Kategoria: Strony WWW

Strony www, czyli webdesign

 

Serwis internetowy, który gawiedź zwykła nazywać potocznie stroną www (nazywamy więc i my), to kręgosłup wszystkich działań w sieci, początek i koniec, szansa jak i zagrożenie – to podstawa wszystkich działań w marketingu online. Jeśli masz dobrą, nowoczesną, responsywną (bądź mobilną) stronę – przyjazną zarówno użytkownikowi jak i wyszukiwarce, jesteś o krok bliżej do sukcesu w SERP. Ale tylko krok. Pozostaje jeszcze cała reszta, social media, SEO, SEM itd. Oczywiście bez zgrzebnego serwisu nie masz co nawet o tym marzyć.
W tej kategorii piszemy o wszystkich najważniejszych rzeczach dotyczących stron, serwisów, blogów, CMS’ów, platform, portali, wortali, frameworków oraz obowiązujących trendów, kierunków rozwoju i standardów.

 

Nie tylko budowa ale i optymalizacja SEO

Co z tego że stworzyłeś fajny serwis, ale czy jest zoptymalizowany pod aktualnie obowiązujące wymogi jakościowe Big G? Jest spora lista technikaliów, przez które warto przejść. Optymalizacja SEO to gorący i dynamicznie rozwijający się temat w środowisku. Poznaj go bliżej na naszym blogu.

 

Wszystkie wpisy w kategorii dotyczącej serwisów internetowych:

  • Aging delay i Fresh site bonus – fakt czy legenda?

    Aging delay i Fresh site bonus – fakt czy legenda?

    Jak SERP’y długie i szerokie, natrafiamy na różnego rodzaju mity przenoszone pocztą pantoflową na zasadzie: „znam kogoś, kto wie i mi powiedział jak to działa”. I tu klasycznym przykładem może być właśnie Aging delay i zjawisko Fresh Site Bonus. I podobnie jak rozwinięcie skrótu „FSB” w nieco innym znaczeniu ;) tak i Fresh Site Bonus jest owiany tajemnicą, która w wielu miejscach została odkryta i uwiarygodniona, ale wciąż dla części leży na półce obok zdjęcia Yeti.

    Sporo osób twierdzi wręcz, że zjawisko to nie istnieje, ale bazując na swoich własnych doświadczeniach zbieranych przez kilka lat, oraz po ostatnim wywiadzie środowiskowym i kolejnym przypadku potwierdzającym tą regułę – poniżej jedna z teorii. Ta zdecydowanie popularniejsza w branży.

    Rozszyfrujmy pojęcie Aging Delay i Fresh Site Bonus.

    Aging delay to rodzaj filtra bądź funkcji w algorytmie wyszukiwarki Google, który polega na niczym innym jak – i to może się wydać zaskakujące – zabezpieczaniu wyników wyszukiwania przed ingerencją użytkownika.
    A jak działa to zabezpieczenie? Otóż właśnie przez Fresh Site Bonus, czyli okresową, celową i zamierzoną „promocję” nowo zakupionej domeny (nie dotyczy rynku wtórnego) zupełnie gratis. Imprezę sponsoruje algorytm Google.
    I teraz jeśli na przykład przyszłoby nam do głowy „podpompować” nową domenę na samym początku, bo rzecz jasna chcemy zapewnić jej dobry start, zadbać na dzień dobry itd, to w większości przypadków mamy do czynienia z nienaturalnie wysokim przyrostem profilu linkowego. Czym się kończy nienaturalny i zbyt szybki przyrost linków nie trzeba już dzisiaj chyba nikomu tłumaczyć.
    Dlatego też Google „zachęca” do stonowania działań, dając nam bonus rankingowy dla nowo uruchomionego projektu. Domena naznaczona Fresh Site Bonus’em utrzymuje się wysoko w wynikach wyszukiwania (np. na konkretne frazy) przez pierwszych kilka tygodni po dodaniu, następnie następuje znaczący spadek, lub w ogóle znika z wyników poza 10 widzialną stronę SERP. Oczywiście jest w indeksie Google, ale kończy się okres ochronny i mija właśnie nasz Aging delay. Wkraczamy wtedy w stabilizację.

    Proces ten może trwać od kilku tygodni (zazwyczaj) do nawet kilku miesięcy (skrajne przypadki). Choć prawdę rzekłszy im później zaobserwujemy spadek, tym większe prawdopodobieństwo, że mają z nim związek inne czynniki – jak np. ciągłe zmiany w algorytmie czy też zwykła konkurencja.

    Aging delay to kolejne zabezpieczenie przed ingerencją w widzialne (organiczne) wyniki wyszukiwania, choć z listy znanych człowiekowi jest zdecydowanie jednym z bardziej przyjaznych.

    Czy zatem Fresh Site Bonus to powód do radości?

    Jak zawsze i jak wszędzie zdania są podzielone. Bo inaczej na sprawę spojrzy osoba, której projekt jest osadzony w konkretnym terminie, jest to np. event, koncert czy inne jednorazowe wydarzenie i chce je maksymalnie wypromować, w możliwie najkrótszym czasie. Tu Fresh Site Bonus może okazać się pomocny i ułatwić nieco sprawę. Oczywiście pomożemy sobie także innymi działaniami, ale coś tam zawsze mamy gratis. Minusem mimo wszystko może okazać się jego nieprzewidywalność, ale co jeśli takich landing page’ów postawimy kilka?

    Dobrze – ale proza życia – złapałem Klienta.

    Stawiam właśnie dlań stronę i planuję długofalowe, przemyślane i (rzecz jasna) zgodne z wymaganiami jakościowymi Google działania. Chcę to raportować i chcę być rzetelny. W odróżnieniu od poprzedniego pozycjonera chcę dać również Klientowi to upragnione poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Nie wspomnę o tym, że jeśli się wykażę w tym projekcie to Klient wyda u mnie jeszcze milion złotych (pokazywał mi kasę w walizce, widziałem).
    Klient jest zmęczony ciągłymi tłumaczeniami o zmianach w algorytmie i wierzy, że jego nowy serwis będzie utrzymywał – nawet powolny – ale ciągły wzrost w SERP.
    Jak zatem wytłumaczyć mu, że z wielkim prawdopodobieństwem na początku się zobaczy, potem nagle zniknie (już widzę jak oddala się moja walizka z kasą :), a potem dopiero będziemy wiedzieli na czym stoimy i można będzie wymiernie określić nasze położenie względem konkurencji?

    Blog o SEO i SEM

    To oczywiście jeden z dość naciąganych scenariuszy, ale historia niestety zna takie przypadki. Jak sobie z tym radzić? Użyję jednego z moich ulubionych argumentów: owszem, ingerujemy w organiczne wyniki wyszukiwania Google, ale nie kontrolujemy ich. Działamy u kogoś w ogródku, nie u nas. Dostosujmy się do jego zasad.

    Uprzedź Klienta na początku. To naturalny proces i niczyja wina. Poza tym pamiętaj, że Fresh Site Bonus to także fajny prezent na start, i mimo iż szybko minie – promocja dobra rzecz. Fajnie sprzedany może również okazać się Twoim atutem.

    Przede wszystkim im szybciej rzucisz wyszukiwarce domenę na pożarcie i im szybciej zacznie ją trawić – tym lepiej. Jeśli masz domenę i hosting, połącz je jak najszybciej, postaw choćby zaślepkę i „niech już się dzieje”. Każdy dzień przybliża Cię tylko do stabilności w SERP.

    Subdomeny a Aging Delay

    Serwisy stawiane na subdomenach mogą uniknąć tego zjawiska. Wielokrotnie też udało się zaobserwować, że Aging Delay nie dotknęło w ogóle takiego sajtu. Mimo wszystko subdomena to nie „TLD” (tope level domain, czyli np. www.semandseo.pl) i algorytm Google „jakoś” sobie radzi z łączeniem faktów – innymi słowy – Google wie że nie można najpierw stworzyć subdomeny, a dopiero później TLD ;) więc dlaczego miałbyś dostać bonus tylko dlatego, że postawiłeś świeżutkiego bloga?

    Bing, Yahoo, i AdWords

    Jeśli działasz szerzej i odpaliłeś właśnie nowy projekt online, nie trać czasu na czekanie, aż Aging delay minie i będziesz wiedział na prawdę na czym stoisz. Od samego początku działaj, linkuj (acz pamiętaj o zdrowym rozsądku i jakości :) i oczywiście jeśli to możliwe – zainwestuj w AdWords. Tu masz od razu to za co płacisz – nie liczy się żaden algorytm czy Aging Delay.
    Jeśli zaś „robisz na eksport” – pocieszenie – Yahoo i  Bing nie mają takiej funkcji w swoich algorytmach. Tu od razu zaczynasz z twardego gruntu, i jeśli bierzesz pod uwagę te dwie wyszukiwarki, stamtąd na początek może płynąć strumień stabilnego ruchu do Twojej nowej zabawki.

    Google się nie przejmuj – prędzej czy później przyzna należyty szacunek Twojej witrynie, gdy tylko uzna że skończył się okres ochronny i na dobre zostanie określona jej pozycja w rankingu!

    Podsumowując, czy Aging Delay i Fresh Site Bonus na prawdę istnieją, czy też pomiar zakłóciły inne zewnętrzne czynniki – możesz i tak przekuć to w sukces i profesjonalizm – bo któż nie lubi współpracować z profesjonalistami, którzy już dawno rozgryźli działanie algorytmu przy świątecznym stole, w przerwie pomiędzy barszczem a pierogiem?

    Jeśli zaś zgadzasz się z tą teorią, wiesz już jak możesz się przygotować. Pamiętaj, że planowanie i przewidywanie to minimalizacja ryzyka i nieprzewidzianych okoliczności. Im szybciej osiągniesz stabilność i im szybciej przejdziesz do „codzienności”, a w dodatku im lepiej będziesz na nią przygotowany – tym lepszy, wartościowszy i „bielszy” internet będziesz tworzył. I tej idei (fix) się trzymajmy!

  • Jak chronić dane osobowe klientów?

    Jak chronić dane osobowe klientów?

    Polska jako państwo członkowskie Unii Europejskiej musi przestrzegać dyrektywy 95/47/WE dotyczącej ochrony danych osobowych. W 1997 roku weszła w życie ustawa dotycząca ochrony danych osobowych, ale dopiero w marcu 2011 roku znowelizowano rzeczoną ustawę. Nowelizacja wzmocniła pozycję Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych do respektowania tej ustawy od przedsiębiorców. W związku z tym, wdrożenie ochrony danych osobowych we własnym sklepie internetowym powinno być jednym z zadań priorytetowych. To nie tylko działanie mające uchronić nas od kar pieniężnych, ale również sposób na wyróżnienie się na tle konkurencji, która owej ustawy nie przestrzega należycie.

    Jak ustawa o ochronie danych osobowych reguluje zobowiązania właścicieli sklepów internetowych? Przede wszystkim wymusza przygotowanie odpowiedniej dokumentacji, która składa się z następujących elementów:

    • Polityka Bezpieczeństwa Informacji (PBI), czyli zbiór spójnych procedur i instrukcji dotyczący przetwarzanych danych, środków bezpieczeństwa oraz tego, jak postępować w przypadku ich utraty,
    • Instrukcja zarządzania systemem informatycznym, wraz z wyznaczeniem odpowiedniej osoby pełniącej funkcję Administratora Bezpieczeństwa Informacji,
    • Ewidencja osób uprawnionych do przetwarzania danych osobowych.

    Niezbędne dokumenty wymagane przez GIODO

    W tym miejscu skupmy się na pierwszym niezbędnym elemencie dokumentacji wymaganej przez GIODO, czyli Polityce Bezpieczeństwa Informacji.

    Można wyróżnić pięć podstawowych składowych tego dokumentu:

    1. Zbiór miejsc, w których przetwarzane są dane podlegające ochronie. Adres siedziby firmy i jej oddziałów, w których przetwarzane są dane osobowe. Wykaz szczegółowy obejmuje poszczególne pomieszczenia.
    2. Wykaz zbiorów danych osobowych. Tutaj wymieniamy zarówno klientów, subskrybentów newslettera, jak i np. czytelników naszego bloga oraz wszelkie inne zbiory danych osobowych, które tworzymy w ramach prowadzonej działalności.
    3. Struktura zbiorów danych. W zależności od zbioru danych osobowych będzie on posiadał różnorodną strukturę. Tak więc zbiór „klienci” może posiadać zarówno imię, nazwisko, e-mail, jak i dane teleadresowe, natomiast zbiór „subskrybenci” wyłącznie imię i adres e-mail.
    4. Sposób przepływu danych pomiędzy zbiorami. Zarówno czytelnicy bloga, jak i subskrybenci newslettera w przyszłości mają zostać klientami naszej firmy. Od tego, jak dane zbierane na blogu są wykorzystane w działaniach marketingowych sklepu, zależy struktura przepływu informacji pomiędzy zbiorami.
      Przykładowy sposób przepływu danych osobowych może wyglądać następująco: formularz zapisu na newsletter (imię, e-mail) -> program do e-mailingu (kampania reklamowa) -> zamówienie w sklepie z wykorzystaniem systemu sklepowego (pełne dane teleadresowe) -> program magazynowo-fakturujący -> program CRM.
    5. Środki techniczne niezbędne dla zapewnienia poufności danych osobowych. W tym miejscu należy przedstawić metody, jakie wykorzystujemy w celu ochrony danych osobowych w firmie. Wykazujemy, w jaki sposób zabezpieczone są nasze pomieszczenia i komputery czy też sieć firmowa. Ważne jest, aby nie podawać pełnych danych zastosowanego oprogramowania czy sprzętu, a jedynie podstawowe informacje, np.
      • pomieszczenia: zainstalowany monitoring pomieszczeń, zamki antywłamaniowe, rolety zewnętrzne,
      • komputery: program antywirusowy, firewall, dostęp do systemu chroniony hasłem.

    Polityka Bezpieczeństwa Informacji to podstawowy dokument wymagany podczas rejestracji przedsiębiorstwa w GIODO. Zamieszczenie w ramach tego dokumentu wymienionych powyżej składowych to nieodłączny element PBI każdego przedsiębiorstwa. Natomiast w zależności od skali realizowanego przedsięwzięcia, poszczególne składowe mogą ulec mniejszym lub większym modyfikacjom i rozszerzeniom.

  • Brand. Marka. Internet. Krótka rzecz o nowej świadomości.

    Brand. Marka. Internet. Krótka rzecz o nowej świadomości.

    W dobie wzmocnienia działań znanych brandów zmierzających w kierunku dominacji swoich obszarów na rynkach e-commerce nie ma już wątpliwości, że marka ma znaczenie. Rozmiar marki, a raczej jej zasięg i świadomość konsumentów, przekłada się dziś bezpośrednio na błyskawiczny sukces. Przykłady można mnożyć na podstawie firm, które wchodząc w e-handel skutecznie zdominowały swój segment rynku.

    Patrząc na marki, które swoim zasięgiem całkowicie zawładnęły danym segmentem rynku, zastanawiamy się, czy mały sklep internetowy ma jakiekolwiek szanse, aby z nimi walczyć? Czy branding jest potrzebny i czy w ogóle powinniśmy zaprzątać sobie nim głowę?

    Brand z głową

    Chodzi oczywiście o zaplanowanie własnego brandu, aby w przyszłości, gdy rozwiniemy już nasz biznes, nie obudzić się z etykietą: „Gniotpol” czy „Kamilex” , która będzie kulą u nogi naszego biznesu. Z całym szacunkiem dla marek – można je było lepiej zaplanować na starcie, aby nie świecić przez lata złym przykładem tzw. namingu.

    Zatem, co powinien zaplanować e-sklep, aby jego marka miała szansę na sukces? Przede wszystkim marką sklepu jest jego domena. To domenę sklepu identyfikują klienci i nie liczy się dla nich firma stojąca za eksponowanym na każdej stronie sklepu logotypem (wg wszelkich standardów użyteczności należy je umieścić w lewym górnym rogu strony). Domena to nie tylko adres sklepu, ale marka, którą sukcesywnie rozwijamy budując tym samym zasięg i przewagę konkurencyjną. Dobra domena i logo, zarówno pod kątem nazwy jak i spójności wizualnej, to jeden z elementów skutecznego brandingu.

    Branding – a komu to potrzebne?

    Branding jest bezpośrednio związany z misją firmy, a ta powinna być wyrażana w sloganie reklamowym zwanym w schemacie logo – tagline’em. Tagline to krótkie zdanie złożone z dwóch, trzech, czasem większej ilości wyrazów przemycających zawartość naszego sklepu i jego unikatowe cechy w świat konsumenta.

    Wymienione elementy to absolutne podstawy budowania własnej marki sklepu internetowego. Bez odpowiedniego zaplanowania i ich konsekwentnego eksponowania mało istotna będzie kampania brandingowa, strona wizualna sklepu, nie wspominając o papierze firmowym czy stercie wizytówek, którymi młodzi e-sprzedawcy z wielkim uwielbieniem zasypują swoich klientów. Aby działać skutecznie i zwiększać pole oddziaływania na konsumenta, trzeba wiedzieć dokąd zmierzamy i wyrażać to silną marką.

    Pamiętając o tych zasadach – już dziś zweryfikuj nazwę Twojego sklepu internetowego i zastanów się, czy taka marka pozwala Ci bez kompleksów poruszać się w świecie online.