Kategoria: e-commerce

E-commerce, czyli innymi słowy sklepy internetowe

 

Ta sekcja to nic innego jak silniki sklepowe i szeroko pojęty handelek online. W tej kategorii znajdziesz wszystko, co związane z platformami służącymi do e-sprzedaży oraz o tym fajnym biznesie ogólnie. Porady, wskazówki, nowości, rozkminki i testy. Będziemy starali się wyszukiwać rozmaite ciekawostki, które zwiększą Twoją konwersję (zakładając że je wdrożysz;) i pomogą Ci podnieść sprzedaż online. Pewnie pojawi się coś o wszystkich najpopularniejszych platformach e-commerc.e polskiego internetu.

 

iStore, Clisk Shop, Presta Shop, WooCommerce, Shoplo, RedCart, Magento, i wiele innych.

Dlatego jeśli prowadzisz biznes oparty o sprzedaż przez internet, subskrybuj tę kategorię, śledź nas, komentuj, lajkuj i czym tam się jeszcze nie brzydzisz, a co mogłoby nam pomóc robić to jeszcze lepiej :)

 

Poniżej wszystkie wpisy w kategorii e-commerce:

  • 102 SEO porady na 2018 rok i nie tylko

    102 SEO porady na 2018 rok i nie tylko

    Nie wiem czy jest jeszcze coś nowego i odkrywczego, co nie zostało powiedziane, napisane czy przewałkowane po stokroć przez #branzaSEO, ale wiem też jak działa nasz „fach” i co trzeba robić, aby się jakiegoś ruchu dorobić – nie wspominając o zwykłej frajdzie, jaką daje czasem dzielenie się wiedzą dotyczącą SEO (szok, niedowierzanie, tysiące pytań bez odpowiedzi), bo sam się kiedyś uczyłem (i wciąż to robię), a blogowanie o tych tematach traktuję nieco jak pisanie pamiętnika – z tym, że to jest bardziej hetero ;)

    No ale do rzeczy.

    Końcówka i początek każdego roku od zarania dziejów, nacechowane są swoistym zalewem podsumowań minionego i prognoz na nadchodzący. Nie inaczej jest w SEO/SEM świecie – wszak algo się zmienia niczym kształty Jenifer Lopez na przestrzeni lat (gimby nie znajo).

    Z tym, że ten wpis nie do końca o tym będzie.

    Poniżej, szczęśliwy czytelniku, znajdziesz samo gęste, w postaci nieco ponad 100 zwyczajnych porad i dobrych praktyk SEO, które są w większości evergreenami (tak, to clickbait z tym 2018 ;) ) i są uniwersalne. Działały w 2017, będą działały w 2018 i pewno jeszcze za rok. Korzysta z nich niemal cały świat i bankowo dla większości są oczywiste – ale pamiętajmy że nie każdy jest starym SEOwygą i nie każdy ma już 50 letnie doświadczenie w marketingu internetowym, stąd też przybijam e-piąteczkę z tymi początkującymi i zachęcam do lektury.

    Wiele taktyk SEO, które działały kiedyś, dziś już nie ma zastosowania. Żadne to odkrycie, ale nie o to chodzi – chodzi o fakt, że ci, którzy nie zaczynali przed 2013 rokiem na ten przykład, mogą zwyczajnie (jeszcze) nie znać dokładnie drogi samuraja, jaką przeszliśmy i czego nas to nauczyło.

    Cały czas pojawiają się nowe taktyki, które szczególnie skupiają na sobie uwagę. Nie zawsze jednak te fajne i modne techniki będą nadawały się akurat dla Ciebie oraz Twojej strony.

    Stąd pomysł na tę listę.

     

    Lista uniwersalnych SEO porad

     

    Oto tytułowa lista 102 SEO-wskazówek, które są nisko wiszącymi owocami i pomogą Ci ruszyć się z miejsca – w pełnej symbiozie z wytycznymi dla Webmasterów Google (kolejność w zasadzie przypadkowa):

     

    1. Content jest królem, backlinki to królowa

    Taaa, nuda – no ale prawdziwa. Mówi się też, że gdzieś tam w rodzinie królewskiej pojawia się też kontekst, a także wideo, które może być niezłym księciuniem. Youtube jest obecnie numerem #2 po Google – jesteśmy leniwi (sam wybrałbym obejrzenie tych porad na YT, niż czytanie tego tekstu :)

    2. Buduj profil linkowy w oparciu o zasady white-hat

    Jeśli Google Cię nakryje na spamowaniu to zdewaluuje wszystkie Twoje linki, nie tylko te szkodliwe. Przelicz to szybko w głowie i sam odpowiedz sobie czy warto.

    3. Googlebot nie wspiera indeksowania URL-i z „#”

    W ten sposób tworzy się tzw. kotwice tekstowe, tak popularne dziś przy stronach typu onepager (longpage), które nota bene są suabe pod SEO – nie linki.

    4. Miej na uwadze nowe indeksowanie – mobile-first index

    Pamiętaj o optymalizacji SEO pod mobile. Użyj narzędzi Google Search Console – „Pobierz i zrenderuj”, żeby zobaczyć jak boty wyszukiwarki Google widzą Twoją stronę w wersji desktopowej, a jak w wersji mobilnej.

    5. Nie stosuj schematu indeksowania AJAX

    Tej technologii Google mówi „papa”. Migruj witryny, które opierają się na indeksowaniu AJAX. Pamiętaj: usuń fragment „meta”.

    6. Nie szalej z linkami „charity”

    Przekazujesz darowizny na cele charytatywne i organizacje non-profit w zamian za backlink do Twojej strony? – To jest niezgodne z wytycznymi Google dla webmasterów. Just sayn’ :)

    7. Rób dobre pliki sitemap.xml

    W sitemapach umieścisz do 50 000 adresów URL na jedną mapę witryny, ale możesz stworzyć skompresowaną sitemapę do 50 MB, nie jak kiedyś do 10 MB.

    8. Możesz posiadać więcej niż jedną sitemapę

    Jeśli chcesz skupić uwagę Google podczas indeksowania na określonych sekcjach strony, stwórz osobną mapę witryny. Możesz taką mapę przygotować dla obrazów, filmów, profilów i wpisów na blogu.

    9. Dodaj ściechę do sitemap.xml w robots.txt

    Może i oczywiste, ale 9/10 sajtów losowo wyciągniętych z netu tego nie ma.

    10. Google wyświetla emoji w wynikach wyszukiwania

    Rozbudowane emotikony mogą odegrać dużą rolę w wyszukiwaniach lokalnych. Potrafią też wpływać na CTR – fajnie opisane w tym artykule na SEJ.

    11. Sprawdź skąd jest Twój lokalny klient

    Jeśli prowadzisz biznes stacjonarnie, skorzystaj z raportów odległości i wizyt w sklepie, dostępnych w Google AdWords, żeby sprawdzić, które regiony geograficzne i lokalizacje użytkowników napędzają najwięcej zakupów w Twoim sklepie.

    12. Opracowując frazy pamiętaj o pytaniach

    Podczas analizy fraz kluczowych, uwzględnij zapytania o wiedzę. Popularność „answer box” rośnie, a za drzwiami czai się także wyszukiwanie głosowe, które w Bolandzie także z czasem zyska na znaczeniu. Wyszukiwanie głosowe będzie ważne dzięki Google Answers i indeksowi mobile-first.

    13. Monitoruj linki przychodzące

    Odkąd Pingwin działa w czasie rzeczywistym, ważne jest, żeby monitorować linki przychodzące w Google Search Console (Ruch związany z wyszukiwaniem -> Linki do Twojej witryny) i co jakiś czas użyć Disavow Tool jeśli będzie taka konieczność.

    14. Pomyśl o AMP dla Mobile-First Index

    Aby przygotować się na mobile-first indeks, zwiększ ruch z wyszukiwań mobilnych, uruchom przyspieszoną stronę mobilną AMP lub Progressive Web App (PWA). Google będzie wyświetlać Twoje strony AMP lub PWA w indeksie mobilnym, jeśli nie posiadasz wersji mobilnej witryny. Upewnij się, że najważniejsze treści i linki znajdują się na stronach AMP i PWA.

    15. Jeśli AMP to z HTTPS

    Jeśli nie przełączyłeś się jeszcze na HTTPS, a korzystasz ze strony AMP, wkrótce będziesz musiał to zmienić. Maile Ohye z Google obwieściła światu, że HTTPS będzie wymagany dla AMP, ale John Mueller stwierdził ostatnio, że nie jest to jeszcze wymogiem AMP.

    16. Ale ogólnie migruj na https jeśli możesz

    Owszem, to nie taka tam drobna zmiana, ale też nie rocket science. Przenieś swój serwis na https, a kiedy migrujesz swoją stronę z HTTP na HTTPS, nie wprowadzaj jednocześnie żadnych innych zmian w swojej witrynie, poza jedną – zanim przełączysz stronę z HTTP na HTTPS, zmień linki wewnętrzne na HTTPS. Google zakłada, że nic nie zmieniło się w obrębie Twojej strony. Jeśli dasz robotom nowy protokół, a dodatkowo szereg nowych rzeczy do zaindeksowania, Google może mieć trudność z zaznajomieniem się ze wszystkimi zmianami. Daj staruszkowi trochę czasu na ogarnięcie tego, co się właśnie stało :)

    17. Wzmiankowanie (co-citation) jest dobre

    Wielu specjalistów SEO uważa, że niepowiązane linkiem cytaty treści nie przynoszą stronie żadnej wartości. Jednak Gary Illyes w tym wywiadzie  zasugerował, że widzi przyszłość w niepodlinkowanych cytatach. Zatem każda wzmianka Twoich treści to chyba dobra wzmianka?

    18. Katalogi SEO – nie przeginaj

    Temat co prawda bardzo żywy na grupach, ale jeśli mnie spytasz to pełne katalogowanie SEO, jakie znaliśmy jeszcze kilka lat temu to pieśń przeszłości. Trzymaj się tylko tych największych i jakościowych NAP’ów (np. Zumi, PF, PKT itp), oraz branżowych – tych, które są odpowiednie dla Twojej marki (i trzymają parametry). Pamiętaj aby w każdym mieć unikatowy opis i takie same dane kontaktowe.

    19. Sitewide – Srajtwide

    Linkowanie sitewide to strata Twojego czasu. Oczywiście, jak wrzucisz link do szwagra w stopkę czy w banerek na sidebarze to świat się nie zawali – ale niewiele Ci to da. Linki ze stopki i headera nie posiadają zbyt dużej wagi. Nie używaj też linków z widgetów do budowania swojej taktyki linkowania. Jeśli zamierzasz używać widgetów, niech będą one narzędziem do budowania świadomości marki i pozytywnego doświadczenia użytkowników. Więcej na blogu webmasterów Google.

    20. Zaplanuj strukturę linkowania wewnętrznego

    Upewnij się, że struktura wewnętrzna linków Twojej strony jest jasna i klarowna. Jak ustaliliśmy już w punkcie #15 powyżej, sitewide to strata czasu. Dlatego linkowanie wewnętrzne w obrębie body Twojej witryny pozwoli botom Google sprawniej poruszać się po stronie i tylko w ten sposób stworzysz fajny linkjuice.

    21. Canonicale nie ratują budżetu indeksowania

    Wyszukiwarki muszą również crawlować duplikaty, żeby stwierdzić, że są one faktycznie duplikatami. Guess what – Twój Crawl Budget (co to jest cralw budget?) pozostaje wciąż taki sam.

    22. Zachowaj szybkość witryny na poziomie 2-3 sekund

    Oczywiście jeśli to możliwe – obowiązuje tu zasada dążenia do ideału. Page speed, zarówno mobiletowy jak i desktopowy jest jednakoż bardzo ważny.

    23. Zamień adres URL swojego Twittera na Twitter Card.

    Banalne? Jednak wciąż ludzie tego nie robią ;)

    24. To samo tyczy się Facebooka

    Dodaj znaczniki Open Graph, żeby zoptymalizować wyświetlanie postów na Facebooku.

    25. Pomyśl o Instagramie

    Jeśli jesteś marką obecną w e-commerce, a nie używasz Instagrama, najwyższy czas zacząć. Bazując na sukcesie Instagrama i jego funkcjach związanych z zakupami (opisane fajnie na ich blogu), zaczynają one być wprowadzane w tysiącach firm, które sprzedają odzież, biżuterię czy produkty kosmetyczne.

    26. Branża turystyczna? Jest fajna opcja od Google

    Google uruchomił funkcję planowania podróży  w ramach Knowledge Graph, więc jeśli prowadzisz biznes lokalny lub firmę turystyczną, możesz tworzyć przewodniki dla użytkowników.

    27. Zainwestuj w obsługę klienta na Facebooku

    Możesz sprzedawać i kupować produkty oraz usługi przez aplikację Messenger. Weź przykład z firmy Everlane – ona robi to dobrze.

    28. Bądź w LinkedIn.

    LinkedIn przeżywa boom i jest na prawdę świetnym medium społecznościowym. Ma też świetny potencjał B2B.

    29. Utrzymuj aktywność w Google My Business

    Zwłaszcza teraz, gdy ostatnie wpisy widać w snippecie GMB po prawej stronie SEPR na frazy brandowe.

    30. Skorzystaj z wyników Google Search Live

    Głównie dzięki stronom AMP, znacznikom strukturalnym i kanałowi ATOM XML. Następnie wypełnij ten formularz.

    31. Jeśli prowadzisz biznes lokalny i korzystasz z Facebooka

    Określ geograficzne elementy swoich postów live na Facebooku, żeby uwzględnić lub wykluczyć określone lokalizacje.

    32. Nie trzymaj domen w ukryciu – niech się indeksują

    Zaindeksowany wiek Twoich domen od zawsze był ważnym czynnikiem rankingowym. Jeśli jesteś nowicjuszem, może być Ci ciężko konkurować z witryną, która działa już od 10 lat.

    33. Pozbądź się słabej treści, albo ją przeredaguj

    Niskiej jakości content nie przynosi żadnych korzyści Twojej stronie, wręcz ciągnie ją w dół. Udowodniono, że treści o dłuższej i bogatszej formie mają lepsze wyniki wyszukiwania. Pamiętaj: 2000 słów to statystycznie najbardziej trafna odpowiedź na większość pytań i zagadnień. Podczas pisania tekstów sprawdzaj pisownię i gramatykę. Błędy, co prawda, nie wpłyną na pozycję strony w wynikach wyszukiwania, ale mogą wywrzeć złe wrażenie na użytkownikach.

    34. Unikaj duplikacji treści

    Posprzątaj zduplikowane treści w obrębie swojej witryny i poza nią. Rozprawiając się z nimi, usuwasz skradzione treści lub duplikaty na swojej stronie. Jeśli duplicate content znalazłeś na innych witrynach, napisz e-mail do webmastera z prośbą, żeby usunął duplikat, lub dodaj link do pliku disavow. Pamiętaj też o ustawianiu tagu rel=”canonical”

    35. Zbieraj dobre opinie

    Wypowiedzi klientów zyskują na znaczeniu – nie tylko wśród użytkowników, ale i w wyszukiwarce. Przygotuj plan, w którym zdobędziesz od swoich klientów recenzje i opinie dotyczące produktów. Wyszukiwarki wykorzystują je do przypisywania wartości stronom, co z kolei prowadzi do większej liczby konwersji. Podpowiedź: zniżka x% za pozytywną opinię na Google lub Facebooku zawsze robi robotę.

    36. Sprawdź źródła, które zwiększają bounce rate

    Prześledź, z których podstron użytkownicy opuszczają Twoją witrynę najczęściej. Możesz to zrobić analizując strony wyjścia. Dlaczego użytkownicy odchodzą? Pomyśl nad zmodernizowaniem stron wyjścia, żeby wydłużyć czas przebywania użytkowników na stronie.

    37. Niski CTR? Sprawdź meta opisy

    Jeśli zauważyłeś w raporcie analityki wyszukiwania Google Search Console, że współczynnik klikalności jest niski, spróbuj przeredagować meta opisy.

    38. Stary content potrafi dobrze grzać

    Czasami stare treści nadal generują ruch dla strony i ciężko je zepchnąć niżej. Jeśli tak jest w Twoim przypadku, rozważ utworzenie nowego posta z podobną treścią lub zajawką nawiązującą do starego wpisu, żeby przyciągnąć nowy, świeży i bardziej trafny ruch.

    39. Korzystaj z komendy site:

    Sprawdź dokładnie czy Twoje strony, które chcesz zmonetyzować, są indeksowane przez „site:domain”. Zerknij też, czy nie zostały zaindeksowane podwójnie – takie indeksowanie może prowadzić do zduplikowania contentu.

    40. Pamiętaj o zasadach H1

    Jak mówi stara szkoła: jedna podstrona powinna posiadać jeden nagłówek H1. Nie stosuj wielu nagłówków H1 na jednej stronie – choć w HTML5 wygląda to już nieco inaczej, tam dopuszcza się więcej H1 „na legalu”. Jednak w myśl doniesień, śmiałość w zwielokrotnianiu nagłówków h1 (w mojej ocenie) powinniśmy ograniczyć do niezbędnego minimum. Nie ma jednej złotej zasady. Niektórzy dumnie korzystają z zalet outline’nu w HTML5 i są zadowoleni z efektów. [Dzięki Paweł Bugno za czujność i erratę :) ]

    41. Pamiętaj o zasadach H2

    Nagłówki H2 mogą występować kilka razy w ramach jednej podstrony, ale nie powinny występować przed H1. Używaj ich jako śródtytułów i niechaj zawierają frazy kluczowe!

    42. Strony FAQ zyskują na znaczeniu

    Przewertuj swoje FAQ (no chyba że nie posiadasz – to wtedy stwórz a potem przewertuj za jakiś czas dla zasady). Żeby uzyskać większą ekspozycję na frazy z długiego ogona, przepisz te strony uwzględniając frazy, na których Ci zależy. Standard.

    43. Patrz na TR, DA, UR czy co tam lubisz

    Odkąd Google podstępnie skitrało PageRank, nie możesz dopasowywać do niego swoich wysiłków SEO, o kupowaniu na allegro fajnych paczek z linkami nie wspominając ;) Używaj narzędzi SEO takich jak Majestic Trust Rank, Moz Domain Authority lub Ahrefs URL Rating, gdy porównujesz swoją witrynę do stron innych marek lub konkurentów. Co prawda te rankingi nie zastępują PageRank Google, ponieważ nie są w 100% dokładne, ale stanowią dobry punkt wyjścia no i zawsze jest się do czego przyczepić gdy ktoś oferuje Ci publikację za pińcet, a parametry nie przekraczają 10/100 :)

    44. Dbaj o UX i usability

    Wiele nowych trendów w projektowaniu stron internetowych (np. strona z efektem paralaksowego przewijania) musi być dostosowanych do najlepszych praktyk SEO, np. w obszarze paginacji. Słowem: nie rób zmian tylko pod użytkownika lub tylko pod wyszukiwarkę – dostosowuj swój idealny sajt pod obu tych odbiorców, bo na cóż zda się super wypromowany serwis, na którym nie idzie skonwertować, choćby człowiek nie wiem jak się starał?

    45. (H)ALT! Unterschrift Bitte!

    Nie zapomnij o atrybutach ALT dla obrazów zanim opublikujesz post. Spróbuj również w opisach alternatywnych umieścić odpowiednie frazy kluczowe. To może i oczywiste, ale statystyki mówią coś zupełnie innego :)

    46. Stosuj tag rel=canonical

    Upewnij się, że wszystkie strony, z których ktoś może skubnąć Ci treść, lub które mogą być cytowane lub paść jakiejkolwiek innej formie duplikacji, posiadają tag rel=canonical wskazujący wyszukiwarkom stronę nadrzędną. Canonicale pomagają zredukować zamieszanie wokół strony, gdy inna witryna kradnie Twoją treść i tym samym produkuje duplicate content. Jeśli posiadasz produkty z podobnymi do siebie opisami i nazwami, użyj tagu canonical zamiast przekierowania adresu. Aha, niech Ci nie przyjdzie do głowy ustawić canonicala wszystkich podstron na stronę główną (wiem, to dziwne ale się zdarza).

    47. Uporządkuj dynamiczne adresy URL

    Jeśli Twoje adresy URL są adresami dynamicznymi (na przykład takimi: www.jakas-tam-strona-czy-cos-nie-wiem-co-tam-masz.pl/produkt/?filter-size=42-color=red), musisz dostosować parametry w Google Search Console do tego, jak chcesz, żeby Google indeksowało Twoją stronę. W tym przypadku ograniczasz również duplikowanie treści.

    48. www i bez www – adres kanoniczny

    Pamiętaj aby wybrać jedną wersję, a drugą przekierować na tę wybraną. Dodatkowo – konfigurujesz Google Search Console po raz pierwszy? Pamiętaj, żeby dodać obie wersje swojej witryny: z www i bez www. Gdy to zrobisz, ustaw preferowaną wersję witryny także i tam.

    49. Masz jakieś subdomeny?

    Podobnie jak w poprzednim punkcie, jeśli posiadasz wiele subdomen, umieść je w Google Search Console jako nowe właściwości, żeby uzyskać wszystkie dane na ich temat.

    50. Wiele odmian treści

    Jeśli tworzysz nowe treści, zastanów się, jak można przenieść je do formatu wideo, live streamu na Facebooku czy prezentacji na Slideshare itp.

    51. Nie zapomnij dodać swojego adresu IP w Google Analytics

    Nie wiem jak to skomentować ;) Just do it.

    52. Uważaj z reklamami na mobile

    Usuń wyskakujące okienka i reklamy pełnoekranowe z wersji mobilnej strony. Od kiedy Google ogłosił w styczniu 2017 roku, że będzie nakładał kary na strony stosujące natrętne pop-up’y i okna full screen, raczej unikamy takich rozwiązań na małych ekranach.

    53. Przeglądaj backlinki konkurencji

    Wyłapuj te mocniejsze i najzwyczajniej staraj się tam jakoś wbić ze swoim sajtem. Stara jak węgiel i skuteczna ja AK47 technika.

    54. Sprawdzaj także ich treści

    Kiedy zastanawiasz się nad tym, jaki rodzaj treści stworzyć, użyj narzędzi, takich jak np. BuzzSumo, żeby sprawdzić najlepsze treści swojej konkurencji.

    55. Influencer może pomóc – ale nie zawsze

    Jeśli pracujesz z influencerem, zawsze zawieraj z nim umowę. Chcesz mieć pewność co do tego, czego on oczekuje od Ciebie i czego Ty chcesz od niego.

    56. Porządek w CSS muss sein!

    Jeśli ukrywasz „divy” w swoich arkuszach CSS, skończy z tym i posprzątaj w kodzie strony. Łącz arkusze CSS i minimalizuj je (w WordPressie zrobisz to wtyczką).

    57. Fresh, dynamic content

    Świeży content może nieco dopalić Twoje rankingi. Nie musi to być nowa treść na Twojej stronie głównej. Może ona pochodzić np. z Twojego bloga. Dodawanie newsów jest niezmiernie ważne z punktu widzenia SEO – to także świetny pomysł na „upychanie” dodatkowych fraz, odpowiedzi na pytania pod knowledge graph oraz zwykłe budowanie zaangażowania i ściąganie ruchu.

    58. Pamiętaj o breadcrumbs

    Dodanie okruszków do strony nie tylko poprawi Twoje SEO, ale też wrażenia użytkowników.

    59. Łańcuchy przekierowań są złe

    Unikaj długich łańcuchów przekierowań, żeby wyszukiwarki mogły szybciej przeszukiwać Twoją witrynę.

    60. Dbaj o jakość zdjęć

    Z jednoczesną troską o ich rozmiar i wagę! Jeśli umieszczasz obrazy – zadbaj o to, żeby było coś na nich widać. Tego typu obrazy lepiej się skalują, a co za tym idzie, zapewniają lepszą jakość obrazu na różnych urządzeniach i rozdzielczościach. Większość z nas jest wzrokowcami – ledwo widoczne miniaturki nie sprzedają.

    61. Stosuj rel=”nofollow”

    Linki nofollow były pierwotnie używane do oznaczania płatnych linków. Obecnie, większość stron używa nofollow do linków wychodzących, które odsyłają do witryn niskiej jakości lub tych, z którymi nie chcą dzielić się „szmocą”. Zablokuj tym tagiem wszystkie externale, które nie zasługują na splendor Twojej domeny.

    62. Allo, Allo!

    Odkąd Google uruchomiło aplikację Google Allo, warto zainteresować się tym, jak zwiększyć jakość opinii i recenzji własnego lokalnego biznesu. Firmy w najbliższym sąsiedztwie z super opiniami zyskują najwyższy priorytet. I owszem, ten komunikator nie przebije się zupełnie – ale to produkt i ciekawostka Googlowa. A poza tym opinie są ważne!

    63. Take a NAP

    Upewnij się, że Twój NAP (name, address, phone) w lokalnych cytowaniach jest taki sam we wszystkich kanałach. To ważne dla wzmiankowania, które opisałem gdzieś wyżej.

    64. Dłuższy meta title

    Zdecydowanie warto wyrównać do nowych standardów, czyli ~70 zzs lub 600px na desktopie – i 78 zzs dla mobile. Fraza kluczowa maksymalnie 3 razy.

    65. Dłuższe meta description

    Nie zapomnij o meta description – i tu były zmiany, które warto nadgonić: na dekstopie to teraz nawet 320 zzs, co daje niekiedy 4-6 linijek tekstu! Na mobile to 172 zzs, więc jest moc.

    66. Hosting też ma znaczenie

    Posiadanie domeny hostowanej prywatnie nie wpłynie na wyniki Twojej strony, ale gdy korzystasz ze współdzielonego hostingu, Twoja strona może się słabiej indeksować. Indeks wyszukiwarek bazuje na adresach IP i gdy tych adresów pojawia się wiele, wyszukiwarki dostają zbyt dużo sygnałów. Słowem: oszczędność nie zawsze popłaca.

    67. PPC to świetny poligon testowy

    Chcesz przetestować swój sajt? Jego UX, łatwość konwersji i usability? Jeśli chcesz pojawić się na pierwszej stronie wyników wyszukiwania, uruchom płatną kampanię na słowa kluczowe związane i niezwiązane z Twoją marką, na które chcesz się pozycjonować. Wypróbuj je i eksperymentuj z nimi, żeby ustalić, które frazy kluczowe działają na Twoją korzyść, sprawdź jak to wszystko gra i czy użytkownik sobie radzi z serwisem – a następnie zaimplementuj najlepsze frazy w SEO dla wyników organicznych, wcześniej upewniając się że wyeliminowałeś wszystkie ewentualne błędy.

    68. Zapomnij o ścisłym dopasowaniu

    Nie musisz używać słów kluczowych w dopasowaniu ścisłym. Google potrafi powiązać słowa zbliżone tematycznie dzięki wyszukiwaniu semantycznemu.

    69. Gęstość słów kluczowych jest passee

    Jeśli próbujesz stworzyć strukturę segmentów słów kluczowych bazując na ich gęstości, daj se spokój. Gęstość słów kluczowych już od dłuższego czasu nie ma żadnego znaczenia.

    70. Grupuj frazy kluczowe

    Nie optymalizuj podstron pod jedną frazę kluczową – łącz je w grupy, synonimizuj, odmieniaj. Jeśli linkujesz wewnętrznie, nie musisz używać w linkach swoich słów kluczowych. Ale na pewno okaże się pomocne, jeśli treści otaczające link będą związane z głównymi słowami kluczowymi.

    71. Call to action

    Na każdej podstronie tak ze dwa razy – above the fold i below the fold. Spersonalizuj call to action na podstawie odnośników. Możesz też użyć do tego lokalizacji i słów kluczowych z zapytań.

    72. Śledź każdy ruch użytkownika

    Sprawdź HotJar czy inne narzędzie do generowania heat mapy i śledzenia kliknięć. Podstawy znajdziesz także w Analyticsie i przeglądarce Chrome. Możesz też zaimplementować na swoich stronach AMP śledzenie przewijania, które dostępne jest w Google Tag Manager.

    73. Cacheowanie jest ważne

    Gdy pracujesz z influencerami lub umieszczasz swoje treści na innych stronach internetowych, sprawdź kiedy ostatnio były one cache’owane za pomocą komendy „cache: URL”. Jeśli od ostatniego cache’u minęło więcej niż miesiąc – umieść swój content w innym miejscu.

    74. Głosowe zapytania lokalne

    Zapytania głosowe z uwzględnieniem lokalizacji będą coraz popularniejsze. Rozważ umieszczenie takich wyrażeń, jak np. „blisko mnie” lub „w okolicy”, w treści i strategii reklamowej. Buduj treści w tonie konwersacyjnym, żeby pojawiać się w wynikach na zapytania głosowe.

    75. Share, like, follow

    Zakładki społecznościowe nadal mają znaczenie, ale rozwijają się przede wszystkim w kierunku społeczności. To, jak angażujesz się w sieci społecznościowe jest jednoznaczne z tym, jak być może zaangażują się w Twoją markę inni użytkownicy. Ułatw im to poprzez szybki dostęp do najważniejszych „social signals” bezpośrednio w Twojej witrynie.

    76. Wyszukiwanie wizualne? Pinterest.

    Detaliści i marki e-commerce powinny włączyć wyszukiwanie wizualne do swojej strategii marketingowej. Pinterest jest liderem w wyszukiwaniu wizualnym. Daje on możliwość uwydatnienia fragmentu obrazu a następnie stworzenia zapytania adekwatnego do fragmentu, dzięki któremu będzie ono mogło zostać wyszukane. Google Lens i inne aplikacje również wkraczają do tej gry. Powoli.

    77. Chatbot is a good bot

    Dzięki sztucznej inteligencji obserwujemy wzrost liczby chatbotów. Chatboty umożliwiają markom interakcję z ich konsumentami w bardziej ludzki sposób. H&M jest przykładem marki, która dobrze wykorzystuje chatboty.

    78. Nowa domena – krótka domena

    Jeśli wybierasz nazwę dla domeny – postaraj się nie przekroczyć 15 znaków. Krótsze domeny są łatwiejsze do zapamiętania.

    79. Pisz własne opisy produktowe

    Jeśli prowadzisz sklep internetowy, nie używaj opisów produktów dostarczanych przez ich producenta. Poświęć czas na przeredagowanie opisów tak, aby zaangażować użytkownika i wyszukiwarki… oraz mieć coś oryginalnego, w przeciwieństwie do pozostałych 78 resellerów, którzy dostali od hurtowni ten sam stock produktowy.

    80. Kara ręczna, czyli filtr

    Dziś to już nie tylko pokłosie inwestycji w SWL. Powodów może być więcej – w tym także atak hakerski czy nieuczciwa konkurencja. Jeśli zauważyłeś nagły spadek ruchu na Twojej stronie, może być to spowodowane karą od Google. Sprawdź w Google Search Console, czy nie dostałeś powiadomienia o nałożeniu kary ręcznej.

    81. Spadki to nie zawsze Twoja wina

    Z Google się nie wylatuje (no, poza banem). W Google zamieniasz się miejscami z bliższymi lub dalszymi sąsiadami. Nagły spadek w ruchu na stronie może też być skutkiem utraty słów kluczowych. Sprawdź, czy Twoja konkurencja nie zaczęła pozycjonować się na podobne frazy kluczowe co Ty, publikując nowe treści. To, że Twoja domena spadła z 3 na 8 pozycje nie zawsze znaczy że Ty coś źle zrobiłeś/nie zrobiłeś wcale – to może zwyczajnie oznaczać, że ktoś zrobił coś lepiej lub zwyczajnie zainwestował więcej.

    82. Progressive Web App (PWA)

    Przetestuj Progressive Web App (PWA) w kontekście nowego indeksu mobile-first. PWA dostarczy stronę mobilną, jeśli użytkownik wejdzie na nią ze swojego smartfona. Duże marki, takie jak The Weather Channel już to testują, a Ty nie chcesz zapewne pozostać w tyle. PWA są korzystne dla marek, które generują przychody dzięki reklamom. To doskonała alternatywa dla AMP.

    83. Długi ogon – lepsza konwersja

    Nic odkrywczego, ale tak często o tym zapominamy (no dobra, nie my – to klienci). Jak myślisz, z której frazy Twój klient – stomatolog będzie miał lepszą konwersję: „dentysta” czy „dentysta Warszawa Praga Północ„?

    84. Guest blogging

    Posty gościnne nie są najlepszym sposobem na budowanie profilu linkowego, ale są dobre do tworzenia treści i zaangażowania. Warto czasem wpuścić kogoś do siebie.

    85. Local Inventory Ads

    Możesz zachęcić użytkowników do przeglądania Twojego lokalnego sklepu za pośrednictwem Google, jeśli skorzystasz z jego programu Local Inventory Ads.

    86. Konkurencja między Twoimi stronami

    Jeśli posiadasz wiele stron konkurujących ze sobą o podobne słowa kluczowe, rozważ połączenie ich treści w jedną, długą, bogatą formę. Dbanie, linkowanie i promowanie np. 4 serwisów może zakończyć się tym, że żaden z nich nie będzie zadbany w 100%. Czasem warto zrobić coś raz a porządnie.

    87. Kanibalizacja słów kluczowych

    To popularne i pracogenne zjawisko – lepiej unikaj go od samego początku, planując strukturę i tworząc treści. Zaoszczędzisz w ten sposób sporo czasu i pracy przy odkręcaniu tego.

    88. Bing Webmaster Tools

    Pewnie wiele tego nie będzie, ale może jakiś zabłąkany użytkownik, który wklepie coś do okna przeglądarki na świeżo zainstalowanym Windowsie zechce kliknąć w Twój link? Zrób to niezbędne minimum i dodaj swoją witrynę do https://www.bing.com/toolbox/webmaster

    89. Sprawdzaj błędy indeksowania

    Błędy 404 to często utrata cennego linkowania oraz marnotrawstwo crawl budget. Sprawdzaj regularnie Search Console czy ich nie przybywa.

    90. Odpytaj nagłówki http i zrób przekierowania

    Sprawdź wszystkie najpopularniejsze wariacje i upewnij się, że nie masz tam odpowiedzi 404. Polecam https://httpstatus.io/

    91. Stosuj dane strukturalne

    Mikroformaty i mikrodane zgodne ze Schema.org to absolutny must have – wybierz te, które pasują do Twojej witryny i po implementacji sprawdź koniecznie testerem Googlowym.

    92. Nie kupuj social signals

    Niech Cię nie zwiedzie dobra promo cena na Allnegro – lajki z Indii i Pakistanu to syf.

    93. Ukryj jałowe treści noindex, nofollow

    Regulamin, polityka prywatności, polityka cookies, strona logowania, koszyk itd itp – po co Google ma tracić na to prąd?

    94. Javascript do footera

    Co się da, jeśli się da – przenieś skrypty JS z sekcji head do sekcji footer. Sprawdź jednakoż, czy nie wykrzacza to witryny ;)

    95. Pamięć podręczna przeglądarki

    Wykorzystuj ją. Przyspiesza ładowanie witryny – pomaga tym samym użytkownikom a i daje pozytywny sygnał wyszukiwarce.

    96. Określ wersję językową

    Wiem, to banalne – ale zdziwiłbyś się ile witryn bez href langu trafia do nas do optymalizacji. Pamiętaj aby ustawić to także w GSC.

    97. Bądź na Twitterze

    Pamiętaj, że w myśl umowy podpisanej między Big G a ćwierkaczem, 300 milionów użytkowników generuje tweety, które są indeksowane w SERP. Nie wspominając już o linku z serwisu, który w zamierzchłych czasach czasach page Ranku, jako jeden z niewielu, posiadał wartość 10! ;)

    98. Najlepsza opinia? 4,8/5!

    Tak, tak, „naukowcy z Ameryki odkryli…” ;) Coś w ten deseń – jak jest za nisko: dupa. Jak za idealnie: też kręcą nosem. Także jedna niższa ocena to wcale nic złego.

    99. Zabezpiecz się przed atakami

    Aktualizuj CMS, zmieniaj co jakiś czas hasła (i daj się ponieść) no i generalnie uważaj co robisz – dźwignięcie się po ataku hakerskim bywa czasami trudne, jeśli przegapisz odpowiedni moment.

    100. Pisz, publikuj, linkuj

    To dziś główny klucz do sukcesu – twórz treści na blog, na media społecznościowe, content marketingowo i jak tylko się da. Przestrzegaj zasad copywritingu SEO i zawsze sprawdzaj gdzie publikujesz treści.

    101. Nie linkuj z Forbes’a

    Podobno nie działa (says Google) :) No chyba że jesteś idealistą i chodzi Ci o coś więcej niż sam link – to wiadomo, go for it ;)

    102. Nie walcz z algorytmem – współpracuj z nim

    Tu podzielę czytelników na dwie grupy, ale cóż – ja reprezentuję tę hippisowską część branży: żyjemy sobie z algorytmem w symbiozie niczym borowik szlachetny i dąb ;) Nie walczymy ze sobą, staramy się zrozumieć i tolerować. No – przynajmniej ja :D

     

    Pewnie przescrollowałeś – przesz wiem – ale żyję w przekonaniu, że może mimo wszystko komuś się to przyda na początku drogi SEO – samuraja.

    Sam kiedyś jarałem się niczym Rzym w ’64 gdy w ręce wpadło jakieś syte podsumowanie, lista czy skondensowana odpowiedź na 100 pytań jednocześnie – cieszyłem się że komuś się chciało, że się podzielił i dzięki takiemu brykowi ja dowiedziałem się czegoś nowego :)

     

    Imgur.com

     

    Tradycyjnie zachęcam do komentowania, dissowania i flejmowania – no i być może coś pominąłem, to dopiszcie śmiało w komentarzach ;)

    ***

    edit:
    Przychylam się do sugestii Pawła Gontarka – lista w PDF dostępna pod tym linkiem, może komuś się przyda.

  • Jak poprowadzić swój biznes przez cyfrowy świat marketingu? Oto jak!

    Jak poprowadzić swój biznes przez cyfrowy świat marketingu? Oto jak!


    Cyfrowy świat marketingu, czy cyfrowy marketing to tak pięknie nie po ludzku nazywany Digital Marketing. Jest to nic innego jak prowadzenie działań polegających na wykorzystaniu mediów cyfrowych (np. telewizja, Internet, komóreczka) w celu dotarcia do określonej grupy docelowej, czyli, oho już marketing :)

    Określenie jest zgoła szerokie jak widzisz i zawierać się w nim może praktycznie wszystko co robimy „cyfrowo”, a więc również przez Internet.

    Jednak nie wszystkie działania mogą przynieść odpowiedni skutek, a kiedy mamy do czynienia z własnym biznesem, który próbujemy pchać do przodu jak Syzyf, wtedy lepiej się już nie potykać.

    Digital marketing dla małych firm
    Źródło: http://visual.ly/day-life-corporate-vs-startup

    Digital marketing dla małych firm? proszę bardzo.

    Cyfrowy marketing jest jednym z najlepszych i skutecznych metod wspierania biznesu, gdzie konkurencja w postaci wielgachnych budżetów nie jest głównym determinantem sukcesu (dlatego to takie wspaniałe). Wraz z upływem czasu, oraz przenoszeniem świata rzeczywistego do „wirtuala” staje się również co raz ważniejsza dla biznesu, zwłaszcza dla małych firm.

    Jak możesz wykorzystać marketing cyfrowy w swoim biznesie, aby rosnąć szybciej, zwiększyć widoczność swojej działalności, promować własną markę oraz w konsekwencji zwiększyć sprzedaż cokolwiek oferujesz? Jeśli mówimy o cyfrowej strategii marketingowej, to nie różni się od tradycyjnego marketingu, jeśli chodzi o cel i przeznaczenie to jest tak samo – wiadomka.

    W tym artykule omówię kilka doskonałych strategii marketingu cyfrowego dla małego biznesu.

    1. Przede wszystkim wykorzystaj odpowiednie narzędzia.

    Generalnie marketing cyfrowy to nie tylko profesjonalne usługi SEO, tak samo jak nie jeden Adidas to Nike, a Google to nie Internet ;), więc wybór odpowiedniego narzędzia jest nie bez znaczenia. Należy zdecydować, które narzędzie użyć do wykorzystania, kiedy i w jakim celu.

    batman z light saber

    Próbując zbyt wielu rzeczy na raz, możesz zepsuć całą swoją strategię, a kiedy indziej wręcz trzeba korzystać z wielu różnych ścieżek dotarcia do Klienta, „boostując” jedne kanały innymi – ale o tym za chwilę.

    Poniżej kilka prostych przykładów.

    SEO – SEO jest wiarygodną i skuteczną metodą promowania firmy, do której nie trzeba już nikogo przekonywać. SEO to must have dzisiejszego świata cyfrowej mentalności, z którą nie warto walczyć. Takich fundamentów jest jeszcze kilka, jednak osobiście uważam, że SEO jest jednym z ważniejszych. SEO to element digital marketingowej strategii, która napędza ruch z wyników wyszukiwania, zwiększa widoczność i rozpoznawalność firmy i dociera do osób głównie zainteresowanych tematem, produktem czy usługą – w końcu użytkownicy sami jej szukają c’nie?

    Oczywiście potrzeba czasu, aby wygenerować odpowiednie wyniki, niemniej jednak SEO zapewnia stałą widoczność strony w wyszukiwarce co konsekwentnie przekłada się na ruch oraz sprzedaż.

    Social Media Marketing – Social Media Marketing jest obowiązkowy dla wszystkich rodzajów działalności online, zarówno małych i dużych firm, blogów oraz sklepów, ba nawet osób prywatnych, których nazwisko jest marką samą w sobie. Konstruktywna kampania social media przyciąga uwagę coraz większej ilości zwolenników i ostatecznie przekształca tychże obserwujących czy lajkujących bezpośrednio w klientów.

    Stworzenie silnej obecności online w głównych kanałach społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter, Instagram itp. i potrafi zwiększać zainteresowanie produktami i usługami (a niekiedy stworzyć potrzebę czy nawyk wow!) w sposób regularny. Wiem, że to nie jest takie proste, a właściwie jest to czasochłonne, to całe zarządzanie stronami wśród różnych serwisów społecznościowych. Jest to jednak proces marketingu internetowego dla firm i trzeba.to.robić.

    PPC – PPC to najszybszy sposób, aby zwiększyć ruch na stronie i promować firmę w Internecie. Jest to również doskonałe rozwiązanie dla osób pytających „co ja z tego będą miał?” gdzie działa to na zasadzie wpłacasz=masz na już, now, teraz.

    PPC jest niezależne od zmian algorytmu Google i dość łatwe w obsłudze dla początkujących. Tak PPC ma wiele zalet – głównie szybki rezultat, przynoszący bardzo trafny (o ile dobrze targetowany) ruch na witrynę, a po odpowiedniej optymalizacji potrafi zmaksymalizować zwrot z inwestycji. Wady? Płacisz, więc jesteś, nie płacisz=musisz zapłacić no i tzw. Banner blindness, czyli ślepota bannerowa (tak dotyczy również reklam kontekstowych)

    2. Content Marketing – Treść jest królem w świecie marketingu cyfrowego.

    Unikatowa, skuteczna i wciągająca treść tworzy lojalnych użytkowników, motywuje ludzi do komentowania, oraz dzielenia się nią w social media. Tworzenie wysokiej jakości treści potrafi nie tylko napędzić ruch, zwiększyć widoczność marki, przedstawić firmę jako eksperta czy rozejść się w niesamowitej skali (tyyyle linków), ale ma mocne predyspozycje, aby przemienić zwykłego czytającego w klienta – to dopiero magia :)

    Pisz treści dla czytelników nie dla wyszukiwarki. Pamiętaj o tym kiedy piszesz artykuł, wpis na blog lub informację prasową – spróbuj dodać coś sensownego, ciekawego i istotnego dla Twojej grupy docelowej. Wspomniałem, aby treść była możliwie unikatowa? Nie, nie dlatego bo „duplicate content”, ale dzięki temu użytkownicy nie będą musieli ponownie czytać tego samego tematu, co prawdopodobnie przyniesie skutek odmienny od oczekiwanego. Przed rozpoczęciem pisania należy przeanalizować dany temat i pomyśleć, czy zawartość będzie miała korzyść dla czytelników i klientów? czy chętnie podzielą się nią z innymi? A musisz wiedzieć, że podzielą się dopiero wtedy, gdy dzięki niej sami staną się lepsi i Twoja treść odwzorowuje Ich stanowisko w danej kwestii.

    Nie chodzi o publikowanie treści w trosce o utrzymanie zgodnego z przyjętymi wytycznymi harmonogramu wydawniczego, ale z pasji wykonywaną pracą, tworzonym produktem czy usługą, zachęcając, a właściwie starając się zarazić pasją i optymizmem swoich czytelników. Czasem też lepiej napisać mniej, ale wysokiej jakości treści.

    3. Email marketing

    Email marketing chyba się nigdy nie skończy (w przeciwieństwie do SEO, które umierało już kilkanaście razy;) ) jest, jeżeli mogę to tak nazwać, „evergreen narzędziem marketingu cyfrowego” służącym do nie innego celu jak promowania Twojej działalności. Skuteczna strategia e-mail marketingu przekształci „zwykły” mail w środek do osiągnięcia sprzedaży nie gorzej niż inne narzędzia digital marketingu.

    Istnieje wiele powodów, aby skorzystać z e-mail marketingu:

    1. Jest to skuteczny sposób na dotarcie i umieszczenie swojej wiadomości przed zacnym gronem ludzi;
    2. Jest dość łatwy do uruchomienia i ma dużą elastyczność;
    3. E-mail marketing odznacza się wysokim zwrotem z inwestycji;
    4. Nosi miano „bardzo małego ryzyka”, łatwo się dostosowuje i podobnie jak inne wymienione wcześniej narzędzia potrafi się zintegrować w pełną strategię tzw. marketingu zintegrowanego.

    Konkluzja

    Dosłownie, marketing cyfrowy jest obecnie obowiązkowy dla wszystkich rodzajów działalności. Bez względu na to, jaki rodzaj działalności prowadzisz i starasz się rozkręcić. Powyższe narzędzia i metody są sprawdzone i skuteczne, jednak oczywiście trzeba włożyć trochę wysiłku i pracy, aby uzyskać pożądany efekt. Pieniądze? Pewnie większość z tych rzeczy potrafisz zrobić sam, powiem więcej, kto może wiedzieć lepiej i znać się lepiej na Twoim produkcie czy usłudze jak nie Ty sam. Jednak po pewnym czasie dojdziesz do wniosku, że lepiej oddać marketing godnej zaufania firmie, która zrobi wszystko skrupulatnie i rzetelnie, a samemu skupić się na ulepszaniu własnej działalności, wtedy się nie krępuj…

    O tak o :)

  • Jak sprzedawać SEO – poradnik dobrego sprzedawcy

    Jak sprzedawać SEO – poradnik dobrego sprzedawcy

    Sieć pełna jest super wypasionych, przemielonych 100 razy i podpisanych każdorazowo innym nazwiskiem porad jak ROBIĆ SEO, jak działa SEO, co to w ogóle jest to całe SEO no i ostatnio z większym zagęszczeniem – czy robota nam się kończy czy dopiero rozkręca? Słowem: jaka przyszłość w SEO, panie dzieju?

    No i fajnie. To potrzebne i ważne, bo raz że my, seowcy musimy się trzymać razem, a dwa, że jeśli chcemy dostarczać klientom usługę najwyższej jakości i skuteczności, to oczywiście warto wiedzieć jak ją produkować, jak interpretować i przekuwać w sukces (nasz i klienta ma się rozumić).

    Ale, ale, ale…
    Zanim w ogóle do tego dojdzie że będziemy mieli co i dla kogo produkować, że trzeba będzie z najdalszych zakątków pamięci długotrwałej wyciągać wszystkie niezbędne szczegóły na temat naszego fachu, najpierw przecież warto by było tego nieszczęśnika klienta pozyskać ;)

    Bo czymże jest nasza wiedza, wszak rozległa, jeśli nie mamy jej na kim użyć, a co za tym idzie…zarobić?
    Chyba tylko wiedzą.

    No niestety. Nie potrzebne mędrca szkiełko i oko, żeby bez głębszej analizy stwierdzić, iż każdy (dosłownie) biznes na tym świecie musi prędzej czy później otrzeć się o klienta.
    A ci, wredne małpiszony jedne, rzadko kiedy rosną na drzewach, wpadają na nas w tramwaju, stoją tuż za rogiem z podpisaną umową i – w aspekcie ogólnym – sami do nas przychodzą.
    Taak, taaak, wiem: „a myyy, to jesteśmy tacy silky-smooth wspaniali, że do nas to sami klienci walą, bo mamy markę, splendor, sławę [i olbrzymie ego]!

    W każdym razie ci, co tak uważacie – jesteście zwolnieni z dalszej lektury, albowiem Wasza krnąbrność pierwszego stopnia i tak nie pozwoli zasymilować poniższej wiedzy :)

    Tenże tekst dedykuję tym, którzy muszą pozyskiwać klientów sami – i są to klienci z sektora MŚP.
    Nie ma różnicy, czy jesteś SEO freelancerem, sprzedawcą w agencji interaktywnej (tzw. Performance Marketing Key Account Managerem ) czy też sam prowadzisz firmę (start-up?) i jak biały człowiek zwyczajnie musisz sam nagonić sobie klyentele.
    Jestem SEOwcem, ale w tym wpisie podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami zdobytymi empirycznie, kilkuletnim doświadczeniem stricte w sprzedaży, a przede wszystkim niesamowitym poligonem, na jakim miałem okazję manewrować pracując w jednej z największych agencji interaktywnych segmentu Marketingu w sieci w Bolandzie, gdzie moim zadaniem było stworzenie produktu SEO oraz zapewnianie, aby dział sprzedaży miał argumentację, audyt, analizę sytuacyjną, ofertę i inne, ważne dla procesu pozyskania klienta materiały. Mało tego – potem jeszcze trzeba było takiego klienta nadzorować. Oh, happy days! haha ;)

    Przerobiliśmy (dosłownie) tysiące różnych przypadków, sprzedawcy pozyskali piaszczyliard klientów, a dział produkcji miał z tym niekończącą się wstęgę roboty ;) Ale skupmy się na tym wąskim a za razem bardzo szerokim zagadnieniu: sprzedaży usługi SEO dla małej i średniej firmy.

    A wybieramy się właśnie do klienta, który prowadzi swój biznes w jednym z dużych miast, zatrudnia od 5 do 50 osób, jest P.H.U, S.C., lub Sp. z o.o. i działa w jednej z branż, jak np.: mechanika pojazdowa, stomatologia, sprzedaż hurtowa lub detaliczna, usługi doradcze lub księgowe, produkcja i wytwórczość czego tam sobie życzy albo przykładowo zakład pogrzebowy. Słowem: MŚP.

    Pierwsza zasada – nie przeginaj, nie fantazjuj, nie ściemniaj.

    Zacznę od tej podstawowej zasady, która w wielu przypadkach doprowadziła do zakończenia spotkania lub zwyczajnie do późniejszych problemów, gdy klient zdecydował się zweryfikować zaprezentowaną mu ofertę, audyt, zalecenia czy wiedzę absztyfikanta – sprzedawcy.
    Nigdy nie wiesz do końca kto siedzi po drugiej stronie stołu.
    Miej na uwadze, że Twój rozmówca może być uczony w piśmie, może się znać, mógł wcześniej ryzać swoją domenkę jakimś darmowym audytorem – mógł sprawdzić wiele rzeczy. Jeśli dodatkowo wysłałeś mu swoją prezentację przed spotkaniem, mógł ją zwyczajnie z kimś skonsultować.
    Nie daj się wziąć pod włos i nie wyjdź na naciągacza i fantastę. Często szczerość i zwykłe „muszę to skonsultować ze specjalistą od SEO w firmie” pomoże Ci zachować twarz i – jak to się mawia w sprzedaży – „otworzyć” tego klienta.

    Przygotuj się możliwie najlepiej – odrób pracę domową na 5+!

    Generał Patton w służbie SEO
    source: www.generalpattondemolay.com

    Skonfudowany dziadkiem w hełmie? I dobrze. Bo ten jegomość z powyższego zdjęcia to Generał George Patton – jeden z Amerykańskich dowódców podczas II wojny, niesamowity badass motherf*cker. I jak się słusznie domyślasz, nie miał absolutnie nic wspólnego z SEO ;) Słynie zaś – między innymi – z jednego bardzo mądrego i wciąż aktualnego cytatu:

    „A pint of sweat can save a gallon of blood”. G. Patton

    Co w tym wypadku tłumaczymy nie inaczej, jak: zepnij się na samym początku, odrób swoją pracę domową, przygotuj się – wysiłek poniesiony na początku może Ci tylko i wyłącznie pomóc oraz zaoszczędzić późniejszych problemów, wpadek i rozczarowań.

    To niezmiernie istotne aby do spotkania sprzedażowego przygotować się możliwie najrzetelniej. Rzeczy, które trzeba odfajkować przed spotkaniem to chociażby:

    • Dowiedz się, o czym jest serwis i czym się zajmuje firma klienta

    Jeśli nie poznasz firmy, serwisu, produktów i usług klienta to Twoja ignorancja przekuje się zapewne w spektakularny sukces porównywalny z 5-tką w totka, albo (najpewniej) w spektakularną porażkę ;)
    Historia zna oba przypadki. Nie mniej pamiętaj, że jeśli pokażesz klientowi że poczytałeś, rzucisz paroma pojęciami branżowymi, paroma nazwami produktów czy czymś, co jest jego indywidualnym rozwiązaniem – zdobędziesz zaufanie. Pokażesz, że się w to na prawdę zagłębiłeś i chcesz pomóc. Wiedza na temat branży i biznesu klienta to ważny element poświadczający Twoją rzetelność i profesjonalizm.

    • Konkurencja w branży i ta w SERP

    Poznaj konkurencję Klienta – zarówno tę ekonomiczną, lokalną (np. sąsiad zza płotu co też prowadzi warsztat i twojemu rozmówcy wszystkich klientów podkrada, kawał skurczybyka) jak i tę w wynikach wyszukiwania. To coś zupełnie innego, bo ta z SERP to często zupełnie nieznane klientowi firmy, które zwyczajnie „wypływają” na podobne co klient frazy i konkurują o nie, często nawet nie wiedząc o swoim istnieniu. Tu z pomocą przychodzi narzędzie Senuto lub SemStorm.
    Pokazanie klientowi z kim walczy o obecność na dane frazy, często uzmysławia, że ten sąsiad zza płotu (ten kawał skurczybyka) w ogóle nie posiada serwisu www, albo posiada i jest całkowicie niezoptymalizowany, albo w ogóle ma noindex, nofollow (blokada przed robotami wyszukiwarki) i żyje sobie nieświadomie za tym płotem i tylko tam – bo w Google można go znaleźć tylko na którymś z Yellow Pages.

    Pamiętaj o szybkim looku na frazy, na których potencjalnie może klientowi zależeć (sprawdź meta dane, popatrz o czym jest serwis – dasz radę :) – jeśli nie masz CPC oraz liczby wyszukiwań w pamięci RAM i „na oko” nie widzisz czy to trudna branża i frazy, z pomocą przyjdzie Ci Google Keyword Planner albo wspomniane już Senuto czy SemStorm. Na tym etapie warto się przekonać w razie czego, że ten niewielki sklep z oponami może się okazać górą nie do zdobycia ;)

    • Audyt techniczny strony klienta

    Skorzystaj z któregoś z audytorów online, przepuść domenę przez jakąś maszynkę i wydrukuj lub zapisz sobie rezultaty. Technikalia to bardzo dobry „otwieracz”, a poczucie że coś jest nie tak z serwisem, że mogłoby być lepiej to doskonały argument, który w najgorszym wypadku może doprowadzić Cię do samej usługi optymalizacyjnej – jeśli klient nie zdecyduje się na kompletne SEO. Bądź rzetelny – nie ściemniaj jeśli sam nie jesteś pewny. Technikalia to cienki lód, a jeśli nie wiesz do końca kto siedzi po drugiej stronie stołu, nie daj się ponieść fantazji i nie bajdurz. Owszem, powiedz że niezoptymalizowany serwis traci na starcie, wspomnij o czynnikach rankujących, o mobilności/responsywności – ale nie strasz klienta że za tak fatalny sajt zainteresuje się nim ABW – czerstwe kawałki, że „Google pana nie indeksuje bo błędy w kodzie są” to spore ryzyko. Sprawdź też koniecznie kod źródłowy strony (ctrl+u, ewentualnie cmd+u na komputerach dla wegetarian) – jeśli będzie podejrzanie krótki (3-4 linijki) to może być ramka (zamaskowane przekierowanie), które dyskwalifikuje serwis z usługi SEO (chyba, że na dole strony jest pasek przesuwu w bok, to wtedy jest raczej ok ;). Sprawdź też, czy strona nie jest zrobiona we flash’u – to również będzie przeszkoda nie do przeskoczenia. W dwóch powyższych przypadkach, pędź do działu WEB lub dzwoń do znajomego webdesignera i szykuj ofertę na nowy serwis www! ;) To, czy dobrze rozpoznasz sytuację może być determinantem czy w ogóle masz po co przygotowywać klientowi ofertę SEO.

    Pamiętaj też, że część techniczna potrafi szybki zanudzić (zwłaszcza panie;) – nie poświęcaj temu godziny, jeśli klient zaczyna ziewać. W takim wypadku powiedz, że audycik i tak zostaje (do poduszki, do poczytania) a Ty lecisz dalej z tematem – i teraz już będzie tylko ciekawiej.

    • Profil linkowy domeny i potencjalne zagrożenie filtrem

    Sprawdź, co się działo z domeną. To też dobry sposób aby dowiedzieć się (choć nigdy nie jest to informacja w 100% pewna), czy klient korzystał z usług „pozycjonowania” i na jakie rozwiązania się zdecydował – jeśli w ogóle. Pamiętaj że profil linkowy może być zaspamowany skutkiem włamu lub – rzadko, ale niekiedy – depozycjonowania. Jeśli jednak wiesz już że klient zmienia „pozycjonera” bo tamten się nie wywiązuje albo już nie odbiera telefonu (filtr?), to masz właśnie bardzo dobry argument, aby upewnić klienta że zmiana jest dobrym dla niego (i jego domeny) rozwiązaniem. Opiniowanie usług poprzednika będzie opisana poniżej.

    Z profilu linkowego możesz także wyczytać czy było robione katalogowanie, czy była robiona „szeptanka” oraz inne składowe typowego SEO.

    • Kopie strony, inne domeny i subdomeny

    Dobry reaserch to podstawa – upewnij się, że klient nie posiada zaawansowanego auto-zaplecza ;) w postaci sytych kopii strony 1:1. Przykładowo sklepy home.pl czasem występują skopiowane na developerskiej subdomenie roboczej. Czasem klient (szczwany lis) potrafi kupić sobie domenę .pl, .com.pl i .com – po czym na każdej z nich postawi sobie skopiowaną treść…
    Kopie stron na innych domenachTo też może być pierwszy sygnał, że mamy do czynienia z „Gazelą eBiznesu„, czyli klientem, który WIE, ZNA SIĘ i będzie twierdził, że sam sobie już zrobił trochę tego SEO ;)
    Wrzuć w Google starą, poczciwą komendę: site:adresstrony.pl i sprawdź co tam w ogóle jest. Kopie strony wykryjesz chociażby narzędziami: copyscape.com tudzież siteliner.com
    Kopie wynikające ze złej konfiguracji adresu kanonicznego (www lub bez www) zakładam że wiesz jak sprawdzić.

     

    Sprawdź też jeszcze, czy twój potencjalny klient nie prowadzi aktualnie kampanii AdWords (prowadzi = nieco bardziej kumaty) oraz czy ma na stronie kod Analytics. Nie musi to o niczym świadczyć (ot, webdesigner jak robił stronę to z przyzwyczajenia wstawił), ale jego brak coś już nam na pewno powie :) Zobacz czy w stopce stronie nie podpisała się jakaś firma. Upewnij się czy technologia, w której zrobiony jest serwis, to nie jakiś wynalazek, z którym pogoni Cię Twój podwykonawca albo dział produkcyjny w firmie (powinieneś wiedzieć czego się nie dotykają – o tym mówi się głośno).

    Glancuj but, teczka pod pachę, laptopik naładowany – lecimy na spota!

    Pominę całą otoczkę, zakładam że skoro robisz w tym przykrym fachu to wiesz o co chodzi, znasz standardy i wstydu nie będzie ;) Skupmy się na konkretach – chcemy dobrze i uczciwie sprzedać klientowi SEO. A może raczej powinienem napisać… chcemy aby klient kupił SEO właśnie od nas!

    Aby pomóc sobie to zrobić, nie traktuj klienta z góry. Owszem, to ty jesteś specjalistą, ty się znasz i ty wiesz (będę to podkreślał wielokrotnie) – ale nie bądź gnuśny i zarozumiały. Czasem twoja personalna opinia na temat jego stronki anno domini 1997 może zostać odebrana jako szydera, klient się zbiesi i cały misterny plan pójdzie …. sobie :)

    Postaraj się przejąć inicjatywę i utrzymać ją do końca spotkania – to ważne nie tylko w sprzedaży ale i w każdej dyskusji, gdzie występuje słowo przeciwko słowu albo trzeba kogoś do czegoś przekonać (no i mają się posypać banknoty). Jeśli stracisz inicjatywę – klient cie zagnie, ujawnisz w żenujący sposób jakiś (nawet niewielki) brak wiedzy albo zwyczajnie mu się nie spodobasz i go nie przekonasz, to bez inicjatywy nie nazwiesz tego jegomościa swoim klientem.

    Sprzedaż usług, w tym SEO, to coś, gdzie trzeba się wykazać maksymalnym profesjonalizmem i wiedzą – pamiętaj, że jesteś specjalistą (jesteś zwycięzcą!!1). Klient nie powierzy swojej domeny i sajtu komuś, kto nie jest wiarygodny. Specjalista ma inicjatywę na spotkaniu i balansuję nią – pomiędzy faktycznie posiadaną wiedzą a fantastyką rodem z książki Lema. Staraj się nie zbliżać do żadnej z obu tych krawędzi.

    Jeśli tylko nadarzy się okazja, wypytaj delikatnie o poprzedniego dostawce, kto to był, co robił, co mówił że robi (czy cokolwiek mówił i raportował ;) – jeśli nic nie mówił – wiadomo o co cho. Dowiedz się o tym pozycjonerze ile się da i teraz ważne: nie graj za bardzo na emocjach, nie dołuj klienta…
    O panie, to to SEO panu tak spier.... ?I staraj się nie grać typowo po Polsku – nie atakuj poprzednika, nie oczerniaj go.
    Jeśli wiesz cokolwiek o marketingu, to wiesz też że o wiele lepiej jest skupić się na tym, co Twoja firma zrobi lepiej, aniżeli piętnować byłego dostawce i wytykać jego błędy. Skup się na naprawianiu i na tym, co klient zyska – a nie co już stracił.

    Nieś tzw. kaganiec (wiem, kaganek – to prowokacja:) oświaty SEO

    Staraj się tłumaczyć, wyjaśniać, mówić przystępnym językiem. Wyobraź sobie, że masz jutro spotkanie ze specjalistą od regeneracji pomp wtryskowych (zakładam że nim nie jesteś, jeśli mylnie, to wyobraź sobie że to neurochirurg – tym na bank nie jesteś;) i on ma Ci poopowiadać o swoim fachu, całej tej otoczce i jak to się to dzisiaj robi. Dla wielu ludzi tym właśnie jest to całe „pozycjonowanie” – czarna magia (mimo, że biała).

    Mów językiem korzyści

    Owszem, poopowiadaj trochę o algorytmie, niech zabrzmi mądrze, że wiesz, że się orientujesz i rozumiesz. Rzuć parę dat i nazw większych zmian (i tu anegdota: kiedyś przy odsłuchu jednej z rozmów sprzedażowych konsultanta znanej firmy segmentu IYP o szwedzkich korzeniach ;) przemiły jegomość wymieniając te większe zmiany w algo, poza Pingwinem i Kolibrem wspomniał również o Dzięciole hehe), ale pamiętaj, że to są dla klienta ciekawostki. On woli się dowiedzieć co zyska, co mu dadzą poszczególne działania i elementy oferty (bo przecież poza szalonym wyścigiem za pozycjami są też inne korzyści) i podejdź do tematu tak, jak z idei ma to do siebie marketing zintegrowany w sieci – wielopoziomowo. Nie tylko link, ale i ruch, wzmocnienie brandu, popularność itp, itd. Nie tylko poprawa błędów na stronie, ale szybsze indeksowanie, zatrzymanie robotów wewnątrz serwisu, przyspieszenie ładowania strony i wiele, wiele więcej.

    Nie zapomnij naświetlić różnicy pomiędzy bezpiecznym SEO a „pozycjonowaniem”. Wytłumacz jakie są modele rozliczeń i który z czym się wiąże. Zakładam, że wiesz jak działa rozliczanie się za wcześniej wycenione frazy, jak działa „SEO za 19zł miesięcznie” lub gwarancja pozycji w określonym miejscu i czasie, oraz dlaczego klient powinien omijać takich cwaniaków szerokim łukiem ;) Uświadom klienta, że na efekty trzeba poczekać i mówienie tu o gwarancji to czysty marketing.

    Czego nie mówić i czego unikać?

    Nie wiem jak skonstruowana jest twoja oferta lub oferta twojej firmy, ale zakładam że sprzedajemy pełnowartościowe, uczciwe i kaloryczne białe SEO (abo nawet i marketing zintegrowany), a tu nie ma mowy o kilku zasadniczych kwestiach, takich jak gwarancje, konkretne pozycje czy inne, pamiętane ze „złotego wieku” aspekty, za którymi większość dzisiejszych SEOwców płacze nocami w poduszkę.

    Nigdy nie gwarantuj niczego, co się rzekomo zadzieje (lub nie) w wyszukiwarce Google.

    1. Nie masz na to wpływu – to zewnętrzna firma, której nie kontrolujesz. O efektach prowadzonych działań można mówić w sferze prawdopodobieństwa, ale nigdy pewności, jeśli już musisz jakoś wybrnąć z tematu uzyskania wysokich pozycji w wyszukiwarce. Uzyskanie konkretnych wyników w postaci pozycji jest uzależnione od wieeeelu zewnętrznych czynników. Daruj sobie obietnice i gwarancje :) Są inne słowa, które to opiszą.
    2. Na pierwszej stronie wyników wyszukiwania jest 10 pozycji (chociaż nie zawsze), natomiast firm, które chcą się znaleźć na niej jest dużo, dużo więcej. A jeśli to „więcej” to 56? To jak się wtedy pomieścicie?
    3. Nie wiesz (i nikt nie wie) jak będą wyglądały SERP’y za miesiąc, za rok. To się zmienia – ewoluuje (kurczy się!) organika, zmieniają się (puchną!) reklamy, mixują się mapy, wskakują knowledge graphy i w ogóle cały ten rank brain strasznie miesza.
    4. Sam algorytm zmienia się od 500 o do 700 razy w ciągu roku – wiesz co to algorytm i jak się to ma do Twojej gwarancji pozycji?
    5. A na koniec: konkurencja (może ma 3x taki budżet?), ataki hakerów (tylko czyhają aby zniweczyć efekty wielomiesięcznej pracy), problemy z odnowieniem domeny czy hostingu (damn, i forgot!), depozycjonowanie (ten sąsiad skurczybyk) czy zwykłe błędy w serwisie.

    Dlaczego zatem niektórzy wciąż GWARANTUJĄ pozycje, obiecują, zarzekają się i klną na niebiosa, że dowiozą?
    To chyba oczywiste: witamy w świecie sprzedaży bez granic :)

    Jeśli chcesz już cokolwiek gwarantować, to śmiało – gwarantuj:

    • Profesjonalizm
    • Bezpieczeństwo i zgodność z wymogami jakościowymi Google
    • Zaangażowanie
    • Najwyższą jakość
    • Dedykowane i indywidualne podejście
    • Zawsze odbierany telefon
    • Wiedzę i doświadczenie załogi w służbie dla jego wyników
    • Używanie skutecznych, powszechnie uznanych za przynoszące skutki metod, które poza widocznością w SERP (prędzej czy później), dostarczą klientowi kaloryczny ruch.
    • Itd., itp. – mogę tak długo ;)

    Dobra. Jeśli już przedstawiłeś rzeczywistość w optymistycznym, acz nie utopijnym świetle, przeszedłeś przez technikalia, ofertę i ogólną metodykę działania i oczywiście raportowanie (to mega ważne, aby klient wiedział co się dzieje) – pora zamykać.

    Fajnie, jeśli wrócisz ze spotka ze „szmatą” (taki żargon sprzedażowy;) ale wiem skądinąd, że w większości przypadków klient musi na spokojnie zapoznać się z umową, musi to z kimś skonsultować albo zwyczajnie zechce porównać Twoją ofertę z inną firmą – bądź da ją do weryfikacji szwagrowi (szwagier się zna).

    Nie naciskaj, nie bądź nachalny.

    Nie jest dobrze, jeśli jako sprzedawca pokażesz że zależy ci wyłącznie na kontrakcie, za którym kryje się syta prowizja albo zwyczajnie potrzebujesz tego klienta jako startupowiec. Bo to z kolei zapewne podsunie myśl klientowi, że nie jednoczysz się z jego potrzebami, nie zależy ci na jego sukcesie masz „gdzieś” co będzie dalej, jeśli tylko zobaczysz jego podpis na kwicie.
    A to niestety obniża Twoje szanse.
    Klient musi do końca być przekonanym, że chcesz mu pomóc. Że utożsamiasz się z tym, o czym przed chwilą przez godzinę mu nawijałeś, że to o to chodzi – o pomoc, o ideę – nie o poszerzenie portfolio i kasę.
    Jeśli opuścisz to spotkanie utrzymując go w tym przekonaniu – jeśli nie od razu to zapewne na dniach – sfinalizujesz ten deal i będziesz miał to, po co przyszedłeś.

    A wiesz, że?

    Zakładam że wiesz, ale jeśli nie, to być może pobudzę Twój proces myślowy. Otóż istnieje szereg zwrotów i zdań, które zostały uznane przez super obcykanych szpeniów od NLP i technik podprogowych, jako mega skuteczne i mogące pomóc Ci w dotarciu do najgłębszych zakamarków umysłu Pana Janusza, zasianiu tam spustoszenia i przekonaniu go, aby z tępym wzrokiem i cieknącą śliną podpisał leżący przed nim kwit ;)

    Poradnik sprzedawcy SEO

    Zjednocz się w potrzebach Twojego potencjalnego klienta, utożsamiaj się z jego bólem istnienia w SERP – wpleć na początku spotkania zdanie: „Na pewno zna pan to uczucie, gdy…„. Możesz je powtórzyć na późniejszym w lekko zmienionej formie.

    Odkryj na nowo magię słowa „ALE” – korzystaj z niego i intonuj je. To świetny przerywnik skupiający uwagę oraz swoisty klawisz „backspace”, którym skasujesz ostatnią część zdania, chcąc odwrócić od niej uwagę. Przykład (fantasy): „Za taki artykuł content marketingowy trzeba zapłacić kila stów, ALE linki, moc i ruch jaki do pana spłynie są warte o wiele więcej„.

    Słowo „spróbuj” jest bardzo niebezpieczne w sprzedaży. Może bowiem oznaczać zarówno sukces, jak i porażkę. Użycie tego wyrazu, nie gwarantuje tak naprawdę powodzenia – UNIKAJ GO jeśli chcesz wyjść z tego przekonywająco i pewnie. Przykład: „Chciałby pan, aby strona wyświetlała się poprawnie na mobilkach? Spróbuję to dla pana załatwić w ramach SEO„. Nooot!

    Używaj negacji retrospektywnej (Czuwaj! To ostry nóż, łatwo się zaciąć;) – kończąc spotkanie możesz pokusić się o wstępne (krótkie i delikatne) zanegowanie czegoś – po czym szybko przykryj to przekonaniem, że się myliłeś i w zasadzie to fajnie że tak się to potoczyło. Dobra, skomplikowane, to jedziemy z przykładem: „Gdy do pana wszedłem to byłem przekonany, że pana wiedza o SEO jest na zupełnie innym poziomie, ale teraz już wiem, że pan się bardzo dobrze orientuje i zdaje pan sobie sprawę z tego, jak to istotne dla pana biznesu„. Voila.

    Odpuść sobie „dlaczego?„. W zamian spytaj: „Co musiałbym zmienić w ofercie, aby spełnić pana oczekiwania?

    Magiczne słowa sprzedażowe – używaj dowolnie, ile wlezie (byle z sensem;):

    Zaleta, Ekscytujący, Udoskonalony, Dumny, Oszczędność, Zasługiwać, Odkrycie, Łatwy, Zysk, Przyjemność, Inwestycja, Udowodniony, Bezpieczeństwo, Gwarantowany, Szczęśliwy, Komfort, Darmowy, Zabawa, Korzyść, Zaufanie, Pieniądze, Nowy, Rezultaty, Właściwy, Zabezpieczenie, Prawda, Wartość,, Potężny, Istotny, Ty

    Prezentujesz w grupie? Pamiętaj o regule 80/10/10

    • 80% grupy zazwyczaj nie ma żadnego nastawienia, są neutralni i często grzeje ich to, co mówisz ;)
    • 10% grupy zazwyczaj będzie lobbowała na TAK – konformiści, podchodzisz im, spieszą się.
    • 10% zaś będzie siała defetyzm, będą malkontentami i będą nastawieni bojowo.

    Rozmkniń którzy z grupy to ci drudzy – wykorzystaj ich nastawienie, im zadawaj pytania i spróbuj „użyć” ich darmowego entuzjazmu do przekonania (lub uciszenia) tych ostatnich.

    No i tyle.

    Mam nadzieję że nie zanudziłem Was zbytnio, ale część z czytających (zapewne ci, którzy wytrwali do tego momentu) wie że sama wiedza SEOwa to nie wszystko, jeśli nie potrafisz jej sprzedać i przekuć w realnym piniądz. Samą wiedzą i teorią rachunków nie popłacisz ;)

    Po spotkaniu pamiętaj o jakimś mailiku z podziękowaniem – a także o tzw. „follow up’ie” za jakiś czas.
    No i trzymam kciuki za coraz szersze portfolio zadowolonych klientów robionych „na biało” – z fajnymi wynikami.

    Aha – po przeczytaniu tego wpisu, dodatkowo zapamiętasz to zdanie: W sprzedaży nie ma porażek – są tylko informacje zwrotne!

    Wciąż zbyt mało zmotywowany? :D

    Udanych łowów :)

    Skuteczna sprzedaż SEO

    Post cover photo: Paramount Pictures, Mary Cybulski
  • Promocja sklepu w Social Media

    Promocja sklepu w Social Media

    Ponad 8.780.000 użytkowników Internetu w Polsce posiada konto na Facebooku, najbardziej popularnym w tej chwili portalu społecznościowym w Polsce. Oprócz tego mamy bardzo popularne mikroblogi (Twitter, Blip) oraz videoblogi (m.in. Youtube), które codziennie przyciągają miliony internautów. A warto zaznaczyć, że czasy, w których portale te służyły jedynie rozrywce, minęły bezpowrotnie. W chwili obecnej są one środkiem ciężkości marketingu internetowego, dlatego po pierwsze, nie należy lekceważyć promocji naszego sklepu internetowego w Social Media, a po wtóre, warto ( i to nawet bardzo!) zająć się reklamą naszego e-biznesu na Facebooku czy Twitterze. A zatem po kolei:

    • Fanpage na Facebooku – to miejsce, gdzie będąc w stałym kontakcie z klientami możemy poznawać ich opinię o naszych produktach, dzielić się z nimi informacjami o promocjach i nowościach w asortymencie, promować naszą markę. Jest to jednak specyficzna forma reklamy, która rządzi się swoimi prawami, a to najważniejsze z nich:
    1. Częstotliwość wpisów – aby fanpage był atrakcyjny dla użytkowników Facebooka cały czas coś musi się w nim dziać – nie wystarczy go stworzyć, należy w sposób regularny kontaktować się z klientem, informować go o zmianach, nowościach;
    2. Treść wpisów – starajmy się unikać sytuacji, gdzie jedyną rzeczą, jaką umieszczamy na Facebooku są nasze produkty, wtedy takie wpisy mogą być odbierane przez naszych użytkowników jako spam i mogą być ignorowane. Warto zadbać o to, by czuli, że po drugiej stronie pisze człowiek z krwi i kości, pisać nie tylko o sklepie, nawiązywać dyskusję, postować z humorem itp.
    3. Kontakt – należy starać się odpowiadać na wszystkie pytania od użytkowników Facebooka, reagować na wszystkie, przychylne i nieprzychylne komentarze, aby wytworzyć taką świadomość, że doceniamy ich opinie i uwagi, że cenimy sobie współpracę z nimi.

    Jak dodatkowo promować sklep w sieci?

    Poza tym, aby promować swój sklep internetowy jako markę, warto, aby elementy graficzne naszego fanpage’a nawiązywały do grafiki sklepu. Utrwalenie w świadomości internautów takich elementów jak logotyp, kolorystyka, motywy graficzne budują zaufanie i przywiązanie do naszego e-biznesu.

    Atrakcyjna formą promocji na Facebooku mogą być również prowadzone konkursy, które dzięki nagrodom (niekoniecznie cennym, ale użytecznym) pomogą zaktywizować entuzjastów naszego sklepu do aktywnego tworzenia społeczności na fanpage’u.

    • Sklep na Facebooku – ciekawym dodatkiem do fanpage’a może być specjalna aplikacja, dzięki której możemy przenieść nasz sklep na Facebooka, wtedy klient, który ,,lubi’’ nasz profil, po zobaczeniu ciekawej oferty, którą umieściliśmy w formie postu, może bezpośrednio z poziomu Facebooka dokonać zakupu w naszym e-sklepie. Jest to bardzo przydatne narzędzie, ponieważ specyfika Internetu wręcz nakazuje, aby możliwość zakupu była prosta, szybka i łatwo dostępna.
    • Mikroblogi – portale takie jak Twitter służą przede wszystkim do zainteresowania naszą osobą, firmą czy marką potencjalnych klientów – w tym przypadku niewskazane jest promowanie naszej oferty, a raczej tego, co reprezentuje nasza firma (tradycja lub nowoczesność, ekskluzywność lub dostępność, itp.) Za pomocą krótkich, przemyślanych wpisów możemy budować świadomość klientów, ale też dyskutować, oceniać i poddawać się ocenie, a wszystko to po to, aby pokazać klientom, że doceniamy ich uwagi i propozycje, że najważniejszy jest klient!
    • Videoblog – na portalach typu YouTube możemy pokazać za pomocą krótkich filmów kim jesteśmy, jak pracujemy, ale też opowiadać o swoich pasjach i zainteresowaniach. W tym przypadku (zresztą podobnie jak w pozostałych) najważniejsze jest, aby mówić interesująco, z humorem, tak by nasi widzowie po obejrzeniu filmu byli zaciekawieni tym, co robimy i zapamiętali nas jak najlepiej, by chcieli później wejść na nasz e-sklep mając w głowie nasze ,,filmowe przesłanie’’.
    • Sklepowy blog –  Założenie sklepowego bloga także może być dobrą metodą na skupienie klientów wokół sklepu internetowego, a dodatkowo pozwoli wyróżnić się na polskim rynku, gdzie wciąż jest to rzadką praktyką. Na razie niewiele firm stosuje ten kanał promocji. Firmowy blog może być idealnym miejscem na pokazanie siebie, sklepu i jego pracowników, ponadto uświadomi on klientowi, że dany sklep nie jest tylko wirtualnym mechanizmem, ale tworzą go prawdziwi ludzie, a sprzedawca prowadzi swój biznes z pasją i dba o potrzeby klientów.
  • Które ustawy prawne obowiązują e-przedsiębiorców?

    Które ustawy prawne obowiązują e-przedsiębiorców?

    Większość sklepów internetowych konsekwentnie twierdzi, że ich działalność jest prowadzona w zgodzie z obowiązującym prawem. Tymczasem sytuacja, którą daje się zauważyć w praktyce wygląda znacznie odmiennie od ich deklaracji.

    Pierwszym wydarzeniem, które przychodzi do głowy i skutecznie podważa wypowiedzi właścicieli sklepów internetowych (dotyczące zgodności ich działalności z obowiązującym prawem) jest rejestr klauzul niedozwolonych i głośna afera związana z pozwem zbiorowym kilku tysięcy sklepów internetowych. Pomimo wielu skrajnych opinii pozostaje wrażenie, że to właśnie właściciele e-sklepów powinni dopilnować własnego biznesu i prowadzić go w zgodzie z prawem, aby skutecznie unikać takich i podobnych sytuacji.

    Sklepy Internetowe i uwarunkowania prawne

    Kolejnym elementem, który podważa deklaracje wielu e-przedsiębiorców jest wynik ankiety, który został opublikowany w „Mensis.pl”, w którym autor przywołuje interesujące dane. Na pytanie o ustawę, która reguluje działalność sklepów internetowych, blisko 60% właścicieli sklepów wybrało ustawę, która była wyłącznie imaginacją autora. Daje to pogląd na ogromny problem związany z brakiem odpowiedniej wiedzy z zakresu uregulowań prawnych prowadzenia e-handlu.

    W związku z powyższym warto przytoczyć obowiązujące e-przedsiębiorców, najważniejsze ustawy i uregulowania prawne:

    • Kodeks cywilny,
    • Ustawa o ochronie danych osobowych,
    • Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (ta ustawa wymusza na sklepach internetowych posiadanie regulaminu),
    • Ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za produkt niebezpieczny (istotne przy sprzedaży wysyłkowej i możliwości odstąpienia od umowy przez kupujących).

    Zapoznanie się z wymienionymi ustawami i zrozumienie ich może nie tylko zabezpieczyć prowadzony e-biznes, ale także pozwoli wyróżnić się wśród innych sprzedawców internetowych, którzy w znacznej części tej wiedzy nie posiadają.

    Polityka Bezpieczeństwa Informacji to podstawowy dokument wymagany podczas rejestracji przedsiębiorstwa w GIODO. Zamieszczenie w ramach tego dokumentu wymienionych powyżej składowych to nieodłączny element PBI każdego przedsiębiorstwa. Natomiast w zależności od skali realizowanego przedsięwzięcia, poszczególne składowe mogą ulec mniejszym lub większym modyfikacjom i rozszerzeniom.