Tag: zmiany w algorytmie google

  • Świstak, czy to ty? Czy była zmiana algorytmu Google?

    Świstak, czy to ty? Czy była zmiana algorytmu Google?

    Historia, która obiegła Search Engine Land kilka dni temu, w zestawieniu z dziwnymi wynikami na przyrządach pomiarowych SERP  rzuca światło na możliwą zmianę algorytmu Google. Tradycyjnie, każdy chce się nieco ogrzać w cieple takiego gorącego newsa. To, że Barry Schwartz posiada sporą wiedzę to jedno, a to że ma swoje małe alter ego, którym jest zapewne jednym z członków zarządu Google Inc. to inna sprawa ;) Fakt jest taki, że niestety często gawiedź powtarza za nim ślepo, traktując niekiedy jego informacje jako „te od Google” – a takowymi nie są. Przyjrzyjmy się zatem zmianie algo o nazwie „Świstak”, która być może jest niczym innym jak uzewnętrznieniem czyichś fantazji, wszak wciąż nie została potwierdzona przez Wyszukiwarkę. Co ciekawe, zanim wiadomość stała się popularna, pojawiła się informacja o nowym patencie Google. I to dopiero jest news!

    Czy nowy patent Google to właśnie aktualizacja Świstak?

     

    Zmiana algorytmu Google - Świstak
    źródło: quickmeme.com

     

    Patent został przyznany 31 stycznia 2017 i bardzo możliwe, że to, co zostało w nim opisane to dokładnie to, co ludzie zgłaszali jako „aktualizacja algorytmu” w notce Search Engine Land.
    Algorytm, który stoi za nowym patentem Google, opiera się na rankingach uwzględniających liczbę zasobów linkujących do źródła, które ma być ocenione (jak w patencie PageRank Stanforda). Historycznie rzecz biorąc, w Google, strona, która posiada wiele zasobów do niej linkujących może zajmować wyższą pozycję niż inne strony, które tych linkujących zasobów mają mniej (co jest oczywiste i zawsze było). To się nazywa profil linkowy domeny i niektórzy uważają, że to wciąż 70% Twojego sukcesu ;) A reszta jest jedynie dopełnieniem. Ale co, jeśli Google postanowiło przyjrzeć się bliżej tym zasobom i zmniejszyć trochę siłę rankingową, którą przekazują linki? Mogliśmy zauważyć oznaki podobnego działania w ramach patentu Reasonable Surfer, który zawierał linki przekazujące różne ilości PageRanku. Innym sposobem zmiany tego, ile PageRanku może zostać przekazane przez link, może być ocenianie ilości ruchu, który strona może otrzymać dzięki linkom i ilości czasu, który użytkownicy z tych linków spędzą na stronie, czy będą to krótkie, średnie czy długie odesłania.

    Ale zaraz… przecież PageRank kaput; geszlosen!

    No właśnie raczej nie. Owszem, oficjalnie Googlowy PageRank został wyłączony. Ale c’moooon… jak można wyłączyć coś, co jest kręgosłupem algorytmu :) Algorytm Google powstał na PageRanku. Od tego się zaczęło, że wzór na PR został „obudowany” dodatkowymi funkcjami. Nie można go tak po prosto wyłączyć. Można go za to ukryć. I to, w naszej ocenie miało miejsce. PR jest, działa, ma się świetnie – ale możliwość jego sprawdzenia została ukryta, aby „paczki mocnych linków PR5-10” nie pojawiały się na różnych e-bazarkach ;) Zwyczajnie możliwość manipulacji tym parametrem została ludziom odcięta.

    Wróćmy jednak do zmiany w algo…
    Podejście do linkowania może również uwzględniać inne aspekty linków, takie jak np. anchor text dla linku odwołującego się do zasobu źródłowego, który z kolei uzna go za tzw. n-gram i przypisze anchorowi punkty źródłowe nadające ranking. Brzmi tajemniczo, ale takie nie jest – generalnie jeśli podlinkujesz na „opony” swój sklep z oponami (prościzna, jeden link powinien wystarczyć;), to będzie to miało większą moc sprawczą, aniżeli link prowadzący do Twojego kramiku na frazę „strona główna„.
    A tu macie interesujące oświadczenie, które można przeczytać w nowo przyznanym patencie:

    Rankingi wyników wyszukiwania mogą być regulowane na podstawie skłonności zapytania do wyciągania w wynikach wyszukiwania tych pozycji, które są powiązane ze spamem. Waga zliczonych linków zasobu, w procesie ustalania pozycji, może zostać zredukowana dla zapytań, które mają wysoką tendencję do wyciągania na powierzchnię SERP powiązanych ze spamem wyników wyszukiwania, po to, aby zmniejszyć wypaczenie rankingu zasobów spowodowane zasobami, które posiadają nieproporcjonalnie dużą liczbę linków w porównaniu z liczbą wyboru tych linków.

    Poniżej zaś tłumaczenie na ludzki:

    Są branże i obszary, gdzie żeby się wybić w SERP trzeba „przypalić” profil linkowy automatem i dużo sajtów tak robi. W tych branżach i obszarach Big G potencjalnie chce zwracać mniejszą uwagę na profile linkowe, żeby nie serwować użytkownikowi stron „wypozycjonowanych” w sztuczny sposób.
    Ależ to by było zbożne :)

     

    Czy Świstak będzie selekcjonował linki w niektórych branżach?

    W opisie patentu zawarto korzyści jakie niesie, i dzięki którym będzie warto z niego korzystać. Jest to np. pomijanie niektórych linków w rankingach stron, do których prowadzą linki.

    Główne zalety świeżo opatentowanego procesu:

    1. Wyniki wyszukiwania dla zasobów mogą być bardziej trafnie określane dzięki wykorzystaniu danych dotyczących linków do tych zasobów i kliknięć tych linków.
    2. Wynik seed (określający czy zasób będzie stanowił miernik dla wyznaczania wartości innych zasobów) może zostać określony dla zasobu i oparty na liczbie linków prowadzących do tego zasobu zawartych w innych zasobach oraz na liczbie wyborów tych linków.
    3. Zasoby źródłowe, które zawierają linki do zasobów posiadających nieproporcjonalnie dużą liczbę linków w stosunku do liczby ich wyborów, jak wskazują wyniki seed dla tych zasobów, mogą zostać zidentyfikowane i wykluczone.
    4. Linki z tych zidentyfikowanych zasobów źródłowych mogą zostać pominięte w procesie rankowania, który ustala pozycje zasobów na podstawie liczby linków odwołujących się do zasobu.
    5. Zasoby, dla których dane dotyczące linków są niedostępne lub niewystarczające, mogą zostać ocenione przy użyciu danych dotyczących zasobów, które zawierają link do ocenianego zasobu.

    Wspomniany patent można znaleźć tutaj. Warto poświęcić mu nieco czasu (jeśli oczywiście nie brzydzi Was super skomplikowane, techniczne słownictwo w języku lengłydż ;)

    A jeśli już o tym mowa, to poniżej „metka” patentu:

    Wyznaczanie jakościowego miernika zasobu
    Wynalazcy: Hyung-Jin Kim, Paul Haahr, Kien Ng, Chung Tin Kwok, Moustafa A. Hammad i Sushrut Karanjkar
    Beneficjent: Google
    Patent Stanów Zjednoczonych: 9,558,233
    Udzielony: 31 stycznia 2017
    Zgłoszony: 31 grudnia 2012
    Wyciąg:
    Metody, systemy i przyrządy, w tym programy komputerowe zakodowane na komputerowym nośniku pamięci, w celu wyznaczenia miernika jakości zasobu. W jednym aspekcie, metoda obejmuje określenie seed score dla każdego zasobu seed w zestawie. Wynik seed dla zasobu seed może opierać się na liczbie zasobów, które zawierają link do zasobu seed i liczbie wyborów linków. Zestaw zasobów źródłowych jest zidentyfikowany. Wynik źródłowy jest wyznaczony dla każdego zasobu źródłowego. Wynik źródłowy dla zasobu źródłowego jest oparty na wyniku seed każdego zasobu seed, do którego linkuje zasób źródłowy. Zasoby odwołujące się do źródła są zidentyfikowane. Wynik zasobu jest wyznaczany dla każdego zasobu odwołującego się do źródła. Wynik zasobu dla zasobu odwołującego się do źródła może zostać oparty na wyniku źródłowym dla każdego zasobu źródłowego, który zawiera link do zasobu odwołującego się do źródła.

    Patent Google - zmiana algorytmu Świstak
    knowyourmeme.com

    Degradacja oparta na wysokiej liczbie linków nie dowożących ruchu

    Kolejny fragment opisu patentu, który wskazuje na potencjalnie szkodliwe wyniki dla linków, które nie spełniają określonych oczekiwań:

    System może wyznaczyć miernik jakości dla danego zasobu sieciowego w oparciu o liczbę innych zasobów, które linkują do danego zasobu sieciowego oraz ilość ruchu, które otrzymuje zasób. Na przykład proces rankingujący może ocenić wyżej pierwszą stronę, która posiada dużą liczbę innych stron, które do niej linkują, niż stronę, która posiada mniejszą liczbę linkujących do niej stron. Jednak może się zdarzyć tak, że do zasobu linkuje duża liczba innych zasobów, ale zyskuje on z linków niewielki ruch. Na przykład podmiot może próbować oszukać proces rankingujący poprzez umieszczenie linka do zasobu na kolejnej stronie. Tak duża liczba linków może zniekształcić ranking zasobów. Aby zapobiec takim odchyleniom, system może ocenić niedopasowanie pomiędzy liczbą linkujących zasobów i ruchem wygenerowanym dla zasobu przez linkujące zasoby. Jeśli do zasobu linkują zasoby, których liczba jest nieproporcjonalna w stosunku do ruchu, który generują dla tego zasobu, to ten zasób może zostać zdegradowany w procesie ustalania pozycji.

    W jaki sposób ruch może zostać określony na podstawie linku?
    Ocena zasobów może zostać wykonana za pomocą procesu pull-push (wyjście-wejście). W przykładowym procesie pull-push, wynik seed jest wyznaczany dla każdego zestawu zasobów seed, dla których dostępne są dane o linkach i ruchu. Wynik seed dla określonego zasobu seed jest oparty na liczbie zasobów źródłowych, które odwołują się do zasobu seed oraz ilości ruchu generowanego dla tego zasobu przez zasoby źródłowe. W niektórych zastosowaniach, wynik seed dla danego zasobu to stosunek liczby wyborów linków prowadzących do danego zasobu do liczby zasobów źródłowych, które linkują do danego zasobu. Tadaaa!!1
    Te wyniki seed są „podciągane” do zasobów źródłowych i używane do określania wyniku źródłowego dla każdego zasobu źródłowego. W niektórych implementacjach, wynik źródłowy dla zasobu źródłowego jest oparty na wyniku seed dla każdego zasobu seed, do którego linkują zasoby źródłowe. Te wyniki źródłowe mogą zostać użyte do klasyfikacji każdego zasobu źródłowego jako zasobu kwalifikowanego lub zasobu niekwalifikowanego.
    Linki z zasobów, które zostaną uznane za niekwalifikowane, mogą zostać pominięte (to najważniejsze zdanie ;)

    Jak nowa zmiana ma sobie radzić ze spamem?

    Niektóre branże i obszary mają tendencję do produkowania większego spamu niż inne. Patent wskazuje na jedną grupę w szczególności:

    Dla przykładu, wydawcy wielu serwisów, które umożliwiają dzielenie się treściami wideo, próbują manipulować rankingami poprzez tworzenie linków do swoich serwisów, co prowadzi do nieproporcjonalnie dużej liczby linków w porównaniu z liczbą ich wyborów, podczas gdy krajowe serwisy informacyjne zwykle nie podejmują prób takiej manipulacji.
    Dla zapytań, które mają tendencję do częstego generowania spamu, kliknięcia wyboru mogą otrzymać większą wartość w tej kalkulacji linków niż ruch, który te linki wygenerują:
    Dla zapytań, które mają wysoką skłonność do wyciągania na powierzchnię SERPów stron powiązanych ze spamem, system może położyć większą wagę na liczbę kliknięć wyboru z wyników wyszukiwania a mniejszą wagę na liczbę linków zasobów dla wyników wyszukiwania gdy system ustala pozycję wyników.

    W ten sposób, algorytm może ufać bardziej liczbie kliknięć niż liczbie linków zasobu dla zapytań, które mają skłonność do wyciągania na powierzchnię stron powiązanych ze spamem.

    Wynik jakości wyboru może być oparty na parametrze „Dwell Time”, czyli parametrze obecności.

    Część procesu zaangażowana w obliczanie wyniku jakościowego dla zasobów obejmuje wyznaczanie wyniku seed dla zasobu seed. Rozpoczyna się od zidentyfikowania liczby linków zasobu dla zasobu seed. Można to osiągnąć patrząc na liczbę zasobów, które zawierają link do zasobu seed.
    Kolejny aspekt uwzględnia identyfikację liczby wyborów dla zasobu seed. Ta liczba wyborów dla zasobu seed może być oparta na liczbie kliknięć w linki umieszczone w innych zasobach, które to linki odwołują się do zasobu seed.
    Słowem: masz poumieszczane linki do siebie na innych serwisach, a do rankowania Twojej domeny mogą być wzięte pod uwagę tylko te, w które ktoś klika.
    W patencie czytamy:

    Wynik jakości wyboru może być wyższy dla wyboru, który skutkuje długim czasem przebywania na stronie (np. dłuższym niż próg czasowy), niż wynik jakości wyboru dla wyboru, który skutkuje krótkim czasem obecnośni (np. krótszym niż próg czasowy). Jako że automatycznie generowane wybory linków są często krótkotrwałe, branie pod uwagę czasu przebywania na stronie w wyznaczaniu wyniku seed może rozliczać te fałszywe kliknięcia linków.

    Patent mówi nam również o tym, że niektóre historycznie kliknięcia mogą wskazywać na to, że wybory linków zostały dokonane przez prawdziwych użytkowników, a nie w procesie automatycznym.
    Zasoby ze stosunkowo niskim wynikiem zasobu mogą zostać zdegradowane w rankingach, a zasoby z wysokim wynikiem zasobu mogą zostać w rankingach wzmocnione.

    How cool is that?

    Nowy patent Google to zmiany w algorytmie

    To w końcu Świstak czy tylko spekulacje?

    Patent dostarcza znacznie więcej szczegółów, dlatego warto przyjrzeć się mu bliżej. Jest pierwszym, który podejmuje próbę stworzenia swego rodzaju wyników jakości dla linków, które odwołują się do stron w sieci i określenia ile mocy te linki powinny przekazać. Patent Reasonable Surfer różnił się tym, że określał jaką wagę przenosi link na podstawie prawdopodobieństwa czy był on ważny i cech odnoszących się do tego jak (i gdzie) został on zaprezentowany na stronie.
    Tradycyjnie świat SEO się ożywił po artykule w serwisie Search Engine Land, w którym opisano zmiany w SERP zauważone przez szereg osób i zasugerowano też, że mogło to mieć coś wspólnego ze zmianą algorytmu Google. Czy faktycznie tak było? Czy to może Rank Brain sobie coraz lepiej radzi? Co mogło zostać wdrożone i co mogło wywołać niewątpliwe wahnięcia? Pojawiła się propozycja (tym razem wyjątkowo nie od Barrego, a od Jonathana Hochmana), żeby wdrożenie określić mianem aktualizacji algorytmu Świstaka (Groundhog Update), z racji czasu implementacji i tego, że zmiany zaczęły być widoczne na początku lutego (2 lutego w Stanach Zjednoczonych obchodzony jest Dzień Świstaka). Patent został przyznany ostatniego dnia stycznia, i co prawda mógł zostać zaimplementowany wcześniej, ale mógł też zostać wprowadzony na początku lutego.
    Czy ta zmiana algorytmiczna, która miała miejsce w Google, mogła być ważeniem linkowania zasobów opartym na ruchu skorelowanym z nimi, czy też związanym, lub nie, z niskiej jakości, spamerskimi wynikami powiązanymi z zasobami? Czy to właśnie ten cały „Świstak”?

    Nie ma to większego znaczenia – coś się dzieje, a jak to nazwiemy to już kwestia marketingowa.

    W każdym razie u nas tradycyjnie wszystko na zielono ;)

    Inspiracja: https://gofishdigital.com/did-the-groundhog-update-just-take-place-at-google/
  • Google zbuduje swój indeks w oparciu o wersje mobilne stron

    Google zbuduje swój indeks w oparciu o wersje mobilne stron

    No i stało się – i to już jakiś czas temu. Według statystyk, obecnie większość zapytań w wyszukiwarce Google pochodzi od użytkowników urządzeń mobilnych. Mimo tego, systemy rankingowe Google nadal patrzą głównie na wersję desktopową strony w poszukiwaniu treści, która pozwoli im ocenić przydatność witryny dla użytkownika. To stanowi problem w momencie, w którym wersja mobilna strony ma mniej treści niż jej wersja desktopowa, ponieważ algorytmy nie oceniają faktycznej witryny, która ukazuje się użytkownikowi na ekranie jego urządzenia, i to niekiedy częściej.

    A skoro zapytań ze smartfonów, tabletów i takich takich jest już więcej, to wychodzi na to, że czas nieco pomanewrować tym tankowcem.

     

    Google najpierw popatrzy na Twoją wersję mobilną.

    Aby poprawić użyteczność wyników, które otrzymuje użytkownik, Google rozpoczęło eksperymenty nad indeksowaniem wersji strony na urządzenia mobilne jako pierwszej. Podczas gdy indeks nadal będzie stanowił pojedynczy zbiór stron i aplikacji, algorytmy wyszukiwarki będą używać:

    • przede wszystkim wersji mobilnej witryny do rankingowania jej podstron,
    • rozpoznawania danych strukturalnych i wyświetlania fragmentów rozszerzonych w wynikach wyszukiwania.

    Oczywiście, Google zapewnia, że budując indeks w oparciu o dokumenty mobilne, nie przestanie pracować nad wysoką jakością wyników wyszukiwania dla użytkowników wszystkich urządzeń, bez względu na to czy jest to komputer stacjonarny, czy urządzenie mobilne.

    Mobilne wyniki wyszukiwania

    To zapowiada dużą i znaczącą zmianę w algorytmie.

    Google rozumie, że to istotna zmiana w indeksowaniu i dlatego bierze ją na poważnie. Ostrożne eksperymenty na niewielką skalę potrwają kilka najbliższych miesięcy a zmiana zostanie w pełni wprowadzona dopiero w momencie, w którym zespół Google uzna, że wrażenia użytkowników dotyczące otrzymywanych wyników są pozytywne. Chociaż to dopiero początek prac, Google opublikowało kilka zaleceń dla webmasterów, które mogą pomóc przygotować się na zmianę w indeksowaniu:

    • Jeśli posiadasz stronę responsywną lub  z dynamicznym serwowaniem treści, której podstawowy content i znaczniki są równoważne na wersji mobilnej i desktopowej, nie powinieneś mieć żadnych zmian do wprowadzenia.
    • Jeśli posiadasz taką konfigurację witryny, w której podstawowa treść i znaczniki są różne dla wersji mobilnej i desktopowej, powinieneś rozważyć wprowadzenie pewnych zmian na swojej stronie.
    • Upewnij się, że znaczniki strukturalne służą zarówno wersji desktopowej, jak i mobilnej. Użyj narzędzia do testowania znaczników strukturalnych, żeby zweryfikować poprawność znaczników dla wersji mobilnej i desktopowej umieszczonych na stronie – wpisz adresy URL obu wersji i porównaj wydajność. Gdy pracujesz nad stroną mobilną, unikaj dodawania dużych ilości znaczników, które nie są adekwatne do konkretnej zawartości każdego dokumentu.
    • Użyj narzędzia do testowania pliku robots.txt, żeby sprawdzić, czy wersja mobilna jest dostępna dla Googlebota.
    • Strony nie muszą wprowadzać zmian do swoich linków kanonicznych, Google będzie nadal używać tych linków jako wskazówek przy opracowywaniu wyników dla użytkowników wpisujących zapytania zarówno na urządzeniach mobilnych, jak i komputerach.
    • Jeśli jesteś właścicielem witryny i zweryfikowałeś w Google Search Console jedynie wersję desktopową swojej strony, dodaj i zweryfikuj w GSC także jej wersję mobilną.
    • Jeśli posiadasz jedynie wersję desktopową witryny, nie przejmuj się – Google nadal będzie ją dobrze indeksować, nawet jeśli do wyświetlenia witryny użyje symulatora urządzenia mobilnego.

    Jeśli dopiero pracujesz nad wersją mobilną witryny pamiętaj, że funkcjonalna, ukierunkowana na komputery strona może być lepszym rozwiązaniem niż zepsuta lub niekompletna wersja mobilna tej witryny. Lepiej będzie, jeśli uruchomisz wersję na urządzenia mobilne dopiero w momencie, gdy będzie gotowa i dopracowana.

    Google na swoim oficjalnym Blogu dla Webmasterów podkreśla, że wprowadzenie zmiany w indeksowaniu zajmie trochę czasu, dlatego będą informowali o postępach w migracji swoich systemów.

    Na podstawie: https://webmasters.googleblog.com/2016/11/mobile-first-indexing.html?m=1
  • Google: Pingwin oficjalnie wdrożony jako core algorytmu!

    Google: Pingwin oficjalnie wdrożony jako core algorytmu!

    Jak wiemy algorytm Google opiera się o ponad 200 unikatowych czynników i sygnałów, które pomagają umiejscowić stronę w SERP – to tak z grubsza ;)

    Wiemy również, że jest taka jedna aktualizacja, która oficjalnie nosi nazwę Pingwin, no i że została zapoczątkowana w 2012 roku jako nowa świecka tradycja gnębienia poczciwych obywateli i że głównie odpowiada za linki prowadzące do domeny i takie takie. Jasne c’nie?

    Otóż mądre głowy z Googlaka właśnie oficjalnie potwierdzili, że po okresie „rozwoju i testowania” (w ostatnim czasie odbyło się istnym wariactwem w wynikach wyszukiwania) aktualizacja Pingwin została wdrożona do algorytmu WE WSZYSTKICH JĘZYKACH!

    Pingwin jako zmiana algorytmu działa już w czasie rzeczywistym – live!

    Nowy Pingwin wygląda tak:

    aktualizacja-pingwin
    crazypolish.soup.io

    Najważniejsze zmiany w pingwinie?

    Pingwin działa teraz w czasie rzeczywistym – do tej pory lista stron „dotkniętych” Pingwinem zmieniała się podczas kolejnych aktualizacji algorytmu. Co za tym idzie miały miejsce inne fajne lub mniej fajne rzeczy związane z profilem linkowym, a to często wymuszało na webmasterach (Pozycjonerach?;) czekanie do kolejnej aktualizacji. Teraz Google paszczą Gary’ego Illyes’a oficjalnie podało komunikat: „koniec i basta” i dzięki wprowadzeniu Pingwina jako działającego w czasie rzeczywistym wszelkie zmiany mają być widoczne od razu po indeksacji/reindeksacji :)
    How cool is that?!

    Nie będzie więcej oficjalnych informacji o aktualizacji Pingwin – co jest raczej oczywiste skoro będzie działał live ;)

    Pingwin nie będzie więcej obniżał widoczności całej strony – co było znane wcześniej jako filtr algorytmiczny. W zamian za to nowy pingwin nie będzie brał pod uwagę „spamerskich” linków. Oczywiście strony, które dalej będą przesadzać ze spamowaniem, będą otrzymywać kary ręczne, tutaj nic się nie zmienia ;)

    „Sieć zmieniła się znacząco w ostatnich latach, ale jak mówiliśmy w naszym oryginalnym poście, webmasterzy powinni mieć swobodę i w spokoju skupić się na tworzeniu niesamowitych, atrakcyjnych stron internetowych. Ważne jest również, aby pamiętać, że aktualizacje takie jak Penguin są tylko jednym z ponad 200 sygnałów, których używamy do określenia rankingu.” ~Google

    The future is now!

    Źródło: https://webmasters.googleblog.com/2016/09/penguin-is-now-part-of-our-core.html

  • Zmiany w algorytmie Google – dzieje się.

    Zmiany w algorytmie Google – dzieje się.

    To, że ostatnie tygodnie (a w zasadzie i miesiące) można delikatnie nazwać niespokojnymi i dynamicznymi w Google, zauważył chyba każdy, kto ma jakąkolwiek stronę w monitoringu albo „w tym siedzi”.
    Coś się ewidentnie dzieje, a wieści zza wielkiej wody donoszą, że na zachodzie ze zmianami tym razem. Co Big G nam szykuje? Jeszcze do końca nie wiadomo.

    Zmiana w algorytmie Google

     

    A może to Pingwin?

    Może i Pingwin… indeksy skaczą niesamowicie, jak kiedyś, gdy się ziało na grubo (black 2013 ;) ale z drugiej strony Pingwina zawsze reklamowali – coś by wyciekło. To zbyt duże i istotne stworzenie żeby tak po cichu bez słowa wprowadzać.
    A może to już ten czas, że ptaszysko będzie dziobać w czasie rzeczywistym? Może zapowiedzi się potwierdziły w końcu? Sporo wszak było mowy o tym, że w ślad za Pandą, i ta modyfikacja ma być w czasie rzeczywistym – rzekomo jako część maszynowego uczenia algorytmu przez Rank Brain. Na razie cisza, ale coś jest na rzeczy.

    Index wyszukiwarki Google szaleje - zmiana w algo?

     

    TAK! już to wiemy – update – to Pingwin, który stał się aktualizacją dokonywaną na żywo! :)

     

    Zmiana w kręgosłupie algorytmu Google?

    Pewien niewielki, niszowy blogas Search Engine Land ;) twierdzi, że zmienia się kręgosłup algorytmu Google. A co jest kręgosłupem, corem i filarem algo? Ano Page Rank. Tylko czy to możliwe, że PR jest aż tak przebudowywany? Owszem, zniknął z Toolbara oraz zewnętrznych narzędzi (a raczej został ukryty) – ale na pewno nie został usunięty/wyłączony. Być może te zawirowania mają związek właśnie z jakąś przebudową systemu rankującego domeny? Page Rank, jak każdy wzór matematyczny w szybko zmieniającej się rzeczywistości musi być co jakiś czas odświeżany – a internety pędzą jak szalone. Kto wie, może to właśnie to?

    MozRank - algorytm szaleje - pogoda w SERP
    MozCast.com

     

    Zmiana w lokalnych wynikach wyszukiwania.

    To, że ostatnio Google „sprzątało” w lokalnych wynikach wyszukiwania oraz że trwa mało widoczna, acz intensywna przebudowa wyników na mapach  – nie trzeba ciekawskim SEOwcom przypominać. Oczywiście jak zawsze pod płaszczykiem poprawy funkcjonalności, po przeprowadzeniu wnikliwych badań analiz, ze wsparciem naukowców z NASA „coś” zostanie usunięte/zmienione a w to miejsce wskoczy jakaś rozkoszna reklama ;) no ale do tego tośmy się już chyba zdążyli przyzwyczaić.

    Oczywiście będziemy śledzić rynek i jak tylko pojawi się oficjalne info – napiszemy o tym. Póki co odpowiadając na pytania:

    • pozycje skaczą – i to wahnięcia +/- 20 jednego dnia
    • Pingwina się nie boimy, linki mamy jak złoto ;)
    • Panda? Copywriter płakał jak treści po nocach pisał!
    • Tak to wszystko u nas na zielono poza tym hehe

    Dawajcie znać co tam zauważyliście, może coś wykminimy wspólnie.

  • RankBrain: Sztuczna inteligencja zamiast algorytmu w Google?

    RankBrain: Sztuczna inteligencja zamiast algorytmu w Google?

    RankBrain – sztuczna inteligencja w wyszukiwaniu

    Po ogłoszeniu oszałamiających wyników finansowych w zeszłym tygodniu, zarząd Alphabet – spółki matki Google, nie mógł przestać mówić o planach inwestycji w uczenie maszynowe oraz w sztuczną inteligencję.

    Google hits record as results top webclicks
    źródło: Bloomberg.com

    Każda inna firma wykorzystałaby to do odwrócenia uwagi od ich podstawowej działalności. W Google jednak, wszystko jest ze sobą powiązane. Sztuczna inteligencja znajduje się na samym końcu uczenia maszynowego, według którego ludzie tworzą oprogramowanie, które może się uczyć o świecie. Google jest jednym z największych sponsorów korporacyjnych w A.I. Inwestowało w video, mówienie, tłumaczenia, a ostatnio w wyszukiwanie.

    W ciągu ostatnich kilku miesięcy „bardzo duża część” z milionów zapytań na sekundę była interpretowana przez inteligentny system zwany RankBrain – powiedział Greg Corrado, starszy specjalista do spraw wyszukiwania, przedstawiając tym samym po raz pierwszy rolę sztucznej inteligencji w wyszukiwaniu.

    RankBrain wykorzystuje sztuczną inteligencję, aby sprowadzić ogromne ilości języka pisanego do jednostek matematycznych, zwanych wektorami, które może zrozumieć komputer. Jeśli RankBrain widzi słowo lub frazę, której nie zna, za pomocą swojej sztucznej inteligencji może odgadnąć słowa i zwroty, które mają podobne znaczenie i dzięki temu odpowiednio filtrować wyniki. To dużo bardziej skuteczna metoda w radzeniu sobie z nowymi zapytaniami.

    Unikatowe pytania

    Jak mówi Greg Corrado, RankBrain pomaga Mountain View radzić sobie z 15% zapytań, których system wcześniej nie rozpoznawał. Na przykład, doskonale radzi sobie z niejasnymi zapytaniami, jak na przykład: „Jaka jest nazwa konsumenta znajdującego się na najwyższym poziomie łańcucha pokarmowego?”. Sposób w jaki RankBrain używa sztucznej inteligencji jest inny niż w przypadku innych technologii stosowanych w silnikach wyszukiwarek.

    Inne systemy opierały się na odkryciach i spostrzeżeniach, jakie mieli ludzie podczas wyszukiwania informacji, ale nie można powiedzieć, żeby była w tym miejscu mowa o jakiejkolwiek nauce.

    Utrzymywanie przewagi w wyszukiwaniu, a także ciągłe ulepszanie systemu, by ten radził sobie z niejednoznacznymi i bardziej skomplikowanymi zapytaniami, jest celem Google. Chodzi też o pozyskanie i utrzymanie użytkowników, którym bardzo zależy na czasie podczas wyszukiwania informacji na urządzeniach mobilnych. Chodzi o proste skojarzenie: Google = wyszukiwanie.

    Wiele narzędzi

    Jak dalej mówi Corrado: RankBrain jest jednym z setek sygnałów docierających do algorytmu, który wpływa na pojawiające się wyniki w wyszukiwarce Google, a także na ich pozycję. W ciągu kilku miesięcy po wdrożeniu, RankBrain stało się trzecim najważniejszym sygnałem przyczyniającym się do wyników wyszukiwania.

    „Byłem zaskoczony” – powiedział Corrado. „Wynik jaki osiągnęliśmy jest dużo lepszy od tego, którego się spodziewaliśmy.” Dodanie do algorytmu wyszukiwania systemu RankBrain jest wynikiem długoterminowej strategii wcielanej w życie przez Google od połowy dekady w celu wdrożenia sztucznej inteligencji. Firma stara się wdrażać najnowsze technologie w każdym aspekcie swojej działalności. Jak powiedział prezes Google, Sundar Pichai, na konferencji dotyczącej wyników finansowych w zeszłym tygodniu: „Uczenie maszynowe jest podstawowym sposobem zmiany naszego myślenia o wszystkim, co do tej pory robiliśmy”.

    Mądrzejszy niż przeciętny inżynier

    Jak dotąd, RankBrain istnieje w cieniu sztucznej inteligencji. Inżynierowie wyszukiwania Google, którzy całe dnie spędzają nad pracą nad algorytmami, które stanowią podstawę działania wyszukiwarki, zostali poproszeni o rzucenie okiem na niektóre strony, a następnie o ocenę, które z nich technologia wyszukiwarki Google umieści na górnych pozycjach rankingu. Inżynierowie odgadli poprawnie 70% wyników, podczas gdy RankBrain miał wynik 80%.

    Typowi użytkownicy Google’a na pewno się zgodzą. Po wielu eksperymentach, firma stwierdziła, że wyłączenie RankBrain, byłoby równie szkodliwe jak wyłączenie połowy stron na Wikipedii.

    Dojście do tego etapu nie było łatwe. Rozpowszechnienie RankBrain stanowi całoroczny wysiłek zespołu, który tworzyło pięć osób, w tym specjalista do spraw wyszukiwania Yonghui Wu oraz Thomas Strohmann. Minęło sporo czasu, zanim zespół zyskał pewność, że system będzie działał prawidłowo.

    Wysiłek ten następnie podjęło kilkadziesiąt osób, zwłaszcza po tym jak Amit Singhal, vice dyrektor do spraw wyszukiwania, dał zielone światło do uruchomienia systemu w pierwszym kwartale 2015 roku.

    Jak mówi Corrado: „System jest bardzo uważnie obserwowany”. Google uważnie analizuje i aktualizuje system poprzez dokładanie nowych danych, będących efektem świeżych koncepcji.

    Kluczowe produkty

    Decyzja władz Google, by wdrożyć AI do wyszukiwarek, pokazuje, że firmy zaczynają powierzać swoje najcenniejsze produkty w ręce maszyn, kierujących się własną inteligencją. Przykładowo, Facebook używa technik sztucznej inteligencji do filtrowania aktualności. Podobnie jest w Microsoft, które wykorzystuje sztuczną inteligencją do zwiększania możliwości wyszukiwarki Bing. „Wyszukiwanie jest podstawą działalności Google’a” – powiedział Corrado – „Uczenie maszynowe to nie tylko ozdoba, która ma na celu sprawienie, że coś wygląda lepiej. Zabrało nam to dużo czasu i przemyśleń, zanim wcieliliśmy je w życie i uznaliśmy, że było warto.”

    Kilka wyjaśnień czym jest RankBrain:

    źródło: http://www.bloomberg.com/news/articles/2015-10-26/google-turning-its-lucrative-web-search-over-to-ai-machines