do tego, czego on oczekuje od Ciebie i czego Ty chcesz od niego.

    56. Porządek w CSS muss sein!

    Jeśli ukrywasz „divy” w swoich arkuszach CSS, skończy z tym i posprzątaj w kodzie strony. Łącz arkusze CSS i minimalizuj je (w WordPressie zrobisz to wtyczką).

    57. Fresh, dynamic content

    Świeży content może nieco dopalić Twoje rankingi. Nie musi to być nowa treść na Twojej stronie głównej. Może ona pochodzić np. z Twojego bloga. Dodawanie newsów jest niezmiernie ważne z punktu widzenia SEO – to także świetny pomysł na „upychanie” dodatkowych fraz, odpowiedzi na pytania pod knowledge graph oraz zwykłe budowanie zaangażowania i ściąganie ruchu.

    58. Pamiętaj o breadcrumbs

    Dodanie okruszków do strony nie tylko poprawi Twoje SEO, ale też wrażenia użytkowników.

    59. Łańcuchy przekierowań są złe

    Unikaj długich łańcuchów przekierowań, żeby wyszukiwarki mogły szybciej przeszukiwać Twoją witrynę.

    60. Dbaj o jakość zdjęć

    Z jednoczesną troską o ich rozmiar i wagę! Jeśli umieszczasz obrazy – zadbaj o to, żeby było coś na nich widać. Tego typu obrazy lepiej się skalują, a co za tym idzie, zapewniają lepszą jakość obrazu na różnych urządzeniach i rozdzielczościach. Większość z nas jest wzrokowcami – ledwo widoczne miniaturki nie sprzedają.

    61. Stosuj rel=”nofollow”

    Linki nofollow były pierwotnie używane do oznaczania płatnych linków. Obecnie, większość stron używa nofollow do linków wychodzących, które odsyłają do witryn niskiej jakości lub tych, z którymi nie chcą dzielić się „szmocą”. Zablokuj tym tagiem wszystkie externale, które nie zasługują na splendor Twojej domeny.

    62. Allo, Allo!

    Odkąd Google uruchomiło aplikację Google Allo, warto zainteresować się tym, jak zwiększyć jakość opinii i recenzji własnego lokalnego biznesu. Firmy w najbliższym sąsiedztwie z super opiniami zyskują najwyższy priorytet. I owszem, ten komunikator nie przebije się zupełnie – ale to produkt i ciekawostka Googlowa. A poza tym opinie są ważne!

    63. Take a NAP

    Upewnij się, że Twój NAP (name, address, phone) w lokalnych cytowaniach jest taki sam we wszystkich kanałach. To ważne dla wzmiankowania, które opisałem gdzieś wyżej.

    64. Dłuższy meta title

    Zdecydowanie warto wyrównać do nowych standardów, czyli ~70 zzs lub 600px na desktopie – i 78 zzs dla mobile. Fraza kluczowa maksymalnie 3 razy.

    65. Dłuższe meta description

    Nie zapomnij o meta description – i tu były zmiany, które warto nadgonić: na dekstopie to teraz nawet 320 zzs, co daje niekiedy 4-6 linijek tekstu! Na mobile to 172 zzs, więc jest moc.

    66. Hosting też ma znaczenie

    Posiadanie domeny hostowanej prywatnie nie wpłynie na wyniki Twojej strony, ale gdy korzystasz ze współdzielonego hostingu, Twoja strona może się słabiej indeksować. Indeks wyszukiwarek bazuje na adresach IP i gdy tych adresów pojawia się wiele, wyszukiwarki dostają zbyt dużo sygnałów. Słowem: oszczędność nie zawsze popłaca.

    67. PPC to świetny poligon testowy

    Chcesz przetestować swój sajt? Jego UX, łatwość konwersji i usability? Jeśli chcesz pojawić się na pierwszej stronie wyników wyszukiwania, uruchom płatną kampanię na słowa kluczowe związane i niezwiązane z Twoją marką, na które chcesz się pozycjonować. Wypróbuj je i eksperymentuj z nimi, żeby ustalić, które frazy kluczowe działają na Twoją korzyść, sprawdź jak to wszystko gra i czy użytkownik sobie radzi z serwisem – a następnie zaimplementuj najlepsze frazy w SEO dla wyników organicznych, wcześniej upewniając się że wyeliminowałeś wszystkie ewentualne błędy.

    68. Zapomnij o ścisłym dopasowaniu

    Nie musisz używać słów kluczowych w dopasowaniu ścisłym. Google potrafi powiązać słowa zbliżone tematycznie dzięki wyszukiwaniu semantycznemu.

    69. Gęstość słów kluczowych jest passee

    Jeśli próbujesz stworzyć strukturę segmentów słów kluczowych bazując na ich gęstości, daj se spokój. Gęstość słów kluczowych już od dłuższego czasu nie ma żadnego znaczenia.

    70. Grupuj frazy kluczowe

    Nie optymalizuj podstron pod jedną frazę kluczową – łącz je w grupy, synonimizuj, odmieniaj. Jeśli linkujesz wewnętrznie, nie musisz używać w linkach swoich słów kluczowych. Ale na pewno okaże się pomocne, jeśli treści otaczające link będą związane z głównymi słowami kluczowymi.

    71. Call to action

    Na każdej podstronie tak ze dwa razy – above the fold i below the fold. Spersonalizuj call to action na podstawie odnośników. Możesz też użyć do tego lokalizacji i słów kluczowych z zapytań.

    72. Śledź każdy ruch użytkownika

    Sprawdź HotJar czy inne narzędzie do generowania heat mapy i śledzenia kliknięć. Podstawy znajdziesz także w Analyticsie i przeglądarce Chrome. Możesz też zaimplementować na swoich stronach AMP śledzenie przewijania, które dostępne jest w Google Tag Manager.

    73. Cacheowanie jest ważne

    Gdy pracujesz z influencerami lub umieszczasz swoje treści na innych stronach internetowych, sprawdź kiedy ostatnio były one cache’owane za pomocą komendy „cache: URL”. Jeśli od ostatniego cache’u minęło więcej niż miesiąc – umieść swój content w innym miejscu.

    74. Głosowe zapytania lokalne

    Zapytania głosowe z uwzględnieniem lokalizacji będą coraz popularniejsze. Rozważ umieszczenie takich wyrażeń, jak np. „blisko mnie” lub „w okolicy”, w treści i strategii reklamowej. Buduj treści w tonie konwersacyjnym, żeby pojawiać się w wynikach na zapytania głosowe.

    75. Share, like, follow

    Zakładki społecznościowe nadal mają znaczenie, ale rozwijają się przede wszystkim w kierunku społeczności. To, jak angażujesz się w sieci społecznościowe jest jednoznaczne z tym, jak być może zaangażują się w Twoją markę inni użytkownicy. Ułatw im to poprzez szybki dostęp do najważniejszych „social signals” bezpośrednio w Twojej witrynie.

    76. Wyszukiwanie wizualne? Pinterest.

    Detaliści i marki e-commerce powinny włączyć wyszukiwanie wizualne do swojej strategii marketingowej. Pinterest jest liderem w wyszukiwaniu wizualnym. Daje on możliwość uwydatnienia fragmentu obrazu a następnie stworzenia zapytania adekwatnego do fragmentu, dzięki któremu będzie ono mogło zostać wyszukane. Google Lens i inne aplikacje również wkraczają do tej gry. Powoli.

    77. Chatbot is a good bot

    Dzięki sztucznej inteligencji obserwujemy wzrost liczby chatbotów. Chatboty umożliwiają markom interakcję z ich konsumentami w bardziej ludzki sposób. H&M jest przykładem marki, która dobrze wykorzystuje chatboty.

    78. Nowa domena – krótka domena

    Jeśli wybierasz nazwę dla domeny – postaraj się nie przekroczyć 15 znaków. Krótsze domeny są łatwiejsze do zapamiętania.

    79. Pisz własne opisy produktowe

    Jeśli prowadzisz sklep internetowy, nie używaj opisów produktów dostarczanych przez ich producenta. Poświęć czas na przeredagowanie opisów tak, aby zaangażować użytkownika i wyszukiwarki… oraz mieć coś oryginalnego, w przeciwieństwie do pozostałych 78 resellerów, którzy dostali od hurtowni ten sam stock produktowy.

    80. Kara ręczna, czyli filtr

    Dziś to już nie tylko pokłosie inwestycji w SWL. Powodów może być więcej – w tym także atak hakerski czy nieuczciwa konkurencja. Jeśli zauważyłeś nagły spadek ruchu na Twojej stronie, może być to spowodowane karą od Google. Sprawdź w Google Search Console, czy nie dostałeś powiadomienia o nałożeniu kary ręcznej.

    81. Spadki to nie zawsze Twoja wina

    Z Google się nie wylatuje (no, poza banem). W Google zamieniasz się miejscami z bliższymi lub dalszymi sąsiadami. Nagły spadek w ruchu na stronie może też być skutkiem utraty słów kluczowych. Sprawdź, czy Twoja konkurencja nie zaczęła pozycjonować się na podobne frazy kluczowe co Ty, publikując nowe treści. To, że Twoja domena spadła z 3 na 8 pozycje nie zawsze znaczy że Ty coś źle zrobiłeś/nie zrobiłeś wcale – to może zwyczajnie oznaczać, że ktoś zrobił coś lepiej lub zwyczajnie zainwestował więcej.

    82. Progressive Web App (PWA)

    Przetestuj Progressive Web App (PWA) w kontekście nowego indeksu mobile-first. PWA dostarczy stronę mobilną, jeśli użytkownik wejdzie na nią ze swojego smartfona. Duże marki, takie jak The Weather Channel już to testują, a Ty nie chcesz zapewne pozostać w tyle. PWA są korzystne dla marek, które generują przychody dzięki reklamom. To doskonała alternatywa dla AMP.

    83. Długi ogon – lepsza konwersja

    Nic odkrywczego, ale tak często o tym zapominamy (no dobra, nie my – to klienci). Jak myślisz, z której frazy Twój klient – stomatolog będzie miał lepszą konwersję: „dentysta” czy „dentysta Warszawa Praga Północ„?

    84. Guest blogging

    Posty gościnne nie są najlepszym sposobem na budowanie profilu linkowego, ale są dobre do tworzenia treści i zaangażowania. Warto czasem wpuścić kogoś do siebie.

    85. Local Inventory Ads

    Możesz zachęcić użytkowników do przeglądania Twojego lokalnego sklepu za pośrednictwem Google, jeśli skorzystasz z jego programu Local Inventory Ads.

    86. Konkurencja między Twoimi stronami

    Jeśli posiadasz wiele stron konkurujących ze sobą o podobne słowa kluczowe, rozważ połączenie ich treści w jedną, długą, bogatą formę. Dbanie, linkowanie i promowanie np. 4 serwisów może zakończyć się tym, że żaden z nich nie będzie zadbany w 100%. Czasem warto zrobić coś raz a porządnie.

    87. Kanibalizacja słów kluczowych

    To popularne i pracogenne zjawisko – lepiej unikaj go od samego początku, planując strukturę i tworząc treści. Zaoszczędzisz w ten sposób sporo czasu i pracy przy odkręcaniu tego.

    88. Bing Webmaster Tools

    Pewnie wiele tego nie będzie, ale może jakiś zabłąkany użytkownik, który wklepie coś do okna przeglądarki na świeżo zainstalowanym Windowsie zechce kliknąć w Twój link? Zrób to niezbędne minimum i dodaj swoją witrynę do https://www.bing.com/toolbox/webmaster

    89. Sprawdzaj błędy indeksowania

    Błędy 404 to często utrata cennego linkowania oraz marnotrawstwo crawl budget. Sprawdzaj regularnie Search Console czy ich nie przybywa.

    90. Odpytaj nagłówki http i zrób przekierowania

    Sprawdź wszystkie najpopularniejsze wariacje i upewnij się, że nie masz tam odpowiedzi 404. Polecam https://httpstatus.io/

    91. Stosuj dane strukturalne

    Mikroformaty i mikrodane zgodne ze Schema.org to absolutny must have – wybierz te, które pasują do Twojej witryny i po implementacji sprawdź koniecznie testerem Googlowym.

    92. Nie kupuj social signals

    Niech Cię nie zwiedzie dobra promo cena na Allnegro – lajki z Indii i Pakistanu to syf.

    93. Ukryj jałowe treści noindex, nofollow

    Regulamin, polityka prywatności, polityka cookies, strona logowania, koszyk itd itp – po co Google ma tracić na to prąd?

    94. Javascript do footera

    Co się da, jeśli się da – przenieś skrypty JS z sekcji head do sekcji footer. Sprawdź jednakoż, czy nie wykrzacza to witryny ;)

    95. Pamięć podręczna przeglądarki

    Wykorzystuj ją. Przyspiesza ładowanie witryny – pomaga tym samym użytkownikom a i daje pozytywny sygnał wyszukiwarce.

    96. Określ wersję językową

    Wiem, to banalne – ale zdziwiłbyś się ile witryn bez href langu trafia do nas do optymalizacji. Pamiętaj aby ustawić to także w GSC.

    97. Bądź na Twitterze

    Pamiętaj, że w myśl umowy podpisanej między Big G a ćwierkaczem, 300 milionów użytkowników generuje tweety, które są indeksowane w SERP. Nie wspominając już o linku z serwisu, który w zamierzchłych czasach czasach page Ranku, jako jeden z niewielu, posiadał wartość 10! ;)

    98. Najlepsza opinia? 4,8/5!

    Tak, tak, „naukowcy z Ameryki odkryli…” ;) Coś w ten deseń – jak jest za nisko: dupa. Jak za idealnie: też kręcą nosem. Także jedna niższa ocena to wcale nic złego.

    99. Zabezpiecz się przed atakami

    Aktualizuj CMS, zmieniaj co jakiś czas hasła (i daj się ponieść) no i generalnie uważaj co robisz – dźwignięcie się po ataku hakerskim bywa czasami trudne, jeśli przegapisz odpowiedni moment.

    100. Pisz, publikuj, linkuj

    To dziś główny klucz do sukcesu – twórz treści na blog, na media społecznościowe, content marketingowo i jak tylko się da. Przestrzegaj zasad copywritingu SEO i zawsze sprawdzaj gdzie publikujesz treści.

    101. Nie linkuj z Forbes’a

    Podobno nie działa (says Google) :) No chyba że jesteś idealistą i chodzi Ci o coś więcej niż sam link – to wiadomo, go for it ;)

    102. Nie walcz z algorytmem – współpracuj z nim

    Tu podzielę czytelników na dwie grupy, ale cóż – ja reprezentuję tę hippisowską część branży: żyjemy sobie z algorytmem w symbiozie niczym borowik szlachetny i dąb ;) Nie walczymy ze sobą, staramy się zrozumieć i tolerować. No – przynajmniej ja :D

     

    Pewnie przescrollowałeś – przesz wiem – ale żyję w przekonaniu, że może mimo wszystko komuś się to przyda na początku drogi SEO – samuraja.

    Sam kiedyś jarałem się niczym Rzym w ’64 gdy w ręce wpadło jakieś syte podsumowanie, lista czy skondensowana odpowiedź na 100 pytań jednocześnie – cieszyłem się że komuś się chciało, że się podzielił i dzięki takiemu brykowi ja dowiedziałem się czegoś nowego :)

     

    Imgur.com

     

    Tradycyjnie zachęcam do komentowania, dissowania i flejmowania – no i być może coś pominąłem, to dopiszcie śmiało w komentarzach ;)

    ***

    edit:
    Przychylam się do sugestii Pawła Gontarka – lista w PDF dostępna pod tym linkiem, może komuś się przyda.

  • Darmowy kreator stron www dla małych firm – od Google

    Darmowy kreator stron www dla małych firm – od Google

    Google wypuszcza kreatora stron internetowych dla małych firm – jeśli z jakichś przyczyn nie jesteś w stanie zorganizować sobie „typowej” strony www, to jest alternatywa.

    Google oficjalnie uruchomiło kreatora jednostronicowych sajtów internetowych przeznaczonych dla małych firm i jednoosobowych działalności. Nowe narzędzie, które nazywa się po prostu… „Strona internetowa”, jest darmowe i oferuje właścicielom małych firm w kilka minut stworzenie i edytowanie stron zarówno na komputerze stacjonarnym, jak i urządzeniu mobilnym.
    Według danych Google, 60% lokalnych biznesów na całym świecie nie posiada swojej strony internetowej (!). Google próbuje najwyraźniej przyjść z pomocą firmom i zmniejszyć ten procent wdrażając swój nowy kreator stron. Sprytne – ale czy się sprawdzi?

     

    kreator stron www od google
    Tak wygląda kreator – by google

     

    Jak działa darmowy kreator stron www od Google?

    „Strona internetowa” (zaiste wyrafinowana nazwa) jest rozszerzeniem usługi Google Moja Firma (aka Google My Business), co oznacza, że musisz posiadać uzupełnioną w całości wizytówkę firmy w GMB, aby móc skorzystać z nowego narzędzia. Google automatycznie pobierze informacje z rubryk wizytówki i na ich podstawie utworzy stronę internetową, którą następnie będziesz mógł edytować dodając szablon, zdjęcia i tekst.

    Jeśli dopiero rozpoczynasz pracę nad wizytówką w Google Moja Firma, Google automatycznie zaprosi Cię do stworzenia towarzyszącej jej strony. Jeśli posiadasz już wizytówkę swojej firmy, zaloguj się do Google Moja Firma , przejdź do zarządzania lokalizacją i z bocznego menu wybierz „Strona internetowa”. Możesz też stworzyć stronę za pośrednictwem platformy pod tym linkiem: https://www.google.pl/business/how-it-works/website/

     

    darmowe narzedzie do budowy stron www

    Postępuj zgodnie z instrukcjami, a kiedy stwierdzisz, że uzyskany efekt Cię zadowala, możesz śmiało opublikować swoją stronę. Witryny stworzone za pomocą narzędzia zostają opublikowane pod domyślnym adresem o następującej strukturze: „nazwatwojejfirmy.business.site”. Własną domenę możesz nabyć przez opcję „Ustawienia” w menu swojego konta. Google automatycznie połączy Twoją stronę z nową domeną.
    Po opublikowaniu strony możesz równie prosto ją edytować, tak jak bez problemu edytujesz rubryki w Google Moja Firma. Wszelkie aktualizacje wprowadzone w wizytówce w Google Moja Firma pojawią się automatycznie na Twojej stronie. Google nawet udostępnia poradnik, jak edytować i optymalizować witrynę.

     

    darmowe narzedzie do budowy stron www

     

    Czy darmowa strona z kreatora Google jest substytutem zwykłego www?

    Kreator stron Google jest zdecydowanie ograniczony przez swoją konstrukcję, brakuje mu wielu funkcji, które można znaleźć w większości solidnych systemów zarządzania treścią. Jest to jednak ustępstwo, na które można pójść – jeśli chcemy mieć cokolwiek i wiemy, że albo to, albo nic. Wtedy dostajemy narzędzie darmowe, przyjazne użytkownikowi, które dodatkowo oferuje darmowy hosting. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale na pewno lepsze niż nieposiadanie żadnej strony internetowej. Nie zrobimy tam żadnej profesjonalnej optymalizacji SEO, acz podejrzewamy, że Google i tak poradzi sobie z indeksacją własnego skryptu całkiem nieźle.

    Możemy śmiało posłużyć się znanym z poprzedniej epoki określeniem: „wyrób czekoladopodobny” :)

    Po więcej informacji zajrzyj do pomocy Google: https://support.google.com/business/topic/7032534?hl=pl&ref_topic=6377335

  • Clickbait: Kilka rzeczy, których nikt Ci nie powiedział

    Clickbait: Kilka rzeczy, których nikt Ci nie powiedział

    Czym dokładnie jest clickbait i dlaczego ma duże znaczenie dla małych firm?

    Clickbait jest jednym z najstarszych trików opisywanych w wielu książkach dla marketingowców, twórców treści i dziennikarzy. Historia tego terminu sięga początków XIX wieku, gdy dziennikarze tworzący gazety sięgali do metod tzw. żółtego dziennikarstwa (ang. „yellow journalism”). Obecnie ten termin odżył dzięki komputerom i internetowi. Niezależnie od wieku tego terminu i praktyki, ma ona negatywne konotacje nawet dzisiaj. Wiedza na temat tej metody może przydać się małym firmom. Warto wiedzieć jak działa i jak stosować czy lepiej pozostawić takie praktyki na zawsze.

    Jaka jest różnica pomiędzy Clickbait, a łatwo pozyskiwanymi kliknięciami?

    Czym dokładnie jest clickbait? Pojęcie to odnosi się do nagłówka, linku lub kontekstu, w którym pojawia się link. Elementy te są zaprojektowane, by generować kliknięcia zaciekawionych internautów, by ci zobaczyli, co się stanie, gdy klikną w odnośnik. Zgodnie z zasadą Clickbait, nie objaśnia, co znajduje się pod linkiem i do czego on prowadzi. Ba, nie musi być to nawet istotne, ani oparte na faktach. Chodzi o skłonienie czytelnika do kliknięcia – dosyć proste prawda? Idziemy dalej.

    To jest fast food dla umysłu, słodki napój dla intelektu. Jest jak kreskówka zamiast dramatu, serial zamiast wieczornych wiadomości […] Dlaczego mamy czytać straszne wiadomości o stanie gospodarki, albo o zagrożeniach ze strony ekstremistów jeśli możemy poczytać sobie o 5 faktach na temat „Star Wars”, o których nie mieliśmy pojęcia? Ten trik gra na twoich słabościach i łechta te części mózgu, które są odpowiedzialne za chęć do łatwej, taniej rozrywki.” – jak napisali w Common Places

    Warto wspomnieć o tym, że niektórzy nazywają tę metodę określeniem „buzz”, ale różnica jest taka, że jest ona godna uwagi nie ze względu na ważność, ale raczej ze względu na chwytliwe nagłówki lub krzykliwe obrazy (poza tym, często clickbait bywa mylący). Technika ta, jest również stosowana bezpośrednio na Facebooku. W takich przypadkach opis posta sugeruje coś trudnego do uwierzenia, w co trzeba kliknąć, żeby to zobaczyć, bo inaczej nikt inny nie powie, co kryje się pod linkiem.

    Clickbait przykład
    Przykład Click Bait na Facebooku. Źródło: The Washington Post

    Clickbait w sieci

    Clickbait wywołał zacięte dyskusje w sieci. Ilu internautów, tyle jest opinii na ten temat. Spójrzmy więc na kilka przykładów:

    1. Facebook wprowadził zmiany w swej polityce dotyczącej clickbait. Twórcy popularnego portalu społecznościowego zdali sobie sprawę, że w momencie gdy użytkownicy klikają w link wykorzystujący technikę clickbait, ląduje on wyżej na ich ścianach, co sprawia że to właśnie te artykuły, a nie posty wrzucane przez znajomych są częściej widoczne. Więcej na temat polityki względem jej wykorzystywania można przeczytać na The Washington Post
    1. Serwis The Onion stworzył Clickhole. Jest to dosyć nowa strona internetowa pełna artykułów, list, Gifów i oczywiście nagłówków wykorzystujących clickbait. The Onion chciało w ten sposób zadrwić nie tylko ze stron takich jak Upworthy lub Buzzfeed, ale ze wszystkich wykorzystujących tę technikę. Z resztą, przekonajcie się sami tutaj: http://www.clickhole.com może zaczerpniecie trochę inspiracji ;)
    1. John Stewart też wbija swoją szpilkę w clickbait. W tym pięciominutowym zabawnym filmie, Stewart opowiada o tym, jak internet zmienił znaczenie dziennikarstwa w dzisiejszym świecie. Zabawne jest to, że w ciągu 5 minut udało mu się stworzyć materiał, który ma bardzo doniosłe znaczenie.

    Czy trzymać się z dala od publikowania clickbait i dlaczego?

    Większość małych i średnich firm dąży do tego, by uzyskać jak największą ilość kliknięć. Zależy im jednak również na dzieleniu się ich treścią i zaangażowaniu czytelników. Pozyskiwanie kliknięć przez oszukiwanie odbiorców treści lub stwarzanie niejasnych treści może ukazać firmę lub reprezentowaną przez nią markę jako irytującą. Innymi słowy, technika ta jest wątpliwą drogą do sukcesu. Oczywiście ta technika może na początku działać i przynosić krótkotrwałe efekty. Ale w miarę upływu czasu, im dłużej korzystacie z trików clickbait, będziecie coraz mniej wiarygodni, a ogólna liczba kliknięć spadnie. A ile warte są kliknięcia, które nie przynoszą leadów i zniechęcają czytelników?

    Niestety istnieje ryzyko, że praktykujecie clickbait nawet o tym nie wiedząc. Najważniejsze dla firm jest to, że powinny lepiej dbać o publikowane na swoich stronach treści. Kliknięcia są oczywiście ważne, ale musicie myśleć z wyprzedzeniem. To oznacza w praktyce, że lepiej publikować mniej treści, która będzie uczciwie i poważnie traktować waszych czytelników. Przejrzyjcie publikowane na swoich stronach treści, sprawdźcie czy nie noszą one znamion clickbait i w razie czego je poprawcie. Nawet jeśli to nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi.

    Czy clickbait było kiedykolwiek dobre?

    Jeśli chcecie sprawić, by przyziemny temat był odrobinę bardziej interesujący, clickbait może być jakimś rozwiązaniem. Ale trzeba pamiętać, że to działa tylko wtedy, gdy pod linkiem znajduje się coś naprawdę interesującego, co nie spowoduje rozczarowania u osoby, która zdecyduje się kliknąć w link, a kto wie może wtedy również uzyskasz efekt „buzz” i nawet trochę linków i udostępnień ;) BuzzFeed jest dobrym miejscem, aby sprawdzić kiedy clickbait działa (w większości wypadków), a kiedy nie działa.

    Od tyle na dziś :)

    Źródła i „inspiracja” ;)
    https://www.washingtonpost.com/news/technology/wp/2014/08/26/what-is-click-bait-and-why-facebook-wants-to-display-less-of-it/
    http://www.highervisibility.com/what-exactly-is-clickbait-and-why-does-it-matter-for-small-businesses/
    http://www.clickhole.com
    http://www.buzzfeed.com
    clickbait Fot: collegehumor.com
  • User Generated Content, czyli jak opinie pomagają w SEO

    User Generated Content, czyli jak opinie pomagają w SEO

    User Generated Content znamy od 2005 roku, czyli nieco krócej niż samo SEO, ale na tyle długo i dobrze, że podobnie jak o zaletach i korzyściach z ingerencji w organiczne wyniki wyszukiwania, tak i o fajności treści generowanych przez użytkownika, nie trzeba chyba dziś nikogo przekonywać. Oczywiście tej wartościowej treści ;) A skoro już jesteśmy przy temacie UGC, to rozkminimy sobie na tym posiedzeniu jeden z najciekawszych odłamów tego dobrodziejstwa, czyli opinie użytkowników. No to lecimy.

    Czytelniku! No a nomenklatura?

    No właśnie, zawsze zakładam w moich wypocinach że wszyscy wszystko wiedzą i czytelnik świadomy, wyedukowany zna odpowiednie nazewnictwo i ogólnie zorientowany jest w temacie. No a jeśli nie? Wtedy wypadałoby zacząć od wyjaśnienia sobie w ogóle o czym mowa, czyli przybliżyć pojęcia tak ochoczo wymieniane w tej rozprawce.

    User-generated content (UGC) (znany też jako consumer-generated mediaCGM tudzież user-created content – UCC) – to nic innego, jak wszelkie treści wytwarzane i publikowane przez końcowych użytkowników danego medium, które nie powstały przez zawodowych pisarzy, autorów, dziennikarzy i twórców. Słowem: wszystko to, co nieudolnie opublikujemy w sieci jako cywil :)

    UGC dotyczy różnych typów treści i można go podzielić na te najbardziej podstawowe: video, wpisy blogowe podcasty, wpisy wiki, komentarze i opinie.
    Aby taki kontent określić mianem UGC, muszą one zostać opublikowane, muszą mieć jakikolwiek twórczy wkład oraz nie może on powstać w ramach pracy zawodowej (spece od marketingu szeptanego słyszeli? ;)

    No, to czas odsiać ziarno od plew i skupić się na obiecanych clickbaitowym tytułem opiniach!

    Wiemy że są dla nas dobre, wiemy że są świetnym determinantem zakupowym dla mas i wiemy że z punktu widzenia budowania marki i zaufania do brandu są niezmiernie pomocne. Ba, wiemy też (albo się domyślamy) że robią nam dobrze w SEO. Zatem skąd je brać, jak łowić, gdzie przycisnąć (a gdzie odpuścić) i co nam da największego powera z dostępnych na rynku źródeł?

    Opinie w internecie i recenzje – me like.

    Dla tych, którzy zajmują się marketingiem małych i średnich przedsiębiorstw, a przede wszystkim lokalnym SEO, wybór platformy do zdobywania opinii o firmie może być nie lada wyzwaniem, wszak wiemy że opinie możemy pozostawić dziś w niezliczonej ilości serwisów, portali, mediów społecznościowych i każdego niemalże tworu, który nie jest instytucją non-profit ;) Nawet na naszym słitaśnym blogasie! (choć tenże jest wciąż instytucją non-profit hehe).

    Wszyscy wiemy, że recenzje pomagają w działaniach SEO, bo niby dlaczego miałyby nie pomagać, skoro promuje to samo Big G?

    Klienci uwielbiają sprawdzać opinie przed wyborem nowej firmy/usługi/produktu po raz pierwszy. Nacierają się tym niemalże, wierząc że każda z tych opinii jest rzetelna, uczciwa, pozbawiona emocji i nieuczciwej konkurencji. Oczywiści mam tu na myśli wszystkich tych, którzy nie są wypaczeni prozą życia SEO ;)
    Na zachód od nas, w jakimś badaniu za wielką wodą (by Formstack), 83% kupujących przyznało, że nie ufa już reklamie (o Mateczko Radomska! Czy to koniec AdWords?!?), za to zdają się na rekomendacje użytkowników online.
    Co więcej, 72% konsumentów ufa opiniom online w takim samym stopniu, w jakim ufa osobistym rekomendacjom prawdziwych osób w tzw. Realu (tylko czemu chodzą po opinie aż do Reala to nie wiem).

    Problem polega na tym, że w sieci funkcjonuje wiele serwisów stricte z recenzjami, ale większość z nich nie jest skonfigurowana tak, aby w każdym z tych serwisów pokazywać opinię opublikowaną w innym, nazwijmy to konkurencyjnym.

    Yelp, Google i (coraz częściej) Facebook to chyba najbardziej znane platformy, które prezentują opinie użytkowników, a to z kolei stwarza specyficzne wyzwanie. Jesteś usługodawcą lub sprzedawcą – spróbuj sobie odpowiedzieć – czy prosisz o opinie na każdej z tych trzech platform? A może segmentujesz użytkowników, których pytasz o opinie, w każdym z trzech serwisów? Czy też całkowicie ignorujesz te trzy platformy?

    Odpowiedź nie przychodzi łatwo jak się domyślam. Duże firmy mają zwykle tak rozległą bazę klientów, że ich opinie poprostu pojawiają w Google, Yelp i na Facebooku (a także w innych serwisach) niemal samoistnie i stale. W zasadzie to samograj, a zadanie marketingu to głównie nadzór i gaszenie pożarów, ale jeśli zarządzasz małym biznesem, musisz się nieco bardziej nagimnastykować i sam walczyć o opinie oraz skuteczną obecność w sieci.

     

    Gdzie najlepiej zbierać zatem opinie i recenzje?

    Spójrzmy najpierw na analizę każdej z naszych trzech czołowych platform a następnie postaram się pokazać różnice między nimi i informacje, które da Bóg, a pomogą Ci zdecydować, na której platformie skupić swoje działania marketingowe.

     

    1. Opinie w Yelp – czy pomagają w SEO?

    Zacznijmy od najtrudniejszej z wymienionych trzech platform (IMHO rzecz jasna), ale chyba też i najmniej popularnej w kraju nad Wisłą. Yelp, nie wiedząc czemu aktywnie zniechęca swoich biznesowych użytkowników do upominania się o opinie… Jak czytamy w tym artykule, Yelp stwierdził:
    Powiedzmy sobie szczerze, większość właścicieli firm prosi o opinie tylko klientów zadowolonych z usług, a nie tych niezadowolonych. Z czasem te samodzielnie wybrane opinie tworzą stronniczość na liście firm – przychylność, którą doświadczeni użytkownicy wyczuwają z daleka.” No z takim podejściem to w mojej opinii serwis sam podważa swoją wiarygodność (sugerując, że znajdują się tam wyselekcjonowane, wyłącznie dobre opinie), a dodatkowo zdaje się, że ich intencją jest limitowanie i ograniczanie tego, … co jest ich głównym celem. Przesz niezadowolonego klienta nie trzeba prosić o opinie :) Z należytą pieczołowitością i satysfakcją sam nam ją wystawi! A jeśli to Polak – to jeszcze i nawrzuca!

    Ale serio? Hala Mirowska w Warszawie namawiała zadowolonych klientów (pewnie przez radiowęzeł podczas zakupów), aby komciowali i lajkowali tak syto całkowicie non profit?

    Opinie na Yelp a SEO - Hala Mirowska

    Co więcej, jeśli tego kiedykolwiek doświadczyłeś, robiłeś coś na tym serwisie, to wiesz również doskonale, że Yelp nie publikuje wszystkich recenzji, które uda się zdobyć firmie (że co?).

    Say what? SEO?

    To prawda – Yelp nie publikuje wszystkich uzyskanych opinii, co dla biznesu z ograniczoną liczbą klientów może być sporym rozczarowaniem. Platforma używa algorytmu, który określa, które opinie się pojawią i w jakiej kolejności. To w dużej mierze zależy od użytkownika – faworyzowani są ci, którzy wystawili wiele recenzji, umieścili dużo zdjęć i mają spore grono znajomych w społeczności Yelp.

    Oznacza to, że jeśli jeden z Twoich klientów postanowił wystawić Ci opinię, ale dopiero założył konto, nie wstawił zdjęcia i nie napisał o sobie kilku zdań, to możesz podejrzewać, że Yelp nie opublikuje jego opinii. Smuteczek.

    Co więcej, jeśli nosiłbyś się z zamiarem wysłania maili do swoich byłych klientów z prośbą o opinię, doprowadzając do sytuacji, w której kilka osób w ciągu tygodnia lub krócej zechciałoby podzielić się swoimi opiniami o Twoich usługach, mógłbyś być pewny, że nie wszystkie zostałyby opublikowane.

     

    Według Yelp, nie powinno się w ogóle prosić klientów o opinie.

    Tak, wiem. Trudno w to uwierzyć – ale taka jest polityka i filozofia firmy.

    Z: 4.bp.blogspot.com
    Z: 4.bp.blogspot.com

    A to z kolei dla małych firm, które starają się legalnie zbudować swoje SEO i obecność w sieci, byłoby sporym utrudnieniem – rzecz jasna zakładając że się tego Yelpa posłuchamy. Jeśli męczy Was sumienie, wstydzicie się i krępujecie aby poprosić o to klienta osobiście, to istnieje kilka sposobów na zdobycie opinii bez nawiązywania tych dziwnych kontaktów międzyludzkich ;)

    • Umieść na swojej stronie przycisk Yelp, który zachęci klientów do pozostawienia opinii
    • Pokaż klientom, że jesteś w Yelp – umieść o tym informacje w swojej witrynie
    • Dodaj przycisk recenzji Yelp do swojej stopki w e-mail
    • Na recepcji, w biurze, whatever – umieść jakieś info że prośbunia o komcie na Yelp’ie.

    Jak widać, definicja opinii według Yelp stanowi wyzwanie, ale nie bez powodu. Dla użytkowników, Yelp jest przede wszystkim serwisem składającym się z możliwości dodawania i czytania rozmaitych opinii. Yelp utrzymuje zaś, że użytkownicy chcą wysokiej jakości, bezstronnych recenzji, którym mogą zaufać, i są w stanie wyczuć, gdy te zostały wymuszone lub są pisane na zlecenie.

     

    Czy Yelp da mi zatem kopa w SEO?

    Jeśli chcecie zawojować rynek SEO także przez UGC, z którego najbardziej liczycie na opinie, to Yelp będzie raczej topornym, nie ułatwiającym  i skomplikowanym sposobem na osiągnięcie celu. Ale jedna rzecz pozostaje bezsprzeczna i jest pewna – Google nadal bierze Yelpowe recenzje pod uwagę w rankingu wyszukiwarki. Yelp rzecz jasna taguje wszystkie recenzje mikroformatami zgodnymi ze Schema.org, więc interpretacja ich przez algo jest bezbłędna. Mało tego, niekiedy opinie z tego serwisu wypływają w SERP jako rich snippety, co wiadomo do czego prowadzi – klik, klik.

    Subiektywnie: Yelp jest trudny, upierdliwy i nie rozpatrywałbym go jako jedyne źródło recenzji, ale warto tam być i warto mieć tam trochę opinii o sobie – jeśli rzecz jasna będą pozytywne ;)

     

    2. Opinie w Google – jak to z nimi jest?

    Ktoś może wystawić Ci opinię w Google zaraz po wpisaniu nazwy Twojej firmy w wyszukiwarce (po otrzymaniu wyniku rzecz jasna). To szybkie, uniwersalne i zarówno przydatne jak i niebezpieczne. Użytkownik (niekoniecznie klient!) może też przesłać innym link do strony z opiniami o Twojej firmie, który wygeneruje klikając „napisz opinię”. Dużo czasu zajęły przemyślenia na temat wyzwań, które stawia przed userami algorytm Yelp i same opinie w tym serwisie, i wcale nie twierdzę, że Google dla odmiany toleruje fałszywe, lewe i nagięte opinie (bo może ich nie kasuje, ale rozpoznaje kto, co i dlaczego), ale wydaje się, że wobec Google nie ma takich zastrzeżeń, jakie możemy śmiało artykułować wobec tego nieszczęsnego, opisywanego wyżej Yelpa.

    W rzeczywistości – co całkowicie nie dziwi ;) – Google twierdzi, iż posiada swój, unikatowy, jeszcze lepszy od Yelp silnik do rozpoznawania lewych opinii i wszelkich oznak klakierstwa czy próby dowalenia komuś recenzjami. Oh, to wspaniale! Przecież to oszczędza małej firmie wielu frustracji, bo przecież jej klienci wkładają mnóstwo wysiłku i czasu w wystawienie recenzji, a niekiedy utrudnia życie kombinatorom. Dużym firmom nie zaszkodzi, bo dużym firmom o długiej tradycji w ogóle w Polsce trudno zaszkodzić. A już tym bardziej opiniami ;)

    Opinie i Sejmie na Google Moja Firma - z SERPTia…

    Opinie i Sejmie na Google Moja Firma

    Przewiduje się (głównie za wielką wodą), że opinie w Google wyprą w końcu recenzje Yelp  swej używalności, znaczeniu i dostępności. W sumie jestem w stanie w to uwierzyć – w końcu to „usługa” konkurencyjna do Googlowej i tak, jak stało się to chociażby z wieloma zacnymi serwisami IYP i innymi „słupami ogłoszeniowymi” w sieci, które powoli zawężały swoje grupy fraz w top10, tak i pewnie tu nastąpi monopol. Albo przynajmniej oligopol ;) Wszak niekiedy bardziej liczy się to kto pierwszy – nie kto lepszy, a Googlakowe recenzje zawsze będą wypływały na wierzch, jak jakieś…drewno? Tak, jak np. drewno czy kaczka :)
    Co ciekawe, to by było trochę smutne zjawisko na polu platform opinii – wyszukiwanie lokalne Google wszak zostało uruchomione w 2012 roku przy wsparciu niejakiego Janusza Kolibra, podczas gdy Yelp działa sobie od 2004.

    Odkąd Google stał się królem obecności online, naturalnie poprawił na przestrzeni lat funkcje dodawania recenzji, a także zintegrował opinie z innych serwisów (np. Groupona, Facebooka czy chociażby Gastronautów) w prezentacjach swoich recenzji. W przypadku restauracji i innych firm ze specyficznych branż, pojawiają się również opinie krytyczne (patrz wspomniany wcześniej Sejm i Senat ;)

    Jest- i o tym należy pamiętać – naturalnie jeszcze jeden (a w zasadzie dla niektórych TYLKO ten jeden) argument, dlaczego warto się opiniować i recenzować u Big G. To chyba oczywiste – opinie w Google są bezpośrednio powiązane z wyszukiwarką, a ich obecność lub brak jest domniemanym czynnikiem rankującym, zwłaszcza gdy mówimy o SEO lokalnym.

    Warto dodawać opinie w Google - true story
    Z: twimg.com

    Google nie ma problemu z tym, że prosisz swoich klientów o opinie. Google nie ma problemu z tym, że sam sobie pozytywnie zaopiniujesz swoją firmę. Ostatnio, w jednym małym eksperymencie zauważyłem także, że Big G nie ma problemu z tym, że sztuczne ludzie (powołane do życia w imię nauki rzecz jasna) z całej Bolandy oceniają jedną baaardzo lokalną firemkę z Warszawy – mimo, iż taka sytuacja w naturalnym habitacie użytkownika netu byłaby raczej nieosiągalna albo przynajmniej trudna logistycznie hehe ;) Nie wiem ile to potrwa, ale na razie jest ok. Także Google wie, rozumie, patrzy z politowaniem i przymyka (chyba?) oko ze swoistym ojcowskim politowaniem na występki młodzieży.
    Co więcej, w przypadku tego systemu opinii możesz reagować na negatywne recenzje i przez to łagodzić swój wizerunek lub uzupełniać go, stając w obronie marki w bardzo bezpośredni sposób – odpowiadając na komentarze.

    Słowem, narzędź zbudowany frontem do użytkownika, noszący znamiona wolnego internetu pełnego zaufania i kontroli. Splendid!

    Czy zatem warto zbierać opinie i recenzje na Google Moja Firma?

    Krótko: Tak. Bardzo warto. Nic więcej nie dodam, bo to chyba oczywiste, a jeśli wciąż nie – to odsyłam do tego linka :)

    Z: reactiongifs.com
    Z: reactiongifs.com

     

    Opinie na Facebooku – czy są dobre dla SEO?

    Zanim do tego przejdziemy, to jak mówi pewne porzekadło w języku lengłydż tłumaczone na Nadwiślański: pierwsze rzeczy pierwsze.
    Google widzi Faceboonia tak, jak widzi go niezalogowany użytkownik. Czyli jeśli coś jest ukryte dla Ciebie, Facebookowy abnegacie, nie widzi też tego Wyszukajka. To ważne, jeśli mamy mówić o czymś, co ma pomóc tejże Wyszukajce ocenić pozytywnie Twój sajt/domenę, po czym sprawdzić wszelkie rankujące sygnały zewnętrzne (jak np. opinie) i wypchnąć lub podtopić to coś w SERP.

    Jak sobie zatem radzi z tym Google?

    Według badania Vocus, o którym mowa jest parę akapitów wyżej, 68% konsumentów odwiedza serwisy społecznościowe właśnie w poszukiwaniu recenzji produktów. Czy taki fakt Google mogłoby ignorować? Otóż nie. Google sobie z tym radzi.

    Facebook jest bardzo prostą platformą dla osób, które publikują recenzje i chcą, żeby ich opinie były znane w szerokich kręgach. Co więcej, ci, którzy Cię obserwują są bardziej skłonni do wystawiania jakościowych opinii niż anonimowi, przypadkowi przechodnie.

    Jak już wspomniano, opinie publikowane na Facebooku są uwzględniane w wyszukiwarce Google, zatem po pierwsze nasuwa się prosta myśl – to nie Google jest taki super NSA-KGB-STASI, że sobie je „wykrada”, tylko niebieski portal pana od „góry cukru” wie doskonale jak ważne są recenzje, jakim magnesem dla trafficu są i jak istotna jest ta część GSC dla zaangażowania, więc zwyczajnie udostępnia je per publico bono. Po drugie, każdy modny internauta wie, że inwestując w Facebooka, pieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu, gdyż Facebook jest doskonałą platformą jeśli chodzi o świadomość marki, eksplorację produktu przed i po zakupie, a także wsparcie tejże marki!

    Jak możemy sobie poczytać w mądrej zagranicznej prasie, ludzie wolą umieszczać opinie na Facebooku niźli na G+, bo… częściej go odwiedzają :) Jakie to proste. I kolejny punkt ląduje do drużyny niebieskich.
    Z ankiety przeprowadzonej przez cytowany powyżej Review Tracker wynika, że… Facebook bije na głowę zarówno Yelp, jak i Google, jeśli chodzi o preferencje użytkowników co do platformy i jej używalności.

    Z resztą cała idea oceniania, recenzji i tworzenia unikatowego contentu tego typu była od początku lansowana przez kapitana niebieskich ;)

    Opinie na facebooku a SEO

    Więc podsumowując Faceboonia równie krótko (bo i temat jak w przypadku „kolorowych” oczywisty) – WARTO.
    Nie jesteś przekonany? Popatrz jeszcze raz w oczy Markowi, wyobraź sobie jak soczyście do Ciebie przemawia i posłuchaj Cukrowego, bo mądrze gada ;)

     

    Werdykt: zatem które źródło opinii najlepsze dla SEO?

    Dobra. Odpowiedź będzie już trochę bardziej skomplikowana. Po lekturze tego nudnawego i dość oczywistego wpisu widzisz sam/a, że wszystkie platformy są wartościowe, i tak – każda z nich ma wpływ na SEO i może dokonać zmian w Twojej obecności w sieci. Na każdej z tych platform występują także przyczajone i skryte dodatkowe czynniki rankujące – social signals, linkowanie, coocitation i inne trudne SEO-pojęcia.

    Jak wspomniałem na początku, dla dużych firm zdobycie opinii na wszystkich trzech platformach nie stanowi raczej większego problemu, ale jeśli prowadzisz (lub Twój klient dentysta prowadzi) mały biznes i masz przed sobą kilka trudnych decyzji do podjęcia (bo budżet ograniczony albo doba za krótka), proponuję – uwaga, bluźnię – zacząć od Facebooka. Będzie Ci przede wszystkim łatwiej dotrzeć do zwolenników, rozpocząć dyskusję, a gdy nadejdzie czarna godzina poprosić znajomych i ciocię o wsparcie. Ostatecznie, ich opinie pojawią się przecież także w Google!

    Drugi w kolejności powinien iść Googlak z mapami  i całym tym Google My Business. Wiadomo – tam wstrzykujesz zajebistość bezpośrednio do algorytmu, a niektórzy uważają że to może kopnąć mocniej niż czeska meta ;)

    Yelp może być Twoją ostatnią opcją – pamiętaj o nim, gdy Twój biznes będzie się rozrastał i gdy uznasz że na prawdę wszystko inne już odfajkowane z listy.

    Do listy bez wątpienia dojdzie jeszcze więcej zacnych źródeł z opiniami, w których warto być. Nie zapominajmy także o tematycznych/branżowych portalach.

    Ja osobiście stawiam na uniwersalizm i zasadę „trochetegotrochetego”. Sprawdza się – u mnie tradycyjnie wszystko na zielono :) hehe

    User Generated Content – fajnie, gdy ktoś dorzuca Ci do ognia

    Pamiętaj, opinie i recenzje to tylko część tortu zwanego UGC. A tort bardzo smaczny i kaloryczny. Stawiaj na treści tworzone przez użytkownika – ale kontroluj (kontrola podstawą zaufania). Zachęcaj do komentowania (jako i ja zachęcam :), lajkowania, udostępniania i dyskusji wszelakiej. Korzystajmy z dobrodziejstwa wolności, jaką jeszcze póki co daje nam internet. Oby Wasze SEO było białe i miało zielone końcówki!

     

    Powstało w bólach na podstawie cytowanych w treści artykułów oraz własnych rozkminek
    Grafika z okładki wpisu – źródło: sfora.pl