Kategoria: Google

Aktualności z życia Wyszukiwarki Google

 

Doszliśmy do wniosku, że bloga SEMandSEO.pl znają, szanują i lubią chyba już wszyscy w rodzimym internecie i lokalnych intranetach. Ale są pewne niszowe marki i firmy, które nie ociekają takim splendorem i nie dostąpiły jeszcze tego zaszczytu noszenia metki rozpoznawalnej i znanej marki. Dlatego wychodząc na przeciw apetytowi na zrobienie czegoś etycznego, postanowiliśmy w tej sekcji przybliżyć Wam pewną małą, nikomu nie znaną firmę i markę – Google Inc.
W tej kategorii będziemy pisali o jej poczynaniach, małych i dużych zmianach, specyfice, będziemy spekulowali, przewidywali, analizowali, wściekali się, dziękowali, załamywali ręce i podnosili innych na duchu – będziemy pisali o wyszukiwarce Google – aż nie będziemy pewni, że dzięki nam stała się dużą, dynamicznie rozwijającą się firmą i rozpoznawalną marką ;)

 

Algorytm Google i historia jego zmian.

Każda szanująca się wyszukiwarka ma swój algorytm – ma i Google. W związku z tym że lubimy wyzwania i życie z lekkim dreszczykiem emocji, postanowiliśmy przetestować ten algorytm idąc pod prąd, wpisaliśmy „google” w Google. Wyniki tego oraz innych eksperymentów będziemy opisywali w tej kategorii – czytaj, śledź i dyskutuj. Będzie ciekawie :)

 

Poniżej wszystkie wpisy w kategorii Aktualności Google:

  • Zmiana w algorytmie Google – sierpień 2018

    Zmiana w algorytmie Google – sierpień 2018

    Od kilku dni obserwujemy spora aktywność na wielu przyrządach pomiarowych – a przede wszystkim w monitoringu fraz ;) Zachód już obwieścił że zmienia się algorytm, a że cała ta komunikacja zmian jest już od dłuższego czasu transparentna – to chyba można to powiedzieć oficjalnie: właśnie trwa kolejna, prawdopodobnie spora zmiana w algorytmie Google, którą z resztą sam zainteresowany potwierdził:

    Zmiana w algorytmie…oszczędności i ograniczenia?

    Zmiana, którą bodaj jako pierwsi zakomunikowali szpenie z SEJ, przez niektórych wiązana jest z ostatnimi przycinkami Proxy. Dla noobów: chodzi o konsekwentne i coraz większe ograniczenia w serwerach proxy, dzięki którym można odpytywać Google czy to poprzez narzędzia monitorujące frazy czy też inne diwajsy do odpytywania potencjału fraz (powiązane z Keyword Plannerem).  To robi się powoli coraz bardziej uciążliwe i trudne. Pikanterii dodaje jeszcze fakt, iż w ostatnim czasie wprowadzono także znaczne ograniczenia w korzystaniu z API Google Maps – i ogólnie „ukrócono” dość obszerny do tej pory darmowy zakres tej usługi – i to do tego stopnia, że wiele dużych serwisów korzystających do tej pory z G-Maps, przesiadło się na inne open source’owa rozwiązania (jak np. mój ulubiony Furkot.com – a macie linka, co mi tam) Rzecz jasna dla indywidualnego użytkownika to nie wpływa na nic, ale masowe odpytywanie map stało się już od pewnego momentu bardzo trudne i zwyczajnie płatne.

    Można się zatem doszukiwać w tym teorii spiskowej, że Google zwyczajnie…oszczędza – przycina miejsca, w których przepalane są (w ich rozumieniu) zasoby w sposób jałowy (no bo czymże jest monitoring fraz dla nich?) oraz porządkuje i ogranicza sfery wedle własnego, bliżej nieokreślonego planu.

    Ja osobiście nie łączę tych faktów z aktualną zmianą algo, a zwyczajnie uważam że to dwa osobne, niepołączone wydarzenia.

     

    Zmiana w algorytmie Google – Mobile? Page speed? Https?

    Na drugi ogień idzie oczywiście Mobile First Index – wskazywały by na to wykresy i większe skoki w wynikach mobilnych – czyli może coś grzebio w tym, jakby nie było sporym przedsięwzięciu?
    Długo zapowiadany roll-out, istotne przesłanki no i spójny z komunikatami firmy efekt – tu już prawdopodobieństwo jest większe. Rzućmy okiem na RankRanger’a:

    zmiana w algorytmie google - mobile first index

    Widać bez szkiełka i oka, że w mobilnych o wiele większy kocioł. I jeszcze jedno spojrzenie na Kangura SERPowego, gdzie w porównaniu z dekstopem, to mobile się przewrócił do góry kołami:

    zmiana w algorytmie google - mobile first index1

    Czyli spekulując – prawdopodobnie zmiana ta ma może mieć podłoże MFI, a już na pewno w większej mierze dotknęła wyników mobilnych. Wiadomo że te narzędzia dotyczą Google.com, ale u nas nad Vistulą obserwujemy w zasadzie to samo.

    No bo jest jeszcze jedna teoria i jeszcze jeden podejrzany.

    Pejcz-speed :)

    W ostatnim czasie były nawet komunikaty, że znaczenie Page Speed rośnie (bo urosło) i że strony, które się ociągają – będą dostawały klapsa. Czy zatem zmiana ta właśnie jest wdrażana i wmontowywana w kręgosłup Algorytmu Google? A może oba te zjawiska są połączone – wszak Page Speed w wynikach mobilnych jest meeega istotny – bo i użytkownik niecierpliwy i bardziej wymagający :) Z kolei jak się będą stronki szybciej ładowały, to oznacza, że są mniejsze, lżejsze i robot googlowy musi wykonać mniej pracy aby taką stronkę przemielić – czyli co… znowu oszczędności, tak?

    Była też mowa o HTTPS – że ma zyskać na ważności. No to prawdopodobnie zyskał, bo Danny Sullivan nawet go wymienił w jednym z Tweetów (choć jak wiemy z doświadczenia, nie koniecznie musi to być gwóźdź programu):

    zmiana algorytmu google sierpien 2018

    Ok, wiem – pokrętna logika, ale wszystko przez to że oni nie chcą zwyczajnie powiedzieć co robią wcześniej, człowiek by się przygotował jak człowiek i wyrównał do nowej rzeczywistość. Ale nie, bo po co, jak można zwyczajnie wszystko pozwalać na 5 stronę SERP i weź się tu domyśl ;)

     

    Jeszcze jedna H-dwójka z frazą „Zmiana algorytmu Google sierpień 2018” ;)

    Tak czy inaczej algorytm się zmienia, wszystko wskazuje na to że jest to spora zmiana no i prawdopodobnie dotyczy wyników mobilnych, page speed i https. Prawdopodobnie.

    Dla nas ważne jest to, żeby magiel się skończył jak najszybciej – wtedy i my i klienci będziemy zwyczajnie wiedzieli czy mamy dalej robotę czy nie ;)

    A jak u Was? Pewnie dalej wszystko na zielono?

     

    stabilizajca-algorytmu-google

     

    Aaa, zapomniałbym – tyyylko świeży, angażujący content i wszystko się jakoś ułoży ;)
    Bo – cytując klasyka z jednej z grup na FB: „jak nie ma contentu to nie ma”.

  • Google Shopping Actions – co to jest?

    Google Shopping Actions – co to jest?

    W marcu tego roku, Google ogłosiło nową funkcję o nazwie Google Shopping Actions, która pozwala wyświetlać reklamy w modelu rozliczania za efekty (pay per performance) w sąsiedztwie wyników wyszukiwania. Celem Google Shopping Actions jest zadowolenie użytkownika, który chce zrobić zakupy bezpośrednio w Google. Przybliżymy Wam nieco to pojęcie poprzez tenże wpis no i sprawdzimy jak bardzo wpłynęło to na naszą e-rzeczywistość, jako iż wynalazków za oceanem mnogo, ale niestety nie wszystkie trafiają do kraju nad Wisłą :)

     

    Google Shopping Action wyjaśniane przez Google

    Tako rzecze Googlowa gadająca głowa, niejaki Danny Sullivan:

    „Dzisiejsi konsumenci nie chcą jedynie odpowiedzi. Coraz częściej szukają istotnej, sensownej i natychmiastowej pomocy w wypełnianiu ich codziennych zadań zakupowych.
    Widzimy to w naszych danych: w ciągu ostatnich 2 lat liczba zapytań typu „gdzie kupić” wzrosła o ponad 85%. Co więcej, 44% osób, które korzystają z poleceń głosowych co tydzień, twierdzi, że co najmniej raz w tygodniu używa swojego urządzenia do zamawiania produktów takich jak artykuły spożywcze czy gospodarstwa domowego.
    Jasne, że ludzie oczekują pomocnych, osobistych i bezproblemowych interakcji, które pozwolą im kupować gdziekolwiek i jakkolwiek chcą, a chcą łatwiejszego sposobu na robienie zakupów”.

    Pamiętacie taki magiczny przycisk umożliwiający zakupy bezpośrednio z SERP? Miało się to nazywać Purchase On Google (POG) i zostało ogłoszone przez firmę w 2015 roku. Był to eksperyment i w zasadzie nigdy poza te ramy nie wyszedł. GSA to jakaś tam kontynuacja tego pomysłu, która poddana została koncepcyjnemu redesignowi.

    Google shopping actions opisane są dość zgrzebnie tutaj, jednak nie ma tłumaczenia PL. No to pomożemy.
    Z ważniejszych informacji, warto wiedzieć że jest to zbiór głównych sprzedawców i marek, które mają oferować duży asortyment produktów i usług dostępny za pośrednictwem witryny i aplikacji Google Express.

    Oooo…i tu pierwsze zaskoczenie – Google Express nie jest jeszcze dostępne w Bolandzie…

    google shopping actions co to jestNic to – może kiedyś zasłużymy! A tym czasem lecimy dalej, co z tym GSA?

    GSA są również dostępne wszędzie tam, gdzie używany jest Asystent Google. Będąc dostępnymi w Asystencie Google, oznacza to, że są też dostępne w Google Home, ale także na wszystkich urządzeniach z Asystentem. (Według Google, urządzenie Google Home jest sprzedawane co sekundę – od października 2017 r. – ale spokojnie :) Raczej nie w Polsce ;)

    Dodatkowo Google rozpoczęło wprowadzanie GSA na strony wyników wyszukiwania (SERP) – tak, w sekcji organicznej – nie w sekcji Zakupy. Pamiętajmy, że te wyniki znajdują się w obszarze reklamy, a nie w bezpłatnych wynikach wyszukiwania. Tylko znowu…niestety nie w Polsce :)

    Nasza zakładka ZAKUPY pozostawia jeszcze wiele do życzenia ;)

     

    google shopping actions co to takiego

     

    google shopping actions - co toNa ten przykład w US&A Google Shopping Actions prezentuje się tak:

    shopping actions google
    Źródło: https://www.blog.google/products/ads/shopping-actions/

    Chodzi o zaspokojenie intencji użytkownika

    Jakiś czas temu Google zdecydowało, że nie będzie wyświetlać katalogów stron internetowych i porównywarek zakupowych w wynikach wyszukiwania. Rozumowanie Google było następujące: bez sensu odsyłać użytkownika z listy kilku stron internetowych do innej listy kilku stron internetowych. Google uznało, że lepszym rozwiązaniem jest kierowanie użytkownika bezpośrednio do odpowiedzi, które są zgodne z jego intencją. Pachnie Rank Brain’em? Być może. Dodatkowo jest to przykład klasycznego, powolnego upadku wszelkich „słupów ogłoszeniowych”, jak np. serwisy z branży YIP czy katalogi, które są niczym innym jak bazą danych w bazie danych – dlaczego więc Google miałoby serwować userowi taką incepcję? Choć byśmy nie wiem jak się spinali, katalogi firm swój złoty wiek mają już za sobą.

    Google Shopping Actions opracowano po to, żeby szybciej i wygodniej spełniać zamierzenia użytkowników. Zgodnie z zapowiedziami Google, Google Shopping Actions ma dostarczać bezproblemowych interakcji, które umożliwiają użytkownikom łatwy zakup produktów bezpośrednio z aplikacji i usług Google. Czy faktycznie tak jest? Nie wiadomo. Trzeba by spytać kogoś zza wielkiej wody.

    Google Shopping Actions nie zastępują reklam

    Google Shopping Actions (w USA) wyświetlają się obok organicznych wyników wyszukiwania.
    Link do wyników organicznych jest w kolorze szarym i umieszczony w tle po to, aby nie odciągał uwagi od reklam. Sprawia to wrażenie, że Google próbuje zmarginalizować obecność tego linku tak, aby zwrócić większą uwagę na płatne wyniki (no way!!1).

    Podsumowując:

    • Wiecie już co to GSA – szału nie ma
    • U nas bez zmian – jeszcze nie dotarło do PL, więc wiedzę zachowajcie na „kiedyś tam”
    • Google dalej prowadzi politykę „reklama lepsza od organiki” (ale to chyba nikogo nie dziwi)
    • Nasze „Zakupy” wciąż pozostawiają wiele do życzenia

    Oficjalna strona Google Shopping Actions do poczytania, jeśli komuś mało :)

  • Jak włączyć nowe GSC – Google Search Console Beta w jednym kroku!

    Jak włączyć nowe GSC – Google Search Console Beta w jednym kroku!

    Człowieki,

    pewnie wielu z Was ze zniecierpliwieniem poszukuje sposobu na włączenie nowego GSC (Google Search Console) w wersji beta.

    Poniżej przedstawiam Wam informację jak to zrobić.

    Okazuje się bowiem, że włączenie nowego Google Search Console jest bardzo proste i wymaga jedynie kilku kliknięć.

    Nowe GSC w wersji beta – włączenie

    Przede wszystkim musimy zacząć od tego iż wchodzimy w wiadomość wysłaną w narzędziu Google Search Console, która jasno mówi o tym iż otrzymaliśmy dostęp do nowej wersji beta Search Console.

    Wiadomość o nowej wersji Search Console wygląda tak:

    Jak włączyć nowe GSC - Google Search Console Beta

    Następnie wystarczy kliknąć w przycisk „Nowy panel” i już możemy się cieszyć nową wersją narzędzia Search Console o tutaj:

    nowa wersja Search Console beta

    Jak wygląda taki nowy panel po uruchomieniu nowej wersji GSC? o tak o:

    Search Console Beta

    Mam nadzieję, że wpis był pomocny i teraz każdy z Was będzie potrafił samodzielnie włączyć nową wersję Search Console ;)

  • 10 porad, jak zoptymalizować PDF pod SEO

    10 porad, jak zoptymalizować PDF pod SEO

    Dawno, dawno temu w świecie SEO krążył mit, który głosił, jakoby pliki PDF były dla Google nie do spenetrowania. Sporo piasku się w klepsydrze przesypało, a dziś wszyscy wiemy, że PDF może być zacnym zasobem, który świetnie się indeksuje w SERP i zgarnia kawał ruchu – o innych, opisanych niżej zaletach nie wspominając. Zatem jak to zrobić, aby się nie narobić – a ruchu z PDF zarobić?

    Czy Google radzi sobie z dokumentami PDF?

    Przypomnijmy rozterki i sytuacje z nie tak znowu odległego roku 2004 – gdzie SEJ analizował zjawisko interpretacji PDF’ów przez Big G,  a odpowiedź na pytanie zadane w H2 brzmiała rzecz jasna: nie. No nie szło przebić się do lukratywnego królestwa pierwszej strony wyników wyszukiwania Google. Wieść niosła, że Google nie potrafiło rozszyfrować zawartości dokumentu, który nie był HTML-em.
    To chyba ich strasznie ubodło, bo wzięli się do roboty i mit ten został bezceremonialnie obalony przez Google kilka lat później, bo 2011 roku. Wtedy to na pewnym znanym blogu, o tu o,  najpopularniejsza wyszukiwarka świata oznajmiła:

    „Google po raz pierwszy zaindeksowało pliki PDF w 2001 roku i obecnie posiada setki milionów zaindeksowanych dokumentów tego typu.” [i co nam zrobicie] ;)

    Stworzyli nawet swój znacznik w SERP-ach, żeby informować użytkowników, że dany wynik prowadzi właśnie do pedeefa:

    optymalizacja PDF pod SEO

    Nihil novi więc – warto optymalizować PDF pod SEO

    Rozglądając się jednak okiem SE-Owca po SERP, widać, że Optymalizacja SEO plików PDF wciąż pozostaje w dużej mierze niewykorzystaną szansą.
    Google może zgłębiać, indeksować i ustawiać w rankingach dokumenty. Mimo tego proste i sprawdzone metody optymalizacji plików są często niewykorzystywane lub w ogóle nieznane (O tempora! O mores!)
    PDF-y zwykle zawierają dużo wartościowych treści indeksowanych przez Google, które powinny zostać wykorzystane jako doskonała pasza kampanii SEO.

    jak google radzi sobie z pdf
    Optymalizacja plików PDF pod wyszukiwarkę wymaga jednak od speców SEO przestrzegania nieco innych reguł. Ramy działań są w zasadzie takie same, jak w przypadku typowego podejścia do SEO, ale szczegóły różnią się w kilku kluczowych sprawach.
    PDF-y służą zwykle do przechowywania określonego typu treści (głównie cenniki, oferty, raporty, analizy, rozprawy itp) – należy o tym pamiętać podejmując się optymalizacji takich dokumentów.

    Ale spokojnie – zastosuj poniższe:

    10 wskazówek w optymalizacji plików PDF pod SEO

    …a zyskasz większe szanse na zdobycie ruchu z PDF-ów.

    1. Wybierz starannie nazwę pliku PDF

    Zwykle jest to pierwszy krok w kierunku konwersji dokumentu tekstowego do formatu PDF. Stąd łatwo jest zapisać plik pod nazwą sugerowaną automatycznie przez konwerter, jednocześnie nie biorąc pod uwagę wpływu, jaki będzie ona miała np. na adres URL strony i inne kluczowe czynniki SEO.

    Jeśli dokument trafia do Ciebie już w formie PDF, przeprowadź analizę słów kluczowych i konkurencji przed zmianą nazwy pliku, a następnie wybierz frazę zgodną z potrzebami użytkowników. Użyj jej do nazwania dokumentu i upewnij się, że każde słowo w nazwie pliku rozpoczyna się wielką literą, a wyrazy rozdzielają myślniki – no i nie ma polskich znaków.

    2. Umieść swój PDF w linkowaniu wewnętrznym

    Czasem trzeba dobrze pokminić, nim uda się uwzględnić PDF-y w wewnętrznej strukturze linkowania strony, ale postaraj się. Z racji tego, że zwykle są to dokumenty o specyficznych własnościach i konkretnym wykorzystaniu, nie będą wywoływane tak często, jak chociażby strony produktów. Mimo wszystko podlinkowanie „cennika” czy innej „ulotki” w PDF powinno się jakoś udać ;)
    Pamiętaj że niestety to właśnie PDF-y kończą często jako strony-sieroty w hierarchii witryny.

    Ma to bezpośredni wpływ na ich potencjał SEO. W jednym z wywiadów, John Mueller w 2016 roku podkreślał wręcz, jak duże znaczenie ma linkowanie do PDF-ów.
    Przesyłanie kontekstowych linków wewnętrznych do plików PDF będzie dla Google sygnałem, że mieszczą one treści, które chcesz, żeby wyszukiwarka zaindeksowała i sklasyfikowała.
    Mimo obniżenia wartości anchoru linka jako czynnika rankingowego, optymalizacja anchoru, który prowadzi do PDF-a, również powinna pomóc.

    3. Odsyłaj do istotnych treści, nie przypadkowych

    Dotyczy to przede wszystkim treści w obrębie Twojej strony (chociaż dobrze jest także linkować do wartościowych witryn zewnętrznych za każdym razem, gdy leży to w najlepszym interesie użytkownika i prowadzi do domeny o lepszych parametrach – jak np Wiki czy coś w klimacie GOV).
    Możesz zwiększyć prawdopodobieństwo, że wyszukiwarka uzna wskazany content Twojej witryny za wartościowy, linkując do niego z pliku PDF.
    Kolejnym plusem korzystania z dokumentów PDF jest to, że zewnętrzne strony z większą ochotą linkują do nich, ponieważ uznają je za wartościowy, stały zasób. Jeśli umieścisz w PDF linki prowadzące do ważnych podstron swojej witryny, możesz zwiększyć również ich wartość rankingową, nie tylko pliku PDF.

    Linkowanie z PDF i do PDF

    4. Dodaj unikatowy, zoptymalizowany tytuł

    To jedna z podstaw SEO, o której często zapomina się w kontekście dokumentów PDF.
    Tytuł dla PDF-a możesz ustawić w sekcji „Właściwości dokumentu”. Wyszukiwarka użyje go w taki sam sposób, w jaki używa tytułu HTML. W ten sposób oznaczysz klikalny tekst, który użytkownik zobaczy w wynikach wyszukiwania.
    Ale BEHOLD! Zastanów się uważnie nad frazami, na które chciałbyś pojawiać się w wynikach na pokładzie swojego PDF!
    Rzeczywistość jest taka, że PDF-y zazwyczaj nadają się do pozycjonowania pod kątem specyficznych zapytań z długiego ogona (np. „cośtam cośtam cennik” <3). Dokumenty PDF, taka ich natura, zwykle oscylują wokół jednego obszaru badań – tytuł i opis powinny to odzwierciedlać.
    Optymalizacja PDF-a pod kątem szerokiego, zorientowanego na konwersję wyrażenia, ma małe szanse na sukces.

    5. Dostosuj treść PDF-a do urządzeń mobilnych

    Ta rada odnosi się w dzisiejszych czasach do niemal wszystkich działań w obszarze marketingu cyfrowego, do SEO dla plików PDF takoż.
    Obszerny objętościowo charakter PDF-ów nie pomaga im dostosowywać się z automatu do niewielkich rozmiarów, które królują w świecie mobilnego contentu.
    Są jednak proste, możliwe do wprowadzenia zmiany, które pomogą Ci dostosować PDF do RWD.
    Wyrównując treść do lewej strony sprawisz, że będzie można łatwiej przewijać zawartość strony na urządzeniu mobilnym bez konieczności przewijania jej najpierw w poziomie.

    Możesz również użyć wypunktowania i pogrubienia tekstu, co na pewno ułatwi odbiór treści użytkownikom, którzy wyjątkowo szanują swój cenny czas. Obrazy w dokumencie są również atrakcyjne, uważaj tylko na ich rozmiar.

    optymalizowanie-PDF-pod-Google
    6. Jeśli możesz, stosuj kompresję obrazów

    Szybkość ładowania witryny to bardzo ważny czynnik rankingowy każdej strony – w przypadku większych plików PDF może stać się wyzwaniem. Ale nie musisz już martwić się tym, że przyjdzie Ci usuwać grafiki, wykresy itp., po to tylko, żeby skompresować dokument PDF. Są dostępne narzędzia (takie jak JPEGmini, Optimizilla, TinyPNG czy Soda PDF), które pomogą Ci w kompresji bardziej pracochłonnych elementów, np. zdjęć, bez utraty ich estetycznej jakości.

    7. Rozdziel treść śródtytułami

    PDF-y mogą zawierać dużo szczegółowych informacji. Niestety coraz trudniej jest przykuć uwagę użytkowników do treści. Dzięki śródtytułom sprawisz, że content będzie bardziej czytelny dla osób, które wertują Twój dokument. To przydatna porada, która ma zastosowanie w przypadku wszystkich urządzeń, choć mobilnych szczególnie.
    Staraj się nie umieszczać więcej niż 3-4 zdania w akapicie.
    Pomiędzy blokami tekstu wstaw śródtytuł, który zapowiada sekcję następującą po nim – możesz oprzeć się na jednej z fraz wyszukiwania, na których Ci zależy. Przykład masz w tym artykule :)

    8. Użyj zwykłego tekstu

    Jednym z powodów, dla których wspomniany na początku mit o Google i plikach PDF pokutował przez tak długi czas, było to, że wiele PDF-ów było konstruowanych głównie z obrazów.
    W ludzkich oczach zawierały one tekst, ale dla wyszukiwarki były to jedynie obrazy zapełnione słowami. To nadal nie jest wystarczające, żeby twierdzić, że Google nie indeksował PDF-ów, ale możemy mu w tym jeszcze trochę pomóc.
    Wyszukiwarki stają się coraz lepsze w odczytywaniu zawartości obrazów, niemniej nadal preferują tekst.

    Wiele popularnych narzędzi, np. Creative Cloud od Adobe, pomoże Ci przekonwertować obraz na tekst.
    Istnieje zresztą prosty sposób, żeby sprawdzić jaką formę ma content w PDF-ie – jeśli możesz skopiować i wkleić treść PDF-a to znaczy, że jest to tekst, nie obraz ;)

    9. Korzystaj z opisów alternatywnych, czyli uzupełnij ALTY

    To kolejna podstawa optymalizacji SEO. Nie wszyscy wiedzą jednak, że tekst alternatywny można ustawić również dla obrazów wewnątrz dokumentu PDF.
    Dokładny sposób opisania tych elementów będzie różnił się w zależności od oprogramowania, którego używasz do tworzenia i zarządzania plikami PDF. W razie czego wszystko elegancko zebrano i opisano tutaj.
    Pomyśl o ALTach jako kolejnej okazji do zasygnalizowania Google istoty Twojego dokumentu. To też dobry sposób na pozycjonowanie przez wyszukiwarkę obrazów.
    PDF-y nie zawsze będą odpowiednim wynikiem zapytania dla użytkowników, za to grafiki z kolei mogą częściej trafić w ich gusta i wymagania.

    10. Śledź wydajność, analizuj

    Z punktu widzenia SEO, cele dodania pliku PDF do strony będą różne od celów dodania np. strony produktu. Oznacza to, że pomiar efektów takiego działania będzie wymagał również innego podejścia.
    Możesz uznać jako mikrokonwersję już samo ściągnięcie przez użytkownika pliku PDF, który pojawił się w wynikach organicznych. Możesz takie działanie dodać do swojego pakietu analitycznego jako cel i obserwować ile osób weszło na Twoją stronę z wyników organicznych, żeby pobrać dokument.
    Dzięki temu możesz zyskać bardziej szczegółowe informacje, żeby móc ocenić ścieżkę, jaką pokonał użytkownik w obrębie Twojej strony, aby wylądować pod adresem PDF-a, lub żeby sprawdzić z jakimi innymi kanałami marketingowymi miał do czynienia zanim dokonał tej mikrokonwersji.

    10b. Podlinkuj ;)

    Wiesz o co chodzi :) Nie ma co się tu rozdrabniać.

    Podsumowując, jeśli dążysz do perfekcji a swój sajt ubierasz w możliwie wszystkie gadżety niczym Bożonarodzeniową choinkę – nie może tam zabraknąć PDF. Warto mieć chociaż jeden dokument PDF w swojej strukturze: elegancko zoptymalizowany, nazwany, opisany, z fotkami i linkowaniem wewnętrznym. PDFy bardzo ładnie się indeksują i potrafią ściągać ruch, więc poświęć chwilę, zmajstruj coś i raduj się, gdy użytkownik niechybnie weń kliknie!

     

    Linkowanie z PDF i do PDF
    Źródło: imgur.com
    Inspiracja: https://www.searchenginejournal.com/pdf-seo-best-practices/
  • Darmowy kreator stron www dla małych firm – od Google

    Darmowy kreator stron www dla małych firm – od Google

    Google wypuszcza kreatora stron internetowych dla małych firm – jeśli z jakichś przyczyn nie jesteś w stanie zorganizować sobie „typowej” strony www, to jest alternatywa.

    Google oficjalnie uruchomiło kreatora jednostronicowych sajtów internetowych przeznaczonych dla małych firm i jednoosobowych działalności. Nowe narzędzie, które nazywa się po prostu… „Strona internetowa”, jest darmowe i oferuje właścicielom małych firm w kilka minut stworzenie i edytowanie stron zarówno na komputerze stacjonarnym, jak i urządzeniu mobilnym.
    Według danych Google, 60% lokalnych biznesów na całym świecie nie posiada swojej strony internetowej (!). Google próbuje najwyraźniej przyjść z pomocą firmom i zmniejszyć ten procent wdrażając swój nowy kreator stron. Sprytne – ale czy się sprawdzi?

     

    kreator stron www od google
    Tak wygląda kreator – by google

     

    Jak działa darmowy kreator stron www od Google?

    „Strona internetowa” (zaiste wyrafinowana nazwa) jest rozszerzeniem usługi Google Moja Firma (aka Google My Business), co oznacza, że musisz posiadać uzupełnioną w całości wizytówkę firmy w GMB, aby móc skorzystać z nowego narzędzia. Google automatycznie pobierze informacje z rubryk wizytówki i na ich podstawie utworzy stronę internetową, którą następnie będziesz mógł edytować dodając szablon, zdjęcia i tekst.

    Jeśli dopiero rozpoczynasz pracę nad wizytówką w Google Moja Firma, Google automatycznie zaprosi Cię do stworzenia towarzyszącej jej strony. Jeśli posiadasz już wizytówkę swojej firmy, zaloguj się do Google Moja Firma , przejdź do zarządzania lokalizacją i z bocznego menu wybierz „Strona internetowa”. Możesz też stworzyć stronę za pośrednictwem platformy pod tym linkiem: https://www.google.pl/business/how-it-works/website/

     

    darmowe narzedzie do budowy stron www

    Postępuj zgodnie z instrukcjami, a kiedy stwierdzisz, że uzyskany efekt Cię zadowala, możesz śmiało opublikować swoją stronę. Witryny stworzone za pomocą narzędzia zostają opublikowane pod domyślnym adresem o następującej strukturze: „nazwatwojejfirmy.business.site”. Własną domenę możesz nabyć przez opcję „Ustawienia” w menu swojego konta. Google automatycznie połączy Twoją stronę z nową domeną.
    Po opublikowaniu strony możesz równie prosto ją edytować, tak jak bez problemu edytujesz rubryki w Google Moja Firma. Wszelkie aktualizacje wprowadzone w wizytówce w Google Moja Firma pojawią się automatycznie na Twojej stronie. Google nawet udostępnia poradnik, jak edytować i optymalizować witrynę.

     

    darmowe narzedzie do budowy stron www

     

    Czy darmowa strona z kreatora Google jest substytutem zwykłego www?

    Kreator stron Google jest zdecydowanie ograniczony przez swoją konstrukcję, brakuje mu wielu funkcji, które można znaleźć w większości solidnych systemów zarządzania treścią. Jest to jednak ustępstwo, na które można pójść – jeśli chcemy mieć cokolwiek i wiemy, że albo to, albo nic. Wtedy dostajemy narzędzie darmowe, przyjazne użytkownikowi, które dodatkowo oferuje darmowy hosting. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale na pewno lepsze niż nieposiadanie żadnej strony internetowej. Nie zrobimy tam żadnej profesjonalnej optymalizacji SEO, acz podejrzewamy, że Google i tak poradzi sobie z indeksacją własnego skryptu całkiem nieźle.

    Możemy śmiało posłużyć się znanym z poprzedniej epoki określeniem: „wyrób czekoladopodobny” :)

    Po więcej informacji zajrzyj do pomocy Google: https://support.google.com/business/topic/7032534?hl=pl&ref_topic=6377335