No i stało się – i to już jakiś czas temu. Według statystyk, obecnie większość zapytań w wyszukiwarce Google pochodzi od użytkowników urządzeń mobilnych. Mimo tego, systemy rankingowe Google nadal patrzą głównie na wersję desktopową strony w poszukiwaniu treści, która pozwoli im ocenić przydatność witryny dla użytkownika. To stanowi problem w momencie, w którym wersja mobilna strony ma mniej treści niż jej wersja desktopowa, ponieważ algorytmy nie oceniają faktycznej witryny, która ukazuje się użytkownikowi na ekranie jego urządzenia, i to niekiedy częściej.
A skoro zapytań ze smartfonów, tabletów i takich takich jest już więcej, to wychodzi na to, że czas nieco pomanewrować tym tankowcem.
Google najpierw popatrzy na Twoją wersję mobilną.
Aby poprawić użyteczność wyników, które otrzymuje użytkownik, Google rozpoczęło eksperymenty nad indeksowaniem wersji strony na urządzenia mobilne jako pierwszej. Podczas gdy indeks nadal będzie stanowił pojedynczy zbiór stron i aplikacji, algorytmy wyszukiwarki będą używać:
przede wszystkim wersji mobilnej witryny do rankingowania jej podstron,
rozpoznawania danych strukturalnych i wyświetlania fragmentów rozszerzonych w wynikach wyszukiwania.
Oczywiście, Google zapewnia, że budując indeks w oparciu o dokumenty mobilne, nie przestanie pracować nad wysoką jakością wyników wyszukiwania dla użytkowników wszystkich urządzeń, bez względu na to czy jest to komputer stacjonarny, czy urządzenie mobilne.
To zapowiada dużą i znaczącą zmianę w algorytmie.
Google rozumie, że to istotna zmiana w indeksowaniu i dlatego bierze ją na poważnie. Ostrożne eksperymenty na niewielką skalę potrwają kilka najbliższych miesięcy a zmiana zostanie w pełni wprowadzona dopiero w momencie, w którym zespół Google uzna, że wrażenia użytkowników dotyczące otrzymywanych wyników są pozytywne. Chociaż to dopiero początek prac, Google opublikowało kilka zaleceń dla webmasterów, które mogą pomóc przygotować się na zmianę w indeksowaniu:
Jeśli posiadasz stronę responsywną lub z dynamicznym serwowaniem treści, której podstawowy content i znaczniki są równoważne na wersji mobilnej i desktopowej, nie powinieneś mieć żadnych zmian do wprowadzenia.
Jeśli posiadasz taką konfigurację witryny, w której podstawowa treść i znaczniki są różne dla wersji mobilnej i desktopowej, powinieneś rozważyć wprowadzenie pewnych zmian na swojej stronie.
Upewnij się, że znaczniki strukturalne służą zarówno wersji desktopowej, jak i mobilnej. Użyj narzędzia do testowania znaczników strukturalnych, żeby zweryfikować poprawność znaczników dla wersji mobilnej i desktopowej umieszczonych na stronie – wpisz adresy URL obu wersji i porównaj wydajność. Gdy pracujesz nad stroną mobilną, unikaj dodawania dużych ilości znaczników, które nie są adekwatne do konkretnej zawartości każdego dokumentu.
Strony nie muszą wprowadzać zmian do swoich linków kanonicznych, Google będzie nadal używać tych linków jako wskazówek przy opracowywaniu wyników dla użytkowników wpisujących zapytania zarówno na urządzeniach mobilnych, jak i komputerach.
Jeśli posiadasz jedynie wersję desktopową witryny, nie przejmuj się – Google nadal będzie ją dobrze indeksować, nawet jeśli do wyświetlenia witryny użyje symulatora urządzenia mobilnego.
Jeśli dopiero pracujesz nad wersją mobilną witryny pamiętaj, że funkcjonalna, ukierunkowana na komputery strona może być lepszym rozwiązaniem niż zepsuta lub niekompletna wersja mobilna tej witryny. Lepiej będzie, jeśli uruchomisz wersję na urządzenia mobilne dopiero w momencie, gdy będzie gotowa i dopracowana.
Google na swoim oficjalnym Blogu dla Webmasterów podkreśla, że wprowadzenie zmiany w indeksowaniu zajmie trochę czasu, dlatego będą informowali o postępach w migracji swoich systemów.
Na podstawie: https://webmasters.googleblog.com/2016/11/mobile-first-indexing.html?m=1
Algorytm Google nadaje etykiety linkom – linki Pingwin Real Time, linki ze stopki (z footera), linki z pliku disavow, linki sitewide – to tylko niektóre z nich – a pracownicy Google mają do nich wgląd i jak twierdzą, algorytm coraz lepiej radzi sobie z ich rozpoznawaniem, analizą i punktowaniem.
O etykietowaniu linków przez Google wspomniał ostatnio niejaki Gary Illyes, inside-man z Google (konkretnie Webmaster Trends Analyst w Google Switzerland), w wywiadzie dla Barry’ego Schwartza z Search Engine Land i Marketing Land.
Algorytm Google nadaje różnym linkom różne atrybuty/cechy
Oznaczenia linków to w zasadzie różne atrybuty lub cechy, które algorytm przypisuje do profilu linkowego witryny na zasadzie „link po linku” – trochę tak, jak przypisuje się tagi do wpisu na blogu. Czyli jeśli „strona A” linkuje do Twojej witryny domowej, link ze „strony A” może mieć przedzielonych wiele etykiet, w zależności od tego gdzie został umieszczony i co sobą reprezentuje.
Linki w profilu Twojej witryny mogą dostać oznaczenia typu: link ze stopki, link podlegający pod Pingwina, który działa już w czasie rzeczywistym, link zgłoszony do zrzeczenia się w pliku disavow , czy jest exact match, czy brandowy itp.
W skrócie: algorytmy i systemy Google automatycznie etykietują linki atrybutami ze swojej listy.
Gary powiedział również, że pracownicy Google mają dostęp do etykiet nadanych linkom. Dzięki temu, w przypadku gdy zespół odpowiedzialny za przyznawanie kar manualnych nie otrzyma automatycznych sygnałów od algorytmów co do tego, które witryny ma sprawdzić, a zauważy problem wśród oznaczeń linków, może przyjrzeć się głębiej konkretnemu przypadkowi, żeby dociec, jakie wytyczne Google może on naruszać. Rzecz jasna może to skutkować karą ręczną, czyli filtrem. Mamy zatem sytuację, w której algorytm jest grubym sitem i wyłapuje największy spam, a jeśli coś się prześlizgnie – ma to wyłapać siła żywa, na podstawie podejrzanych etykiet przydzielonych odnośnikom. Przynajmniej taki wizerunek starają się budować :)
Fragment tweeta, w którym Gary mówi o oznaczaniu linków:
Tym samym, jeśli dzielny zespół Google-Webspam-Crusaders widzi przez lornetkę, że zgłaszasz linki do zrzeczenia w Disavow tool, to wie, że walczysz ze spamem w profilu linkowym swojej strony. Możliwe, że to powód, dla którego Google nieustannie powtarza, żeby chronić strony i ich profile linkowe przy użyciu pliku disavow – nie wspominając oczywiście o tym, żeby tego spamu nie generować ;)
Mało Ci? Popaczaj na forum dyskusyjne na Twitterze, gdzie dyskusja wre – o tutaj, o.
Generalnie Google twierdzi że to wszystko już jest mocno doskonałe, zautomatyzowane, że ta sztuczna inteligencja i Rank Brain tak robią robotę – a człek tylko waliduje i ewentualnie koryguje – że nic się nie prześliźnie.
My wiemy jednak swoje – wszystkim steruje superkomputer HAL9000 z Odysei Kosmicznej:2001 i nie zmierza to w dobry kierunku ;)
Jakie znaczenie dla SEO ma uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja?
Google używa uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji do prezentowania użytkownikom najbardziej odpowiednich wyników. Jak wpłynie to na przyszłość SEO?
Być może zastanawiałeś się nad tym, jak działa algorytm wyszukiwania Google? Dlaczego Twoja witryna nie pojawia się w wynikach wyszukiwania? Cóż, jedziesz na tym samym wózku z tysiącami innych przedsiębiorców, których działanie Google konfuduje. Jak i dlaczego Google działa, tak jak działa, to ważne pytania, które należy sobie zadać, jeśli chcemy pozycjonować witrynę. Trzeba pamiętać, że branża SEO to nie magia. To nie jest też prosta działka. Istnieje wiele istotnych elementów, które należy wziąć pod uwagę, jeśli podejmujemy próbę pozycjonowania strony. Warto być świadomym tego, że nie jest to proces na jedną noc.
Lepsze czasy dla SEO
Przenieśmy się 5 do 10 lat wstecz. Do archaicznych czasów dla SEO i marketingu internetowego. Określenie „specjalista ds. marketingu internetowego” było w 2005 roku niemalże lekceważącą segregacją kliki spammerów, phisherów (oszustów stosujących phishing) i innych, którzy chcieli wepchnąć Ci swój produkt przez Internet. I to działało. Wiele osób było w stanie wypozycjonować swoją stronę w ciągu kilku dni spamując, upychając słowa kluczowe na stronie i budując profile linkowe zupełnie niepowiązanymi ze stroną linkami.
Upadek technik Black-Hat
W 2012 roku Google postanowił poprawić trafność wyszukiwania semantycznego i ogłosił wdrożenie sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Oznaczało to koniec spamowych treści, linków niepowiązanych ze stroną, podstron duchów i wysp w witrynie, oraz upadek keyword stuffingu, manipulowania meta danymi i niewartościowym ruchem na stronie.
Jak teraz działa algorytm Google
Algorytm wyszukiwania Google jest podzielony na wiele komponentów. Tylko w taki sposób Google może stać na szczycie sieci ponad 60 bilionów indywidualnych stron internetowych. Google wykorzystuje sztuczną inteligencję do odkrywania elementów, które w pewien sposób umożliwiają przepływ czynników rankingowych. Czy możemy zatem naprawdę zrozumieć w jaki sposób Google decyduje o pozycjach w wynikach wyszukiwania? Zacznijmy od crawlowania i indeksowania…
Próba zrozumienia jak działa Google w celu inteligentnej optymalizacji Twojej strony:
– Crawlowanie i indeksowanie,
Google porusza się po Twojej stronie crawlując, czyli przechodzi linkami wewnętrznymi z jednej podstrony na drugą itd. Jako właściciel witryny lub jej webmaster, możesz wybierać strony, po których chcesz, żeby poruszał się Google, lub, jeśli chcesz, możesz całkowicie wyindeksować witrynę, np. przy użyciu robots.txt, czy meta noindex. Google używa bota (Googlebot) do uporządkowywania stron według ich treści, linków, anchorów i innych elementów.
– aktualizacje i algorytmy,
Tu zaczyna robić się ciekawie. Google pisze programy i wzory, żeby dostarczać użytkownikom najlepsze możliwe wyniki wyszukiwania. Algorytmy pracują poszukując wskazówek, które pomogłyby im zrozumieć dokładnie, czego użytkownik poszukuje, następnie używają tych składników do wyciągnięcia z indeksu wyszukiwarki najbardziej trafnych wyników.
– Ranking,
Po wykorzystaniu crawlowania, wzorów i algorytmów, Google decyduje gdzie w wynikach umieścić daną witrynę. Google posiada nieznaną liczbę czynników rankingujących stronę internetową, wiemy tylko, że jest ich naprawdę dużo. Ponoć jest ich mniej więcej 200 ,a to nie koniec. Dodatkowo każdy z nich posiada swoje czynniki wewnętrzne. W trosce o Twoje zdrowie psychiczne, ograniczę się jedynie do 5 najważniejszych czynników. Je również można dowolnie interpretować.
Działanie algorytmu PageRank – Wikipedia.org
1) Linki zwrotne i sygnały z mediów społecznościowych
Zdaję sobie sprawę z tego, że określenie „linki zwrotne” jest hasłem o szerokim znaczeniu. Toczone są debaty na temat utraty wartości przez linki zwrotne. Widzieliśmy jednak nieraz, że strona z rozbudowanym profilem linkowym i linkami przychodzącymi ze stron wysokiej jakości stanowi precedens w wynikach wyszukiwania. Oznacza to, że musisz budować profil linkowy w naturalny sposób, a linki powinny być w pewnym stopniu powiązane tematycznie z Twoją witryną. Jeśli prowadzisz firmę, która sprzedaje koty i treści na Twojej stronie są tylko o kotach, to prawdopodobnie nie powinieneś posiadać linku prowadzącego ze strony tylko i wyłącznie o psach. Google nie uzna takiego sygnału za istotny dla Twojej firmy, może obniżyć wartość linku lub ukarać Cię za niego (jeśli w profilu posiadasz dużo złych linków). To część procesu Google, który wykorzystuje sztuczną inteligencję do deszyfrowania treści, zdjęć i innych elementów. Sygnały pochodzące z social media są również bardzo ważne – pokazują czy użytkownicy angażują się w Twoją markę oraz stanowią doskonałe źródło ruchu.
Część czynników związanych z linkami zwrotnymi:
Powiązanie/Tematyczność;
Różnorodność źródła linków i nienaturalne budowanie;
Autorytet (Domain Authority i Page Authority linkującej strony);
Zróżnicowanie IP i podsieci;
Utrata linków zwrotnych;
2) Content
Często słyszysz hasło „Content is king” jeśli mowa jest o content marketingu. Wspominałem o tym wcześniej, elementy odpowiedzialne za ranking mają czynniki powiązane również z treściami. Content nie ogranicza się do wrzucenia na stronę 500 słów i jednego zdjęcia. Google używa obecnie fraz kluczowych, częstotliwości i trafności, czy intencji do określania jakości Twojego contentu. Co też nie oznacza, że długość nie ma znaczenia.
Część czynników powiązanych z contentem:
Linkowanie wewnętrzne;
Komentarze i interakcje użytkowników;
Duplicate content;
Content generowany z automatu;
Aktualizacje treści;
3) Profil linkowy
Anchor to tytuł, który tworzy hiperłącze. Używasz go często, gdy tworzysz linki zwrotne do swojej witryny (nawet jeśli robisz to przez przypadek). Tekst anchora, który umieszczasz w linku jest najważniejszą częścią linkowania. Google analizuje go, żeby ocenić na jakie frazy kluczowe starasz się pozycjonować witrynę.
Część czynników odnoszących się do anchorów:
Różnorodność słów kluczowych;
Komentarze i interakcje użytkowników;
Różnorodność źródeł;
Generowane z automatu;
Tematyczność;
4) Onsite SEO
Optymalizacja onsite jest ważną częścią strategii SEO. Najprostszym wytłumaczeniem onsite jest optymalizacja pod wybrane słowo kluczowe oraz dostosowanie witryny do wytycznych wyszukiwarki. Składa się ona m.in. z tagów tytułu, meta danych, nagłówków H1 i wielu, wielu innych. Musisz też rozumieć dlaczego optymalizujesz np. tytuł pod słowo kluczowe i jak opracować go, żeby wywoływał pozytywne doświadczenia u użytkowników. Jeśli Twoim słowem jest „naprawa obuwia”, nie chcesz mieć w tytule jedynie „naprawa obuwia”. Chcesz wyjaśnić Google i odbiorcom swoją działalność właśnie dzięki onsite.
Część czynników onsite SEO:
Przyjazne adresy URL;
Liczba podstron;
Częstotliwość występowania słów kluczowych w treściach;
Optymalizacja grafik (alty i tytuły);
Przeoptymalizowanie strony;
5) SEO techniczne
Do sygnalizowania Google, czym zajmuje się Twoja firma i co oferuje możesz użyć technicznego SEO. W jego zakres wchodzi naprawa niedziałających linków, poprawa błędów statusu http, używanie znaczników schema.org i mikrodanych, optymalizacja witryny pod urządzenia mobilne, praca nad prędkością ładowania strony i wiele innych. Techniczna strona SEO jest ukierunkowana bardziej na wyszukiwarkę niż użytkownika. Daje sygnał wyszukiwarkom, że Twoja strona jest „kompletna”. Naucz się korzystać z Google Search Console – przydaje się w kontekście technicznego SEO.
Część czynników dotyczących technicznego SEO:
Plik robots.txt
Mapa witryny – sitemap.xml
Historia domeny i jej status
Okruszki i dodatkowe linki w wynikach organicznych
Optymalizacja kodu
Teraz, gdy rozumiemy nieco lepiej, jak działa Google, możemy określić, co w naszej stronie inicjuje lub niszczy ogólną pozycję witryny. Kolejnym krokiem będzie zrozumienie, jak użytkownicy widzą Twoją stronę, podobnie jak i Google, aby wywołać możliwie najlepsze wrażenia zarówno wyszukiwarkom, jak i użytkownikom. Oto jak Google używa neuronowych sieci do ustalenia, co użytkownik chce zobaczyć.
Wow! So inteligence, much knowledge!
Jak Google używa uczenia maszynowego do szacowania najlepszych wyników wyszukiwania?
Warto zadać sobie to pytanie. Zrozumienie jak Google używa tych metod może pomóc nam zdecydować jak działać, żeby wypozycjonować stronę na wybrane słowo kluczowe. Wiele wyszukiwarek korzysta z tych metod i algorytmów. Używają uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji do wykrywania schematów na wiele sposobów, aby zrozumieć czego szuka użytkownik.
To pomoże zrozumieć jak działają sieci neuronowe i jak komputery uczą się nowych rzeczy. Przepływ informacji w Artificial Neural Network – ANN (sztucznej sieci neuronowej) działa w dwojaki sposób, który jest podobny do działania biologicznego mózgu. To uruchamia warstwy ukrytych jednostek, które z kolei docierają do jednostek wyjściowych. Aby sztuczna sieć się nauczyła, element sprzężenia zwrotnego musi zostać zaangażowany, tak jak nasze dzieci od rodziców uczą się odróżniać dobro od zła.
Jak zatem Google używa tego procesu feedbacku i wstecznej propagacji dla wyszukiwania? Istnieje wiele sposobów, w jakie Google może użyć tego procesu do zastąpienia przestarzałych technik wyszukiwania nowymi, które odsłonią przed użytkownikami lepszy system. Najważniejsze jest jednak to, jak używają korelacji pomiędzy wieloma zmiennymi, aby przewidzieć rezultat przyszłych wyników. ANN to karmione skrypty, które mogą być wykorzystywane do nadzorowania nauki na ostatnich rezultatach w celu hipotetyzowania przewidywania. Łączenie zmiennych jest również ważne pod kątem matematycznym. Musi istnieć rozróżnienie pomiędzy zmiennymi, aby można było dostarczyć rezultat. Uczenie podejmowania decyzji działa najprościej, z najmniejszą ilością możliwych rezultatów. Wyniki są przewidywane przez warstwy. Jeśli chcesz nauczyć się czegoś więcej o technicznej stronie tych procesów, obejrzyj wideo ze Stanforda. Google mówi nam, że używa 4 głównych warstw w swoim procesie uczenia maszynowego ;
Rozpoznawanie mowy – Google opracował i oficjalnie wdrożył nowy system, który używa sieci neuronowej wielowarstwowego głębokiego uczenia się, która obniżyła liczbę błędów o 25%. Cały obszar nadal widuje manufakturowe podejście do struktury, która poszukuje rzeczowników, czasowników, czegoś, co wskaże zapytanie itd., ale Google nadal pracuje nad stworzeniem bardziej wyrafinowanego podejścia do języka naturalnego. Oczywiście do zrozumienia języka Polskiego jeszcze „trochę” im brakuje ;)
Język naturalny i wyszukiwanie – jeśli myślisz o szukaniu w Google, masz na myśli wpisywanie słów i otrzymywanie oczekiwanych rezultatów. Wydaje się to proste. Maszyny jednak zawsze dobierały słowa kluczowe; kiedy wpisywałeś „jak zmienić oponę”, szukały zwrotów lub synonimów typu „naprawa”. Badacze starają się teraz rozwinąć maszyny, aby te rozumiały naturalny ludzki język, a nie podchodziły do niego jak do „worka ze słowami”. To pomoże maszynom generować odpowiedzi na bardziej skomplikowane pytania np. „Która szkoła niedaleko domu będzie najlepsza dla mojej córki?”.
Tłumaczenie zdań i ich kształtów – każde zdanie ma całkowicie unikatowy kształt, a podobne zdania mają podobne kształty. Dla przykładu, kształty następujących dwóch zdań są do siebie niesamowicie zbliżone: „Chciałbym zmienić oponę.” i „Chcę naprawić oponę.”. Identyczne zdania wyrażone w różnych językach mają identyczne kształty. Zatem, wystarczy, że maszyna pozna kształt zdania w jednym języku – może go później użyć do poszukiwania tego samego kształtu w każdym innym języku, aby uzyskać tłumaczenie.
Podpisywanie obrazów – sieci neuronowe zostały bardzo dobrze przeszkolone w rozpoznawaniu obrazów, dzięki temu, że podawano im dobre przykłady. Obraz jest wejściem, a podpis wyjściem, im więcej obrazów poznaje sieć, tym lepiej je opisuje.
Google dało nam również dostęp do jego Prediction API. API przewidywania dostarcza możliwości dopasowywania wzorców i uczenia maszynowego. Mając na tacy zestaw przykładów do własnej analizy i nauki, możesz tworzyć aplikacje, które będą wykonywały następujące zadania:
– na podstawie tego, co zwykł przeglądać w sieci użytkownik, będą przewidywać, jakie inne filmy czy produkty mogą spodobać się użytkownikowi,
– klasyfikować wiadomości e-mail jako spam lub nie-spam,
– analizować komentarze dotyczące Twojego produktu, żeby ocenić czy mają one pozytywny czy negatywny wydźwięk,
– szacować ile użytkownik może wydać danego dnia biorąc pod uwagę historię jego wydatków.
Więcej informacji na temat głębokiego uczenia się znajdziecie w prezentacji Jeffa Deana.
Natomiast w poniższej prezentacji made by Cezzy (SEM Camp XIX) dowiesz się więcej na temat przyszłości wyników wyszukiwania Google, Google Answer Box, Knowledge Graph, Entity, sztucznej inteligencji, Machine Learning oraz RankBrain.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak służy uczenie maszynowe wyszukiwarkom, poczytaj publikacje naukowe Google.
Jak uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja wpływają na SEO?
Uważam, że jednym z najważniejszych pytań, które należy sobie zadać jest to: czy uczenie maszynowe i AI wpływają negatywnie czy pozytywnie na SEO? Osobiście uważam, że wpływ jest pozytywny. Jeśli używasz technik white-hat SEO to nie ma podstaw, abyś nie pojawiał się w rankingu Google. Zoptymalizowana strona i świetne treści, które angażują użytkowników to elementy, które Google naprawdę docenia. Może potrwać chwilę zanim zaczniesz pojawiać się wyżej w wynikach, ale pozwól by był to efekt naturalnego procesu. Dzięki temu Twoja pozycja w Google będzie stabilna. Pamiętaj – Google nie lubi spamu.
Negatywne efekty?
Jedynym negatywnym efektem może być to, że w końcu algorytm Google rozrośnie się w tempie, którego nie dotrzymają sami deweloperzy Google. W tym momencie musimy pracować nad generowaniem eksperymentów, dzięki którym dowiemy się, które czynniki rankingujące rzeczywiście wpływają na Rank Brain. Możliwe, że odkryjemy, że SEO i optymalizacja strony są faktycznie trudniejsze niż przewidywaliśmy. Paradoksalnie to oznacza także, że może się to stać łatwiejsze. W dalszym ciągu łatwiej jest dać użytkownikom to, czego szukają niż wyszukiwarkom to czego dokładnie oczekują. Jeśli dostarczasz dobry content i dbasz o pozytywne doświadczenia użytkowników, nie martw się o to, czego chce Google. Twoi klienci będą zadowoleni! I w gruncie rzeczy zadowoleni klienci nie są wcale złą rzeczą ;)
Na podstawie: http://www.infront.com/blogs/the-infront-blog/2015/8/7/how-does-machine-learning-ai-affect-seo
Oto jeden z najbardziej przerażających, ale i znanych scenariuszy w świecie WordPressu: zainwestowałeś setki (jeśli nie tysiące!) złotych w stworzenie niesamowitej strony internetowej, a ona w ogóle nie pojawia się w wyszukiwarkach, nie zyskuje ruchu, który mógłby konwertować i zdobywać dla ciebie klientów. Jak uniknąć takiego scenariusza?
Jak pokazały ostatnie lata, właściciele witryn powinni skupić się przede wszystkim na jakości relacji w swojej niszy i poza nią, co jest kluczem do pozyskania ruchu na stronie. Google już nie wystarczy, żeby to osiągnąć, przedsiębiorcy muszą wziąć sprawy w swoje ręce.
Wskazówki omawiane w tym artykule wiążą się z pomocnymi interakcjami, dzieleniem się treściami i generowaniem ruchu za pośrednictwem sieci społecznych. To kombinacja krótko- i długoterminowych strategii przydatnych w niemal każdej branży, nad którymi możesz już zacząć pracować.
Sprawdź nasze porady i przekonaj się, czy te pomysły mogą pracować na Twój sukces.
1. Optymalizuj wpisy pod wyszukiwarki
Bloggerzy, na przykład, uznają ranking Google za swój priorytet. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, co w procedurze jest najważniejsze: nie chodzi bowiem o to, żeby po prostu być w SERPach, ale żeby zaprezentować się w nich w wartościowy sposób. To robi różnicę.
Ogólnie rzecz biorąc, są dwa główne elementy, którymi warto się zainteresować:
Tytuły: twórz tytuły, które według Ciebie wpisaliby użytkownicy Google szukający konkretnych informacji.
Opisy: dodawaj takie meta opisy do każdego wpisu, żeby użytkownicy wiedzieli czego się spodziewać klikając link.
Dzięki informacjom, które możesz znaleźć online, SEO nie będzie trudne do wdrożenia. Na początku możesz czuć się zdezorientowany tematami, których nie znasz, ale nie dawaj za wygraną: zdobądź tyle informacji o optymalizacji stron, ile tylko zdołasz, szukaj najbardziej popularnych słów kluczowych a zrozumiesz, jak poprawić doświadczenia użytkowników korzystających z Twojej witryny.
Staraj się unikać ręcznego linkowania, ponieważ wymaga ono dużo wysiłku i eksperckiej wiedzy. Zamiast tego promuj swoje treści zdobywając naturalne linki a osiągniesz lepsze rezultaty niż postując lub budując sieci prywatnych blogów.
2. Umieszczaj tylko najwyższej jakości treści
Artykuły mówią same za siebie, co znaczy tyle, że wysokiej jakości content przyciągnie ruch na Twoją stronę bez potrzeby inwestowania w dodatkowe działania. Zachęcaj odwiedzających witrynę do czytania postów i dostarczaj im informacji, które mogą być dla nich przydatne i interesujące. Powodem, dla którego użytkownicy weszli na Twoją stronę było to, że chcieli się dowiedzieć czegoś nowego, więc nie odbieraj im tej możliwości. Poza tym zadowoleni użytkownicy są bardziej skłonni do dzielenia się Twoimi treściami z innymi osobami, co może sprowadzać jeszcze większy ruch na Twoją stronę.
Zerknij na kilka pomysłów, które sprawią, że Twoje wpisy będą jeszcze bardziej interesujące:
– rób odstępy, żeby umożliwić użytkownikom skanowanie treści i ocenę tego, czy jest ona dla nich pomocna. Dzielenie tekstu np. na akapity sprawia, że artykuły są bardziej czytelne.
3. Korzystaj z social media
Czy social media nie powstały właśnie po to, żeby ułatwić komunikowanie się z określonymi odbiorcami? Zacznij od Facebooka i Twittera, załóż konta, na których będziesz umieszczać linki do swojego contentu i rozszerzać zasięg jego oddziaływania.
Istnieje wiele innych mediów społecznych, którymi warto się zainteresować (Google+, YouTube, Instagram, LinkedIn itd.). Możesz w nich publikować treści w zależności od niszy, w której działasz, i tematu, na który piszesz.
4. Zainstaluj wtyczkę SEO
Yoast i All in one SEO nie są wtyczkami tylko dla początkujących: mogą pomóc także specjalistom SEO w kilka sekund zoptymalizować ich wpisy. Zalety takiego działania przejawiają się w większym ruchu na stronie.
5. Umożliwiaj użytkownikom zapisywanie się do newslettera
Udostępnianie newsletterowych formularzy to strategia, która pozwala utrzymać kontakt z gośćmi, którzy już odwiedzili Twoją stronę, i pogłębiać relację z nimi poprzez informowanie ich na bieżąco i w przyjazny sposób o potencjalnie interesujących ich sprawach. Dla takich użytkowników jest to oznaką uznania i sygnałem, że pamiętasz o nich i chcesz dzielić się z nimi wartościowymi treściami.
Linkowanie wewnętrzne to świetny sposób, aby utrzymać użytkowników na stronie przez dłuższy czas, ale też taktyka, dzięki której wyszukiwarki docenią wartość Twoich treści. Precyzując, użytkownik, który czyta to, co napisałeś, i napotyka nieznane słowo, natychmiast zaczyna poszukiwać jego znaczenia. Jeśli użyjesz linkowania wewnętrznego i pokierujesz użytkownika do odpowiednich treści, nie będziesz musiał martwić się o to, że opuści on Twoją stronę.
Dodatkowo linkowanie wewnętrzne podtrzymuje ruch na stronie, gdy wzmacniane jest linkami wewnętrznymi SEO. Żeby to osiągnąć stosuj wtyczki, atrybut nofollow, niestandardowe słowa kluczowe itp. W większości przypadków możesz używać tej samej wtyczki do zarządzania także ogólnym SEO swojej witryny.
7. Pomyśl o wpisach gościnnych
Tak samo, jak i w innych przypadkach, możesz sporządzić listę „za” i „przeciw” dla tej metody, ale prawda jest taka, że guest blogging działa! Może nie ma tak dużego wpływu na ruch na Twojej stronie, jaki mógł mieć wcześniej, ale publikacje w popularnych serwisach są nadal jednym z najbardziej bezpiecznych sposobów na zwiększenie tego ruchu.
8. Stosuj okruszki
Breadcrumbs są istotnym elementem użyteczności strony. Użytkownicy, którzy wylądują w Twoim serwisie, nie będą mieć problemów ze zrozumieniem struktury jego nawigacji. Będą mogli w ciągu kilku sekund znaleźć to, czego poszukują.
Inną ważną zaletą okruszków jest to, że zmieniają i poprawiają Twoją widoczność w SERPach.
9. Bądź w kontakcie z czytelnikami
Blogi mogą ujawnić wiele informacji o Twoich czytelnikach, tak jak i dużo mówią im o Tobie. Dodaj obszar na komentarze, podążaj za ich feedbackiem. Na pytania użytkowników również możesz odpowiadać w sekcji komentarzy. Najważniejszym celem jest zbudowanie godnej zaufania relacji zarówno z obecnymi, jak i przyszłymi czytelnikami. Pamiętaj, żeby być dla nich dostępnym zawsze, gdy Ciebie potrzebują.
Samo dodanie sekcji komentarzy nie oznacza, że możesz oprzeć się wygodnie i obserwować rosnące wskaźniki ruchu na stronie. Musisz aktywnie reagować na to, co dzieje się na stronie, śledzić komentarze (i usuwać te, które są nieodpowiednie) oraz nauczyć się korzystać z tych danych, żeby poprawić swoje działania.
10. Ucz się ze strategii serwisów-agregatorów contentu
Na szczęście jest ich mnóstwo. Każdy korzysta z innej strategii agregowania i promowania treści. Niektóre z nich mogą Ci posłużyć do wymiany informacji, inne będą jedynie pośrednikami w tym procesie.
Wymienianie ich nie ma sensu, ponieważ jest ich w sieci zbyt wiele. Zamiast tego, wyśledź w Google te najlepsze, porównaj je i sprawdź, w których z nich możesz umieszczać swoje treści, żeby osiągnąć jak najwięcej korzyści.
Jednak zanim sięgniesz po rozgłos, upewnij się, że wiesz jak dzielić się treściami. Możesz pogrzebać swój content, jeśli będziesz go udostępniał w niewłaściwy sposób, lub narazić się na nadużycie względem witryny.
11. Mierz swoje wyniki
Z pewnością uznałeś już Google Analytics za podstawowe źródło, dzięki któremu możesz zrozumieć użytkowników i ocenić swoje osiągnięcia. Jest też specjalna wtyczka Google Analytics do WordPressa, która dodatkowo ujawnia wszystkie krytyczne spostrzeżenia dotyczące Twoich treści. Możesz dzięki niej dowiedzieć się, co użytkownicy lubią, bądź czego nie lubią, które strony są wśród nich najbardziej popularne, które linki zbierają najwięcej kliknięć, a nawet skąd użytkownicy przywędrowali do serwisu. To sprawia, że analityka jest niezastąpioną częścią procesu zwiększania ruchu na Twojej stronie internetowej.
Google jakiś czas temu ogłosił wielki remont swojej struktury gospodarczej.
W komunikacie prasowym, wysłanym w poniedziałkowe popołudnie, współzałożyciel i dyrektor generalny Larry Page zmienił nazwę firmy i zreorganizował jej strukturę.
Google zostało przekształcone w spółkę córkę większej firmy o nazwie Alphabet.
Alphabet będzie spółką-matką, mającą nadzór nad wszelkimi inicjatywami Google.
Larry Page będzie dyrektorem generalnym spółki Alphabet natomiast Sergey Brin, drugi współzałożyciel Google, będzie jego prezesem.
W notce prasowej, Page ustanawia priorytety dla Alphabet. Oto jego słowa:
Przeprowadzanie coraz ambitniejszych projektów.
Obranie długoterminowej perspektywy rozwoju.
Motywowanie przedsiębiorców i firm do ciągłego rozwoju.
Inwestycjami w skali możliwości i zasobów, które widzimy.
Zwiększenie przejrzystości i nadzoru nad tym, co robimy.
Ciągłe ulepszanie Google.
I mam nadzieję, że… poprawa warunków życia tak wielu ludzi, jak to możliwe.
Alphabet – to kto teraz będzie rządził w Google?
Sundar Pichai jest obecnie dyrektorem generalnym Google. Należy dodać, że w zasadzie prowadzi je od października zeszłego roku. Teraz już oficjalnie przejął stanowisko CEO w Google.
W notce prasowej, Page chwali Sundara pisząc: „Jest dla nas oczywiste, że Sundar będzie doskonałym dyrektorem generalnym Google. Czuję się bardzo szczęśliwy, mają kogoś tak utalentowanego, kto będzie się zajmował 'uszczuplonym’ Google. To sprawi, że będę miał więcej czasu by poświęcić się innym projektom.”
Choć na początku może się to wydawać mylące i przytłaczające, to przekształcenie ma dla Google wiele sensu.
Firma podejmowała się coraz większych przedsięwzięć w ciągu ostatnich kilku lat. Coraz bardziej w swoich działaniach oddalała się od swojej podstawowej misji, czyli od porządkowania i organizowania informacji z całego świata.
Na przykład, w lipcu 2013 roku, Google ogłosiło plany dotyczące przeciwdziałania starzeniu się. Teraz firma Calico będzie działać jako niezależny podmiot w ramach Alphabet, podobnie jak Google.
Pozostałe projekty w ramach Alphabet:
Nest – zajmujący się urządzeniami domowymi podłączonymi do sieci,
Google Venture oraz Google Capital – będące ramieniem inwestycyjnym firmy,
Fiber – dostarczający szybkiego Internetu
Google X – zajmujący się projektem samochodu bezzałogowego.
Poniżej oficjalne oświadczenie założycieli Google:
„G jak Google
Sergey i ja 11 lat temu pisaliśmy w liście założycielskim: „Google nie jest konwencjonalną firmą. Nie chcemy stać się taką”. W ramach tego, powiedzieliśmy również, że możecie oczekiwać od nas „mniejszego ryzyka w obszarach, które mogą okazać się spekulacjami, a nawet mogą wydawać się dziwne porównując je do naszych działań i firm”. Od początku staramy się zrobić więcej rzeczy ważnych i sensownych korzystając z dostępnych zasobów firmy.
Zrobiliśmy wiele rzeczy, które mogły się wydawać szalone w danym momencie. Wiele z tych szalonych rzeczy mają teraz ponad miliard użytkowników. Mowa o Google Maps, YouTube, Chrome czy Android. A my na tym nie poprzestaliśmy. Nadal próbujemy robić rzeczy, które wielu uważa za szalone, ale nasz upór i ekscytacja nie pozwala nam przestać.
Przez długi czas byliśmy przekonani, że z biegiem czasu firmy ustawiają się w komfortowej sytuacji stale robiąc to samo, dokonując tylko pewnych zmian. Ale w branży technologicznej, gdzie rewolucyjne idee prowadzą do wciąż niezbadanych olbrzymich obszarów, trzeba żyć w ciągłym dyskomforcie, aby być na bieżąco.
Nasza firma działa dziś stabilnie, ale myślimy nad pewnymi zmianami, aby wszystko było bardziej przejrzyste. Dlatego właśnie tworzymy nową firmę, zwaną Alphabet. Jestem bardzo podekscytowany, zakładając Alphabet jako CEO, z pomocą mojego zdolnego partnera Sergeya jako prezesa.
Co to jest Alphabet? To głównie grupa firm, pewien zbiór. Największą z nich jest oczywiście Google. Nowe Google jest nieco odchudzone przez ujęcie firm, których działalność jest odległa od jego podstawowych działań. Te firmy będą teraz częścią Alphabet. Co rozumiemy poprzez zbyt odległą działalność? Dobrym przykładem są nasze działania na rzecz zdrowia: Life Sciences (które pracuje nad soczewkami kontaktowymi mierzącymi poziom glukozy we łzach) czy Calico (koncentrujące się na badaniu długowieczności). Zasadniczo uważamy, że pozwoli nam to lepiej zarządzać, gdy wszystkie projekty, które nie są ze sobą ściśle powiązane, będą w jakiś sposób niezależne.
Alphabet opiera się na firmach zarządzanych przez silnych liderów i niezależności. Ogólnie rzecz biorąc, nasz model opiera się na silnym dyrektorze generalnym w każdej firmie oraz na mnie i na Sergeyu w razie potrzeby. Będziemy bardzo pilnować alokacji kapitału, by mieć pewność, że każdy z projektów dobrze prosperuje. Jesteśmy również pewni, że mamy znakomitych dyrektorów do każdego projektu. Będziemy ich oczywiście odpowiednio wspierać. Ponadto, w nowej strukturze planujemy wdrożyć sprawozdawczość segmentową dla naszych wyników Q4, w których finanse Google będą dostarczane oddzielnie od reszty projektów.
Nowa struktura pozwoli nam skoncentrować się maksymalnie na nadzwyczajnych możliwościach, jakie znajdują się wewnątrz Google. Kluczowym elementem jest Sundar Pichai. Sundar zawsze mówił rzeczy, które i ja bym mówił (czasem robi to lepiej!) już od jakiegoś czasu. Ogromnie się cieszę z naszej współpracy. Naprawdę się wybił, od kiedy w październiku zeszłego roku przejął odpowiedzialność za produkty i działanie naszych firm internetowych. Sergey i ja byliśmy pod wielkim wrażeniem postępu jaki zrobił oraz jego poświęcenia dla firmy.
Jest dla nas oczywiste, że Sundar będzie doskonałym dyrektorem generalnym Google.
Czuję się bardzo szczęśliwy, mając kogoś tak utalentowanego, kto będzie się zajmował uszczuplonym Google. To sprawi, że będę miał więcej czasu by poświęcić się innym projektom. Spędziłem trochę czasu z Sundarem, pomagając jemu i firmie na różne sposoby. Oczywiście nadal będę to robił. Google samo z siebie tworzy wiele nowych produktów. Wiem, że Sundar będzie zawsze się koncentrował na innowacjach, kontynuując dzieło rozszerzania granic. Wiem, że tak samo jak ja, troszczy się o nasze postępy w podstawowej misji Google dotyczącej organizowania informacji z całego świata. Najnowsze premiery, jak Google Zdjęcia czy Google Now, robią niesamowite postępy, wykorzystując uczenie maszynowe. Google posiada również dodatkowe usługi posiadające własną tożsamość, jak YouTube. Susan wykonuje świetną pracę jako CEO, prowadząc i rozwijając silną markę.
Sergey i ja na poważnie chcemy rozpocząć nowe projekty. W Alphabet znajdzie się również X lab, będący swego rodzaju inkubatorem dla projektu Wing – dotyczącego stworzenia drona. Będziemy również rozwijać nasze ramię inwestycyjne, Ventures and Capital, jako część nowej struktury.
Alphabet Inc. Zastąpi na giełdzie Google i wszystkie akcje automatycznie przeliczy na akcje nowej firmy. Google stanie się spółką całkowicie zależną od Alphabet. Nasze dwie klasy akcji będą nadal w obrocie na giełdzie Nasdaq jako GOOGL i GOOG.
Dla Sergeya i mnie to nowy rozdział w życiu Google – narodziny Alphabet. Nazwa nam się bardzo spodobała, ponieważ oznacza ona zbiór liter reprezentujących język, jedną z największych innowacji ludzkości i jest podstawą działania indeksu wyszukiwarki Google. Podoba nam się też znaczenie alpha-bet, oznaczające zwrot z inwestycji powyżej poziomu odniesienia, do którego oczywiście dążymy. Powinienem dodać, że nie zamierzamy stworzyć jednej marki oferującej różne produkty. Założeniem kluczowym dla działania Alphabet jest to, że każdy z projektów rozwija swoją markę samodzielnie.
Jesteśmy podekscytowani… […]
Co może być lepszego? Nic dziwnego, że jesteśmy bardzo zadowoleni z rozpoczęcia pracy w wielkiej rodzinie nazwanej Alphabet. Nie martwcie się, my wciąż przyzwyczajamy się do tej nazwy!
Larry Page,
Dyrektore Generalny, Alphabet”
Ciekawa jest również domena, którą posługują się twórcy nowej firmy – abc.xyz