Kategoria: SEO breaking news

  • Google Shopping Actions – co to jest?

    Google Shopping Actions – co to jest?

    W marcu tego roku, Google ogłosiło nową funkcję o nazwie Google Shopping Actions, która pozwala wyświetlać reklamy w modelu rozliczania za efekty (pay per performance) w sąsiedztwie wyników wyszukiwania. Celem Google Shopping Actions jest zadowolenie użytkownika, który chce zrobić zakupy bezpośrednio w Google. Przybliżymy Wam nieco to pojęcie poprzez tenże wpis no i sprawdzimy jak bardzo wpłynęło to na naszą e-rzeczywistość, jako iż wynalazków za oceanem mnogo, ale niestety nie wszystkie trafiają do kraju nad Wisłą :)

     

    Google Shopping Action wyjaśniane przez Google

    Tako rzecze Googlowa gadająca głowa, niejaki Danny Sullivan:

    „Dzisiejsi konsumenci nie chcą jedynie odpowiedzi. Coraz częściej szukają istotnej, sensownej i natychmiastowej pomocy w wypełnianiu ich codziennych zadań zakupowych.
    Widzimy to w naszych danych: w ciągu ostatnich 2 lat liczba zapytań typu „gdzie kupić” wzrosła o ponad 85%. Co więcej, 44% osób, które korzystają z poleceń głosowych co tydzień, twierdzi, że co najmniej raz w tygodniu używa swojego urządzenia do zamawiania produktów takich jak artykuły spożywcze czy gospodarstwa domowego.
    Jasne, że ludzie oczekują pomocnych, osobistych i bezproblemowych interakcji, które pozwolą im kupować gdziekolwiek i jakkolwiek chcą, a chcą łatwiejszego sposobu na robienie zakupów”.

    Pamiętacie taki magiczny przycisk umożliwiający zakupy bezpośrednio z SERP? Miało się to nazywać Purchase On Google (POG) i zostało ogłoszone przez firmę w 2015 roku. Był to eksperyment i w zasadzie nigdy poza te ramy nie wyszedł. GSA to jakaś tam kontynuacja tego pomysłu, która poddana została koncepcyjnemu redesignowi.

    Google shopping actions opisane są dość zgrzebnie tutaj, jednak nie ma tłumaczenia PL. No to pomożemy.
    Z ważniejszych informacji, warto wiedzieć że jest to zbiór głównych sprzedawców i marek, które mają oferować duży asortyment produktów i usług dostępny za pośrednictwem witryny i aplikacji Google Express.

    Oooo…i tu pierwsze zaskoczenie – Google Express nie jest jeszcze dostępne w Bolandzie…

    google shopping actions co to jestNic to – może kiedyś zasłużymy! A tym czasem lecimy dalej, co z tym GSA?

    GSA są również dostępne wszędzie tam, gdzie używany jest Asystent Google. Będąc dostępnymi w Asystencie Google, oznacza to, że są też dostępne w Google Home, ale także na wszystkich urządzeniach z Asystentem. (Według Google, urządzenie Google Home jest sprzedawane co sekundę – od października 2017 r. – ale spokojnie :) Raczej nie w Polsce ;)

    Dodatkowo Google rozpoczęło wprowadzanie GSA na strony wyników wyszukiwania (SERP) – tak, w sekcji organicznej – nie w sekcji Zakupy. Pamiętajmy, że te wyniki znajdują się w obszarze reklamy, a nie w bezpłatnych wynikach wyszukiwania. Tylko znowu…niestety nie w Polsce :)

    Nasza zakładka ZAKUPY pozostawia jeszcze wiele do życzenia ;)

     

    google shopping actions co to takiego

     

    google shopping actions - co toNa ten przykład w US&A Google Shopping Actions prezentuje się tak:

    shopping actions google
    Źródło: https://www.blog.google/products/ads/shopping-actions/

    Chodzi o zaspokojenie intencji użytkownika

    Jakiś czas temu Google zdecydowało, że nie będzie wyświetlać katalogów stron internetowych i porównywarek zakupowych w wynikach wyszukiwania. Rozumowanie Google było następujące: bez sensu odsyłać użytkownika z listy kilku stron internetowych do innej listy kilku stron internetowych. Google uznało, że lepszym rozwiązaniem jest kierowanie użytkownika bezpośrednio do odpowiedzi, które są zgodne z jego intencją. Pachnie Rank Brain’em? Być może. Dodatkowo jest to przykład klasycznego, powolnego upadku wszelkich „słupów ogłoszeniowych”, jak np. serwisy z branży YIP czy katalogi, które są niczym innym jak bazą danych w bazie danych – dlaczego więc Google miałoby serwować userowi taką incepcję? Choć byśmy nie wiem jak się spinali, katalogi firm swój złoty wiek mają już za sobą.

    Google Shopping Actions opracowano po to, żeby szybciej i wygodniej spełniać zamierzenia użytkowników. Zgodnie z zapowiedziami Google, Google Shopping Actions ma dostarczać bezproblemowych interakcji, które umożliwiają użytkownikom łatwy zakup produktów bezpośrednio z aplikacji i usług Google. Czy faktycznie tak jest? Nie wiadomo. Trzeba by spytać kogoś zza wielkiej wody.

    Google Shopping Actions nie zastępują reklam

    Google Shopping Actions (w USA) wyświetlają się obok organicznych wyników wyszukiwania.
    Link do wyników organicznych jest w kolorze szarym i umieszczony w tle po to, aby nie odciągał uwagi od reklam. Sprawia to wrażenie, że Google próbuje zmarginalizować obecność tego linku tak, aby zwrócić większą uwagę na płatne wyniki (no way!!1).

    Podsumowując:

    • Wiecie już co to GSA – szału nie ma
    • U nas bez zmian – jeszcze nie dotarło do PL, więc wiedzę zachowajcie na „kiedyś tam”
    • Google dalej prowadzi politykę „reklama lepsza od organiki” (ale to chyba nikogo nie dziwi)
    • Nasze „Zakupy” wciąż pozostawiają wiele do życzenia

    Oficjalna strona Google Shopping Actions do poczytania, jeśli komuś mało :)

  • Jak włączyć nowe GSC – Google Search Console Beta w jednym kroku!

    Jak włączyć nowe GSC – Google Search Console Beta w jednym kroku!

    Człowieki,

    pewnie wielu z Was ze zniecierpliwieniem poszukuje sposobu na włączenie nowego GSC (Google Search Console) w wersji beta.

    Poniżej przedstawiam Wam informację jak to zrobić.

    Okazuje się bowiem, że włączenie nowego Google Search Console jest bardzo proste i wymaga jedynie kilku kliknięć.

    Nowe GSC w wersji beta – włączenie

    Przede wszystkim musimy zacząć od tego iż wchodzimy w wiadomość wysłaną w narzędziu Google Search Console, która jasno mówi o tym iż otrzymaliśmy dostęp do nowej wersji beta Search Console.

    Wiadomość o nowej wersji Search Console wygląda tak:

    Jak włączyć nowe GSC - Google Search Console Beta

    Następnie wystarczy kliknąć w przycisk „Nowy panel” i już możemy się cieszyć nową wersją narzędzia Search Console o tutaj:

    nowa wersja Search Console beta

    Jak wygląda taki nowy panel po uruchomieniu nowej wersji GSC? o tak o:

    Search Console Beta

    Mam nadzieję, że wpis był pomocny i teraz każdy z Was będzie potrafił samodzielnie włączyć nową wersję Search Console ;)

  • 10 porad, jak zoptymalizować PDF pod SEO

    10 porad, jak zoptymalizować PDF pod SEO

    Dawno, dawno temu w świecie SEO krążył mit, który głosił, jakoby pliki PDF były dla Google nie do spenetrowania. Sporo piasku się w klepsydrze przesypało, a dziś wszyscy wiemy, że PDF może być zacnym zasobem, który świetnie się indeksuje w SERP i zgarnia kawał ruchu – o innych, opisanych niżej zaletach nie wspominając. Zatem jak to zrobić, aby się nie narobić – a ruchu z PDF zarobić?

    Czy Google radzi sobie z dokumentami PDF?

    Przypomnijmy rozterki i sytuacje z nie tak znowu odległego roku 2004 – gdzie SEJ analizował zjawisko interpretacji PDF’ów przez Big G,  a odpowiedź na pytanie zadane w H2 brzmiała rzecz jasna: nie. No nie szło przebić się do lukratywnego królestwa pierwszej strony wyników wyszukiwania Google. Wieść niosła, że Google nie potrafiło rozszyfrować zawartości dokumentu, który nie był HTML-em.
    To chyba ich strasznie ubodło, bo wzięli się do roboty i mit ten został bezceremonialnie obalony przez Google kilka lat później, bo 2011 roku. Wtedy to na pewnym znanym blogu, o tu o,  najpopularniejsza wyszukiwarka świata oznajmiła:

    „Google po raz pierwszy zaindeksowało pliki PDF w 2001 roku i obecnie posiada setki milionów zaindeksowanych dokumentów tego typu.” [i co nam zrobicie] ;)

    Stworzyli nawet swój znacznik w SERP-ach, żeby informować użytkowników, że dany wynik prowadzi właśnie do pedeefa:

    optymalizacja PDF pod SEO

    Nihil novi więc – warto optymalizować PDF pod SEO

    Rozglądając się jednak okiem SE-Owca po SERP, widać, że Optymalizacja SEO plików PDF wciąż pozostaje w dużej mierze niewykorzystaną szansą.
    Google może zgłębiać, indeksować i ustawiać w rankingach dokumenty. Mimo tego proste i sprawdzone metody optymalizacji plików są często niewykorzystywane lub w ogóle nieznane (O tempora! O mores!)
    PDF-y zwykle zawierają dużo wartościowych treści indeksowanych przez Google, które powinny zostać wykorzystane jako doskonała pasza kampanii SEO.

    jak google radzi sobie z pdf
    Optymalizacja plików PDF pod wyszukiwarkę wymaga jednak od speców SEO przestrzegania nieco innych reguł. Ramy działań są w zasadzie takie same, jak w przypadku typowego podejścia do SEO, ale szczegóły różnią się w kilku kluczowych sprawach.
    PDF-y służą zwykle do przechowywania określonego typu treści (głównie cenniki, oferty, raporty, analizy, rozprawy itp) – należy o tym pamiętać podejmując się optymalizacji takich dokumentów.

    Ale spokojnie – zastosuj poniższe:

    10 wskazówek w optymalizacji plików PDF pod SEO

    …a zyskasz większe szanse na zdobycie ruchu z PDF-ów.

    1. Wybierz starannie nazwę pliku PDF

    Zwykle jest to pierwszy krok w kierunku konwersji dokumentu tekstowego do formatu PDF. Stąd łatwo jest zapisać plik pod nazwą sugerowaną automatycznie przez konwerter, jednocześnie nie biorąc pod uwagę wpływu, jaki będzie ona miała np. na adres URL strony i inne kluczowe czynniki SEO.

    Jeśli dokument trafia do Ciebie już w formie PDF, przeprowadź analizę słów kluczowych i konkurencji przed zmianą nazwy pliku, a następnie wybierz frazę zgodną z potrzebami użytkowników. Użyj jej do nazwania dokumentu i upewnij się, że każde słowo w nazwie pliku rozpoczyna się wielką literą, a wyrazy rozdzielają myślniki – no i nie ma polskich znaków.

    2. Umieść swój PDF w linkowaniu wewnętrznym

    Czasem trzeba dobrze pokminić, nim uda się uwzględnić PDF-y w wewnętrznej strukturze linkowania strony, ale postaraj się. Z racji tego, że zwykle są to dokumenty o specyficznych własnościach i konkretnym wykorzystaniu, nie będą wywoływane tak często, jak chociażby strony produktów. Mimo wszystko podlinkowanie „cennika” czy innej „ulotki” w PDF powinno się jakoś udać ;)
    Pamiętaj że niestety to właśnie PDF-y kończą często jako strony-sieroty w hierarchii witryny.

    Ma to bezpośredni wpływ na ich potencjał SEO. W jednym z wywiadów, John Mueller w 2016 roku podkreślał wręcz, jak duże znaczenie ma linkowanie do PDF-ów.
    Przesyłanie kontekstowych linków wewnętrznych do plików PDF będzie dla Google sygnałem, że mieszczą one treści, które chcesz, żeby wyszukiwarka zaindeksowała i sklasyfikowała.
    Mimo obniżenia wartości anchoru linka jako czynnika rankingowego, optymalizacja anchoru, który prowadzi do PDF-a, również powinna pomóc.

    3. Odsyłaj do istotnych treści, nie przypadkowych

    Dotyczy to przede wszystkim treści w obrębie Twojej strony (chociaż dobrze jest także linkować do wartościowych witryn zewnętrznych za każdym razem, gdy leży to w najlepszym interesie użytkownika i prowadzi do domeny o lepszych parametrach – jak np Wiki czy coś w klimacie GOV).
    Możesz zwiększyć prawdopodobieństwo, że wyszukiwarka uzna wskazany content Twojej witryny za wartościowy, linkując do niego z pliku PDF.
    Kolejnym plusem korzystania z dokumentów PDF jest to, że zewnętrzne strony z większą ochotą linkują do nich, ponieważ uznają je za wartościowy, stały zasób. Jeśli umieścisz w PDF linki prowadzące do ważnych podstron swojej witryny, możesz zwiększyć również ich wartość rankingową, nie tylko pliku PDF.

    Linkowanie z PDF i do PDF

    4. Dodaj unikatowy, zoptymalizowany tytuł

    To jedna z podstaw SEO, o której często zapomina się w kontekście dokumentów PDF.
    Tytuł dla PDF-a możesz ustawić w sekcji „Właściwości dokumentu”. Wyszukiwarka użyje go w taki sam sposób, w jaki używa tytułu HTML. W ten sposób oznaczysz klikalny tekst, który użytkownik zobaczy w wynikach wyszukiwania.
    Ale BEHOLD! Zastanów się uważnie nad frazami, na które chciałbyś pojawiać się w wynikach na pokładzie swojego PDF!
    Rzeczywistość jest taka, że PDF-y zazwyczaj nadają się do pozycjonowania pod kątem specyficznych zapytań z długiego ogona (np. „cośtam cośtam cennik” <3). Dokumenty PDF, taka ich natura, zwykle oscylują wokół jednego obszaru badań – tytuł i opis powinny to odzwierciedlać.
    Optymalizacja PDF-a pod kątem szerokiego, zorientowanego na konwersję wyrażenia, ma małe szanse na sukces.

    5. Dostosuj treść PDF-a do urządzeń mobilnych

    Ta rada odnosi się w dzisiejszych czasach do niemal wszystkich działań w obszarze marketingu cyfrowego, do SEO dla plików PDF takoż.
    Obszerny objętościowo charakter PDF-ów nie pomaga im dostosowywać się z automatu do niewielkich rozmiarów, które królują w świecie mobilnego contentu.
    Są jednak proste, możliwe do wprowadzenia zmiany, które pomogą Ci dostosować PDF do RWD.
    Wyrównując treść do lewej strony sprawisz, że będzie można łatwiej przewijać zawartość strony na urządzeniu mobilnym bez konieczności przewijania jej najpierw w poziomie.

    Możesz również użyć wypunktowania i pogrubienia tekstu, co na pewno ułatwi odbiór treści użytkownikom, którzy wyjątkowo szanują swój cenny czas. Obrazy w dokumencie są również atrakcyjne, uważaj tylko na ich rozmiar.

    optymalizowanie-PDF-pod-Google
    6. Jeśli możesz, stosuj kompresję obrazów

    Szybkość ładowania witryny to bardzo ważny czynnik rankingowy każdej strony – w przypadku większych plików PDF może stać się wyzwaniem. Ale nie musisz już martwić się tym, że przyjdzie Ci usuwać grafiki, wykresy itp., po to tylko, żeby skompresować dokument PDF. Są dostępne narzędzia (takie jak JPEGmini, Optimizilla, TinyPNG czy Soda PDF), które pomogą Ci w kompresji bardziej pracochłonnych elementów, np. zdjęć, bez utraty ich estetycznej jakości.

    7. Rozdziel treść śródtytułami

    PDF-y mogą zawierać dużo szczegółowych informacji. Niestety coraz trudniej jest przykuć uwagę użytkowników do treści. Dzięki śródtytułom sprawisz, że content będzie bardziej czytelny dla osób, które wertują Twój dokument. To przydatna porada, która ma zastosowanie w przypadku wszystkich urządzeń, choć mobilnych szczególnie.
    Staraj się nie umieszczać więcej niż 3-4 zdania w akapicie.
    Pomiędzy blokami tekstu wstaw śródtytuł, który zapowiada sekcję następującą po nim – możesz oprzeć się na jednej z fraz wyszukiwania, na których Ci zależy. Przykład masz w tym artykule :)

    8. Użyj zwykłego tekstu

    Jednym z powodów, dla których wspomniany na początku mit o Google i plikach PDF pokutował przez tak długi czas, było to, że wiele PDF-ów było konstruowanych głównie z obrazów.
    W ludzkich oczach zawierały one tekst, ale dla wyszukiwarki były to jedynie obrazy zapełnione słowami. To nadal nie jest wystarczające, żeby twierdzić, że Google nie indeksował PDF-ów, ale możemy mu w tym jeszcze trochę pomóc.
    Wyszukiwarki stają się coraz lepsze w odczytywaniu zawartości obrazów, niemniej nadal preferują tekst.

    Wiele popularnych narzędzi, np. Creative Cloud od Adobe, pomoże Ci przekonwertować obraz na tekst.
    Istnieje zresztą prosty sposób, żeby sprawdzić jaką formę ma content w PDF-ie – jeśli możesz skopiować i wkleić treść PDF-a to znaczy, że jest to tekst, nie obraz ;)

    9. Korzystaj z opisów alternatywnych, czyli uzupełnij ALTY

    To kolejna podstawa optymalizacji SEO. Nie wszyscy wiedzą jednak, że tekst alternatywny można ustawić również dla obrazów wewnątrz dokumentu PDF.
    Dokładny sposób opisania tych elementów będzie różnił się w zależności od oprogramowania, którego używasz do tworzenia i zarządzania plikami PDF. W razie czego wszystko elegancko zebrano i opisano tutaj.
    Pomyśl o ALTach jako kolejnej okazji do zasygnalizowania Google istoty Twojego dokumentu. To też dobry sposób na pozycjonowanie przez wyszukiwarkę obrazów.
    PDF-y nie zawsze będą odpowiednim wynikiem zapytania dla użytkowników, za to grafiki z kolei mogą częściej trafić w ich gusta i wymagania.

    10. Śledź wydajność, analizuj

    Z punktu widzenia SEO, cele dodania pliku PDF do strony będą różne od celów dodania np. strony produktu. Oznacza to, że pomiar efektów takiego działania będzie wymagał również innego podejścia.
    Możesz uznać jako mikrokonwersję już samo ściągnięcie przez użytkownika pliku PDF, który pojawił się w wynikach organicznych. Możesz takie działanie dodać do swojego pakietu analitycznego jako cel i obserwować ile osób weszło na Twoją stronę z wyników organicznych, żeby pobrać dokument.
    Dzięki temu możesz zyskać bardziej szczegółowe informacje, żeby móc ocenić ścieżkę, jaką pokonał użytkownik w obrębie Twojej strony, aby wylądować pod adresem PDF-a, lub żeby sprawdzić z jakimi innymi kanałami marketingowymi miał do czynienia zanim dokonał tej mikrokonwersji.

    10b. Podlinkuj ;)

    Wiesz o co chodzi :) Nie ma co się tu rozdrabniać.

    Podsumowując, jeśli dążysz do perfekcji a swój sajt ubierasz w możliwie wszystkie gadżety niczym Bożonarodzeniową choinkę – nie może tam zabraknąć PDF. Warto mieć chociaż jeden dokument PDF w swojej strukturze: elegancko zoptymalizowany, nazwany, opisany, z fotkami i linkowaniem wewnętrznym. PDFy bardzo ładnie się indeksują i potrafią ściągać ruch, więc poświęć chwilę, zmajstruj coś i raduj się, gdy użytkownik niechybnie weń kliknie!

     

    Linkowanie z PDF i do PDF
    Źródło: imgur.com
    Inspiracja: https://www.searchenginejournal.com/pdf-seo-best-practices/
  • Optymalizacja stron mobilnych, czyli techniczne SEO pod mobile

    Optymalizacja stron mobilnych, czyli techniczne SEO pod mobile

    Z roku na rok rośnie udział zapytań zadawanych z mobilków oraz konsekwentnie przybywa użytkowników smartfonów, podczas gdy w świecie użytkowników komputerów stacjonarnych panuje stagnacja. Nic się nie dzieje, nuda. Złe dialogi, w ogóle brak dialogów – jak w Polskim filmie ;) Nie dziwi więc fakt, że Google przymierza się do ustawienia w 2017 roku urządzeń mobilnych w centrum algorytmu swojej wyszukiwarki, o czym możemy poczytać chociażby w serwisie o enigmatycznej nazwie „Zegarek Wyszukiwarki”, czyli Search Engine Watch.

    Wersja mobilna oraz ogólne dostosowanie do urządzeń przenośnych i małych rozdzielczości, od zmiany w algo o potocznej nazwie Mobilegeddon (kwiecień 2015) jest oficjalnie tzw. mitycznym czynnikiem rankującym w Google. Okazało się także (styczeń 2017 – pisaliśmy o tym tutej oraz o, tutej tyż), że będzie podstawą oceny Twojej strony w kontekście rankingów, zarówno dla wersji mobilnej… jak i desktopowej witryny – dlatego już jakiś czas temu świat zaakceptował ten stan rzeczy i każdy wie że przyszłość jest w smartfonach, deskach do krojenia z wyświetlaczem i wszystkim, co ma rozdzielczość mniejszą niż laptop oraz można z tego nadawać poza domem. Czas zatem, żeby spojrzeć na techniczne SEO z perspektywy mobilnej!

    Co to jest SEO techniczne?

    Na początek trochę scholi: Techniczne SEO dostarcza Google i innym wyszukiwarkom informacji których potrzebują, żeby zrozumieć prawdziwy cel zawartości Twojej strony.
    Techniczne SEO przygląda się kwestiom technicznym i kodowaniu, które to elementy wpływają na szybkość, poprawność oraz zakres indeksowania/trawienia Twojej witryny (Crawl Budget) przez roboty wyszukiwarki. To podstawa piramidy działań z dziedziny Marketingu Zintegrowanego w sieci i absolutny fundament dobrego „pozycjonowania”.

    Teraz do rzeczy – wyodrębnijmy z tego tytułową część mobilną i lecimy z gęstym. No to myk:

    Wersja mobilna, responsywna czy aplikacja?

    Obecnie istnieją 3 konfiguracje, które rozpoznaje i uznaje wyszukiwarka Google: strona responsywna, dynamiczne serwowanie treści i odrębne adresy URL, czyli stara dobra wersja mobilna. Google rekomenduje mimo wszystko stosowanie wersji responsywnych, które odróżnia od pozostałych dwóch konfiguracji to, że dla urządzeń mobilnych i wersji desktopowych URLe oraz HTML strony pozostają takie same, ale to nie znaczy że nie można osiągnąć sukcesu na pozostałych rozwiązaniach. Wszak wersja mobilna, jako prekursor tego nurtu również świetnie sobie radzi w SERP i w pewnych aspektach ma przewagę.

    1. Strona responsywna

    Wersja responsywna wykorzystuje zapytania do arkusza styli CSS, aby umożliwić wyświetlenie strony w odpowiedzi na rozmiar ekranu, poprzez zmianę treści w zależności od urządzenia. Innymi słowy jak sobie zmniejszasz rozdzielczość okna przeglądarki – to serwisik się automatycznie skaluje, wszystko się ustawia kolumnowo, czcionki się dostosowują, menu takoż – i masz 2 in 1.

    Mocne strony:

    • Pojedynczy adres URL jest lepszy dla użytkowników i sprawia, że treść można łatwiej udostępniać i w nią klikać.
    • Roboty crawlujące Google i inne potrzebują tylko raz zaindeksować podstronę, dzięki czemu zwiększają się budżet i efektywność indeksowania witryny.
    • Nie ma konieczności stosowania przekierowań, żeby przenieść boty na właściwą wersję strony. Pomaga to zredukować liczbę błędów, które mogą pojawić się przy tworzeniu przekierowań w obrębie witryny.
    • Jedna zmiana treści, to zmiana dla wszystkich urządzeń
    • Brak zjawiska duplikacji treści

    Słabe strony:

    • Jeśli psuje się wersja desktopowa witryny, pada również wersja mobilna.
    • Nie można jej zastosować dla tzw. feature phones i tabletów, w takim stopniu jak pozostałe dwie konfiguracje.

    2. Dynamiczne serwowanie treści

    Dynamiczne serwowanie treści wykorzystuje rozpoznawanie aplikacji klienckiej, aby dostarczyć alternatywny kod HTML i CSS zgodnie z aplikacjami klienckimi, które tego kodu wymagają. Innymi słowy jeśli próbujesz wyświetlić witrynę np. na smartfonie, zostaniesz poinformowany/przekierowany do aplikacji.

    Mocne strony:

    • Unikalne doświadczenie dla każdego urządzenia z osobna.
    • Przekierowania nie są potrzebne.
    • Rozwiązanie to świadczy o pewnym poziomie/rozmiarze serwisu i firmy

    Słabe strony:

    • Przekierowania aplikacji klienckich są podatne na błędy.
    • Boty wykorzystują do indeksowania różne aplikacji klienckie, co zużywa budżet indeksowania i może obniżyć efektywność indeksowania. Fajnie opisane w tym arcie SEW.
    • Praco i czasochłonne rozwiązanie, które wymaga nieco szerszej wiedzy.

    3. Osobne adresy URL, czyli wersja mobilna

    W tej konfiguracji dla każdego URLa wersji desktopowej strony istnieje jego odpowiednik dla wersji mobilnej – czy to z przedrostkiem katalogu np. ../m/ czy też w subdomenie. Pozwala to na zastosowanie zawartości dostosowanej do urządzeń mobilnych i tylko pod nie stworzonej. Podobnie jak w dynamicznym serwowaniu treści, wykrywanie aplikacji klienckich jest wykorzystywane do przekierowywania mobilnych użytkowników trafiających na wersje desktopowe – czyli jeśli otwierasz swój sajt na kompie to lądujesz na wersji desktopowej. Jeśli zaś ze swojej Nokii 3310 – to automatycznie otworzy się wersja mobilna.

    Mocne strony:

    • Treść dostosowana do urządzeń mobilnych, bez zbędnej grafiki i wypełniaczy
    • Lekka, szybko ładująca się zawartość
    • Łatwe wdrożenie konfiguracji
    • Możliwość zastosowania indywidualnej i drobiazgowej optymalizacji dedykowanej do mobile.

    Słabe strony:

    • Przekierowania aplikacji klienckich są podatne na błędy.
    • Marnotrawstwo zasobów indeksowania.
    • Zmiana na stronie desktopowej musi być wykonana osobno na stronie mobilnej.
    • Częsty problem z duplikacją treści.

    3 obszary technicznego SEO dla wersji mobilnych stron, na których warto się skupić.

    Jeśli już sobie rozkminiłeś które rozwiązanie mobile będzie dla Ciebie najlepsze (obstawiam że wybrałeś responsywność, bo przecież to masz wbudowane w Twój fancy szablon wordpressowy, który właśnie zakupiłeś na Themeforest ;) to poznaj  wszystkie obszary, które są kluczowe dla Twojego mobilnego-technicznego SEO.

    1. Szybkość witryny (Page Speed)

    Na mobilkach internety jakby wolniejsze, żadna to nowość. W ogóle cały narzędź nieco mniejszy i nie tak doposażony jak Twój gejmingowy laptop z MediaMarkt :) Tu każdy kilobajt się liczy, szybkość może być dla Ciebie determinantem kluczowym. Trzeba o nią zadbać! Ale w jaki sposób możesz poprawić szybkość ładowania strony internetowej i zwiększyć wygodę użytkowania witryny? Jeśli jeszcze nie zadałeś sobie tego pytania, najwyższy czas to zrobić. Zacznijmy od testu (gdzie w ogóle jesteś). Najlepiej skorzystać z narzędzia Google „Page Speed Insights„.

    Optymalizacja stron pod urządzenia mobilne

    To kluczowy pierwszy etap w budowaniu pozytywnego odbioru Twojej strony przez użytkownika – chcesz, żeby był epicki i nie podniósł Ci tylko współczynnika odrzuceń. Dlatego łap cztery sposoby na przyspieszenie witryny:

    Przyspieszone strony mobilne (AMP)

    Mimo tego, że AMP nie są czynnikiem rankingującym, a głównie ukłonem w stronę użytkowników, z uwagi na ustanowienie wersji mobilnych priorytetowymi w kontekście indeksowania w 2017 roku, AMP mogą stać się obszarem wartym uwagi.
    AMP działają używając języka kodowania AMP HTML, który ogranicza kod po to, aby zwiększyć szybkość ładowania strony i jej niezawodność. Może to wspomóc ładowanie strony w ciągu 3 sekund, jeśli Twoja witryna nie może wykonać tego w inny sposób.

    Jeśli Twoja strona stoi na silniku WordPress, nie ma problemu z implementacją AMP. Polecamy ten plugin, dzięki któremu w prosty sposób uda Ci się uruchomić AMP Google’a na swojej stronie WordPressowej: https://wordpress.org/plugins/amp/

    Proste i minimalistyczne szablony

    Kiedy w grę wchodzi projekt witryny, warto pamiętać o zasadzie numer 1: mniej znaczy więcej, czy najprostsze rozwiązania sprawdzają się najlepiej. Upewnij się, że korzystasz z prostych szablonów.
    Dodatkowe elementy szablonu, takie jak wtyczki, widgety i kody śledzenia, wymagają dodatkowego czasu ładowania, który skumulowany może powodować zbyt duże opóźnienia w ładowaniu podstron Twojej witryny.
    Normalny czas ładowania strony wynosi do 3 sekund. Powyżej tego czasu oznacza już, że Twoja strona ładuje się zbyt długo, dlatego upewnij się, że Twój szablon zawiera tylko najpotrzebniejsze elementy.
    Jednym z prostych sposobów zredukowania czasu ładowania strony jest zastosowanie kompresji Gzip i bezstratnej kompresji dla wszystkich zdjęć. Ponadwymiarowe zdjęcia mogą być przyczyną poważnego spowolnienia Twojej strony . Jeśli posiadasz jakieś skrypty JS – postaraj się przenieść je do sekcji footer. W ten sposób będą ładowały się w tle, dopiero po załadowaniu całego body i reszty widzialnych elementów.

    Optymalizacja obrazów ma tu także ogromne znaczenie – staraj się nie przekraczać 100kb o ile to możliwe, a jeśli masz już coś publikować, przewal to wcześniej przez jeden z darmowych skryptów do tego służących. My możemy polecić ten.

    Brak łańcuchów przekierowań

    W żadnym wypadku nie powinieneś posiadać łańcuchów przekierowań, czyli sytuacji, w których np. zasób A przekierowuje na ten sam zasób A – ale z dopiskiem www, po czym przekierowuje na zasób B – a potem może jeszcze i na C. Takie pętle mogą zwiększyć czas ładowania strony przy każdym przekierowaniu w łańcuchu. Dlatego też ważne jest, aby wszelkie przekierowania były wykonywane w jednym kroku zamiast w wielu krokach.
    W przypadku błędów 404 musisz przejrzeć adresy, które nie wyświetlają się poprawnie i rozwiązać ich problem używając przekierowania 301 (w jednym kroku), albo upewnić się, że używasz dedykowanej, przyjaznej dla użytkownika strony błędu 404, która nie tylko rozbawi odwiedzającego, ale przede wszystkim zapewni go, że może bez przeszkód kontynuować podróż po Twojej stronie. Dzięki temu użytkownik nie odpłynie z Twojej witryny bez realizacji celu. Z problemami tego typu poradzisz sobie korzystając ze starego, dobrego ScreamingFroga oraz wielu dostępnych „out there” narzędzi online do odpytywania nagłówków http.

    Pamięć podręczna przeglądarki

    Za każdym razem, gdy przeglądarka otwiera Twoją stronę, musi pobrać pliki witryny, aby poprawnie ją wyświetlić – w tym HTML, obrazy, CSS i JS.
    Pamięć podręczna przeglądarki gromadzi automatycznie zasoby witryn internetowych (na lokalnym komputerze) od pierwszej wizyty użytkownika na Twojej stronie. Dzięki temu przeglądarka przywraca pierwszą zapamiętaną wersję strony i gdy odwiedzasz podstrony witryny ładują się one szybciej – korzystają na tym użytkownicy, którzy powracają na Twoją stronę.
    Wykorzystanie cachowania w przeglądarce jest proste i możesz je zastosować ustawiając w nagłówku HTTP czas wygaśnięcia plików (albo skorzystaj z jednej z 12613912 wtyczek jeśli masz WordPressa). W przypadku większości plików możesz wybierać jak często chcesz, żeby były aktualizowane – zależy jak Ty sam będziesz zmieniał te treści.

    2. Architektura strony

    Struktura witryny jest kolejnym, bardzo ważnym elementem technicznego SEO dla wersji mobilnych – użytkownicy korzystający z urządzeń mobilnych chcą z łatwością poruszać się po stronach i docierać do interesujących treści –statystycznie – w mniej niż trzy kliknięcia. Oto kilka prostych sposobów na upewnienie się, że wszystkie strony są istotne i łatwo dostępne.

    Podążanie za okruszkami, czyli breadcrumbs

    Okruszki przedstawiają jasno hierarchię witryny i wskazują użytkownikowi gdzie w danym momencie się znajduje. Dzięki temu użytkownik może zredukować liczbę swoich kliknięć/akcji, żeby dotrzeć do uprzednio odwiedzonych stron lub innych sekcji. Może też szybko zorientować się gdzie obecnie wylądował w drzewie Twoich podstron.
    Okruszki powinny być używane jako druga nawigacja, dodatek do Twojej głównej nawigacji. Okruszki zalecane są dużym witrynom i stronom e-commerce, których hierarchia i struktura mogą być skomplikowane, a także mylące dla użytkowników oraz botów wyszukiwarek. Breadcrumbs żyje w symbiozie z mikroformatami (niczym podgrzybek i brzoza lub sosna i maślak), dlatego zawsze trzeba je otagować danymi strukturalnymi, co opisane jest zgrzebnie tutaj: http://schema.org/breadcrumb

    Nadawanie mocy linkami wewnętrznymi (linkjuice)

    Uporządkowana treść pomaga robotom wyszukiwarki poprawnie interpretować Twoją witrynę i zwiększa rankingi słów kluczowych dla strony. Linki wewnętrzne w treści ułatwiają użytkownikom znajdywanie treści ukierunkowanych na istotne dla nich pojęcia związane ze słowami kluczowymi. Może to poprawić widoczność starszych artykułów, które są tematycznie powiązane z ostatnio opublikowanymi – z resztą przykład wewnętrznego linkowania znajdziesz chociażby w czytanym właśnie artykule :)
    Dodatkowo, korzystanie ze skategoryzowanych linków wewnętrznych pomoże użytkownikom przeprawiać się gładko przez tematycznie powiązane ze sobą źródła na Twojej stronie i odkrywać inne powiązane z nimi tematy.

    Brak zbędnych bajerów i wodotrysków

    Fajnie że testujesz sobie najnowszą karuzelę zdjęć i super wypasiony skrypt do fikcyjnej rozmowy z konsultantem online – ja nie mówię że są złe – ale zastanów się czy potrzebujesz ich na wersji mobilnej/responsywnej? Być może lepiej będzie jeśli obierzesz swoją witrynę ze zbędnych gadżetów i postawisz na prostotę przekazu, wszak jeśli ktoś szuka autoholowania, apteki dyżurnej albo najbliższego kebaba, to raczej nie będzie w nastroju na podziwianie kunsztu Twoich pluginów WordPressowych ;)

    3. Znaczniki danych strukturalnych (mikrodane i mikroformaty)

    Dane strukturalne zgodne ze Schema.org pomagają informować Google o tym, jak ma interpretować typ zasobu, którym jest dana strona, patrząc przez pryzmat jej treści i optymalizacji.
    Fragmenty rozszerzone dostarczają dodatkowych znaczników danych strukturalnych, które zapewniają więcej informacji opisujących witrynę w SERPach (jak np. te, wspomniane wcześniej przy Breadcrumbs). Pozwala to użytkownikom ocenić czy dana strona jest warta odwiedzenia, zwiększa CTR i jest doceniane przez roboty crawlujące. Fragmenty stwarzają możliwość poinformowania użytkowników o takich elementach jak np. ocena artykułu lub liczba zamieszczonych opinii.

    Google posiada dwa narzędzia dla danych strukturalnych:

    1. jedno służy jako pomoc w implementacji znaczników danych strukturalnych: https://www.google.com/webmasters/markup-helper/u/1/?hl=pl,

    2. a drugie do testowania danych strukturalnych: https://search.google.com/structured-data/testing-tool/u/0/.

    Podsumowując: mobile jest ważne (szok, niedowierzanie) – ale tylko wtedy, jak jest zoptymalizowany.

    Jak widzisz – to bardzo obszerny temat, a ja skupiłem się tylko na absolutnych podstawach i kilku głównych obszarach, które w optymalizacji stron pod urządzenia mobilne powinny być priorytetowe. Nie ma co oczekiwać zmian w obecnych zadaniach technicznego SEO, ale oczywistym jest, że skoro urządzenia mobilne będą w krótce pierwszoplanowe w spodziewanych aktualizacjach algorytmu wyszukiwarki, możemy spodziewać się zmian w czynnikach rankingujących witryny.
    Kiedy w grę wchodzi wybór konfiguracji mobilnej, sprowadza się to do Twojego budżetu i urządzeń, na których użytkownicy odwiedzają Twoją stronę. Jeśli szukasz prostego i niedrogiego rozwiązania, responsywny projekt sprawdzi się idealnie.
    Jeśli jednak masz nieco więcej pieniędzy do wydania na wersję mobilną, zaufanego speca na podorędziu i chcesz pokazać użytkownikom że jesteś PRO – sięgnij po pozostałe dwie konfiguracje.
    Warto również rozważyć to, na jakich urządzeniach Twoja strona jest przeglądana. Czy Twoja grupa docelowa używa częściej komputera stacjonarnego/laptopa niż urządzeń mobilnych? Jeśli tak, również responsywny projekt będzie najlepszym rozwiązaniem, ponieważ komputery te nie będą miały problemu ze zrozumieniem układu mobilnego.
    Jeśli użytkownicy są podzieleni lub większość z nich odwiedza Twoją stronę na urządzeniu mobilnym, zastanów się nad pozostałymi dwiema opcjami – dzięki temu użytkownicy szybciej będą docierać do pożądanych informacji.

    A oto prawda, dla której powstał ten wpis:

    optymalizacja strony pod mobile
    Źródło: http://crazypolish.soup.io

    Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące technicznego SEO, dawaj w komcie i pomożemy :)

     

  • Darmowy kreator stron www dla małych firm – od Google

    Darmowy kreator stron www dla małych firm – od Google

    Google wypuszcza kreatora stron internetowych dla małych firm – jeśli z jakichś przyczyn nie jesteś w stanie zorganizować sobie „typowej” strony www, to jest alternatywa.

    Google oficjalnie uruchomiło kreatora jednostronicowych sajtów internetowych przeznaczonych dla małych firm i jednoosobowych działalności. Nowe narzędzie, które nazywa się po prostu… „Strona internetowa”, jest darmowe i oferuje właścicielom małych firm w kilka minut stworzenie i edytowanie stron zarówno na komputerze stacjonarnym, jak i urządzeniu mobilnym.
    Według danych Google, 60% lokalnych biznesów na całym świecie nie posiada swojej strony internetowej (!). Google próbuje najwyraźniej przyjść z pomocą firmom i zmniejszyć ten procent wdrażając swój nowy kreator stron. Sprytne – ale czy się sprawdzi?

     

    kreator stron www od google
    Tak wygląda kreator – by google

     

    Jak działa darmowy kreator stron www od Google?

    „Strona internetowa” (zaiste wyrafinowana nazwa) jest rozszerzeniem usługi Google Moja Firma (aka Google My Business), co oznacza, że musisz posiadać uzupełnioną w całości wizytówkę firmy w GMB, aby móc skorzystać z nowego narzędzia. Google automatycznie pobierze informacje z rubryk wizytówki i na ich podstawie utworzy stronę internetową, którą następnie będziesz mógł edytować dodając szablon, zdjęcia i tekst.

    Jeśli dopiero rozpoczynasz pracę nad wizytówką w Google Moja Firma, Google automatycznie zaprosi Cię do stworzenia towarzyszącej jej strony. Jeśli posiadasz już wizytówkę swojej firmy, zaloguj się do Google Moja Firma , przejdź do zarządzania lokalizacją i z bocznego menu wybierz „Strona internetowa”. Możesz też stworzyć stronę za pośrednictwem platformy pod tym linkiem: https://www.google.pl/business/how-it-works/website/

     

    darmowe narzedzie do budowy stron www

    Postępuj zgodnie z instrukcjami, a kiedy stwierdzisz, że uzyskany efekt Cię zadowala, możesz śmiało opublikować swoją stronę. Witryny stworzone za pomocą narzędzia zostają opublikowane pod domyślnym adresem o następującej strukturze: „nazwatwojejfirmy.business.site”. Własną domenę możesz nabyć przez opcję „Ustawienia” w menu swojego konta. Google automatycznie połączy Twoją stronę z nową domeną.
    Po opublikowaniu strony możesz równie prosto ją edytować, tak jak bez problemu edytujesz rubryki w Google Moja Firma. Wszelkie aktualizacje wprowadzone w wizytówce w Google Moja Firma pojawią się automatycznie na Twojej stronie. Google nawet udostępnia poradnik, jak edytować i optymalizować witrynę.

     

    darmowe narzedzie do budowy stron www

     

    Czy darmowa strona z kreatora Google jest substytutem zwykłego www?

    Kreator stron Google jest zdecydowanie ograniczony przez swoją konstrukcję, brakuje mu wielu funkcji, które można znaleźć w większości solidnych systemów zarządzania treścią. Jest to jednak ustępstwo, na które można pójść – jeśli chcemy mieć cokolwiek i wiemy, że albo to, albo nic. Wtedy dostajemy narzędzie darmowe, przyjazne użytkownikowi, które dodatkowo oferuje darmowy hosting. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale na pewno lepsze niż nieposiadanie żadnej strony internetowej. Nie zrobimy tam żadnej profesjonalnej optymalizacji SEO, acz podejrzewamy, że Google i tak poradzi sobie z indeksacją własnego skryptu całkiem nieźle.

    Możemy śmiało posłużyć się znanym z poprzedniej epoki określeniem: „wyrób czekoladopodobny” :)

    Po więcej informacji zajrzyj do pomocy Google: https://support.google.com/business/topic/7032534?hl=pl&ref_topic=6377335