Blog

  • Optymalizacja stron mobilnych, czyli techniczne SEO pod mobile

    Optymalizacja stron mobilnych, czyli techniczne SEO pod mobile

    Z roku na rok rośnie udział zapytań zadawanych z mobilków oraz konsekwentnie przybywa użytkowników smartfonów, podczas gdy w świecie użytkowników komputerów stacjonarnych panuje stagnacja. Nic się nie dzieje, nuda. Złe dialogi, w ogóle brak dialogów – jak w Polskim filmie ;) Nie dziwi więc fakt, że Google przymierza się do ustawienia w 2017 roku urządzeń mobilnych w centrum algorytmu swojej wyszukiwarki, o czym możemy poczytać chociażby w serwisie o enigmatycznej nazwie „Zegarek Wyszukiwarki”, czyli Search Engine Watch.

    Wersja mobilna oraz ogólne dostosowanie do urządzeń przenośnych i małych rozdzielczości, od zmiany w algo o potocznej nazwie Mobilegeddon (kwiecień 2015) jest oficjalnie tzw. mitycznym czynnikiem rankującym w Google. Okazało się także (styczeń 2017 – pisaliśmy o tym tutej oraz o, tutej tyż), że będzie podstawą oceny Twojej strony w kontekście rankingów, zarówno dla wersji mobilnej… jak i desktopowej witryny – dlatego już jakiś czas temu świat zaakceptował ten stan rzeczy i każdy wie że przyszłość jest w smartfonach, deskach do krojenia z wyświetlaczem i wszystkim, co ma rozdzielczość mniejszą niż laptop oraz można z tego nadawać poza domem. Czas zatem, żeby spojrzeć na techniczne SEO z perspektywy mobilnej!

    Co to jest SEO techniczne?

    Na początek trochę scholi: Techniczne SEO dostarcza Google i innym wyszukiwarkom informacji których potrzebują, żeby zrozumieć prawdziwy cel zawartości Twojej strony.
    Techniczne SEO przygląda się kwestiom technicznym i kodowaniu, które to elementy wpływają na szybkość, poprawność oraz zakres indeksowania/trawienia Twojej witryny (Crawl Budget) przez roboty wyszukiwarki. To podstawa piramidy działań z dziedziny Marketingu Zintegrowanego w sieci i absolutny fundament dobrego „pozycjonowania”.

    Teraz do rzeczy – wyodrębnijmy z tego tytułową część mobilną i lecimy z gęstym. No to myk:

    Wersja mobilna, responsywna czy aplikacja?

    Obecnie istnieją 3 konfiguracje, które rozpoznaje i uznaje wyszukiwarka Google: strona responsywna, dynamiczne serwowanie treści i odrębne adresy URL, czyli stara dobra wersja mobilna. Google rekomenduje mimo wszystko stosowanie wersji responsywnych, które odróżnia od pozostałych dwóch konfiguracji to, że dla urządzeń mobilnych i wersji desktopowych URLe oraz HTML strony pozostają takie same, ale to nie znaczy że nie można osiągnąć sukcesu na pozostałych rozwiązaniach. Wszak wersja mobilna, jako prekursor tego nurtu również świetnie sobie radzi w SERP i w pewnych aspektach ma przewagę.

    1. Strona responsywna

    Wersja responsywna wykorzystuje zapytania do arkusza styli CSS, aby umożliwić wyświetlenie strony w odpowiedzi na rozmiar ekranu, poprzez zmianę treści w zależności od urządzenia. Innymi słowy jak sobie zmniejszasz rozdzielczość okna przeglądarki – to serwisik się automatycznie skaluje, wszystko się ustawia kolumnowo, czcionki się dostosowują, menu takoż – i masz 2 in 1.

    Mocne strony:

    • Pojedynczy adres URL jest lepszy dla użytkowników i sprawia, że treść można łatwiej udostępniać i w nią klikać.
    • Roboty crawlujące Google i inne potrzebują tylko raz zaindeksować podstronę, dzięki czemu zwiększają się budżet i efektywność indeksowania witryny.
    • Nie ma konieczności stosowania przekierowań, żeby przenieść boty na właściwą wersję strony. Pomaga to zredukować liczbę błędów, które mogą pojawić się przy tworzeniu przekierowań w obrębie witryny.
    • Jedna zmiana treści, to zmiana dla wszystkich urządzeń
    • Brak zjawiska duplikacji treści

    Słabe strony:

    • Jeśli psuje się wersja desktopowa witryny, pada również wersja mobilna.
    • Nie można jej zastosować dla tzw. feature phones i tabletów, w takim stopniu jak pozostałe dwie konfiguracje.

    2. Dynamiczne serwowanie treści

    Dynamiczne serwowanie treści wykorzystuje rozpoznawanie aplikacji klienckiej, aby dostarczyć alternatywny kod HTML i CSS zgodnie z aplikacjami klienckimi, które tego kodu wymagają. Innymi słowy jeśli próbujesz wyświetlić witrynę np. na smartfonie, zostaniesz poinformowany/przekierowany do aplikacji.

    Mocne strony:

    • Unikalne doświadczenie dla każdego urządzenia z osobna.
    • Przekierowania nie są potrzebne.
    • Rozwiązanie to świadczy o pewnym poziomie/rozmiarze serwisu i firmy

    Słabe strony:

    • Przekierowania aplikacji klienckich są podatne na błędy.
    • Boty wykorzystują do indeksowania różne aplikacji klienckie, co zużywa budżet indeksowania i może obniżyć efektywność indeksowania. Fajnie opisane w tym arcie SEW.
    • Praco i czasochłonne rozwiązanie, które wymaga nieco szerszej wiedzy.

    3. Osobne adresy URL, czyli wersja mobilna

    W tej konfiguracji dla każdego URLa wersji desktopowej strony istnieje jego odpowiednik dla wersji mobilnej – czy to z przedrostkiem katalogu np. ../m/ czy też w subdomenie. Pozwala to na zastosowanie zawartości dostosowanej do urządzeń mobilnych i tylko pod nie stworzonej. Podobnie jak w dynamicznym serwowaniu treści, wykrywanie aplikacji klienckich jest wykorzystywane do przekierowywania mobilnych użytkowników trafiających na wersje desktopowe – czyli jeśli otwierasz swój sajt na kompie to lądujesz na wersji desktopowej. Jeśli zaś ze swojej Nokii 3310 – to automatycznie otworzy się wersja mobilna.

    Mocne strony:

    • Treść dostosowana do urządzeń mobilnych, bez zbędnej grafiki i wypełniaczy
    • Lekka, szybko ładująca się zawartość
    • Łatwe wdrożenie konfiguracji
    • Możliwość zastosowania indywidualnej i drobiazgowej optymalizacji dedykowanej do mobile.

    Słabe strony:

    • Przekierowania aplikacji klienckich są podatne na błędy.
    • Marnotrawstwo zasobów indeksowania.
    • Zmiana na stronie desktopowej musi być wykonana osobno na stronie mobilnej.
    • Częsty problem z duplikacją treści.

    3 obszary technicznego SEO dla wersji mobilnych stron, na których warto się skupić.

    Jeśli już sobie rozkminiłeś które rozwiązanie mobile będzie dla Ciebie najlepsze (obstawiam że wybrałeś responsywność, bo przecież to masz wbudowane w Twój fancy szablon wordpressowy, który właśnie zakupiłeś na Themeforest ;) to poznaj  wszystkie obszary, które są kluczowe dla Twojego mobilnego-technicznego SEO.

    1. Szybkość witryny (Page Speed)

    Na mobilkach internety jakby wolniejsze, żadna to nowość. W ogóle cały narzędź nieco mniejszy i nie tak doposażony jak Twój gejmingowy laptop z MediaMarkt :) Tu każdy kilobajt się liczy, szybkość może być dla Ciebie determinantem kluczowym. Trzeba o nią zadbać! Ale w jaki sposób możesz poprawić szybkość ładowania strony internetowej i zwiększyć wygodę użytkowania witryny? Jeśli jeszcze nie zadałeś sobie tego pytania, najwyższy czas to zrobić. Zacznijmy od testu (gdzie w ogóle jesteś). Najlepiej skorzystać z narzędzia Google „Page Speed Insights„.

    Optymalizacja stron pod urządzenia mobilne

    To kluczowy pierwszy etap w budowaniu pozytywnego odbioru Twojej strony przez użytkownika – chcesz, żeby był epicki i nie podniósł Ci tylko współczynnika odrzuceń. Dlatego łap cztery sposoby na przyspieszenie witryny:

    Przyspieszone strony mobilne (AMP)

    Mimo tego, że AMP nie są czynnikiem rankingującym, a głównie ukłonem w stronę użytkowników, z uwagi na ustanowienie wersji mobilnych priorytetowymi w kontekście indeksowania w 2017 roku, AMP mogą stać się obszarem wartym uwagi.
    AMP działają używając języka kodowania AMP HTML, który ogranicza kod po to, aby zwiększyć szybkość ładowania strony i jej niezawodność. Może to wspomóc ładowanie strony w ciągu 3 sekund, jeśli Twoja witryna nie może wykonać tego w inny sposób.

    Jeśli Twoja strona stoi na silniku WordPress, nie ma problemu z implementacją AMP. Polecamy ten plugin, dzięki któremu w prosty sposób uda Ci się uruchomić AMP Google’a na swojej stronie WordPressowej: https://wordpress.org/plugins/amp/

    Proste i minimalistyczne szablony

    Kiedy w grę wchodzi projekt witryny, warto pamiętać o zasadzie numer 1: mniej znaczy więcej, czy najprostsze rozwiązania sprawdzają się najlepiej. Upewnij się, że korzystasz z prostych szablonów.
    Dodatkowe elementy szablonu, takie jak wtyczki, widgety i kody śledzenia, wymagają dodatkowego czasu ładowania, który skumulowany może powodować zbyt duże opóźnienia w ładowaniu podstron Twojej witryny.
    Normalny czas ładowania strony wynosi do 3 sekund. Powyżej tego czasu oznacza już, że Twoja strona ładuje się zbyt długo, dlatego upewnij się, że Twój szablon zawiera tylko najpotrzebniejsze elementy.
    Jednym z prostych sposobów zredukowania czasu ładowania strony jest zastosowanie kompresji Gzip i bezstratnej kompresji dla wszystkich zdjęć. Ponadwymiarowe zdjęcia mogą być przyczyną poważnego spowolnienia Twojej strony . Jeśli posiadasz jakieś skrypty JS – postaraj się przenieść je do sekcji footer. W ten sposób będą ładowały się w tle, dopiero po załadowaniu całego body i reszty widzialnych elementów.

    Optymalizacja obrazów ma tu także ogromne znaczenie – staraj się nie przekraczać 100kb o ile to możliwe, a jeśli masz już coś publikować, przewal to wcześniej przez jeden z darmowych skryptów do tego służących. My możemy polecić ten.

    Brak łańcuchów przekierowań

    W żadnym wypadku nie powinieneś posiadać łańcuchów przekierowań, czyli sytuacji, w których np. zasób A przekierowuje na ten sam zasób A – ale z dopiskiem www, po czym przekierowuje na zasób B – a potem może jeszcze i na C. Takie pętle mogą zwiększyć czas ładowania strony przy każdym przekierowaniu w łańcuchu. Dlatego też ważne jest, aby wszelkie przekierowania były wykonywane w jednym kroku zamiast w wielu krokach.
    W przypadku błędów 404 musisz przejrzeć adresy, które nie wyświetlają się poprawnie i rozwiązać ich problem używając przekierowania 301 (w jednym kroku), albo upewnić się, że używasz dedykowanej, przyjaznej dla użytkownika strony błędu 404, która nie tylko rozbawi odwiedzającego, ale przede wszystkim zapewni go, że może bez przeszkód kontynuować podróż po Twojej stronie. Dzięki temu użytkownik nie odpłynie z Twojej witryny bez realizacji celu. Z problemami tego typu poradzisz sobie korzystając ze starego, dobrego ScreamingFroga oraz wielu dostępnych „out there” narzędzi online do odpytywania nagłówków http.

    Pamięć podręczna przeglądarki

    Za każdym razem, gdy przeglądarka otwiera Twoją stronę, musi pobrać pliki witryny, aby poprawnie ją wyświetlić – w tym HTML, obrazy, CSS i JS.
    Pamięć podręczna przeglądarki gromadzi automatycznie zasoby witryn internetowych (na lokalnym komputerze) od pierwszej wizyty użytkownika na Twojej stronie. Dzięki temu przeglądarka przywraca pierwszą zapamiętaną wersję strony i gdy odwiedzasz podstrony witryny ładują się one szybciej – korzystają na tym użytkownicy, którzy powracają na Twoją stronę.
    Wykorzystanie cachowania w przeglądarce jest proste i możesz je zastosować ustawiając w nagłówku HTTP czas wygaśnięcia plików (albo skorzystaj z jednej z 12613912 wtyczek jeśli masz WordPressa). W przypadku większości plików możesz wybierać jak często chcesz, żeby były aktualizowane – zależy jak Ty sam będziesz zmieniał te treści.

    2. Architektura strony

    Struktura witryny jest kolejnym, bardzo ważnym elementem technicznego SEO dla wersji mobilnych – użytkownicy korzystający z urządzeń mobilnych chcą z łatwością poruszać się po stronach i docierać do interesujących treści –statystycznie – w mniej niż trzy kliknięcia. Oto kilka prostych sposobów na upewnienie się, że wszystkie strony są istotne i łatwo dostępne.

    Podążanie za okruszkami, czyli breadcrumbs

    Okruszki przedstawiają jasno hierarchię witryny i wskazują użytkownikowi gdzie w danym momencie się znajduje. Dzięki temu użytkownik może zredukować liczbę swoich kliknięć/akcji, żeby dotrzeć do uprzednio odwiedzonych stron lub innych sekcji. Może też szybko zorientować się gdzie obecnie wylądował w drzewie Twoich podstron.
    Okruszki powinny być używane jako druga nawigacja, dodatek do Twojej głównej nawigacji. Okruszki zalecane są dużym witrynom i stronom e-commerce, których hierarchia i struktura mogą być skomplikowane, a także mylące dla użytkowników oraz botów wyszukiwarek. Breadcrumbs żyje w symbiozie z mikroformatami (niczym podgrzybek i brzoza lub sosna i maślak), dlatego zawsze trzeba je otagować danymi strukturalnymi, co opisane jest zgrzebnie tutaj: http://schema.org/breadcrumb

    Nadawanie mocy linkami wewnętrznymi (linkjuice)

    Uporządkowana treść pomaga robotom wyszukiwarki poprawnie interpretować Twoją witrynę i zwiększa rankingi słów kluczowych dla strony. Linki wewnętrzne w treści ułatwiają użytkownikom znajdywanie treści ukierunkowanych na istotne dla nich pojęcia związane ze słowami kluczowymi. Może to poprawić widoczność starszych artykułów, które są tematycznie powiązane z ostatnio opublikowanymi – z resztą przykład wewnętrznego linkowania znajdziesz chociażby w czytanym właśnie artykule :)
    Dodatkowo, korzystanie ze skategoryzowanych linków wewnętrznych pomoże użytkownikom przeprawiać się gładko przez tematycznie powiązane ze sobą źródła na Twojej stronie i odkrywać inne powiązane z nimi tematy.

    Brak zbędnych bajerów i wodotrysków

    Fajnie że testujesz sobie najnowszą karuzelę zdjęć i super wypasiony skrypt do fikcyjnej rozmowy z konsultantem online – ja nie mówię że są złe – ale zastanów się czy potrzebujesz ich na wersji mobilnej/responsywnej? Być może lepiej będzie jeśli obierzesz swoją witrynę ze zbędnych gadżetów i postawisz na prostotę przekazu, wszak jeśli ktoś szuka autoholowania, apteki dyżurnej albo najbliższego kebaba, to raczej nie będzie w nastroju na podziwianie kunsztu Twoich pluginów WordPressowych ;)

    3. Znaczniki danych strukturalnych (mikrodane i mikroformaty)

    Dane strukturalne zgodne ze Schema.org pomagają informować Google o tym, jak ma interpretować typ zasobu, którym jest dana strona, patrząc przez pryzmat jej treści i optymalizacji.
    Fragmenty rozszerzone dostarczają dodatkowych znaczników danych strukturalnych, które zapewniają więcej informacji opisujących witrynę w SERPach (jak np. te, wspomniane wcześniej przy Breadcrumbs). Pozwala to użytkownikom ocenić czy dana strona jest warta odwiedzenia, zwiększa CTR i jest doceniane przez roboty crawlujące. Fragmenty stwarzają możliwość poinformowania użytkowników o takich elementach jak np. ocena artykułu lub liczba zamieszczonych opinii.

    Google posiada dwa narzędzia dla danych strukturalnych:

    1. jedno służy jako pomoc w implementacji znaczników danych strukturalnych: https://www.google.com/webmasters/markup-helper/u/1/?hl=pl,

    2. a drugie do testowania danych strukturalnych: https://search.google.com/structured-data/testing-tool/u/0/.

    Podsumowując: mobile jest ważne (szok, niedowierzanie) – ale tylko wtedy, jak jest zoptymalizowany.

    Jak widzisz – to bardzo obszerny temat, a ja skupiłem się tylko na absolutnych podstawach i kilku głównych obszarach, które w optymalizacji stron pod urządzenia mobilne powinny być priorytetowe. Nie ma co oczekiwać zmian w obecnych zadaniach technicznego SEO, ale oczywistym jest, że skoro urządzenia mobilne będą w krótce pierwszoplanowe w spodziewanych aktualizacjach algorytmu wyszukiwarki, możemy spodziewać się zmian w czynnikach rankingujących witryny.
    Kiedy w grę wchodzi wybór konfiguracji mobilnej, sprowadza się to do Twojego budżetu i urządzeń, na których użytkownicy odwiedzają Twoją stronę. Jeśli szukasz prostego i niedrogiego rozwiązania, responsywny projekt sprawdzi się idealnie.
    Jeśli jednak masz nieco więcej pieniędzy do wydania na wersję mobilną, zaufanego speca na podorędziu i chcesz pokazać użytkownikom że jesteś PRO – sięgnij po pozostałe dwie konfiguracje.
    Warto również rozważyć to, na jakich urządzeniach Twoja strona jest przeglądana. Czy Twoja grupa docelowa używa częściej komputera stacjonarnego/laptopa niż urządzeń mobilnych? Jeśli tak, również responsywny projekt będzie najlepszym rozwiązaniem, ponieważ komputery te nie będą miały problemu ze zrozumieniem układu mobilnego.
    Jeśli użytkownicy są podzieleni lub większość z nich odwiedza Twoją stronę na urządzeniu mobilnym, zastanów się nad pozostałymi dwiema opcjami – dzięki temu użytkownicy szybciej będą docierać do pożądanych informacji.

    A oto prawda, dla której powstał ten wpis:

    optymalizacja strony pod mobile
    Źródło: http://crazypolish.soup.io

    Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące technicznego SEO, dawaj w komcie i pomożemy :)

     

  • Darmowy kreator stron www dla małych firm – od Google

    Darmowy kreator stron www dla małych firm – od Google

    Google wypuszcza kreatora stron internetowych dla małych firm – jeśli z jakichś przyczyn nie jesteś w stanie zorganizować sobie „typowej” strony www, to jest alternatywa.

    Google oficjalnie uruchomiło kreatora jednostronicowych sajtów internetowych przeznaczonych dla małych firm i jednoosobowych działalności. Nowe narzędzie, które nazywa się po prostu… „Strona internetowa”, jest darmowe i oferuje właścicielom małych firm w kilka minut stworzenie i edytowanie stron zarówno na komputerze stacjonarnym, jak i urządzeniu mobilnym.
    Według danych Google, 60% lokalnych biznesów na całym świecie nie posiada swojej strony internetowej (!). Google próbuje najwyraźniej przyjść z pomocą firmom i zmniejszyć ten procent wdrażając swój nowy kreator stron. Sprytne – ale czy się sprawdzi?

     

    kreator stron www od google
    Tak wygląda kreator – by google

     

    Jak działa darmowy kreator stron www od Google?

    „Strona internetowa” (zaiste wyrafinowana nazwa) jest rozszerzeniem usługi Google Moja Firma (aka Google My Business), co oznacza, że musisz posiadać uzupełnioną w całości wizytówkę firmy w GMB, aby móc skorzystać z nowego narzędzia. Google automatycznie pobierze informacje z rubryk wizytówki i na ich podstawie utworzy stronę internetową, którą następnie będziesz mógł edytować dodając szablon, zdjęcia i tekst.

    Jeśli dopiero rozpoczynasz pracę nad wizytówką w Google Moja Firma, Google automatycznie zaprosi Cię do stworzenia towarzyszącej jej strony. Jeśli posiadasz już wizytówkę swojej firmy, zaloguj się do Google Moja Firma , przejdź do zarządzania lokalizacją i z bocznego menu wybierz „Strona internetowa”. Możesz też stworzyć stronę za pośrednictwem platformy pod tym linkiem: https://www.google.pl/business/how-it-works/website/

     

    darmowe narzedzie do budowy stron www

    Postępuj zgodnie z instrukcjami, a kiedy stwierdzisz, że uzyskany efekt Cię zadowala, możesz śmiało opublikować swoją stronę. Witryny stworzone za pomocą narzędzia zostają opublikowane pod domyślnym adresem o następującej strukturze: „nazwatwojejfirmy.business.site”. Własną domenę możesz nabyć przez opcję „Ustawienia” w menu swojego konta. Google automatycznie połączy Twoją stronę z nową domeną.
    Po opublikowaniu strony możesz równie prosto ją edytować, tak jak bez problemu edytujesz rubryki w Google Moja Firma. Wszelkie aktualizacje wprowadzone w wizytówce w Google Moja Firma pojawią się automatycznie na Twojej stronie. Google nawet udostępnia poradnik, jak edytować i optymalizować witrynę.

     

    darmowe narzedzie do budowy stron www

     

    Czy darmowa strona z kreatora Google jest substytutem zwykłego www?

    Kreator stron Google jest zdecydowanie ograniczony przez swoją konstrukcję, brakuje mu wielu funkcji, które można znaleźć w większości solidnych systemów zarządzania treścią. Jest to jednak ustępstwo, na które można pójść – jeśli chcemy mieć cokolwiek i wiemy, że albo to, albo nic. Wtedy dostajemy narzędzie darmowe, przyjazne użytkownikowi, które dodatkowo oferuje darmowy hosting. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale na pewno lepsze niż nieposiadanie żadnej strony internetowej. Nie zrobimy tam żadnej profesjonalnej optymalizacji SEO, acz podejrzewamy, że Google i tak poradzi sobie z indeksacją własnego skryptu całkiem nieźle.

    Możemy śmiało posłużyć się znanym z poprzedniej epoki określeniem: „wyrób czekoladopodobny” :)

    Po więcej informacji zajrzyj do pomocy Google: https://support.google.com/business/topic/7032534?hl=pl&ref_topic=6377335

  • SEO: The Movie, czyli pierwszy film dokumentalny o SEO

    SEO: The Movie, czyli pierwszy film dokumentalny o SEO

    No i jest – pierwszy, prawdziwy film o SEO i optymalizacji!

    Ogłoszona jakiś czas temu, pełnometrażowa produkcja to w zasadzie rodzyn – nikt wcześniej nie silił się na udokumentowanie czy opowiedzenie historii naszej jakże zacnej profesji. A tu proszę – celebryci wyszukiwarkowego światka, tacy jak John Muller, Maile Ohye, Rand Fishkin, Danny Sullivan, Barry Schwartz czy legendarny Matt Cutts (na koniu, cały na biało ;) opowiadają, wspominają i uchylają rąbka tajemnicy „jak to było”.  Film trwa nieco ponad 40 minut i dla SEOwca jest fajną przygodą. Dla laika całkiem niezłym wprowadzeniem do historii, ewolucji i rozległości naszej profesji.

    „SEO: The Movie: to także historia wielu firm

    Poza splendorem, sławą i krystaliczną przeszłością celebrytów z produkcji „SEO Shore” ;) z filmosza dowiesz się także jak powstawały i rozwijały się znamienite SEO-firmy, jak chociażby MOZ, Ahrefs, Majestic czy SEM Rush.

    Autorem i twórcą produkcji jest Ignite Visibility, a konkretnie CEO tejże firmy – John Lincoln. Oficjalna strona tego ruchomego obrazu znajduje się o TUTEJ.
    A tymczasem kończąc przydługi wywód, leć po popcorn do najbliższej Żabki i zaczynamy!

    SEO The Movie - film dokumentalny o seo

     

     

    W razie czego film znajdziesz na oficjalnym kanale Ignite Visibility.

  • Google vs. JavaScript – ciekawy eksperyment

    Google vs. JavaScript – ciekawy eksperyment

    Czy Google radzi sobie z Java Scriptem i poleceniami Ajax? To pytanie zadają sobie wszyscy planujący bądź posiadający sajty, które opierają się na technologii JS i Angular. Naturalnie zdań na ten temat jest wiele – tak, Google też ma swoje – i wpis ten nie ma służyć dogłębnej,  technicznej analizie tego zagadnienia (za krótki jestem ;) ale przedstawić jeden ciekawy eksperyment, na który się napatoczyłem opuszczając na chwilę 4chan’a i wracając niechętnie do obowiązków. Chciałem się nim podzielić, sporo wyjaśnia i myślę, że w przystępny sposób tłumaczy to zagadnienie.

    Przypomnijmy: my, SEOwcy często zadajemy (sobie, programistom, szwagrowi, naszym kotom oraz słońcu) podstawowe pytanie – czy jeśli zdecyduję się na fancy angularowe rozwiązanie, to nie przegram życia w SERP, ze względu na fakt, iż technologia ta (w skrócie) serwuje wyszukiwarce na każdej podstronie ten sam, wąski kod html, który to kod inicjuje aplikację (to, co Ty widzisz w swojej przeglądarce) – ale nie ujrzą tego małe, zaszklone oczy robocików Googla jeśli nie zastosujesz RENDEROWANIA aka PRERENDERINGU? No i mamy hipotezę.

    Czy Google radzi sobie z JavaScript?

    Jedni mówią: – Tak, wszak jest rok 2016 [wpis rozpoczął wtedy swoje życie], oczywiście, że Google rozkminia JavaScript.

    Ale drudzy nie podzielają tego entuzjazmu: – Renderowanie po stronie serwera jest konieczne dla SEO!!1

    Jeśli Google potrafi uruchamiać JavaScript i tym samym renderować widok po stronie klienta, to po co niezbędne jest dla SEO renderowanie po stronie serwera? OK, Google nie jest jedyną wyszukiwarką, ale jest z pewnością jedną z najważniejszych, pod którą warto optymalizować – a już na pewno w Bolandzie :)

    Ostatnio natrafiliśmy na fajny eksperyment, który autor blogasa stephanboyer.com przeprowadził, aby sprawdzić w jakim stopniu bot crawlujący Google rozumie dynamiczny kontent. Autor popełnił niewielki sajcik pod domeną doesgoogleexecutejavascript.com, którą charakteryzowały poniższe elementy:

    1. HTML z serwera zawierał tekst „Google nie egzekwuje JavaScriptu”.
    2. Na stronie znajdował się wewnętrzny JavaScript, który zmieniał tekst na „Google egzekwuje JavaScript, ale tylko jeśli jest on osadzony w dokumencie”.
    3. HTML linkował również do skryptu, który załadowany, zmieniał tekst na „Google egzekwuje JavaScript, nawet jeśli skrypt jest pobierany z sieci. Jednak Google nie egzekwuje żądań AJAX”.
    4. Ten skrypt wykonywał żądanie AJAX i aktualizował tekst odpowiedzią z serwera. Serwer zwracał wiadomość „Google egzekwuje JavaScript i egzekwuje nawet żądania AJAX.”

    Po uruchomieniu strony, autor połączył ją z jej repozytorium na GitHub i czekał na odkrycie strony przez Google. Następnego dnia w wyszukiwarce Google pojawił się poniższy wynik:

    Google nie egzekwuje JavaScript

    Jak opisuje autor, tydzień później, żeby zobaczyć czy Google przeindeksuje stronę i uruchomi JavaScript – bez zmian. Nic nie drgnęło. Potem poszło ręczne zgłoszenie strony do indeksu przez Google Search Console, a niedługo po tym pojawiło się to:

    Google egzekwuje JavaScript

    Czy Google poprawnie indeksuje zatem JavaScript?

    Eksperyment pokazał, że nie ma gwarancji na to, że Google uruchomi JavaScript automatycznie. Możliwe, że będziesz musiał ręcznie zainicjować crawlowanie (Pobierz jako Google w GSC). I nawet wtedy Google prawdopodobnie nie wykona żądań AJAX, na których być może opierać się będzie Twoja witryna, a przynajmniej Google nie wykonał tego w tym przypadku.

     

    Eksperyment doczekał się też aktualizacji.

    Noworoczna aktualizacja (1 stycznia 2017): najwyraźniej jakiś czas po eksperymencie Google ponownie przeindeksował witrynę i tym razem wywołał żądanie AJAX:

    Google egzekwuje JavaScript i Ajax
    Finalny wniosek jest następujący: Google może, ale nie musi zdecydować się na uruchomienie Twojego JavaScriptu, a Ty nie chcesz, żeby Twój biznes był zależny od skłonności Google na dany dzień.

    Dla swojego bezpieczeństwa zadbaj o renderowanie po stronie serwera.

     

    Na podstawie: https://www.stephanboyer.com
  • Kolejna duża zmiana w algorytmie Google – tym razem…Fred?

    Kolejna duża zmiana w algorytmie Google – tym razem…Fred?

    W dzień kobiet (tak do goździka :D ), czyli 8 marca, miała miejsce kolejna, duża aktualizacja algorytmu rankingowego Google: czy jest związana z black-hat? Wiele na to wskazuje. Pojawiła się też w SEOwych kuluarach kolejna, jakże ambitna nazwa: Fred. Oto tradycyjny wyciąg z info, jakie warto posiąść, jeśli nie chcecie być n00bami w branży.

     

    Zmiana algorytmu Fred

     

    Czy Fred ma uderzyć w niskiej jakości linki spamerskie?

    Coś jest na rzeczy – spora zmiana w rankingach lub algorytmie Google dzieje się na naszych oczach w głównych wynikach wyszukiwania od 8 marca. A przypomnijmy, że od ostatniej zmiany w algo (przez niektórych zwanej Świstakiem, przez innych zaś kolejną aktualizacją Phantoma) minął właśnie miesiąc. W sieci pojawiły się rozkminki czy to już, czy poczekać z wiadomością, ale na forach pojawia się coraz więcej zaniepokojonych głosów, co sprawia, że dyskusja robi się gorąca. Branża SEO zastanawia się, co dzieje się właśnie w SERPach. No to chyba oczywiste – zmiany, zmiany, zmiany :)
    Forum, na którym użytkownicy podobno piszą czarną czcionką na czarnym tle (nigdy nie wchodziliśmy, brzydzimy się;), czyli Black Hat World  – oraz forum WebmasterWorld są w tych dyskusjach najbardziej aktywne – problem zdaje się koncentrować na działaniach spod znaku black-hat – wątek BH wariuje: szok, niedowierzanie, tysiące pytań bez odpowiedzi. Może to być zatem zmiana w algorytmie Google związana z linkowaniem. Google nie potwierdził jeszcze niczego i raczej tego nie zrobi, mimo próśb, które spłynęły do firmy. Tradycyjnie mają dla tego typu spraw specjalne miejsce hen, daleko w pewnej jamie ciała ;)

    To twittowanie jedynie to potwierdza:

    https://twitter.com/i_praveensharma/status/839814948960153600

    Pierwsze sygnały o aktualizacji pojawiły się nad ranem 8 marca 2017. Poniżej zamieszczamy kilka komentarzy ze wspomnianych wątków na forach. Tak, tak – wyglądają jak testimonials na pierwszej lepszej stronie agencji SEO, ale to akurat faktyczne – rzecz jasna przetłumaczone z języka lengłydż na Mowę Piastów komcie:

    Mega spadek w ruchu na mojej stronie zauważyłem o 8 rano 7 marca i trwa on do dziś (8 marca). Nie mam pojęcia dlaczego.

     

    Również ucierpiałem z powodu spadków: 20%-40% spadki w ruchu w lutym.

     

    Ja też mam poważne problemy. Moje witryny wypadły z indeksu około 9 godzin temu. Nadal próbuję się dowiedzieć, o co chodzi. Na żadnej z nich nie używałem metod black-hat czy innych rzeczy. Po prostu zniknęły z normalnego indeksu wyszukiwania. Mimo tego komenda site: pokazuje, że są. Z drugiej strony jakiś niezły spam z feed-scraperów pojawił się w mojej niszy. Może ktoś ma pomysł jak to wyjaśnić.

     

    Zauważyłem ogromną zmianę w wynikach mojej strony w ciągu ostatniej doby. Macie tak samo?

     

    Tak, Google wariuje. Na początku myślałem, że moja witryna została wyindeksowana. 90% moich fraz kluczowych odeszło w niepamięć. 5% słów kluczowych, które pozycjonuję, spadło na dalekie miejsca w wynikach wyszukiwania, a 5% pozycjonuje się bez zmian.

     

    Mam ten sam problem. Zaczęło się wczoraj około 18:00. Ruch z Google prawie ustał. Wcześniej miałem 70-100 użytkowników w tym samym czasie, a teraz stronę odwiedza 5-12 użytkowników. Moja mała witryna miała około 5500-7000 unikalnych wejść i około 13000-16000 odsłon na dzień. Żadnego black-hat SEO, mam tylko kilka spamowych linków, prawdopodobnie od konkurencji. Moja strona ma prawie 10 lat.

     

    Oczywiście mimo szczerych chęci nie idzie zacytować wszystkich komentarzy, jest ich zwyczajnie zbyt wiele. Narzędzia ewidentnie wskazują panikę we wsi (jakby Niemcy na rowerach zajechali), ale do tego już się chyba wszyscy przyzwyczailiśmy.

    Zmiany w SERP po aktualizacji FRED

    Wahnięcia w organice - aktualizacja algorytmu

    Aktualizacja algorytmu Google - Fred

    Będziemy informować o zmianach w naszych narzędziach i teoriach na temat nowej aktualizacji.
    Niektórzy twierdzą, że ich witryny spadły w rankingach w środę rano, inni zauważyli, że ich strony w ogóle wypadły z rankingów, a jeszcze inni donoszą, że w środowe popołudnie wszystko wróciło u nich do normy. Czyli po staremu ;)

    To był ten Fred Googlowy czy nie?

    Tradycyjnie, bez znaku czapką od kogoś z Big G to trudno powiedzieć czy sytuacja koncentruje się jedynie na spamowych linkach, treściach niskiej jakości czy czymś innym. To może być też zwykły błąd Google albo… kolejny Pingwin, który jak wiadomo działa w czasie rzeczywistym.

    Jedno jest pewne – jeśli robią coś z tym spamem, to mówię zdecydowane TAK. Wszystko, co pomoże naprawić rynek i SERP ma u nas ogromny poklask i tradycyjne propsy.

    Postaramy się informować Was o szczegółach sprawy, a na razie przyjrzyjcie się gorącym dyskusjom społeczności SEO.

    Tu znajdziecie też trochę flejmu:

    Google Webmaster Help [link: https://productforums.google.com/d/topic/webmasters/O0UelPsPOYk/discussion] i dyskusji na Twitterze [link: https://twitter.com/vivalikes/status/839363847618195457, https://twitter.com/ColdRicePudding/status/839533655508779013, https://twitter.com/soniseo/status/839501146666459138] no i SEL: [link: http://searchengineland.com/new-unconfirmed-google-fred-update-shakes-seo-world-270898]

    Tradycyjnie też kopalnia wiedzy wszelakiej na naszych rodzimych grupach na FB, które wszyscy dobrze znamy. Trzeba tylko trochę poprzerzucać i poryć jak guziec. Co to guziec zapytacie?
    „Taka świnia. Z Afryki.” :)

    PozdroSEO