Blog

  • Jak sprzedawać SEO – poradnik dobrego sprzedawcy

    Jak sprzedawać SEO – poradnik dobrego sprzedawcy

    Sieć pełna jest super wypasionych, przemielonych 100 razy i podpisanych każdorazowo innym nazwiskiem porad jak ROBIĆ SEO, jak działa SEO, co to w ogóle jest to całe SEO no i ostatnio z większym zagęszczeniem – czy robota nam się kończy czy dopiero rozkręca? Słowem: jaka przyszłość w SEO, panie dzieju?

    No i fajnie. To potrzebne i ważne, bo raz że my, seowcy musimy się trzymać razem, a dwa, że jeśli chcemy dostarczać klientom usługę najwyższej jakości i skuteczności, to oczywiście warto wiedzieć jak ją produkować, jak interpretować i przekuwać w sukces (nasz i klienta ma się rozumić).

    Ale, ale, ale…
    Zanim w ogóle do tego dojdzie że będziemy mieli co i dla kogo produkować, że trzeba będzie z najdalszych zakątków pamięci długotrwałej wyciągać wszystkie niezbędne szczegóły na temat naszego fachu, najpierw przecież warto by było tego nieszczęśnika klienta pozyskać ;)

    Bo czymże jest nasza wiedza, wszak rozległa, jeśli nie mamy jej na kim użyć, a co za tym idzie…zarobić?
    Chyba tylko wiedzą.

    No niestety. Nie potrzebne mędrca szkiełko i oko, żeby bez głębszej analizy stwierdzić, iż każdy (dosłownie) biznes na tym świecie musi prędzej czy później otrzeć się o klienta.
    A ci, wredne małpiszony jedne, rzadko kiedy rosną na drzewach, wpadają na nas w tramwaju, stoją tuż za rogiem z podpisaną umową i – w aspekcie ogólnym – sami do nas przychodzą.
    Taak, taaak, wiem: „a myyy, to jesteśmy tacy silky-smooth wspaniali, że do nas to sami klienci walą, bo mamy markę, splendor, sławę [i olbrzymie ego]!

    W każdym razie ci, co tak uważacie – jesteście zwolnieni z dalszej lektury, albowiem Wasza krnąbrność pierwszego stopnia i tak nie pozwoli zasymilować poniższej wiedzy :)

    Tenże tekst dedykuję tym, którzy muszą pozyskiwać klientów sami – i są to klienci z sektora MŚP.
    Nie ma różnicy, czy jesteś SEO freelancerem, sprzedawcą w agencji interaktywnej (tzw. Performance Marketing Key Account Managerem ) czy też sam prowadzisz firmę (start-up?) i jak biały człowiek zwyczajnie musisz sam nagonić sobie klyentele.
    Jestem SEOwcem, ale w tym wpisie podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami zdobytymi empirycznie, kilkuletnim doświadczeniem stricte w sprzedaży, a przede wszystkim niesamowitym poligonem, na jakim miałem okazję manewrować pracując w jednej z największych agencji interaktywnych segmentu Marketingu w sieci w Bolandzie, gdzie moim zadaniem było stworzenie produktu SEO oraz zapewnianie, aby dział sprzedaży miał argumentację, audyt, analizę sytuacyjną, ofertę i inne, ważne dla procesu pozyskania klienta materiały. Mało tego – potem jeszcze trzeba było takiego klienta nadzorować. Oh, happy days! haha ;)

    Przerobiliśmy (dosłownie) tysiące różnych przypadków, sprzedawcy pozyskali piaszczyliard klientów, a dział produkcji miał z tym niekończącą się wstęgę roboty ;) Ale skupmy się na tym wąskim a za razem bardzo szerokim zagadnieniu: sprzedaży usługi SEO dla małej i średniej firmy.

    A wybieramy się właśnie do klienta, który prowadzi swój biznes w jednym z dużych miast, zatrudnia od 5 do 50 osób, jest P.H.U, S.C., lub Sp. z o.o. i działa w jednej z branż, jak np.: mechanika pojazdowa, stomatologia, sprzedaż hurtowa lub detaliczna, usługi doradcze lub księgowe, produkcja i wytwórczość czego tam sobie życzy albo przykładowo zakład pogrzebowy. Słowem: MŚP.

    Pierwsza zasada – nie przeginaj, nie fantazjuj, nie ściemniaj.

    Zacznę od tej podstawowej zasady, która w wielu przypadkach doprowadziła do zakończenia spotkania lub zwyczajnie do późniejszych problemów, gdy klient zdecydował się zweryfikować zaprezentowaną mu ofertę, audyt, zalecenia czy wiedzę absztyfikanta – sprzedawcy.
    Nigdy nie wiesz do końca kto siedzi po drugiej stronie stołu.
    Miej na uwadze, że Twój rozmówca może być uczony w piśmie, może się znać, mógł wcześniej ryzać swoją domenkę jakimś darmowym audytorem – mógł sprawdzić wiele rzeczy. Jeśli dodatkowo wysłałeś mu swoją prezentację przed spotkaniem, mógł ją zwyczajnie z kimś skonsultować.
    Nie daj się wziąć pod włos i nie wyjdź na naciągacza i fantastę. Często szczerość i zwykłe „muszę to skonsultować ze specjalistą od SEO w firmie” pomoże Ci zachować twarz i – jak to się mawia w sprzedaży – „otworzyć” tego klienta.

    Przygotuj się możliwie najlepiej – odrób pracę domową na 5+!

    Generał Patton w służbie SEO
    source: www.generalpattondemolay.com

    Skonfudowany dziadkiem w hełmie? I dobrze. Bo ten jegomość z powyższego zdjęcia to Generał George Patton – jeden z Amerykańskich dowódców podczas II wojny, niesamowity badass motherf*cker. I jak się słusznie domyślasz, nie miał absolutnie nic wspólnego z SEO ;) Słynie zaś – między innymi – z jednego bardzo mądrego i wciąż aktualnego cytatu:

    „A pint of sweat can save a gallon of blood”. G. Patton

    Co w tym wypadku tłumaczymy nie inaczej, jak: zepnij się na samym początku, odrób swoją pracę domową, przygotuj się – wysiłek poniesiony na początku może Ci tylko i wyłącznie pomóc oraz zaoszczędzić późniejszych problemów, wpadek i rozczarowań.

    To niezmiernie istotne aby do spotkania sprzedażowego przygotować się możliwie najrzetelniej. Rzeczy, które trzeba odfajkować przed spotkaniem to chociażby:

    • Dowiedz się, o czym jest serwis i czym się zajmuje firma klienta

    Jeśli nie poznasz firmy, serwisu, produktów i usług klienta to Twoja ignorancja przekuje się zapewne w spektakularny sukces porównywalny z 5-tką w totka, albo (najpewniej) w spektakularną porażkę ;)
    Historia zna oba przypadki. Nie mniej pamiętaj, że jeśli pokażesz klientowi że poczytałeś, rzucisz paroma pojęciami branżowymi, paroma nazwami produktów czy czymś, co jest jego indywidualnym rozwiązaniem – zdobędziesz zaufanie. Pokażesz, że się w to na prawdę zagłębiłeś i chcesz pomóc. Wiedza na temat branży i biznesu klienta to ważny element poświadczający Twoją rzetelność i profesjonalizm.

    • Konkurencja w branży i ta w SERP

    Poznaj konkurencję Klienta – zarówno tę ekonomiczną, lokalną (np. sąsiad zza płotu co też prowadzi warsztat i twojemu rozmówcy wszystkich klientów podkrada, kawał skurczybyka) jak i tę w wynikach wyszukiwania. To coś zupełnie innego, bo ta z SERP to często zupełnie nieznane klientowi firmy, które zwyczajnie „wypływają” na podobne co klient frazy i konkurują o nie, często nawet nie wiedząc o swoim istnieniu. Tu z pomocą przychodzi narzędzie Senuto lub SemStorm.
    Pokazanie klientowi z kim walczy o obecność na dane frazy, często uzmysławia, że ten sąsiad zza płotu (ten kawał skurczybyka) w ogóle nie posiada serwisu www, albo posiada i jest całkowicie niezoptymalizowany, albo w ogóle ma noindex, nofollow (blokada przed robotami wyszukiwarki) i żyje sobie nieświadomie za tym płotem i tylko tam – bo w Google można go znaleźć tylko na którymś z Yellow Pages.

    Pamiętaj o szybkim looku na frazy, na których potencjalnie może klientowi zależeć (sprawdź meta dane, popatrz o czym jest serwis – dasz radę :) – jeśli nie masz CPC oraz liczby wyszukiwań w pamięci RAM i „na oko” nie widzisz czy to trudna branża i frazy, z pomocą przyjdzie Ci Google Keyword Planner albo wspomniane już Senuto czy SemStorm. Na tym etapie warto się przekonać w razie czego, że ten niewielki sklep z oponami może się okazać górą nie do zdobycia ;)

    • Audyt techniczny strony klienta

    Skorzystaj z któregoś z audytorów online, przepuść domenę przez jakąś maszynkę i wydrukuj lub zapisz sobie rezultaty. Technikalia to bardzo dobry „otwieracz”, a poczucie że coś jest nie tak z serwisem, że mogłoby być lepiej to doskonały argument, który w najgorszym wypadku może doprowadzić Cię do samej usługi optymalizacyjnej – jeśli klient nie zdecyduje się na kompletne SEO. Bądź rzetelny – nie ściemniaj jeśli sam nie jesteś pewny. Technikalia to cienki lód, a jeśli nie wiesz do końca kto siedzi po drugiej stronie stołu, nie daj się ponieść fantazji i nie bajdurz. Owszem, powiedz że niezoptymalizowany serwis traci na starcie, wspomnij o czynnikach rankujących, o mobilności/responsywności – ale nie strasz klienta że za tak fatalny sajt zainteresuje się nim ABW – czerstwe kawałki, że „Google pana nie indeksuje bo błędy w kodzie są” to spore ryzyko. Sprawdź też koniecznie kod źródłowy strony (ctrl+u, ewentualnie cmd+u na komputerach dla wegetarian) – jeśli będzie podejrzanie krótki (3-4 linijki) to może być ramka (zamaskowane przekierowanie), które dyskwalifikuje serwis z usługi SEO (chyba, że na dole strony jest pasek przesuwu w bok, to wtedy jest raczej ok ;). Sprawdź też, czy strona nie jest zrobiona we flash’u – to również będzie przeszkoda nie do przeskoczenia. W dwóch powyższych przypadkach, pędź do działu WEB lub dzwoń do znajomego webdesignera i szykuj ofertę na nowy serwis www! ;) To, czy dobrze rozpoznasz sytuację może być determinantem czy w ogóle masz po co przygotowywać klientowi ofertę SEO.

    Pamiętaj też, że część techniczna potrafi szybki zanudzić (zwłaszcza panie;) – nie poświęcaj temu godziny, jeśli klient zaczyna ziewać. W takim wypadku powiedz, że audycik i tak zostaje (do poduszki, do poczytania) a Ty lecisz dalej z tematem – i teraz już będzie tylko ciekawiej.

    • Profil linkowy domeny i potencjalne zagrożenie filtrem

    Sprawdź, co się działo z domeną. To też dobry sposób aby dowiedzieć się (choć nigdy nie jest to informacja w 100% pewna), czy klient korzystał z usług „pozycjonowania” i na jakie rozwiązania się zdecydował – jeśli w ogóle. Pamiętaj że profil linkowy może być zaspamowany skutkiem włamu lub – rzadko, ale niekiedy – depozycjonowania. Jeśli jednak wiesz już że klient zmienia „pozycjonera” bo tamten się nie wywiązuje albo już nie odbiera telefonu (filtr?), to masz właśnie bardzo dobry argument, aby upewnić klienta że zmiana jest dobrym dla niego (i jego domeny) rozwiązaniem. Opiniowanie usług poprzednika będzie opisana poniżej.

    Z profilu linkowego możesz także wyczytać czy było robione katalogowanie, czy była robiona „szeptanka” oraz inne składowe typowego SEO.

    • Kopie strony, inne domeny i subdomeny

    Dobry reaserch to podstawa – upewnij się, że klient nie posiada zaawansowanego auto-zaplecza ;) w postaci sytych kopii strony 1:1. Przykładowo sklepy home.pl czasem występują skopiowane na developerskiej subdomenie roboczej. Czasem klient (szczwany lis) potrafi kupić sobie domenę .pl, .com.pl i .com – po czym na każdej z nich postawi sobie skopiowaną treść…
    Kopie stron na innych domenachTo też może być pierwszy sygnał, że mamy do czynienia z „Gazelą eBiznesu„, czyli klientem, który WIE, ZNA SIĘ i będzie twierdził, że sam sobie już zrobił trochę tego SEO ;)
    Wrzuć w Google starą, poczciwą komendę: site:adresstrony.pl i sprawdź co tam w ogóle jest. Kopie strony wykryjesz chociażby narzędziami: copyscape.com tudzież siteliner.com
    Kopie wynikające ze złej konfiguracji adresu kanonicznego (www lub bez www) zakładam że wiesz jak sprawdzić.

     

    Sprawdź też jeszcze, czy twój potencjalny klient nie prowadzi aktualnie kampanii AdWords (prowadzi = nieco bardziej kumaty) oraz czy ma na stronie kod Analytics. Nie musi to o niczym świadczyć (ot, webdesigner jak robił stronę to z przyzwyczajenia wstawił), ale jego brak coś już nam na pewno powie :) Zobacz czy w stopce stronie nie podpisała się jakaś firma. Upewnij się czy technologia, w której zrobiony jest serwis, to nie jakiś wynalazek, z którym pogoni Cię Twój podwykonawca albo dział produkcyjny w firmie (powinieneś wiedzieć czego się nie dotykają – o tym mówi się głośno).

    Glancuj but, teczka pod pachę, laptopik naładowany – lecimy na spota!

    Pominę całą otoczkę, zakładam że skoro robisz w tym przykrym fachu to wiesz o co chodzi, znasz standardy i wstydu nie będzie ;) Skupmy się na konkretach – chcemy dobrze i uczciwie sprzedać klientowi SEO. A może raczej powinienem napisać… chcemy aby klient kupił SEO właśnie od nas!

    Aby pomóc sobie to zrobić, nie traktuj klienta z góry. Owszem, to ty jesteś specjalistą, ty się znasz i ty wiesz (będę to podkreślał wielokrotnie) – ale nie bądź gnuśny i zarozumiały. Czasem twoja personalna opinia na temat jego stronki anno domini 1997 może zostać odebrana jako szydera, klient się zbiesi i cały misterny plan pójdzie …. sobie :)

    Postaraj się przejąć inicjatywę i utrzymać ją do końca spotkania – to ważne nie tylko w sprzedaży ale i w każdej dyskusji, gdzie występuje słowo przeciwko słowu albo trzeba kogoś do czegoś przekonać (no i mają się posypać banknoty). Jeśli stracisz inicjatywę – klient cie zagnie, ujawnisz w żenujący sposób jakiś (nawet niewielki) brak wiedzy albo zwyczajnie mu się nie spodobasz i go nie przekonasz, to bez inicjatywy nie nazwiesz tego jegomościa swoim klientem.

    Sprzedaż usług, w tym SEO, to coś, gdzie trzeba się wykazać maksymalnym profesjonalizmem i wiedzą – pamiętaj, że jesteś specjalistą (jesteś zwycięzcą!!1). Klient nie powierzy swojej domeny i sajtu komuś, kto nie jest wiarygodny. Specjalista ma inicjatywę na spotkaniu i balansuję nią – pomiędzy faktycznie posiadaną wiedzą a fantastyką rodem z książki Lema. Staraj się nie zbliżać do żadnej z obu tych krawędzi.

    Jeśli tylko nadarzy się okazja, wypytaj delikatnie o poprzedniego dostawce, kto to był, co robił, co mówił że robi (czy cokolwiek mówił i raportował ;) – jeśli nic nie mówił – wiadomo o co cho. Dowiedz się o tym pozycjonerze ile się da i teraz ważne: nie graj za bardzo na emocjach, nie dołuj klienta…
    O panie, to to SEO panu tak spier.... ?I staraj się nie grać typowo po Polsku – nie atakuj poprzednika, nie oczerniaj go.
    Jeśli wiesz cokolwiek o marketingu, to wiesz też że o wiele lepiej jest skupić się na tym, co Twoja firma zrobi lepiej, aniżeli piętnować byłego dostawce i wytykać jego błędy. Skup się na naprawianiu i na tym, co klient zyska – a nie co już stracił.

    Nieś tzw. kaganiec (wiem, kaganek – to prowokacja:) oświaty SEO

    Staraj się tłumaczyć, wyjaśniać, mówić przystępnym językiem. Wyobraź sobie, że masz jutro spotkanie ze specjalistą od regeneracji pomp wtryskowych (zakładam że nim nie jesteś, jeśli mylnie, to wyobraź sobie że to neurochirurg – tym na bank nie jesteś;) i on ma Ci poopowiadać o swoim fachu, całej tej otoczce i jak to się to dzisiaj robi. Dla wielu ludzi tym właśnie jest to całe „pozycjonowanie” – czarna magia (mimo, że biała).

    Mów językiem korzyści

    Owszem, poopowiadaj trochę o algorytmie, niech zabrzmi mądrze, że wiesz, że się orientujesz i rozumiesz. Rzuć parę dat i nazw większych zmian (i tu anegdota: kiedyś przy odsłuchu jednej z rozmów sprzedażowych konsultanta znanej firmy segmentu IYP o szwedzkich korzeniach ;) przemiły jegomość wymieniając te większe zmiany w algo, poza Pingwinem i Kolibrem wspomniał również o Dzięciole hehe), ale pamiętaj, że to są dla klienta ciekawostki. On woli się dowiedzieć co zyska, co mu dadzą poszczególne działania i elementy oferty (bo przecież poza szalonym wyścigiem za pozycjami są też inne korzyści) i podejdź do tematu tak, jak z idei ma to do siebie marketing zintegrowany w sieci – wielopoziomowo. Nie tylko link, ale i ruch, wzmocnienie brandu, popularność itp, itd. Nie tylko poprawa błędów na stronie, ale szybsze indeksowanie, zatrzymanie robotów wewnątrz serwisu, przyspieszenie ładowania strony i wiele, wiele więcej.

    Nie zapomnij naświetlić różnicy pomiędzy bezpiecznym SEO a „pozycjonowaniem”. Wytłumacz jakie są modele rozliczeń i który z czym się wiąże. Zakładam, że wiesz jak działa rozliczanie się za wcześniej wycenione frazy, jak działa „SEO za 19zł miesięcznie” lub gwarancja pozycji w określonym miejscu i czasie, oraz dlaczego klient powinien omijać takich cwaniaków szerokim łukiem ;) Uświadom klienta, że na efekty trzeba poczekać i mówienie tu o gwarancji to czysty marketing.

    Czego nie mówić i czego unikać?

    Nie wiem jak skonstruowana jest twoja oferta lub oferta twojej firmy, ale zakładam że sprzedajemy pełnowartościowe, uczciwe i kaloryczne białe SEO (abo nawet i marketing zintegrowany), a tu nie ma mowy o kilku zasadniczych kwestiach, takich jak gwarancje, konkretne pozycje czy inne, pamiętane ze „złotego wieku” aspekty, za którymi większość dzisiejszych SEOwców płacze nocami w poduszkę.

    Nigdy nie gwarantuj niczego, co się rzekomo zadzieje (lub nie) w wyszukiwarce Google.

    1. Nie masz na to wpływu – to zewnętrzna firma, której nie kontrolujesz. O efektach prowadzonych działań można mówić w sferze prawdopodobieństwa, ale nigdy pewności, jeśli już musisz jakoś wybrnąć z tematu uzyskania wysokich pozycji w wyszukiwarce. Uzyskanie konkretnych wyników w postaci pozycji jest uzależnione od wieeeelu zewnętrznych czynników. Daruj sobie obietnice i gwarancje :) Są inne słowa, które to opiszą.
    2. Na pierwszej stronie wyników wyszukiwania jest 10 pozycji (chociaż nie zawsze), natomiast firm, które chcą się znaleźć na niej jest dużo, dużo więcej. A jeśli to „więcej” to 56? To jak się wtedy pomieścicie?
    3. Nie wiesz (i nikt nie wie) jak będą wyglądały SERP’y za miesiąc, za rok. To się zmienia – ewoluuje (kurczy się!) organika, zmieniają się (puchną!) reklamy, mixują się mapy, wskakują knowledge graphy i w ogóle cały ten rank brain strasznie miesza.
    4. Sam algorytm zmienia się od 500 o do 700 razy w ciągu roku – wiesz co to algorytm i jak się to ma do Twojej gwarancji pozycji?
    5. A na koniec: konkurencja (może ma 3x taki budżet?), ataki hakerów (tylko czyhają aby zniweczyć efekty wielomiesięcznej pracy), problemy z odnowieniem domeny czy hostingu (damn, i forgot!), depozycjonowanie (ten sąsiad skurczybyk) czy zwykłe błędy w serwisie.

    Dlaczego zatem niektórzy wciąż GWARANTUJĄ pozycje, obiecują, zarzekają się i klną na niebiosa, że dowiozą?
    To chyba oczywiste: witamy w świecie sprzedaży bez granic :)

    Jeśli chcesz już cokolwiek gwarantować, to śmiało – gwarantuj:

    • Profesjonalizm
    • Bezpieczeństwo i zgodność z wymogami jakościowymi Google
    • Zaangażowanie
    • Najwyższą jakość
    • Dedykowane i indywidualne podejście
    • Zawsze odbierany telefon
    • Wiedzę i doświadczenie załogi w służbie dla jego wyników
    • Używanie skutecznych, powszechnie uznanych za przynoszące skutki metod, które poza widocznością w SERP (prędzej czy później), dostarczą klientowi kaloryczny ruch.
    • Itd., itp. – mogę tak długo ;)

    Dobra. Jeśli już przedstawiłeś rzeczywistość w optymistycznym, acz nie utopijnym świetle, przeszedłeś przez technikalia, ofertę i ogólną metodykę działania i oczywiście raportowanie (to mega ważne, aby klient wiedział co się dzieje) – pora zamykać.

    Fajnie, jeśli wrócisz ze spotka ze „szmatą” (taki żargon sprzedażowy;) ale wiem skądinąd, że w większości przypadków klient musi na spokojnie zapoznać się z umową, musi to z kimś skonsultować albo zwyczajnie zechce porównać Twoją ofertę z inną firmą – bądź da ją do weryfikacji szwagrowi (szwagier się zna).

    Nie naciskaj, nie bądź nachalny.

    Nie jest dobrze, jeśli jako sprzedawca pokażesz że zależy ci wyłącznie na kontrakcie, za którym kryje się syta prowizja albo zwyczajnie potrzebujesz tego klienta jako startupowiec. Bo to z kolei zapewne podsunie myśl klientowi, że nie jednoczysz się z jego potrzebami, nie zależy ci na jego sukcesie masz „gdzieś” co będzie dalej, jeśli tylko zobaczysz jego podpis na kwicie.
    A to niestety obniża Twoje szanse.
    Klient musi do końca być przekonanym, że chcesz mu pomóc. Że utożsamiasz się z tym, o czym przed chwilą przez godzinę mu nawijałeś, że to o to chodzi – o pomoc, o ideę – nie o poszerzenie portfolio i kasę.
    Jeśli opuścisz to spotkanie utrzymując go w tym przekonaniu – jeśli nie od razu to zapewne na dniach – sfinalizujesz ten deal i będziesz miał to, po co przyszedłeś.

    A wiesz, że?

    Zakładam że wiesz, ale jeśli nie, to być może pobudzę Twój proces myślowy. Otóż istnieje szereg zwrotów i zdań, które zostały uznane przez super obcykanych szpeniów od NLP i technik podprogowych, jako mega skuteczne i mogące pomóc Ci w dotarciu do najgłębszych zakamarków umysłu Pana Janusza, zasianiu tam spustoszenia i przekonaniu go, aby z tępym wzrokiem i cieknącą śliną podpisał leżący przed nim kwit ;)

    Poradnik sprzedawcy SEO

    Zjednocz się w potrzebach Twojego potencjalnego klienta, utożsamiaj się z jego bólem istnienia w SERP – wpleć na początku spotkania zdanie: „Na pewno zna pan to uczucie, gdy…„. Możesz je powtórzyć na późniejszym w lekko zmienionej formie.

    Odkryj na nowo magię słowa „ALE” – korzystaj z niego i intonuj je. To świetny przerywnik skupiający uwagę oraz swoisty klawisz „backspace”, którym skasujesz ostatnią część zdania, chcąc odwrócić od niej uwagę. Przykład (fantasy): „Za taki artykuł content marketingowy trzeba zapłacić kila stów, ALE linki, moc i ruch jaki do pana spłynie są warte o wiele więcej„.

    Słowo „spróbuj” jest bardzo niebezpieczne w sprzedaży. Może bowiem oznaczać zarówno sukces, jak i porażkę. Użycie tego wyrazu, nie gwarantuje tak naprawdę powodzenia – UNIKAJ GO jeśli chcesz wyjść z tego przekonywająco i pewnie. Przykład: „Chciałby pan, aby strona wyświetlała się poprawnie na mobilkach? Spróbuję to dla pana załatwić w ramach SEO„. Nooot!

    Używaj negacji retrospektywnej (Czuwaj! To ostry nóż, łatwo się zaciąć;) – kończąc spotkanie możesz pokusić się o wstępne (krótkie i delikatne) zanegowanie czegoś – po czym szybko przykryj to przekonaniem, że się myliłeś i w zasadzie to fajnie że tak się to potoczyło. Dobra, skomplikowane, to jedziemy z przykładem: „Gdy do pana wszedłem to byłem przekonany, że pana wiedza o SEO jest na zupełnie innym poziomie, ale teraz już wiem, że pan się bardzo dobrze orientuje i zdaje pan sobie sprawę z tego, jak to istotne dla pana biznesu„. Voila.

    Odpuść sobie „dlaczego?„. W zamian spytaj: „Co musiałbym zmienić w ofercie, aby spełnić pana oczekiwania?

    Magiczne słowa sprzedażowe – używaj dowolnie, ile wlezie (byle z sensem;):

    Zaleta, Ekscytujący, Udoskonalony, Dumny, Oszczędność, Zasługiwać, Odkrycie, Łatwy, Zysk, Przyjemność, Inwestycja, Udowodniony, Bezpieczeństwo, Gwarantowany, Szczęśliwy, Komfort, Darmowy, Zabawa, Korzyść, Zaufanie, Pieniądze, Nowy, Rezultaty, Właściwy, Zabezpieczenie, Prawda, Wartość,, Potężny, Istotny, Ty

    Prezentujesz w grupie? Pamiętaj o regule 80/10/10

    • 80% grupy zazwyczaj nie ma żadnego nastawienia, są neutralni i często grzeje ich to, co mówisz ;)
    • 10% grupy zazwyczaj będzie lobbowała na TAK – konformiści, podchodzisz im, spieszą się.
    • 10% zaś będzie siała defetyzm, będą malkontentami i będą nastawieni bojowo.

    Rozmkniń którzy z grupy to ci drudzy – wykorzystaj ich nastawienie, im zadawaj pytania i spróbuj „użyć” ich darmowego entuzjazmu do przekonania (lub uciszenia) tych ostatnich.

    No i tyle.

    Mam nadzieję że nie zanudziłem Was zbytnio, ale część z czytających (zapewne ci, którzy wytrwali do tego momentu) wie że sama wiedza SEOwa to nie wszystko, jeśli nie potrafisz jej sprzedać i przekuć w realnym piniądz. Samą wiedzą i teorią rachunków nie popłacisz ;)

    Po spotkaniu pamiętaj o jakimś mailiku z podziękowaniem – a także o tzw. „follow up’ie” za jakiś czas.
    No i trzymam kciuki za coraz szersze portfolio zadowolonych klientów robionych „na biało” – z fajnymi wynikami.

    Aha – po przeczytaniu tego wpisu, dodatkowo zapamiętasz to zdanie: W sprzedaży nie ma porażek – są tylko informacje zwrotne!

    Wciąż zbyt mało zmotywowany? :D

    Udanych łowów :)

    Skuteczna sprzedaż SEO

    Post cover photo: Paramount Pictures, Mary Cybulski
  • Google Trends: Porno zdetronizowane – witamy Pokemon GO

    Google Trends: Porno zdetronizowane – witamy Pokemon GO

    Nie wiem czy jeszcze to kogoś zaskoczy, ale szaleństwo nowej gry Pokemon GO jest chyba w swoim najbardziej zaawansowanym stadium. Generalnie sieć oszalała i wszyscy mówią i piszą o najnowszym viralowym wynalazku cywilizacji, czyli prostej (acz chwytliwej) gierce, która opiera się na geolokalizacji i mapach oraz korzysta z tzw. rzeczywistości rozszerzonej (augmented reality).

    W skrócie: chodzi o zbieranie wirtualnych „Pokemonów” przy użyciu smartfona i geolokalizacji, kolekcjonowanie ich i jak to w grach – bycie lepszym (i zapewne fajniejszym).

    Jak się okazuje nie jest to zajęcie zarezerwowane dla gimbazy i nerdów, bo już teraz można zauważyć, że na ulicach kręcą się zombie w kwiecie wieku, wgapieni tępo w swoje małe ekrany, szukający wirtualnej zdobyczy w najdurniejszych miejscach miasta.

    Nie zamierzamy tego oceniać, bo jak to mawiają: jeden zbiera znaczki, drugi liże znaczki. Zawsze łatwiej ocenić niż zrozumieć -jest zajawka, jest fajnie, bawcie się.

    Jedna rzecz wywołała jednak nasze zaniepokojenie…czy to początek apokalipsy? Jeden z Biblijnych jeźdźców jednak nie będzie „śmiercią na koniu” a… Pokemonem?

    Fakty mówią same za siebie.

    Pokemon GO zdetronizował „porn” w liczbie zapytań w ostatnich 7 dniach.

     

    Pokemon GO prześciga porno w Google trends

    Sprawdź sam w statystykach Google Trends dla Pokemon Go.

    To ogromny sukces twórców gry (która nawet jeszcze nie wyszła w naszym kraju oficjalnie!) oraz ogromna porażka wielu mężczyzn, którzy dzielnie trwali na straży popularności tego, co zawsze dobrze się kończy ;)

    I don't want to live on this planet anymore - meme

     

  • Jak uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja wpływają na SEO?

    Jak uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja wpływają na SEO?

    Jakie znaczenie dla SEO ma uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja?

    Google używa uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji do prezentowania użytkownikom najbardziej odpowiednich wyników. Jak wpłynie to na przyszłość SEO?

    Być może zastanawiałeś się nad tym, jak działa algorytm wyszukiwania Google? Dlaczego Twoja witryna nie pojawia się w wynikach wyszukiwania? Cóż, jedziesz na tym samym wózku z tysiącami innych przedsiębiorców, których działanie Google konfuduje. Jak i dlaczego Google działa, tak jak działa, to ważne pytania, które należy sobie zadać, jeśli chcemy pozycjonować witrynę. Trzeba pamiętać, że branża SEO to nie magia. To nie jest też prosta działka. Istnieje wiele istotnych elementów, które należy wziąć pod uwagę, jeśli podejmujemy próbę pozycjonowania strony. Warto być świadomym tego, że nie jest to proces na jedną noc.

    Lepsze czasy dla SEO

    Przenieśmy się 5 do 10 lat wstecz. Do archaicznych czasów dla SEO i marketingu internetowego. Określenie „specjalista ds. marketingu internetowego” było w 2005 roku niemalże lekceważącą segregacją kliki spammerów, phisherów (oszustów stosujących phishing) i innych, którzy chcieli wepchnąć Ci swój produkt przez Internet. I to działało. Wiele osób było w stanie wypozycjonować swoją stronę w ciągu kilku dni spamując, upychając słowa kluczowe na stronie i budując profile linkowe zupełnie niepowiązanymi ze stroną linkami.

    Upadek technik Black-Hat

    W 2012 roku Google postanowił poprawić trafność wyszukiwania semantycznego i ogłosił wdrożenie sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Oznaczało to koniec spamowych treści, linków niepowiązanych ze stroną, podstron duchów i wysp w witrynie, oraz upadek keyword stuffingu, manipulowania meta danymi i niewartościowym ruchem na stronie.

    Jak teraz działa algorytm Google

    Algorytm wyszukiwania Google jest podzielony na wiele komponentów. Tylko w taki sposób Google może stać na szczycie sieci ponad 60 bilionów indywidualnych stron internetowych. Google wykorzystuje sztuczną inteligencję do odkrywania elementów, które w pewien sposób umożliwiają przepływ czynników rankingowych. Czy możemy zatem naprawdę zrozumieć w jaki sposób Google decyduje o pozycjach w wynikach wyszukiwania? Zacznijmy od crawlowania i indeksowania…

    Próba zrozumienia jak działa Google w celu inteligentnej optymalizacji Twojej strony:

    – Crawlowanie i indeksowanie,

    Google porusza się po Twojej stronie crawlując, czyli przechodzi linkami wewnętrznymi z jednej podstrony na drugą itd. Jako właściciel witryny lub jej webmaster, możesz wybierać strony, po których chcesz, żeby poruszał się Google, lub, jeśli chcesz, możesz całkowicie wyindeksować witrynę, np. przy użyciu robots.txt, czy meta noindex. Google używa bota (Googlebot) do uporządkowywania stron według ich treści, linków, anchorów  i innych elementów.

    – aktualizacje i algorytmy,

    Tu zaczyna robić się ciekawie. Google pisze programy i wzory, żeby dostarczać użytkownikom najlepsze możliwe wyniki wyszukiwania. Algorytmy pracują poszukując wskazówek, które pomogłyby im zrozumieć dokładnie, czego użytkownik poszukuje, następnie używają tych składników do wyciągnięcia z indeksu wyszukiwarki najbardziej trafnych wyników.

    – Ranking,

    Po wykorzystaniu crawlowania, wzorów i algorytmów, Google decyduje gdzie w wynikach umieścić daną witrynę. Google posiada nieznaną liczbę czynników rankingujących stronę internetową, wiemy tylko, że jest ich naprawdę dużo. Ponoć jest ich mniej więcej 200 ,a to nie koniec. Dodatkowo każdy z nich posiada swoje czynniki wewnętrzne. W trosce o Twoje zdrowie psychiczne, ograniczę się jedynie do 5 najważniejszych czynników. Je również można dowolnie interpretować.

     Działanie algorytmu PageRank
    Działanie algorytmu PageRank – Wikipedia.org

     

    1) Linki zwrotne i sygnały z mediów społecznościowych

    Zdaję sobie sprawę z tego, że określenie „linki zwrotne”  jest hasłem o szerokim znaczeniu. Toczone są debaty na temat utraty wartości przez linki zwrotne. Widzieliśmy jednak nieraz, że strona z rozbudowanym profilem linkowym i linkami przychodzącymi ze stron wysokiej jakości stanowi precedens w wynikach wyszukiwania. Oznacza to, że musisz budować profil linkowy w naturalny sposób, a linki powinny być w pewnym stopniu powiązane tematycznie z Twoją witryną. Jeśli prowadzisz firmę, która sprzedaje koty i treści na Twojej stronie są tylko o kotach, to prawdopodobnie nie powinieneś posiadać linku prowadzącego ze strony tylko i wyłącznie o psach. Google nie uzna takiego sygnału za istotny dla Twojej firmy, może obniżyć wartość linku lub ukarać Cię za niego (jeśli w profilu posiadasz dużo złych linków). To część procesu Google, który wykorzystuje sztuczną inteligencję do deszyfrowania treści, zdjęć i innych elementów. Sygnały pochodzące z social media są również bardzo ważne – pokazują czy użytkownicy angażują się w Twoją markę oraz stanowią doskonałe źródło ruchu.

    Część czynników związanych z linkami zwrotnymi:

    • Powiązanie/Tematyczność;
    • Różnorodność źródła linków i nienaturalne budowanie;
    • Autorytet (Domain Authority i Page Authority linkującej strony);
    • Zróżnicowanie IP i podsieci;
    • Utrata  linków zwrotnych;

    2) Content

    Często słyszysz hasło „Content is king” jeśli mowa jest o content marketingu. Wspominałem o tym wcześniej, elementy odpowiedzialne za ranking mają czynniki powiązane również z treściami. Content nie ogranicza się do wrzucenia na stronę 500 słów i jednego zdjęcia. Google używa obecnie fraz kluczowych, częstotliwości i trafności, czy intencji do określania jakości Twojego contentu. Co też nie oznacza, że długość nie ma znaczenia.

    Część czynników powiązanych z contentem:

    • Linkowanie wewnętrzne;
    • Komentarze i interakcje użytkowników;
    • Duplicate content;
    • Content generowany z automatu;
    • Aktualizacje treści;

    3) Profil linkowy

    Anchor to tytuł, który tworzy hiperłącze. Używasz go często, gdy tworzysz linki zwrotne do swojej witryny (nawet jeśli robisz to przez przypadek). Tekst anchora, który umieszczasz w linku jest najważniejszą częścią linkowania. Google analizuje go, żeby ocenić na jakie frazy kluczowe starasz się pozycjonować witrynę.

    Część czynników odnoszących się do anchorów:

    • Różnorodność słów kluczowych;
    • Komentarze i interakcje użytkowników;
    • Różnorodność źródeł;
    • Generowane z automatu;
    • Tematyczność;

    4) Onsite SEO

    Optymalizacja onsite jest ważną częścią strategii SEO. Najprostszym wytłumaczeniem onsite jest optymalizacja pod wybrane słowo kluczowe oraz dostosowanie witryny do wytycznych wyszukiwarki. Składa się ona m.in. z tagów tytułu, meta danych, nagłówków H1 i wielu, wielu innych. Musisz też rozumieć dlaczego optymalizujesz np. tytuł pod słowo kluczowe i jak opracować go, żeby wywoływał pozytywne doświadczenia u użytkowników. Jeśli Twoim słowem jest „naprawa obuwia”, nie chcesz mieć w tytule jedynie „naprawa obuwia”. Chcesz wyjaśnić Google i odbiorcom swoją działalność właśnie dzięki onsite.

    Część czynników onsite SEO:

    • Przyjazne adresy URL;
    • Liczba podstron;
    • Częstotliwość występowania słów kluczowych w treściach;
    • Optymalizacja grafik (alty i tytuły);
    • Przeoptymalizowanie strony;

    5) SEO techniczne

    Do sygnalizowania Google, czym zajmuje się Twoja firma i co oferuje możesz użyć technicznego SEO. W jego zakres wchodzi naprawa niedziałających linków, poprawa błędów statusu http, używanie znaczników schema.org i mikrodanych, optymalizacja witryny pod urządzenia mobilne, praca nad prędkością ładowania strony i wiele innych. Techniczna strona SEO jest ukierunkowana bardziej na wyszukiwarkę niż użytkownika. Daje sygnał wyszukiwarkom, że Twoja strona jest „kompletna”. Naucz się korzystać z Google Search Console – przydaje się w kontekście technicznego SEO.

    Część czynników dotyczących technicznego SEO:

    • Plik robots.txt
    • Mapa witryny – sitemap.xml
    • Historia domeny i jej status
    • Okruszki i dodatkowe linki w wynikach organicznych
    • Optymalizacja kodu

    Teraz, gdy rozumiemy nieco lepiej, jak działa Google, możemy określić, co w naszej stronie inicjuje lub niszczy ogólną pozycję witryny. Kolejnym krokiem będzie zrozumienie, jak użytkownicy widzą Twoją stronę, podobnie jak i Google, aby wywołać możliwie najlepsze wrażenia zarówno wyszukiwarkom, jak i użytkownikom. Oto jak Google używa neuronowych sieci do ustalenia, co użytkownik chce zobaczyć.

    rank brain i uczenie maszynowe
    Wow! So inteligence, much knowledge!

    Jak Google używa uczenia maszynowego do szacowania najlepszych wyników wyszukiwania?

    Warto zadać sobie to pytanie. Zrozumienie jak Google używa tych metod może pomóc nam zdecydować jak działać, żeby wypozycjonować stronę na wybrane słowo kluczowe. Wiele wyszukiwarek korzysta z tych metod i algorytmów. Używają uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji do wykrywania schematów na wiele sposobów, aby zrozumieć czego szuka użytkownik.

    To pomoże zrozumieć jak działają sieci neuronowe i jak komputery uczą się nowych rzeczy. Przepływ informacji w Artificial Neural Network – ANN (sztucznej sieci neuronowej) działa w dwojaki sposób, który jest podobny do działania biologicznego mózgu. To uruchamia warstwy ukrytych jednostek, które z kolei docierają do jednostek wyjściowych. Aby sztuczna sieć się nauczyła, element sprzężenia zwrotnego musi zostać zaangażowany, tak jak nasze dzieci od rodziców uczą się odróżniać dobro od zła.

    Jak zatem Google używa tego procesu feedbacku i wstecznej propagacji dla wyszukiwania? Istnieje wiele sposobów, w jakie Google może użyć tego procesu do zastąpienia przestarzałych technik wyszukiwania nowymi, które odsłonią przed użytkownikami lepszy system. Najważniejsze jest jednak to, jak używają korelacji pomiędzy wieloma zmiennymi, aby przewidzieć rezultat przyszłych wyników. ANN to karmione skrypty, które mogą być wykorzystywane do nadzorowania nauki na ostatnich rezultatach w celu hipotetyzowania przewidywania. Łączenie zmiennych jest również ważne pod kątem matematycznym. Musi istnieć rozróżnienie pomiędzy zmiennymi, aby można było dostarczyć rezultat. Uczenie podejmowania decyzji działa najprościej, z najmniejszą ilością możliwych rezultatów. Wyniki są przewidywane przez warstwy. Jeśli chcesz nauczyć się czegoś więcej o technicznej stronie tych procesów, obejrzyj wideo ze Stanforda. Google mówi nam, że używa 4 głównych warstw w swoim procesie uczenia maszynowego ;

    1. Rozpoznawanie mowy – Google opracował i oficjalnie wdrożył nowy system, który używa sieci neuronowej wielowarstwowego głębokiego uczenia się, która obniżyła liczbę błędów o 25%. Cały obszar nadal widuje manufakturowe podejście do struktury, która poszukuje rzeczowników, czasowników, czegoś, co wskaże zapytanie itd., ale Google nadal pracuje nad stworzeniem bardziej wyrafinowanego podejścia do języka naturalnego. Oczywiście do zrozumienia języka Polskiego jeszcze „trochę” im brakuje ;)
    2. Język naturalny i wyszukiwanie – jeśli myślisz o szukaniu w Google, masz na myśli wpisywanie słów i otrzymywanie oczekiwanych rezultatów. Wydaje się to proste. Maszyny jednak zawsze dobierały słowa kluczowe; kiedy wpisywałeś „jak zmienić oponę”, szukały zwrotów lub synonimów typu „naprawa”. Badacze starają się teraz rozwinąć maszyny, aby te rozumiały naturalny ludzki język, a nie podchodziły do niego jak do „worka ze słowami”. To pomoże maszynom generować odpowiedzi na bardziej skomplikowane pytania np. „Która szkoła niedaleko domu będzie najlepsza dla mojej córki?”.
    3. Tłumaczenie zdań i ich kształtów – każde zdanie ma całkowicie unikatowy kształt, a podobne zdania mają podobne kształty. Dla przykładu, kształty następujących dwóch zdań są do siebie niesamowicie zbliżone: „Chciałbym zmienić oponę.” i „Chcę naprawić oponę.”. Identyczne zdania wyrażone w różnych językach mają identyczne kształty. Zatem, wystarczy, że maszyna pozna kształt zdania w jednym języku – może go później użyć do poszukiwania tego samego kształtu w każdym innym języku, aby uzyskać tłumaczenie.
    4. Podpisywanie obrazów – sieci neuronowe zostały bardzo dobrze przeszkolone w rozpoznawaniu obrazów, dzięki temu, że podawano im dobre przykłady. Obraz jest wejściem, a podpis wyjściem, im więcej obrazów poznaje sieć, tym lepiej je opisuje.

    Google dało nam również dostęp do jego Prediction API. API przewidywania dostarcza możliwości dopasowywania wzorców i uczenia maszynowego. Mając na tacy zestaw przykładów do własnej analizy i nauki, możesz tworzyć aplikacje, które będą wykonywały następujące zadania:

    – na podstawie tego, co zwykł przeglądać w sieci użytkownik, będą przewidywać, jakie inne filmy czy produkty mogą spodobać się użytkownikowi,

    – klasyfikować wiadomości e-mail jako spam lub nie-spam,

    – analizować komentarze dotyczące Twojego produktu, żeby ocenić czy mają one pozytywny czy negatywny wydźwięk,

    – szacować ile użytkownik może wydać danego dnia biorąc pod uwagę historię jego wydatków.

    Więcej informacji na temat głębokiego uczenia się znajdziecie w prezentacji Jeffa Deana.

    [slideshare id=42024442&doc=cikm-keynote-nov2014-141125182455-conversion-gate01]

    Natomiast w poniższej prezentacji made by Cezzy (SEM Camp XIX) dowiesz się więcej na temat przyszłości wyników wyszukiwania Google, Google Answer Box, Knowledge Graph, Entity, sztucznej inteligencji, Machine Learning oraz RankBrain.

    [slideshare id=55903438&doc=semcampxix-google-serp-2016-cezary-glijer-151207181258-lva1-app6891]

    Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak służy uczenie maszynowe wyszukiwarkom, poczytaj publikacje naukowe Google.

    Jak uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja wpływają na SEO?

    Uważam, że jednym z najważniejszych pytań, które należy sobie zadać jest to: czy uczenie maszynowe i AI wpływają negatywnie czy pozytywnie na SEO? Osobiście uważam, że wpływ jest pozytywny. Jeśli używasz technik white-hat SEO to nie ma podstaw, abyś nie pojawiał się w rankingu Google. Zoptymalizowana strona i świetne treści, które angażują użytkowników to elementy, które Google naprawdę docenia. Może potrwać chwilę zanim zaczniesz pojawiać się wyżej w wynikach, ale pozwól by był to efekt naturalnego procesu. Dzięki temu Twoja pozycja w Google będzie stabilna. Pamiętaj – Google nie lubi spamu.

    Negatywne efekty?

    Jedynym negatywnym efektem może być to, że w końcu algorytm Google rozrośnie się w tempie, którego nie dotrzymają sami deweloperzy Google. W tym momencie musimy pracować nad generowaniem eksperymentów, dzięki którym dowiemy się, które czynniki rankingujące rzeczywiście wpływają na Rank Brain. Możliwe, że odkryjemy, że SEO i optymalizacja strony są faktycznie trudniejsze niż przewidywaliśmy. Paradoksalnie to oznacza także, że może się to stać łatwiejsze. W dalszym ciągu łatwiej jest dać użytkownikom to, czego szukają niż wyszukiwarkom to czego dokładnie oczekują. Jeśli dostarczasz dobry content i dbasz o pozytywne doświadczenia użytkowników, nie martw się o to, czego chce Google. Twoi klienci będą zadowoleni! I w gruncie rzeczy zadowoleni klienci nie są wcale złą rzeczą ;)

    Na podstawie: http://www.infront.com/blogs/the-infront-blog/2015/8/7/how-does-machine-learning-ai-affect-seo
  • Lokalne SEO – Google dla firm lokalnych

    Lokalne SEO – Google dla firm lokalnych

    Nasz biznes. Ściślej mówiąc biznes w sieci (uwielbiam to określenie), a co za tym idzie to Google (tak wiele człowieków dalej uważa, że Google to Internet;) chodzi zatem o nasz biznes w Google. A czy Google rozumie Twój biznes? Czy wie czym się zajmujesz? Czy wie gdzie się znajduje siedziba firmy? Co sprawi, że Google zrozumie Twój biznes i zacznie go pokazywać w wyszukiwarce? Te pytania wydają się proste, a odpowiedzi wręcz banalne, ale czy na pewno?

    Jeżeli Google nie zrozumie, gdzie znajduje się Twój biznes, jak w takim razie ma go przedstawić użytkownikom Internetu? Z pomocą przychodzi lokalne SEO, a jakże!

    Trochę liczb na temat lokalnego wyszukiwania:

    • 97% konsumentów szuka firm lokalnych online;
    • 73% użytkowników smartfonów posiada dostęp do Google Maps;
    • 40% mobilnych wyników wyszukiwań dotyczy firm lokalnych;

    Prowadząc biznes lokalny, który opiera się na świadczeniu usług pod wskazanym adresem, na relatywnie wąskim obszarze (dentysta, mechanik, fryzjer, sklep stacjonarny i inne podobne) widoczność oraz reputacja w lokalnych wynikach wyszukiwania jest jednym z najważniejszych elementów Twojego marketingu. Jeżeli nie podasz odpowiednich informacji o swoim biznesie i obszarze świadczenia usług, wtedy masz nikłą szansę, aby Google pokazał to co masz najlepszego do zaoferowania.

    Lokalne SEO w służbie Twojego biznesu

    Wiemy, że wygląd wyników wyszukiwania wciąż się zmienia. 

    Google zgodnie ze swoimi zasadami, za każdym razem pokaże Ci wyniki dostosowane do Twojej lokalizacji, jeżeli zapytasz go o miejsce, które jest ściśle powiązane z lokalnością.

    W skrócie jeżeli szukasz fryzjera w Warszawie to nie pokaże Ci tego ze Szczecina, to chyba ma sens prawda? ;)

    Powiedzmy, że sprawdziłem w Google i moja firma nie wyświetla się ani z adresem ani wśród mapek, co jest grane?

    Musisz wiedzieć, że jest kilka ważnych rzeczy, o które należy zadbać, aby Google pokazało Twoją firmę wśród lokalnych wyników wyszukiwania.

    google dla firm lokalnych - lokalne seo

    Google Moja Firma, czyli mój biznes w Google.

    Posiadając wizytówkę w Google Moja Firma przygotowaną z myślą o prowadzeniu biznesu dostajemy możliwość pojawienia się w lokalnych wynikach wyszukiwania oraz w jakże pięknym „wykresie wiedzy” (z ang. Knowledge Graph;) wyskakującym po prawej stronie wyników wyszukiwania.

    Dzieje się tak ponieważ w wizytówce możemy podać dużo ważnych informacji dotyczących naszego biznesu: Nazwę firmy, jej adres, numer telefonu, mapę, opinie, zasięg oraz godziny otwarcia. Dzięki temu Google otrzymuje niezbędne dane, aby powiązać nasz biznes i pokazywać go lokalnie.

    Jednak musimy pamiętać, że Google pokaże tylko te strony, których fizyczny adres firmy faktycznie znajduje się pod wskazanym przez nas adresem oraz zaufa tym informacjom.

    Jak to dalej działa?

    Zasada NAP, czyli gdzie jest mój biznes.

    NAP oznacza Nazwę Twojego biznesu, Adres, oraz Telefon (z ang. Name, Adress, Phone Number). Najważniejszą zasadą jest, aby te dane zgadzały się w każdym miejscu, gdzie występuje wspomnienie o Twojej firmie (do tego zaraz przejdziemy) m.in. na Twojej stronie czy w Google Moja Firma. Dla Google ważne jest, aby te dane nie były sprzeczne, więc należy zachować ich niezmienność i być możliwie najbardziej konsekwentnym w opisywaniu NAP.

    Cytowania, czyli mówią o moim biznesie.

    Jak wspomniałem wcześniej cytowania to nic innego jak wspomnienia o Twoim biznesie na innych stronach, które Google obdarzył zaufaniem. Aby jeszcze lepiej pomóc w określeniu czym jest Twój biznes i gdzie się znajduje, korzysta on z ich zasobów. Dodatkowo błędne przedstawianie NAP na różnych stronach może wprowadzać Google w błąd, który nie będzie się zastanawiał czy to ten adres czy inny i po prostu nie pokaże naszej firmy. Dlatego tak ważne jest, aby wspomnienia dotyczące NAP się zgadzały.

    Opinie, czyli jak mówią o moim biznesie.

    wyniki wyszukiwania z mapami w google - lokalne seo

    Kiedy już mamy wizytówkę na Google Plus, nasze NAP jest stałe i uzyskaliśmy cytowania z wartościowych serwisów, wtedy kolejnym ważnym elementem lokalnego SEO, nad którym powinniśmy się zastanowić jest zdobywanie opinii.

    Jest to ważny etap prowadzenia lokalnego SEO i tym samym bardzo trudny. Głównie z kilku powodów.

    • Jest nie przewidywalny
    • Nie mamy nad nim większej kontroli.
    • Ludzie chętnie zostawiają złe opinie.
    • Natomiast o te dobre często trzeba prosić.

    Poza tym, że przeprowadzono liczne testy i opinie mają wpływ na SEO to jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, o której nie należy zapominać. Ludzie czytają opinie. Z przeprowadzonych badań przez brightlocal.com wynika, że ponad 88% użytkowników sieci ufa opiniom zostawionym w Internecie tak samo jak opiniom znajomych, dlatego też warto zadbać o pozytywne opinie o naszej firmie i uważać, aby nie przesadzić z ich ilością zwłaszcza jeżeli będzie to wyglądało nie naturalnie.

    Lokalne SEO – Konkluzja

    Kiedy prowadzimy mały lokalny biznes nie możemy zapominać o marketingu w wyszukiwarce. Nie każdy dotrze do Twojego biznesu pocztą pantoflową lub przejdzie koło witryny czy wielkiego szyldu na ulicy o czym informujemy już od dawna. Celem nadrzędnym SEO jest doprowadzenie do skorzystania z promowanej usługi, a lokalne SEO daje ogromną możliwość zdobycia widoczności właśnie tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna.

  • 5 zaawansowanych taktyk SEO na YouTube

    5 zaawansowanych taktyk SEO na YouTube

    Oto 5 zaawansowanych taktyk SEO na YouTube, które zwiększą ruch na Twojej stronie i liczbę odsłon Twoich filmów. Dodatkowo, jak wiadomo, obecność i posiadanie konta w tym serwisie (które żyje!) to doskonała metoda na silne wsparcie „mocy” w Twoich SEO-działaniach. Dlaczego warto inwestować w YouTube i jak działać, aby coś zdziałać – tego dowiesz się w tych 5 najważniejszych wskazówkach.

    Nie jest tajemnicą, że YouTube stanowi źródło ruchu z niemal nieograniczonym potencjałem.

    Jest tylko jeden problem:

    YouTube to bardzo zatłoczone miejsce. W zasadzie, zgodnie z danymi udostępnionymi przez YouTube, co minutę w serwisie pojawia się ponad 100 godzin filmów.

    Biorąc pod uwagę zalew treści, z którym musisz konkurować na YouTube, oczywistym pytaniem jest: – Jak sprawić, żeby ludzie obejrzeli TWÓJ film zamiast miliona innych?

    Odpowiedź to video SEO.

    Założę się, że większość Twoich konkurentów leniwie przesyła swoje filmy z nadzieją, że jeden z nich stanie się viralem. Oczywiście, to zdarza się rzadko (jeśli w ogóle).
    Jeśli jednak poświęcisz chwilę na zoptymalizowanie swoich filmów, zyskasz znacznie więcej ruchu niż Twoi konkurenci.

    Zatem jak to zrobić.

    Oto krótki elementarz YouTube SEO.

    Zanim zagłębimy się w sposoby optymalizowania filmów na YouTube, prześledźmy kilka z najważniejszych czynników rankingujących, które funkcjonują w serwisie.

    Nie jest to tak skomplikowane i złożone jak słynne 200 czynników Google, jednak algorytm YouTube to nie żart. Bierze on pod uwagę dziesiątki sygnałów do rankingowania filmów w wynikach wyszukiwania YouTube i listach sugerowanych filmów jak te:

    listach sugerowanych filmów na youtube

    Ta infografika przygotowana przez serwis Tag SEO całkiem trafnie je podsumowuje:

    youTube ranking factors

    To dużo informacji do przetworzenia, dlatego przygotowaliśmy dla Was listę najważniejszych sygnałów, których wiemy, że używa YouTube:

    • informacje z tagu title,
    • zatrzymanie użytkowników na stronie,
    • słowa kluczowe w tagu description,
    • tagi,
    • długość filmu,
    • liczba subskrybentów po obejrzeniu filmu,
    • komentarze,
    • liczba like’ów i dislike’ów.

    To skoro wiemy już co jest ważne, to nadszedł zatem czas, aby w końcu pokazać te pięć sposobów na wykorzystanie tych sygnałów do zwiększenia ruchu na Twoim profilu w YouTube i w efekcie na Twojej stronie.

    1. Umieszczaj superdługie opisy filmów

    Pamiętaj, że YouTube i Google nie mogą obejrzeć lub posłuchać Twoich filmów (no, przynajmniej jeszcze nie mogą).
    To oznacza, że w dużym stopniu opierają się na tekście towarzyszącym Twojemu filmowi, aby zrozumieć temat zamieszczonego wideo. Dlatego boli mnie, gdy czytam skrajnie krótkie opisy filmów, takie jak ten:

    „Nowy klimatyzator do biura firmy Klimatyzatorex – polecamy”

    Dlaczego uznaję to niemal za przestępstwo?

    Ano dlatego, że im więcej YouTube wie o Twoim filmie, tym bardziej skłonny jest do umieszczania go wysoko w wynikach wyszukiwania na wskazane słowo kluczowe.

    Co ważniejsze, YouTube używa fraz kluczowych z Twojego opisu do wyznaczania pozycji na słowa kluczowe z długiego ogona. Czyli zupełnie jak z optymalizacją SEO strony www.

    Dla przykładu, szukając „branżowo” w serwisie YouTube, natrafimy na film „SEO Strategy 2014: How to Rank in Google Today.” Opis tego filmu to potężna mieszanka aż 291 słów! Objętościowo to prawie cały wpis na blogu. Ha! Da się?

    długi opis pod filmem na youtube

    Ten długi opis, wraz z kilkoma innymi technikami, które znajdziesz później, pomogły szybko wypozycjonować film na frazę kluczową „SEO strategy” (średnio trzecia pozycja w YouTube, w zależności oczywiście skąd zadajemy zapytanie i w jakim języku).
    Oprócz tego, film dobrze pozycjonuje się na słowa kluczowe z długiego ogona, np. „infographic SEO strategy”, ponieważ bogaty w słowa kluczowe opis zawiera takie wyrazy jak „infographic” i „SEO strategy”.

    Wniosek: upewnij się, że opisy Twoich filmów zawierają co najmniej 200 słów. Podobnie jak w przypadku copywritingu przy serwisach internetowych, tak i tu zadbaj o unikatowe i możliwie najbardziej rozbudowane opisy, bogate (acz nie przesadnie!) w frazy dla Ciebie kluczowe.

    2. Optymalizuj wokół słów kluczowych dobranych pod filmy

    Pozycjonowanie filmów w YouTube (bo chyba takiego określenia można nazwać względem naszych działań i oczekiwań) jest super, ale pozycjonowanie filmów YouTube w Google jest jeszcze lepsze.

    Mimo iż Google daje filmom YouTube naturalną przewagę w wynikach wyszukiwania, dzieje się tak tylko (co ciekawe) dla określonych słów kluczowych.

    Te słowa kluczowe można określić mianem „video keywords”, ponieważ mają tendencję do posiadania wideo wyników na pierwszej stronie w Google.

    Przykładowo, jakakolwiek fraza kluczowa, która zawiera „cute cats” (słodkie kociaki) prawie zawsze będzie miała kilka propozycji wideo w wynikach wyszukiwania:

    wyniki wyszukiwania na youtube

    Jeśli się nad tym zastanowimy głębiej, to dojdziemy do wniosku, że ma to nawet sens.

    Ktoś, kto szuka uroczych kotów nie chce czytać o nich artykułów np. „10 powodów, dla których koty są cholernie słodkie”, ale chce te kotki obejrzeć jak rozrabiają, jedzą i śpią.

    Z drugiej strony, ktoś, kto wpisuje w wyszukiwarce „skręcenie kostki” chce przeczytać o jego objawach i sposobach leczenia. Google to wie (Koliber, baby!) i pokazuje zainteresowanym blok 10 artykułów:

    skrecenie kostki wyniki wyszukiwania

    Wniosek: zanim zdecydujesz się na konkretną frazę pod swój film, sprawdź czy filmy występują w wynikach na pierwszej stronie. Jeśli tak, powinieneś zdecydowanie rozważyć tę frazę, ponieważ możesz na niej „wypchnąć” swój film nie tylko w YouTube, ale i w Google.

    3. Zdobądź więcej wyświetleń filmu od społeczności online

    Społeczności takie jak Facebook, Google Plus, Quora, LinkedIn to miejsca, z których można bardzo skutecznie przekierowywać ruch na swoją stronę.

    Problem w tym, że większość społeczności nie traktuje przyjaźnie użytkowników, którzy zalewają ich treści linkami.

    Są natomiast otwarci na ludzi, którzy ułatwiają innym życie (a więc dzielą się rzeczami, które są pożądane społecznie), czyli w tym wypadku pomocnymi filmami na YouTube, takimi właśnie jak Twoje!

    Ponieważ liczba i jakość wyświetleń Twoich filmów są jednymi z najważniejszych czynników rankingujących w YouTube, zdobycie wyświetleń od konkretnych społeczności może zdziałać cuda.

    Po prostu znajdź pytanie nurtujące społeczność, na które Twój film będzie wyczekiwaną odpowiedzią. Następnie podaj jakąś wartość i zasugeruj, że więcej informacji można uzyskać oglądając Twój film:

    linkbite yotube  Wniosek: dziel się swoim filmem ze społecznościami online. To powiąże Twój film z wartościowymi wyświetleniami, które ceni YouTube. Social Media to Twój sprzymierzeniec.

    4. Zachęcaj do subskrybowania, ocen i „lajkowania”

    Algorytm YouTube’a jest zupełnie inny od Googlowego i nie wykorzystuje linków zwrotnych. Przywiązuje za to wielką uwagę do doświadczeń użytkowników. Jeśli ludzie lubią oglądać Twój film, spodziewaj się, że zmiażdży on konkurencję w wynikach wyszukiwania w YouTube. To coś jak z popularnością i UX Twojej witryny internetowej.

    Subskrypcja i like’owanie to dwa najważniejsze sygnały user experience, których używa YouTube.

    Jeśli użytkownikowi Twój film podoba się na tyle, że po obejrzeniu decyduje się na subskrypcję, wysyła tym samym wiadomość YouTube’owi, że dysponujesz wartościowym contentem.

    Like’i są znacznie mniej ważne, ale nadal mają dla YouTube’a (a więc i dla Ciebie panie Reżyserze) znaczenie.

    Możesz zachęcić do generowania tych sygnałów na wiele sposobów.

    Pod koniec swojego filmu, umieść call to action, który zachęci użytkowników do subskrypcji. Czy już wiesz dlaczego wszyscy tak zachęcają do subskrypcji, ocen i lajkowania?

    Marie Forleo, która jest mistrzem marketingu w serwisie YouTube, prosi o subskrypcję pod koniec każdego swojego filmu:

    Jestem przekonany, że jej delikatne sugestie przyczyniły się do tego, że wielokrotnie osiągała pierwsze pozycje w rankingach YouTube i ma na swoim koncie 93,000 subskrybentów (nieźle!).

    Wniosek: w każdym swoim filmie proś ludzi o like’i, komentarze i subskrypcje. Używaj do tego wszystkich możliwych (acz legalnych i nienatarczywych!) możliwości i okazji.

    5. Twórz playlisty bogate w słowa kluczowe

    Nie pozwól, aby Twój kanał na YouTube był nieogarnięty i chaotyczny. Innymi słowy – porządek musi być.

    Jednym z prostszych sposobów, aby z wyników wyszukiwania skierować ruch na konkretny kanał jest zorganizowanie filmów w playlisty.

    Playlisty ze słowami kluczowymi dają YouTube’owi wgląd w tematykę Twoich filmów. I jak już wspominaliśmy przy opisach, im więcej słów w treści tym więcej wyświetleń.

    Dla przykładu, FitnessBlender, który osiąga ponad 100,000 wyświetleń dla każdego filmu, jest starannie zorganizowany w bogate w słowa kluczowe kategorie:

    playlista na youtube
    Wniosek: jeśli masz ponad 10 filmów na swoim kanale YouTube, ułóż je w tematyczne playlisty. Zorganizowany i uporządkowany stock kluczem do popularności i aprobaty algorytmu!

    Podsumowując, jeśli planujesz wejść w świat YouTube i chciałbyś zrobić to z głową, aby maksymalnie wykorzystać możliwości algorytmu tego serwisu, zadbaj o SEO na YouTube – my dajemy Ci 5 strategicznych wskazówek co jest ważne i jak postępować, aby osiągnąć sukces.

    Jeśli dodatkowo jeszcze prowadzisz kampanię SEO na swojej domenie i masz do dyspozycji content video, to jesteś krok bliżej sukcesu.

    Poczytaj koniecznie o Content Maketingu, w którym możesz wykorzystać swoje wideo.

    Inspired by searchenginewatch.com